Paweł Sładek

Paweł Sładek

DziennikarzNowa Trybuna OpolskaOpole

71 materiałów

Od zawsze lubiłem ludzi, uprawiałem sport i kochałem opowiadać. Te trzy czynniki sprawiają, że bardzo dobrze czuję się w roli dziennikarza sportowego.

Z natury jestem bardzo ciekawy otaczającego mnie świata. Lubię wiedzieć "dlaczego", bo wierzę, że wszystko ma swoją przyczynę. Znajduje to odzwierciedlenie w wywiadach, gdy czasami spodziewam się konkretnej odpowiedzi na moje pytanie, ale dążę do poznania motywów stojących za daną decyzją. Poza tym jestem zdania, że jedno słowo może zawierać w sobie więcej treści, niż rozbudowany komunikat "o wszystkim i o niczym". Tak było na przykład podczas rozmów z Tomaszem Lisińskim i Adamem Noconiem, prezesem oraz trenerem Odry Opole.

Tomasz Lisiński o Piotrze Plewni

Adam Nocoń po pierwszych meczach w Odrze Opole

Idąc na mecz, wiem, że mam do wykonania konkretne zadanie. Prawda jest jednak taka, że kiedy mogę, wczuwam się w rywalizację jak zwykły kibic. A że emocje najlepiej "smakują" na żywo, wciąż rozpamiętuję klęskę Kolejarza Opole w drugim meczu finałowym, który przesądził o pozostaniu opolskiej drużyny w 2 lidze. Niekłamaną radość czerpałem natomiast ze zwycięstwa Dremanu Opole Komprachcice nad ówczesnym mistrzem Polski Rekordem Bielsko-Biała, co było wydarzeniem bez precedensu. 

Kolejarz Opole ponownie przegrał walkę o awans

Opolskie Tygrysy lepsze od mistrza Polski

Innym powodem, dla którego czerpię satysfakcję z wykonywanej pracy, jest poznawanie ciekawych osób. Mogę tak określić m.in. Mateusza Jankowskiego i Marcina Komendę, choć interesujących ludzi związanych z opolskim sportem jest znacznie więcej.

Mateusz Jankowski: Jestem samcem alfa i wszyscy dobrze o tym wiedzą

Marcin Komenda o słabej postawie Stali Nysa

Czasem dobrze jest jednak spuścić z tonu i kosztem profesjonalistów skupić swoją uwagę na rozgrywkach amatorskich, takich jak 4 liga opolska. Ten poziom gwarantuje niepowtarzalny, swojski klimat, a także wiele ciekawych historii. Jedną z nich miałem przyjemność opisać, a wiąże się ona ze sprowadzeniem afrykańskich piłkarzy do Piotrówki, którzy w Europie szukali szans na zaistnienie w "wielkim świecie".

Reprezentanci Zimbabwe w LZS-ie Piotrówka

Można się ze mną kontaktować za pośrednictwem maila: [email protected] lub [email protected]

Rozwiń opis