Cannavaro: Nawałka popełnił błąd. Mierzejewski jest gotowy, by zagrać na Euro

Sebastian Staszewski
Udostępnij:
- Macie dobrą drużynę, kilku liderów. Na Euro musicie wierzyć w sukces! - mówi nam były mistrz świata i zdobywca Złotej Piłki z 2006 roku, Fabio Cannavaro

Mistrzostwa Europy we Francji tuż, tuż. Ma Pan już swojego faworyta?
To Niemcy. Żadne zaskoczenie, prawda? Mają turniejowe doświadczenie, są aktualnym mistrzem świata. W drugiej kolejności wieszczę sukces Francuzów i Belgów. Poza tym dobrze zagrają Hiszpanie oraz Włosi. To moje typy.

Italii problemy jednak nie omijają…
Niestety. Kłopotem są szczególnie kontuzje. Wiemy już, że do Francji raczej nie pojadą Claudio Marchisio, Marco Verratti… Jestem jednak pewny naszych umiejętności. Mamy fajną grupę chłopaków, niezłą defensywę i lidera - Gianluigi Buffona. Jest fenomenalny, nieśmiertelny! Poza tym na Euro będzie sporo zaskoczeń. Po raz pierwszy zagrają aż dwadzieścia cztery drużyny. A że poziom reprezentacji wciąż rośnie, to będzie bardzo zacięty turniej. Właściwie, gdyby dołożyć Brazylię i Argentynę, to mistrzostwa Europy można byłoby przemianować na mistrzostwa świata.

Wiele obiecują sobie Francuzi. W rozmowach z nimi często przewija się wątek mistrzostwa świata zdobytego na własnym terenie w 1998 roku. Marzą o powtórce. To science fiction?
Jeśli Francuzi ugrają dobry wynik, to nie dlatego, że zagrają w domu, ale dlatego, że są mocni. Na moje oko mogą grać nawet lepiej, niż w 1998 roku. Trafiło im się wyjątkowo utalentowane pokolenie. Młodzi zawodnicy są ograni za granicą, mają mentalità internazionale. Paul Pogba czy Karim Benzema mogą grać w każdym klubie świata. Dlatego na Francuzów trzeba bardzo uważać.

A oni, jako gospodarze, muszą natomiast uważać na terrorystów…
Spokojnie, to będzie bezpieczny turniej. Nie obawiam się, że coś się wydarzy. Pamiętam wiele mistrzostw i zawsze były jakieś obawy. Ale nie możemy zwariować ze strachu.

Wierzy Pan, że UEFA może zdecydować się na rozegranie turnieju bez kibiców, przy pustych trybunach?
To niemożliwe. Nie da się grać bez fanów. Czy znasz kino w którym puszczają dobre filmy, na które nie wpuszczają widzów? Nie i podobnie jest z piłką nożną. Futbol istnieje dzięki ludziom, dlatego musimy grać przy pełnych trybach. Niech to będzie wiadomość dla złych ludzi: nie poddaliśmy się, nie zastraszyliście nas, wciąż umiemy cieszyć się życiem. I kochamy futbol.

W kim dostrzega Pan czarnego konia rozgrywek? Trener Avram Grant powiedział mi niedawno, że będzie to Polska.
Życzę wam tego, ale to tylko gdybanie. Macie dobrą drużynę, kilku liderów, ale na Euro nie ma nic pewnego. Podstawą sukcesu jest jednak wiara. A więc musicie wierzyć w dobry wynik. Bez tego ani rusz.

Ma Pan dla nas rady? Jako zdobywca mistrzostwa świata i finalista Euro ma Pan duże doświadczenie.
Tylko jedną: cieszcie się turniejem. Nie analizujcie każdej sekundy, nie róbcie z tego badań naukowych. To tylko przeszkadza. Piłkarze muszą pamiętać, że we Francji będą wykonywać najlepszą robotę na świecie.

Po zakończeniu kariery zdecydował się Pan zostać trenerem. Pracował Pan w Chinach i Arabii Saudyjskiej. Intratne, ale i oryginalne kierunki… Skąd te wybory?
A to dlatego, iż wierzę, że futbol może rozwijać się na całym świecie. Jeśli ktoś podejmuje decyzje myśląc tylko o kasie, nie da rady. Ja w Arabii miałem pełno stresów. Klub nam nie płacił, cały czas były jakieś spory z zawodnikami. Kondycja ekonomiczna Al-Nassr była dramatyczna. Do tej pory zresztą mi nie zapłacili… Dlatego śmieję się, gdy słyszę, że poszedłem tam zarabiać miliony.

A więc po co?
Aby zbierać doświadczenie. Tak samo w Chinach. W Guangzhou Evergrande pracowałem z profesjonalistami. Jestem Włochem, więc teoretycznie moją trenerską przygodę powinienem zacząć właśnie w Italii. Ale futbol jest dziś częścią globalnej wioski, więc postanowiłem spróbować innej drogi.

Trenerka to pomysł na przyszłość czy epizod?
Chcę być trenerem. Tak postanowiłem. I wierzę, że to moja przyszłość. Nie ważne gdzie, ale chcę się uczyć tego zawodu. Chcę zbierać doświadczenia. Za dziesięć lat mogę wrócić do Italii i objąć silny klub. Teraz czas na naukę.

A gdyby zgłosił się klub z Ekstraklasy?
Dlaczego nie? To nie jest zły pomysł. Jeśli ktoś będzie chciał ze mną porozmawiać, nie ma problemu. Jestem otwarty. Z Adrianem Mierzejewskim często rozmawialiśmy o zawodnikach, którzy mogliby wzmocnić Al-Nassr i widziałem kilka meczów polskich drużyn. Chociaż nazw już nie pamiętam…

Z Mierzejewskim współpracował Pan niecałe cztery miesiące. To dobry piłkarz?
Jest naprawdę niezły. Ma bardzo wysokie umiejętności, nosa do gry. Szybko złapaliśmy dobry kontakt. Kiedy byłem w Arabii, Adrian miał kilka kilogramów nadwagi. Zaleciłem mu, aby mocniej potrenował, zgubił dwa, trzy kilo. Zrobił to raz dwa. Szanował moje rady. To prawdziwy zawodowiec.

Mimo to Adam Nawałka nie powołał Adriana do szerokiej kadry przed mistrzostwami Europy. To błąd polskiego selekcjonera?
Tak i to duży. Adrian ma odpowiednie doświadczenie. Mógłby zająć się kreowaniem akcji, nie ma też problemu ze zdobywaniem bramek. On na boisku potrafi zrobić wszystko. W Arabii go kochają. Problemem wielu trenerów jest przekonanie, że piłkarze w rejonie Zatoki Perskiej tylko zarabiają pieniądze. A tak nie jest. Byłem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wiem o czym mówię. Mogę zagwarantować, że Adrian jest gotowy, by zagrać na Euro.

Polscy piłkarze mają w Europie jakąkolwiek markę?
Miro Klose jest przecież Polakiem, Lukas Podolski też. Są świetni.

Ale występowali w reprezentacji Niemiec. A więc nie jest za dobrze…
Wiem, wiem, żartuję. Macie ciekawe pokolenie, ale nie możecie się tym zachłysnąć. Musicie dużo pracować nad akademiami, włożyć wysiłek w trening mentalny. Taka praca u podstaw sprawi, że będzie jakiś ciąg, a nie jednorazowy wystrzał zdolnego pokolenia. Wzorem dla was niech będą Belgowie.

Kilku Polaków gra w Serie A, ale numerem 1 jest tam…
Zibi Boniek oczywiście. To zresztą moje pierwsze skojarzenie z Polską. Drugie to Mierzejewski, a trzecie to mecz, który przegraliśmy w Warszawie [w 2003 roku, Polska wygrała 3:1 - przyp. red.]. Boniek cały czas jest bardzo popularny. Grał dawno, ale ludzie go pamiętają. Szczególnie w Turynie i Rzymie.

Wie Pan co robi?
Nie. Jest ekspertem telewizyjnym?

Nie, prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zaskoczony?
Wow. Naprawdę? No to gratuluję. Trochę jestem zdziwiony, ale Zibi ma duże nazwisko, jeszcze większe doświadczenie, to szalenie inteligentny facet. Może wystartuje w wyborach na prezydenta UEFA? Nadawałby się. UEFA potrzebuje kogoś takiego: prężnego menedżera z dobrym CV, a najlepiej jeszcze kogoś popularnego. Myślę, że Boniek byłby naprawdę dobrym kandydatem.

Kamila Glika Pan zna? Piotra Zielińskiego?
Kojarzę Glika. Skoro gra w Torino, musi prezentować dużą klasę. Nie widziałem wielu jego występów, ale często rozmawiam z trenerem Giampiero Venturą i zawsze bardzo go chwali. Zielińskiego kojarzę tylko z nazwiska. Podobno to duży talent.

Najlepszym polskim piłkarzem jest dziś Robert Lewandowski. Chciałby Pan zagrać przeciwko niemu?
To wasz najbardziej reprezentatywny zawodnik, ale to nie jest pytanie do mnie. To znaczy jak chciałbym z nim rywalizować, ale nie mam pewności, czy on chciałby zagrać przeciwko mnie! To byłoby duże wyzwanie dla nas obu. Lewandowski przypomina mi Ruuda van Nistelrooy’a. Mają podobne ruchy, instynkt, którego nie da się nauczyć. Z tym człowiek musi się urodzić.

Znalazłby Pan sposób na polskiego napastnika?
Myślę, że tak, bo grałem przeciwko najlepszym snajperom w historii futbolu. Mam więc duże doświadczenie. Ale Lewandowski należy dziś do topu, więc wynik takiej rywalizacji byłby dużą niewiadomą. Na szczęście teraz starciami z takim napastnikiem muszą się martwić inni. Ja sobie odpoczywam w Italii.

Roberta od dawna chce Real Madryt, chociaż Polak ma oferty właściwie z każdej ligi. Co powinien wybrać?
Lewandowski może zagrać wszędzie, ale do Realu pasowałby idealnie. Jest tam dla niego miejsce. Na pewno by się tam odnalazł. Z jednej strony miałby Cristiano Ronaldo, z drugiej Gareth’a Bale’a. Poza tym teoretycznie mógłby stworzyć duet z Karimem Benzemą. To dwaj inni zawodnicy, ale jeśli miałbym wybierać, który jest lepszy, to postawiłbym chyba na Polaka.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, polsat sport, polsatsport.pl

Polscy piłkarze, którzy sięgali po mistrzostwa w najlepszych ligach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Cannavaro: Nawałka popełnił błąd. Mierzejewski jest gotowy, by zagrać na Euro - Polska Times

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gol 24
Dodaj ogłoszenie