Brendan Rodgers – ofiara własnego sukcesu [KOMENTARZ]

Michał Karczewski
Brendan Rodgers
Brendan Rodgers live4liverpool.com
Udostępnij:
Poprzedni sezon, w którym Liverpool otarł się o zwycięstwo w Premier League rozbudził apetyty kibiców. W obecnej kampanii The Reds dołują, a coraz częściej jako winnego wskazuje się Brendana Rodgersa. Czy słusznie?

Sezon 2013/14 mógł być dla wszystkich związanych z Liverpool FC magiczny. Mógł, lecz parę błędów spowodowało, iż podopieczni Rodgersa musieli zadowolić się drugim miejscem, które pomimo długiej absencji w Lidze Mistrzów i braku walki o najwyższe laury od czasów Rafy Beniteza, przyjęto jako porażkę.

Jednak warto zwrócić uwagę, iż rezultaty osiągnięte przez klub z czerwonej części Merseyside były zupełnie nieoczekiwane i zarazem zszokowały wielu fachowców skazujących The Reds na kolejny sezon tułania się gdzieś między miejscami 5-8. Dodając do tego niesamowicie ofensywny i skuteczny styl gry, kibice Liverpoolu zaczęli wierzyć, iż w kolejnej kampanii mistrzowskie trofeum wreszcie wróci na Anfield Road.

Przygotowania do nadchodzącej „tej przełomowej” kampanii zanim się zaczęły to już na dobrą sprawę odniosły porażkę. Choć wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, iż odejście filaru drużyny, króla strzelców minionego sezonu Premier League - Luisa Suareza, pozostawi pustkę, to na Anfield Road zapanowało hasło, iż nie ma ludzi niezastąpionych. Rzeczywistość wszystko brutalnie zweryfikowała. W obliczu kontuzji Daniela Sturridge’a owa pustka (szczególnie w ofensywie) pozostawiona przez Urugwajczyka zamieniła się w krater. Krater, którego na razie nie potrafią wypełnić nowe nabytki Rodgersa, na które Irlandczyk z Północy wydał grubo ponad 100 milionów funtów.

Rodgers przebudował każdą formację, pozyskując zawodników młodych, którzy najlepsze mają przed sobą, lecz grono z nich nadal nie może odnaleźć się w realiach Premier League, nie dając zespołowi tego, co w poprzednich klubach.

Jednak czas płynie nieubłaganie, a kolejne spotkania pokazują, iż The Reds nie są już tak groźnym zespołem jak w poprzednich rozgrywkach, a za kolejne niepowodzenia graczy sprowadzonych w lecie obarcza się Brendana Rodgersa. Managerowi Liverpoolu zarzuca się, iż powinien sprowadzić zawodników o sprawdzonej renomie w światowym futbolu, którzy podnieśliby jakość zespołu „od zaraz”. Jednak wiązałoby się to z wysokimi kosztami pensji oraz kwot transferowych, co i tak jest już przedmiotem śledztwa UEFA, gdyż według władz, Liverpool mógł przekroczyć wymagania finansowego Fair Play.

Tak więc Rodgers musi dalej próbować sprowadzać zawodników, którzy mogą rozwinąć się podobnie jak Suarez czy Sturridge (gdyż na zakup gwiazd nie ma większych szans), a jego głównym celem powinno być ustabilizowanie pozycji The Reds w czołowej czwórce Premier League. Wtedy po kilku sezonach Liverpool po raz kolejny może spróbować wykonać „zamach stanu” na mistrzostwo Anglii. Pomimo wysokich oczekiwań kibiców, obecnie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż jest na to za wcześnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie