Beniaminek się rozpędza! Zagłębie nie dało szans Cracovii i zostało wiceliderem Ekstraklasy! (RELACJA, ZDJĘCIA)

Kaja Krasnodębska
Zagłębie Lubin - Cracovia 4:2
Zagłębie Lubin - Cracovia 4:2 Piotr Krzyżanowski
Udostępnij:
Piłkarze Zagłębia Lubin pokonali na własnym boisku Cracovię 4:1 w meczu 9. kolejki Ekstraklasy. Była to czwarta wygrana "Miedziowych" w tym sezonie. Beniaminek Ekstraklasy zajmuje drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Po ostatniej kolejce w obu ekipach z pewnością pozostał niedosyt. Zagłębie było bardzo blisko wywiezienia trzech punktów z Warszawy - do przerwy podopieczni Piotra Stokowca prowadzili 2:0, by ostatecznie jedynie zremisować z Legią 2:2. Cracovia natomiast uległa na własnym boisku niedocenianej Termalice. W dzisiejszym meczu oba zespoły nie chciały więc popełnić zeszłotygodniowych błędów.

Od premierowego gwizdka ze zdecydowanie lepszej strony pokazywało się Zagłębie. To lubinianie wciąż nacierali na bramkę rywali, zamykając gości na ich połowie. Futbolówka wciąż krążyła gdzieś naokoło pola karnego Krzysztofa Pilarza. Solidna postawa defensorów nie pozwalała jednak z początku na oddanie celnego strzału. Na boisku błyszczeli Krzysztof Janus wraz z Krzysztofem Piątkiem. Ich współpraca okazywała się nie tylko efektowna, ale przede wszystkim efektywna. Co chwilę przyprawiali Piotra Polczaka o ból głowy. Stoper "Pasów" długo nie dawał się jednak zaskoczyć. A jeżeli już mu się zdarzyło, to zawsze mógł liczyć na Krzysztofa Pilarza. Do czasu... Golkiper gości nie dał się zaskoczyć przy strzałach Kubickiego, Piątka czy nawet Guldana. Nie przewidział jednak tego, że do siatki trafiali będą również jego koledzy. I tak, po dośrodkowaniu Krzysztofa Janusa, samobójczego gola zdobył Sreten Sretenović.

Stracona bramka niczym zimny prysznic rozbudziła krakowian. Do ataku swoich kolegów praktycznie od razu pociągnął Mateusz Cetnarski. Pomocnik "Pasów" dostał świetne podanie od Marcina Budzińskiego i oddał strzał. Mylił się minimalnie. Nie ostudziło to jego zapału. Przez kolejne minuty szarpał to środkiem, to prawą stroną boiska. Defensorzy Zagłębia zmuszeni byli przestać tak mocno angażować się w ofensywie i wrócić na własną połowę. W związku z tym gra wyraźnie się wyrównała. Oba zespoły zaczęły dochodzić do sytuacji, ale żadna z nich nie okazała się już wybitnie groźna.

W drugą połowę ponownie lepiej "weszli" gospodarze. Krzysztofa Pilarza już chwilę po rozpoczęciu tej części gry "obudził" Cotra. Do podwyższenia rezultatu zabrakło centymetrów. Mimo niekorzystnego wyniku postawa Cracovii na boisku zbytnio się nie zmieniła. Krakowianie oddali inicjatywę rywalom, pozwolili im na stworzenie przewagi i wielu sytuacji. Jedna z nich, zaledwie dziesięć minut po przerwie zakończyła się bramką. Po kolejnym świetnym dośrodkowaniu Janoszki piłka znalazła się pod bramką Pilarza. Tam "zaadoptował" ją Jarosław Kubicki i umieścił w siatce. Stojący obok Sretenović nie interweniował, przyglądając się jedynie z bardzo bliska jak futbolówka szybuje obok Krzysztofa Pilarza.

Stracony gol tym razem nie zadziałał na gości. Szczerze mówiąc to zmiana wyniku w ogóle nie wpłynęła na zmianę obrazu gry. Nadal przeważało Zagłębie i praktycznie zamykało rywali na ich połowie. Z pomocą swoim podopiecznym postanowił więc ruszyć Jacek Zieliński. Szybkie dwie zmiany - z boiska zeszli Bartosz Kapustka oraz Marcin Budziński, a w ich miejsce do boju ruszyli Łukasz Zejdler i Boubacar Diabang. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Cracovia zdobyła premierowe trafienie. Rzut karny wywalczony przez Dariusza Zjawińskiego wykorzystał Mateusz Cetnarski.

Szczęście Cracovii nie trwało jednak długo. Właściwie wyjątkowo krótko. Z kontratakiem ruszyli lubinianie. Prawą stroną popędził Cotra. Piłka przedostała się do Krzysztofa Janusa, który wyprzedził Huberta Wołąkiewicza i umieścił piłkę w siatce. Wydawać się mogło, że po trzeciej bramce z krakowian ujdzie powietrze. Rzeczywiście, przez następne minuty, poza kontratakiem Boubacara Diabanga, pod bramką Forenca nie działo się zupełnie nic. Na nudę natomiast nie mógł narzekać Krzysztof Pilarz. Jego koledzy po prostu stanęli, a podopieczni Piotra Stokowca zaczęli to wykorzystywać. Piłka nadlatywała to z jednej, to z drugiej strony. Golkiper "Pasów" robił co mógł, ale w końcu musiał uznać wyższość rywali. Po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się Maciej Dąbrowski.

Widząc rosnącą mizerię swoich zawodników, Jacek Zieliński zdecydował się na ostatnią zmianę. Na ratunek puścił Erika Jendriska. Okazało się to trafną decyzją. Słowak bowiem chwilę po pojawieniu się na boisku, pokonał Konrada Forenca. Wykorzystał celne podanie Diabanga i zdobył drugiego gola dla "Pasów" w tym meczu. Przez następne minuty nie działo się już wiele. Piotr Stokowiec dokonał trzech zmian, a jego zawodnicy pewni zwycięstwa, mogli pozwolić sobie na zwolnienie obrotów. Również krakowianie wydawali się już nie wierzyć w możliwość odwrócenia wyniku. Tempo gry wyraźnie zwolniło i oba zespoły już jakoś "dowegetowały" do końca meczu.

Więcej o 9. KOLEJCE EKSTRAKLASY

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gol 24
Dodaj ogłoszenie