Biała Gwiazda świeci jasno - podsumowanie 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Jakub Królak
W porównaniu do poprzedniej, bardzo ciekawej kolejki, tym razem mieliśmy nieco mniej emocji, ale wszystkie niedostatki siedmiu spotkań zrekompensował nam mecz w Krakowie. Wisła zdemolowała u siebie Pogoń przy ogromnym udziale Pawła Brożka, który przełamał się hat-trickiem. W walce o puchary Wiślacy nadal będą się więc liczyli, a ich pojedynek z Legią w następnej serii gier zapowiada się pasjonująco. Co jeszcze działo się na ligowych boiskach? Zapraszamy na podsumowanie 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.

Czary Ojrzyńskiego, sędzia dopomógł Legii

Niesamowita wiosenna passa Górali sprawiła, że z pewniaka do spadku stają się oni powoli jedną z najbezpieczniejszych drużyn w grupie B. Podbeskidzie ma już skalpy Cracovii i Jagiellonii, a więc drużyn, które do ostatniej kolejki biły się o awans do czołowej ósemki. Również statystyki mogą napawać fanów z Bielska-Białej optymizmem – ich ulubieńcy przegrali ostatnio 14 marca z Lechem, a wcześniej 14 grudnia z Koroną. Jeśli Leszek Ojrzyński nie pozwoli swoim piłkarzom spocząć na laurach, bielszczanie będą mieli ogromne szanse na pozostanie w elicie. Nadal wielce prawdopodobne jest również utrzymanie Jagiellonii, choć aby je sobie zapewnić, potrzeba jej jeszcze paru punktów.

Aż ciężko uwierzyć, że Piast, który w tym sezonie reprezentował Polskę w europejskich pucharach, z tygodnia na tydzień coraz bardziej przybliża się do strefy spadkowej. W pojedynku ze Śląskiem gliwiczanie znów zaprezentowali się blado i zdołali wywalczyć tylko jedno oczko. Ciężko zresztą liczyć na zwycięstwo, jeśli w całym meczu oddaje się dwa celne strzały na bramkę. Jedyne, za co można pochwalić Piasta, to zatrzymanie Marco Paixao, który tym razem nie zwiększył swojego strzeleckiego dorobku. Jednak dla zawodników Marcina Brosza to pocieszenie niewielkie, bowiem w sześciu ostatnich spotkaniach wywalczyli zaledwie trzy punkty i w tej chwili są jednym z głównych kandydatów do spadku z Ekstraklasy.

Mało kto spodziewał się, że w pojedynku liderującej Legii z ósmą Lechią to Biało-Zieloni będą drużyną zdecydowanie lepszą. To właśnie gdańszczanie stwarzali sobie strzeleckie sytuacje, mieli więcej strzałów i częściej dośrodkowywali. Wszystkie ich próby kończyły się jednak niepowodzeniem, bo w kluczowych momentach fatalnie zawodziła skuteczność. Legia z kolei długimi fragmentami po prostu nie istniała na boisku – dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał oddała dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy. Mimo tego trzy punkty wywieźli z Gdańska podopieczni Henninga Berga, choć okoliczności tego zwycięstwa budzą niesmak. Gol Dudy padł bowiem po spalonym, zaś wcześniej Lechii należały się dwa rzuty karne. I choć również stołeczna ekipa powinna dostać jedenastkę, to jednak można wysnuć tezę, że bez pomocy arbitra Legia tego meczu by nie wygrała. Z drugiej strony, Lechia może mieć pretensje głownie do siebie – gdyby nie wcześniejsze pudła, trzy punkty zostały by na Pomorzu mimo koszmarnej dyspozycji sędziego Złotka, który powinien chyba zostać nad morzem i przez parę tygodni odpocząć od piłki.

Pogoń popłynęła, Cracovia coraz niżej
Przed tygodniem przetrzebiona kontuzjami i kartkami Wisła była zaledwie tłem dla Lecha, który na boisku nie pozwolił jej praktycznie na nic. Wiślacy odebrali wtedy solidną lekcję futbolu, ale w sobotę to oni wcielili się w rolę nauczyciela w meczu z Pogonią. Podopieczni Franciszka Smudy rozbili Portowców aż 5:0, zaś Paweł Brożek zakończył serię dziesięciu spotkań bez strzelonego gola hat-trickiem. Tym samym Biała Gwiazda awansowała na czwarte miejsce i choć nic ostatnio na to nie wskazywało, nadal będzie liczyła się w walce o puchary. Warto dodać, że w Krakowie fatalną serię przełamał jeszcze jeden zawodnik – Emmanuel Sarki. Nigeryjczyk, zbierający raczej pochlebne opinie za swoje występy na polskich boiskach, zaliczył dopiero pierwszą (!) asystę w tych rozgrywkach. Znacznie lepiej wygląda pod tym względem Semir Stilić, który znów czarował tak, jak za swoich najlepszych czasów w Lechu. Bośniak zdobył cudowną bramkę, zaliczył piękną asystę i był prawdziwym reżyserem gry Białej Gwiazdy. Jeśli Stilić i Brożek będą tak grali do końca sezonu, europejskie puchary prawdopodobnie zawitają na Reymonta.

Cracovia w ostatnich tygodniach chce chyba za wszelką cenę dostarczyć swoim kibicom nieco emocji na koniec sezonu. W ostatnich spotkaniach Pasy dają się obijać, komu popadnie i w grupie B są lepsi już tylko od trzech drużyn. Tym razem zespół z Krakowa nie postawił większego oporu ostatniemu w tabeli Widzewowi, który zwyciężył gładko i znacząco przybliżył się do wymarzonego, czternastego miejsca. Już w czternastej minucie było wiadomo, że Pasom o wywalczenie jakichkolwiek punktów będzie bardzo ciężko, bowiem Krzysztof Pilarz wyleciał z boiska i przez resztę spotkania jego zespół musiał radzić sobie w osłabieniu. Wydarzeniem meczu było jednak i tak niewiarygodne pudło, jakie przytrafiło się Visnakovsowi. Łotysz, mając piłkę trzy metry od bramki, trafił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła we wracającego do pustej bramki Pilarza. Kilkanaście minut później Visnakovs zrehabilitował się za to koszmarne pudło i skierował piłkę do siatki, ale tamta sytuacja pewnie długo będzie mu się śniła po nocach.

Górnik górą w derbach, trudna wygrana Lecha

W dwóch pojedynkach Górnika z Ruchem, jakie oglądaliśmy już w tym sezonie, zdecydowanym faworytem byli zabrzanie, którzy do pierwszego spotkania z największymi rywalami przystępowali jako liderzy, a do drugiego jako wiceliderzy tabeli. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ostatni mecz Górnik wygrał 3 grudnia (!), Ruch natomiast przyjeżdżał do Zabrza jako trzecia drużyna sezonu zasadniczego, znacznie większe szanse na zwycięstwo w 101. Wielkich Derbach Śląska dawano Niebieskim. Ekstraklasa po raz kolejny pokazała, że z prawami logiki ma niewiele wspólnego – zabrzanie wygrali 2:0 po bramkach dwóch zawodników z Afryki, Nakoulmy i Gwaze, i mają w tej chwili zaledwie jeden punkt straty do podium. Taki wynik sprawia, że w walce o europejskie puchary nadal poważnie liczą się wszystkie zespoły grupy mistrzowskiej, o emocje możemy więc być spokojni.

Lech, by podtrzymać nadzieje na dogonienie Legii, w poniedziałkowy wieczór musiał pokonać w Bydgoszczy opromienionego zdobyciem Pucharu Polski Zawiszę. Przed spotkaniem można się było zastanawiać, czy wielki sukces podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza pomoże im czy zaszkodzi w kolejnym spotkaniu. Patrząc na pierwszą część meczu, żadnej zgubnej euforii ani zmęczenia w grze Zawiszy nie było widać – przewagę miał co prawda Lech, ale nie był w stanie zagrozić bramce Kaczmarka. Nieco lepiej szło Lechowi po tym, jak w końcu udało mu się zdobyć gola – po przerwie Kolejorz podwyższył na 2:0, a czerwoną kartkę otrzymał Nawotczyński. Emocje w końcówce postanowił jednak zagwarantować sędzia, który podarował Zawiszy rzut karny i przy okazji wyrzucił z boiska Wołąkiewicza. Z prezentu skorzystał Gevorgyan, ale Lech, choć nie bez problemów, dowiózł wynik do końca i nadal liczy się w walce o mistrzostwo.

Zagłębie, które w piątkowy wieczór było o krok od zdobycia krajowego pucharu, w poniedziałek musiało powrócić do szarej rzeczywistości. Sytuacja Miedziowych przed pojedynkiem z Koroną była fatalna – w ligowej tabeli dogonił ją nawet Widzew, Podbeskidzie uciekło już dość daleko, a strata do bezpiecznego, czternastego miejsca wynosiła trzy punkty. Nie dziwi więc, że w meczu z kielczanami to właśnie Miedziowi byli strona przeważającą. Inna sprawa, że z tej optycznej przewagi niewiele wynikało – Korona wyglądała na zespół zadowolony z remisu, Zagłębie próbowało, ale nie było w stanie pokonać Małkowskiego. Żadne gole w Lubinie nie padły, więc rozpaczliwie walczący o utrzymanie Miedziowi mogli dopisać do swojego konta zaledwie jeden punkt. To, rzecz jasna, wynik dla nich fatalny, niemniej sprawa utrzymania nadal jest otwarta. Jeśli niewielkie różnice pomiędzy drużynami z dołu tabeli utrzymają się, o spadku zadecydują z pewnością bezpośrednie mecze pomiędzy nimi.

Wyniki 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

  • Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 Jagiellonia Białystok
  • Piast Gliwice 0:0 Śląsk Wrocław
  • Lechia Gdańsk 0:1 Legia Warszawa
  • Wisła Kraków 5:0 Pogoń Szczecin
  • Widzew Łódź 2:0 Cracovia
  • Górnik Zabrze 2:0 Ruch Chorzów
  • Zawisza Bydgoszcz 1:2 Lech Poznań
  • Zagłębie Lubin 0:0 Korona Kielce

Statystyki 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

  • Liczba goli – 16
  • Średnia goli na mecz – 2
  • Zwycięstwa gospodarzy – 4
  • Remisy – 2
  • Zwycięstwa gości – 2
  • Żółte/czerwone kartki – 30/4
  • Liczba widzów – ok. 46 tys.
  • Średnia frekwencja – ok. 5,7 tys.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie