Bogusław Kaczmarek: Stevens w Lechii? Chyba Shaky, trenerska podróbka

jac
Bogusław Kaczmarek uważa, że Marcin Dorna to bardzo zdolny szkoleniowiec
Bogusław Kaczmarek uważa, że Marcin Dorna to bardzo zdolny szkoleniowiec Tomasz Bołt/Polskapresse
- Największy problem polskiej piłki to ten siódmy gatunek rabarbaru, który zalewa ligę. Jakub Szumski z Piasta Gliwice siedzi na ławce, bo broni Hiszpan o marnej jakości. To przykład na trwonienie materiału ludzkiego - twierdzi były opiekun m.in. Lechii Gdańsk i asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski, Bogusław Kaczmarek.

Lechia jedzie w niedzielę do Bełchatowa, gdzie odrodził się nawet Kamil Poźniak. Zawodnik, za którego w Gdańsku zapłacono kiedyś ponad 200 tys. euro, a który nie rozegrał ani jednego dobrego meczu.
Nikt nie ma patentu na absolutną mądrość, na prognozę rozwoju – historia Poźniaka jest tego przykładem. Po paru latach piłkarskiego niebytu chyba dojrzał do pewnych spraw, ale nie tylko. Znam wielu piłkarzy, którzy zwyczajnie nie odnaleźli się w innym otoczeniu. Czasami potrzeba odrobiny szczęścia, by wybór klubu rzeczywiście był trafny. Poźniak wrócił do Bełchatowa i wreszcie się realizuje.

Nie ma łatwych meczów w tej lidze, a starcia z beniaminkami to już w ogóle urastają do miana arcytrudnych. W ostatnich latach jakakolwiek zespół, który awansował z pierwszej ligi, wystartował słabo?
Zawisza Bydgoszcz w poprzednim sezonie. Choć bierzemy na nich poprawkę, bo jednak niektóre transfery robiono za pięć dwunasta, to znaczy już w trakcie rozgrywek. Generalnie beniaminkowie zawsze mają najłatwiej w pierwszym roku, drugi jest trudniejszy. Wracając do Bełchatowa… Nie wiem, czy możemy ich traktować jako nieopierzonych. Teoretycznie tak, przecież awansowali. Z drugiej jednak strony zauważmy, że ten klub nie tak dawno temu świętował wicemistrzostwo Polski, grał w europejskich pucharach. Spójrzmy, kto ciągnie teraz grę. Malarz, Baran, Rachwał, Ślusarski. Piłkarze, którzy w nogach mają sporo meczów na poziomie ekstraklasy. Beniaminek w przypadku Bełchatowa to bardzo umowne określenie.

Dlatego też Lechia nie może jechać jak po swoje.
Obserwuję to, co się w niej dzieje z bliska, bo jestem z tym klubem związany od lat. A dzieje się naprawdę wiele. Dwudziestu nowych graczy! Więcej ściągnął chyba tylko turecki Trabzonspor, ale tam jest zupełnie inna kultura pozyskiwania trenerów i piłkarzy. Nie wiem, może w Lechii rzeczywiście była potrzeba tak radykalnego przewietrzenia szatni. Trzeba pamiętać, że w Wiśle Kraków za ery Roberta Maaskanta także wzięto mnóstwo obcokrajowców i interes nie kręcił się zbyt długo. W pewnym momencie w składzie nie było ani jednego Polaka.

Pan powtarza, że w Lechii najtrwalsze są… zmiany. Walizki pakuje już trener Joaquim Machado, w poniedziałek być może poznamy nowego szkoleniowca.

Lista kandydatów jest długa. Koledzy z pańskiego fachu sugerują, że w tym gronie jest Holender Huub Stevens. Wydaje mi się, że przekręcili nazwisko i chodzi o innego Stevensa, może Shaky’ego? Wie pan, taką trenerską podróbkę.

Trudno brać na poważnie nazwisko Huuba Stevensa właśnie w kontekście Lechii. Roczny kontrakt w granicach miliona euro.
Tak, to są zupełnie inne realia finansowe. Do Polski przyjeżdżają tylko trenerzy z drugiego, trzeciego rzędu. Czytam np. o tym, że Lechia chce Holendra Rene van Ecka. To były piłkarz Exelcsioru Rotterdam, głównie trener młodzieży – bez sukcesów, na dorobku.

Wymienia się też Tomasza Hajtę i Marcina Dornę.

Dornę? Nie wiedziałem. To bardzo zdolny trener, nasza nadzieja szkoleniowa. Ale to co się stało przedwczoraj z naszą młodzieżówką… To tragedia grecka – mówią niektórzy. Moim zdaniem to konsekwencja pewnych prawidłowości u młodych piłkarzy. Szkoda mi Dorny i jego podopiecznych. To jest chore, że od 20 lat nie bierzemy regularnie udziału w poważnej imprezie – mam na myśli np. Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Na szczęście w 2017 roku uda nam się wystąpić, bo jesteśmy bliscy otrzymania praw do organizacji, więc udział mamy jakby z urzędu.

Z czego bierze się to, że nie potrafimy wywalczyć awansu na murawie?
Moim trenerskim credo jest dawanie szans młodym. Płaciłem za to grubą cenę, ale nie żałuję. Działałem w myśl zasady: nauczycielu, pokaż mi swoich uczniów, a ja powiem ci, kim jesteś. I takie myślenie powinno towarzyszyć w całej Polsce. Nie łudźmy się, że sukcesy nastąpią wcześniej niż za 5-7 lat. Bądźmy w średniej, europejskiej grupie, która ma przyzwoite reprezentacje i dostarcza solidnych zawodników do zawodowych klubów, które liczą się w Europie.

Dorna ma zdolne pokolenie, ale te talenty, które przynależą do zagranicznych klubów, na co dzień grzeją ławkę.
A pamięta pan jak Dorna z u-17 zdobył brązowy medal? Proszę wymienić, kto z autorów tego sukcesu przebił się do seniorskiej piłki. Jest problem. Sięgnijmy jeszcze dalej: MŚ do lat 20 w Kanadzie, rok 2007. Myśmy wtedy pokonali Brazylię. Ale ilu naszych, a ilu Brazylijczyków robi wielką karierę? Od nas tylko Wojtek Szczęsny i Grzegorz Krychowiak, z Brazylii – sześciu lub siedmiu. Zmierzam do tego, że w Polsce jest dziura między edukacją, a wprowadzaniem do seniorów. Sztuką nie jest osiągnięcie z kategorią młodzieżową. Raczej – przygotowanie do dorosłej, zawodowej piłki.

Max Meyer z Schalke 04 jest wyznacznikiem tego, o czym pan mówi. Ma 19 lat i gra w pierwszej drużynie. W Bundeslidze rozegrał ponad 30 meczów.
Dobrze, że pan wywołał temat Schalke. Tam jest taki chłopak, którego ja wziąłem w Lechii do pierwszego zespołu kiedy miał 15 lat. Nazywa się Oktawian Skrzecz. Jestem bardzo ciekaw, jak ułożą się jego losy. Czy pójdzie ścieżką Szczęsnego i Krychowiaka, czy wyląduje na piłkarskim poboczu, albo wróci do Polski. A były takie przypadki. Kamil Glik, Łukasz Piszczek. Wracali na moment do kraju i potem odbijali się jak na trampolinie. Dzisiaj pierwszy jest kapitanem Torino, drugi najlepszym prawym obrońcą Borussii Dortmund.

Wróćmy raz jeszcze do punktu wyjścia: czego brakuje młodemu Polakowi?
Właściwej ścieżki kariery, pomysłu na nią, kiedy jest w przedziale wiekowym 17-21. Być może dobrze by było, gdyby w ekstraklasie istniał przepis zmuszający kluby do wystawiania młodzieżowca, jak ma to miejsce w pierwszej lidze. Problem największy to ten siódmy gatunek rabarbaru, który zalewa naszą ligę. Niestety, z takich transakcji „żyje” sporo osób, dlatego interes się kręci. Kuba Szumski z Piasta Gliwice siedzi na ławce, bo broni Hiszpan o marnej jakości. To jest trwonienie materiału ludzkiego! Ja nie mam nic do obcokrajowców, niemniej uważam, że trzeba ściągać tylko tych, co potrafią podnieść poziom zespołu. Naprawdę nie ma przypadku w tym, że na Mundialu w Brazylii nie było żadnego naszego ligowca. OK, byli tacy, co kiedyś u nas biegali: Carlo Costly i Osman Chavez. I to na tyle.

Mierni obcokrajowcy to jeden kłopot. Brak fachowców – drugi.
Młodych piłkarzy uczą osoby nieprzyuczone do zawodu. Czytałem ostatnio polemikę między Cezarym Kucharskim a Zbigniewem Bońkiem odnośnie tego, czy trener powinien mieć maturę, czy nie. Franek Smuda skończył jedną klasę szkoły malarskiej i ówczesna minister Kudrycka dała mu tzw. „maturę gwarancyjną”. Wielu się obruszyło. Ale dlaczego? Są reguły i wyjątki. Dla ludzi solidnych i wybitnych powinniśmy szukać takich awaryjnych furtek. Dla reszty – nie. Znałem takich „fachowców”, co przyjeżdżali pięć minut przed treningiem, zakładali ortalion na jeansy i sweter, a potem prowadzili zajęcia z parasolem w ręku. Nie uszczęśliwiajmy na siłę. Nie tędy droga.

Pan się obawia, że będą trenerzy bez matury i umiejętności?
Też. Nie rozumiem Jana Tomaszewskiego, który uważa, że lepszy jest trener, który zawodowo kopał w piłkę od tego, który robił to na amatorskim poziomie lub prawie w ogóle. Moim zdaniem warto takich szkoleniowców połączyć, o ile ci z drugiej grupy mają wiedzę teoretyczną. Teoria ma swoje znaczenie. W Holandii teoretycy spełniają swoje zadania. U nas stajemy trochę w rozkroku i nie umiemy zrobić szpagatu.

Daleko odbiegliśmy od Lechii. Czy mecz Bełchatowem jakkolwiek przesądzi o przyszłości Machado? Można odnieść wrażenie, że bez względu na wynik i tak zostanie zwolniony.
Jakiś pomysł się tli. Cóż – zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Dobrze byłoby zapytać Ricardo Moniza, poprzedniego trenera, z jakiego powodu się ewakuował. Bo stracił niezależność i suwerenność? Nie wiem.

Nie chciał być słupem?
Chyba figurantem. Ale nie róbmy z niego jakiejś ofiary, bo w Holandii to był trener drugiego rzutu, który nigdy nie dostał szansy trenowania nawet drugoligowca. W jego kraju powiedzieliby o nim „physical preparation”, czyli człowiek od przygotowania fizycznego, indywidualnego. Tak był tam odbierany, dlatego wyjechał na Węgry, potem do Polski, wcześniej był w Niemczech. Co do samej Lechii, to spełnia warunki, by być czołowym polskim klubem. Ma sporo wiernych kibiców, stadion, no i niezłych zawodników. Na razie tylko Mercedes w postaci Legii Warszawa jest poza jej zasięgiem.

Rozmawiał Jacek Czaplewski / Ekstraklasa.net

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3