Bartosz Ślusarski, były napastnik Lecha i Cracovii: Nic tak nie cieszy, jak występy wychowanków, tędy droga

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Bartosz Ślusarski grał m.in. w Lechu i Cracovii Tomasz Bolt
Bartosz Ślusarski grał w Lechu Poznań i Cracovii. W polskiej ekstraklasie rozegrał 242 spotkania, w których zdobył 62 gole. Mówi o sytuacji Lecha i Cracovii przed sobotnim (godz. 20) meczem między tymi drużynami w Krakowie. Ślusarski ostatnio na poziomie ekstraklasy grał w sezonie 2014/2015 w barwach GKS Bełchatów.

Z jakimi emocjami ogląda pan mecze Lecha?

Z dużymi… Ten sezon nie wygląda na dobry, jest mało pozytywów, klimat wokół Lecha nie jest najlepszy, da się to odczuć wśród kibiców, znajomych. Wszyscy oczekują dużych zmian, uważając sezon za stracony. Trudno się z tym nie zgodzić. Oczekiwania były inne. Cały czas porównuję tego Lecha sprzed ośmiu miesięcy do tego obecnego. Wtedy wyglądał super w eliminacjach Ligi Europy. Cały czas zastanawiam się, czy odejście jednego piłkarza, fakt, że dobrego – Jakuba Modera, miało aż taki wpływ? Wiem, że robił dobrą robotę, ale nie zagrało kilka rzeczy. Aż takiego regresu nikt się nie spodziewał. Lech próbował się odbijać, wynikami, jakimiś skromnymi wygranymi, ale mimo wszystko jest to za mało.

Mówi pan, że sezon jest stracony, ale jeszcze jest nadzieja na 4. miejsce, które może dać awans do europejskich pucharów, jeśli np. Raków zdobędzie Puchar Polski.

Matematycznie jeszcze jest szansa, trzeba grać do końca, tylko w lidze, bo z rozgrywek Pucharu Polski Lech już odpadł. Można spojrzeć na Wartę Poznań, która ma tyle punktów co Lech. Patrzy się na nią przez pryzmat utrzymania… Tabela jest bardzo spłaszczona.

Gdyby panu przed sezonem ktoś powiedział, że Warta będzie miała tyle punktów co Lech po 22 kolejkach, to pewnie by pan w to nie uwierzył.

Tak, ten klub nie miał spektakularnych transferów, dużego budżetu. Wielu widziało Wartę jako kandydata do spadku. Trzeba jej oddać, że jej piłkarze dobrze wyglądają. Trener wykonał solidną pracę. Wiele można osiągnąć dyscypliną, konsekwencją. Warta nie gra finezyjnej piłki, ale wie, co ma osiągnąć.

Z drugiej strony gdyby ktoś panu powiedział, że Cracovia będzie zamieszana w walkę o utrzymanie, to też by pan się tego raczej nie spodziewał.

Ta drużyna zdobyła Puchar Polski, ma trenera Michała Probierza, którego uważam za dobrego szkoleniowca. Pokazał, że potrafi drużyną wstrząsnąć. Nie podpisywałbym się pod tym, że Cracovia będzie miała problemy. Nie sądzę, by je miała do końca rozgrywek. Spada jedna drużyna i choć Cracovia nie gra teraz dobrze, to są drużyny, które maja gorsze kadry i mniej doświadczenia. Jeszcze potracą punkty, o Cracovię bym się nie martwił, ale z pewnością jej aspiracje były inne.

Zwłaszcza mając taką międzynarodową kadrę, bo „Pasy” mają najwięcej obcokrajowców w naszej lidze.

Wolę takie rozwiązanie by korzystać z wychowanków. Ono może nie być skuteczne, jak widać choćby na przykładzie Lecha. Nie neguję innej polityki klubowej.

Lech był m.in. z tego powodu chwalony, że gra w nim wielu wychowanków, ale nie jest to optymalna droga.

Moje zdanie jest takie – bardzo dobrze, że Lech to robi. Jakich by wyników nie miał, to wprowadzanie młodych piłkarzy jest doskonałe. Co chwilę któryś z chłopaków z akademii wyjeżdża do topowych klubów. Tędy droga. Druga strona medalu jest taka, że ci chłopcy nie dźwigną tego. Musi być w drużynie ktoś, kto pomoże. Jak Tiba i Ramirez byli w formie to pomagali. Teraz tego nie robią.

Lech ma „strzelbę” w postaci Ishaka, a Cracovia nie ma napastnika, który byłby skuteczny. Sprowadzenie przed sezonem Rivaldinho i Alvarez maja po jednym golu…

To mają o jednego mniej niż ja w Cracovii (śmiech). Lech trafia z transferami napastników. Ishak zmienił Gytkjaera i się ładnie wkomponował w zespół.

Będą zmiany po sezonie w Lechu i Cracovii?

Nie mam przecieków, śledzę mecze Lecha jako kibic, ale uważam, że będą. Zmiany mogą być znaczące, aczkolwiek jest jeszcze kilka meczów do końca sezonu. Co do Cracovii, to ciężko mi ją oceniać z dystansu. Trener podał się do dymisji, potem się z niej wycofał. Jestem za tym, by budować drużynę długo. Niech to trwa, ale kibice chcą wyników tu i teraz. U nas brakuje cierpliwości, jest frustracja.

Czy Cracovia powinna pójść drogą Lecha, mając nowoczesne centrum treningowe pod Krakowem?

Widziałem zdjęcia ośrodka, jest fajna baza. Wiele klubów się zmienia. Kiedyś jak ktoś miał dwa boiska, to było super. Nawet niech ta drużyna będzie stopniowo budowana. Dzisiaj inwestując w młodzież za 7 – 10 lat można spodziewać się pierwszych sukcesów. Ale trzeba to robić, bo będziemy kupować piłkarzy co najwyżej średnich. Młodzi dużo się od nich nie nauczą. Może sprowadzać mniej obcokrajowców, ale solidniejszych, a powoli wprowadzać własnych chłopaków, bo nic tak nie cieszy jak występy wychowanków. Spełniają swoje marzenia, jak ostatnio Antoni Kozubal w Lechu.

Myśli pan o powrocie do piłki?

Nie jestem związany z piłką i tak mi jest dobrze. Gram w oldbojach Lecha i to mi wystarcza. Pracuję w branży IT, stworzyłem aplikację, która pomaga np. w akademiach piłkarskich w kwestii komunikacji. A mój 9-letni syn jest w akademii Lecha.

Powstała Superliga, UEFA zbanuje kluby?

Wideo

Materiał oryginalny: Bartosz Ślusarski, były napastnik Lecha i Cracovii: Nic tak nie cieszy, jak występy wychowanków, tędy droga - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie