Bełchatów wygrał z Okocimskim i obrał kurs na Ekstraklasę

Jakub Podsiadło
Zgodnie z oczekiwaniami GKS Bełchatów wygrał na inaugurację pierwszej ligi z Okocimskim Brzesko 1:0. Brunatni stworzyli wiele sytuacji, ale jedynego gola zdobył Mateusz Mak. Bełchatów wykorzystał tym samym potknięciu katowickiej GieKSy.

Naszpikowany piłkarzami z przeszłością w ekstraklasie GKS Bełchatów od samego początku narzucił swoje warunki gry gospodarzom. Zespół gości długo nie był w stanie udokumentować swojej przewagi bramką z powodu dobrej dyspozycji Arkadiusza Rysia, jednego z najjaśniejszych punktów brzeskiej defensywy w rundzie jesiennej. „Piwosze”, w głównej mierze na skutek błędów reprezentacyjnego obrońcy Wilusza (pilnie obserwowanego dzisiaj przez asystenta selekcjonera kadry, Bogdana Zająca) odgryzali się pojedynczymi kontrami – żadna z nich poważnie nie zagroziła bramce Arkadiusza Malarza. Kamil Kiereś próbował zaskoczyć Okocimskiego akcjami lewym skrzydłem, wykorzystując do tego mobilnego Michała Maka, lecz dośrodkowania jednego z bełchatowskich bliźniaków jedno po drugim padało łupem dobrze dysponowanego środka obrony gospodarzy.

Zdenerwowany nieefektywnością obu skrzydeł trener Kiereś zdecydował się na zamianę braci Maków miejscami – Michał powędrował na prawe skrzydło, z kolei jego brat na lewą stronę. Prawdopodobnie nie minęło nawet 180 sekund od tej roszady, gdy po błyskawicznym kontrataku goście objęli prowadzenie – precyzyjne dośrodkowanie dynamicznego Adriana Basty wykorzystał Mateusz Mak, celną główką pokonując młodego Mateusza Kuchtę. (1:0 – 31. minuta) Wysłannicy Górnika, którzy przyjechali do Brzeska oglądać wypożyczonego z Zabrza bramkarza, powinni być zadowoleni z jego dyspozycji – przy trafieniu Maka Kuchta nie miał nic do powiedzenia, a przez resztę meczu spisywał się poprawnie. Brat Mateusza mógł zrehabilitować się tuż przed gwizdkiem na przerwę, gdy w sytuacji sam na sam ograł Kuchtę i zdecydował się skończyć solową akcję sam. Efekt? Koszmarne pudło Maka na pustą bramkę, rozłożone ręce nadbiegającego Kirovskiego i ogromne szczęście piłkarzy Okocimskiego.

Sobotni mecz w Brzesku nie był dobry dla debiutantów z obu drużyn – osamotniony Kirovski zwracał na siebie uwagę jedynie dużym wzrostem i miał sporo szczęścia, że w akcjach ofensywnych wyręczał go duet braci Maków i Kamil Wacławczyk. Po stronie gospodarzy próżno szukać pozytywów w grze Grzegorzewskiego, a ściągnięcie z boiska Łukasza Tymińskiego w 60. minucie mówi samo za siebie. Wydaje się, że w Brzesku prędko zatęsknią za oddanym do Zagłębia Sosnowiec Wojciechem Wojcieszyńskim, bo w środku pola od Tymińskiego gorzej zaprezentował się tylko Szymon Sawala, przyprawiający trenera Kieresia o apopleksję niecelnymi podaniami i stratami w środku boiska. Inny nowy nabytek, Kacper Tatara, na tyle zdenerwował Piotra Stacha, że po niespełna dwudziestu minutach gry zmienił go Nawrot. - [Tatara] zaprezentował żenujący brak zaangażowania. Nie będę tolerował takich sytuacji (…) Nie może być tak, że piłkarz po dwudziestu minutach gry jest tak samo spocony, jak w momencie, gdy wchodził na boisko – mówił po meczu wyraźnie zirytowany szkoleniowiec Okocimskiego. Jeśli wierzyć słowom trenera „Piwoszy”, byłego napastnika Dolcanu Ząbki zabraknie w kadrze na następne spotkanie. Trochę ożywienia wniósł wprowadzony w drugiej odsłonie meczu David Kwiek – to i tak za mało, żeby ocenić brzeskie debiuty na więcej niż dwóję „na szynach”.

Wspomniany wcześniej Grzegorzewski w ostatnim kwadransie spotkania mógł urzeczywistnić wszystkie koszmary Kieresia związane z meczem w Brzesku. Jesienią, w Bełchatowie, dramatyczna końcówka i gol Daniela Bruda pozbawił „Brunatnych” zwycięstwa. W 80. minucie do deja vu z sierpnia zabrakło centymetrów, bo po okresie dominacji Bełchatowa, w asyście lekko śniętych defensorów z Bełchatowa zdradliwym półwolejem omal nie zaskoczył Arkadiusza Malarza. Do ostatniego gwizdka wyjątkowo pobłażliwego sędziego Mariusza Złotka (ekstraklasowy debiutant z zeszłego tygodnia nie pokazał dzisiaj ani jednej kartki) kibice w Brzesku oglądali typowego Okocimskiego, do samego końca próbującego wyszarpać korzystny rezultat. GKS w formie dalekiej od tej godnej pretendenta do awansu dowiózł jednobramkowe prowadzenie do końca. "Piwoszom" w ostatecznym rozrachunku zabrakło argumentów, by z pojedynku z murowanym kandydatem do wygrania I ligi wyjść choćby z jednym punktem. Dla czerwonej latarni pierwszoligowej tabeli to już ósmy mecz z rzędu bez zwycięstwa – dla trenera Piotra Stacha i jego piłkarzy droga do utrzymania będzie kręta i wyboista.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3