Czy Ruch zawalił i dlaczego "Niebieskich" nie można skazywać na porażkę? [PODSUMOWANIE]

Joanna Sobczykiewicz
Marzena Bugala- Azarko
Udostępnij:
Wydawało się, że Ruch Chorzów po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej długo nie odnajdzie się na pierwszoligowych boiskach. Niekończące się kary, zmiana trenera, zawodnicy, którzy sami eliminowali się z meczów, a nawet "klątwa". Brzmi jak scenariusz z dobrego thrillera, a w przypadku ekipy "Niebieskich" powiedzielibyśmy, że bardziej z dramatu psychologicznego. Po rundzie jesiennej chorzowianie zajmują ostatnie miejsce, a do 15. Stomilu tracą cztery punkty. Pytamy: czy mogło być gorzej? I od razu odpowiemy: tak, mogło. Wystarczy prześledzić losy Ruchu od czerwca do listopada:

Ruch po spadku z LOTTO Ekstraklasy do samego końca nie mógł być pewien występów w sezonie 17/18 w Nice 1 Lidze. Klubowi, mającemu ogromne problemy finansowe groziła degradacja nawet do IV ligi. Tonący okręt po Waldemarze Fornaliku objął Krzysztof Warzycha, lecz nawet on nie uratował „Niebieskich” przed spadkiem. Występy w niższej lidze wcale nie były najgorszą rzeczą, jaka mogła spotkać klub z Chorzowa. Spadała na niego kara za karą. Do 15 sierpnia trener Warzycha musiał radzić sobie bez transferów, a jak wiemy, wielu zawodników zdecydowało się opuścić spadkowicza i rozwiązało swoje kontrakty. Jeszcze przed startem rozgrywek Ruchowi odjęto pięć punktów, a za to, co miało miejsce w ostatnim spotkaniu LOTTO Ekstraklasy, gdy do Chorzowa przyjechał Górnik Łęczna, zamknięto stadion przy ulicy Cichej 6 na trzy mecze.

Pięciu odważnych

Gdy sytuacja klubu wahała się z jednej szali na drugą, wiadome było, że w rundzie jesiennej „Niebiescy” doświadczą poważnych problemów kadrowych. Na kontynuowanie przygody w Ruchu zdecydowało się tylko pięciu zawodników z pola. Byli to: Maciej Urbańczyk, Miłosz Trojak, Bartosz Nowak, Michał Walski oraz Miłosz Przybecki. Bramki nadal strzegł Libor Hrdliczka, lecz sytuacja wcale nie wyglądała dobrze. Rozwiązano zespół rezerw, a braki w pierwszym zespole uzupełniono utalentowanymi, lecz młodziutkimi i niedoświadczonymi zawodnikami z Centralnej Ligi Juniorów. W trakcie sezonu doszło do kilku roszad, gdyż Jakub Arak w sierpniu zdecydował się przejść do Lechii Gdańsk, w której… nie został nawet zgłoszony do rozgrywek i najprawdopodobniej czeka go wypożyczenie. Adam Pazio również nie chciał być częścią projektu pod tytułem: nowy Ruch i rozwiązał swój kontrakt. Ponownie witano natomiast Marcina Kowalczyka, który po spadku szukał nowego pracodawcy, lecz gdy poszukiwania okazały się bezowocne, skruszony wrócił do Chorzowa.

Świeża krew

Gdy zespół rozpoczął zgrupowanie w Rybniku, zaczęto szukać piłkarzy, którzy zdecydują się na grę w Ruchu, ale dopiero od 18 sierpnia, gdy upłynie zakaz transferowy. Testowano na potęgę, aż w końcu w klubie pojawiło się pięciu obcokrajowców. Szeregi „Niebieskich” wzmocnili: Nikołaj Bankow, Bojan Marković, Santiago Villafañe, Mello oraz Vilim Posinković. Kontakty podpisało także trzech Polaków. Legia wypożyczyła na rok młodego, lewego obrońcę — Mateusza Hołownię, który skutecznie zastąpił Pazio. Z Zabrza dołączył Michał Rutkowski, a dwuletnią umową z Ruchem związał się Mateusz Zawal, występujący do niedawna w rezerwach Mistrza Polski w III lidze.

Trudne początki

Ruch zainaugurował rozgrywki w Nice 1 Lidze 28 sierpnia w spotkaniu wyjazdowym ze Stalą Mielec. Podopieczni Zbigniewa Smółki dobrze radzili sobie w poprzednim sezonie, a w obecnym mieli apetyt na jeszcze więcej. Chorzowian skazywano na ogromną klęskę, lecz młody zespół radził sobie nie najgorzej i choć przegrał (0:1), to zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Podobnie było w starciu z Chrobrym Głogów, rozegranym przy pustych trybunach. Nie brakowało wiele, by zdobyć cenny punkcik, ale marzenia Warzychy popsuł w 83. minucie Konrad**Kaczmarek. Ruch kilka dni później, ponownie spotkał się z Chrobrym i tym samym zakończył swoje zmagania w Pucharze Polski. Do końca zakazu transferowego pozostał jeszcze jeden mecz. Nowi zawodnicy, choć trenowali z zespołem i rozgrywali sparingi, by utrzymać rytm meczowy, nie prezentowali się w nich od najlepszej strony. Zbierali negatywne opinie i chodziły głosy, że nie pokazują tam choćby krzty zaangażowania. W takiej sytuacji ciężko było wyobrazić sobie natychmiastowe wpuszczenie ich do składu na mecze ligowe, o czym wspominał sam trener Warzycha. „Niebiescy” po raz kolejny oddali punkty 12 sierpnia, tym razem w Bytowie. Nic tego nie zapowiadało, bo w 38. minucie Miłosz**Przybecki dał gościom pierwszego gola w obecnym sezonie w Nice 1 Lidze. Druga połowa toczyła się jednak pod dyktando gospodarzy, którzy nie tylko odrobili straty, ale w 90. minucie objęli prowadzenie. Janusz Surdykowski pewnie wykorzystał rzut karny, a trzy punkty zostały na Kaszubach.

Pierwsze zwycięstwo w „dziesiątkę”

Na pierwsze zwycięstwo Ruchu musieliśmy czekać do 18 sierpnia. Trzy dni wcześniej dobiegł końca zakaz transferowy i w meczu ze Stomilem Olsztyn teoretycznie mogliśmy obejrzeć prawie wszystkich nowych zawodników (oprócz Markovicia, który nie miał pozwolenia na pracę w Polsce). W praktyce wyglądało to gorzej, bo szansę od pierwszej minuty otrzymało tylko trzech piłkarzy, w tym dwóch z polskim paszportem: Hołownia i Zawal. Zadebiutował również Posinković. Spotkanie odbyło się przy pustych trybunach. Nie było też transmitowane w telewizji, więc kibice nie mieli możliwości zobaczyć, jak pewnie gra ich zespół. Na przerwę Ruch schodził z dwubramkowym prowadzeniem i szansa na utrzymanie tego wyniku oraz pierwsze punkty w sezonie z minuty na minuty coraz bardziej się przybliżały. Po powrocie na boisko zaczęły się kłopoty. Nie wszyscy piłkarze „Niebieskich” zaliczą to spotkanie do udanych. W 48. minucie drugi, żółty kartonik, a w konsekwencji czerwony zobaczył Zawal i resztę swojego pierwszego meczu w Nice 1 Lidze spędził w szatni. Zejście 22-letniego pomocnika nie wpłynęło negatywnie na grę gospodarzy, choć kwadrans później Nowak nie wykorzystał rzutu karnego i zaczęło robić się nerwowo. Na dodatek na sześć minut przed końcem Stomil zdobył bramkę honorową i za wszelką cenę dążył do wyrównania, licząc, że wywiezie z Chorzowa choć punkt. Dobrze zareagował jednak zespół Warzychy, a w 88. minucie Kamil Słoma strzelił gola na 3:1 i przesądził o tym, gdzie została pełna pula punktów.

Szaleństwo w Chojnicach

Mecz 6. kolejki Nice 1 Ligi, który odbył się 27 sierpnia, zasługuje na osobny akapit. W pewnym sensie był to moment przełomowy dla chorzowskiej ekipy. Drużyna Warzychy nie była faworytem. Popełniała sporo błędów indywidualnych i już w 3. minucie mogło się to na niej zemścić. W polu karnym faulował Kacper Czajkowski, a arbiter przyznał gospodarzom rzut karny. Podszedł do niego Paweł**Zawistowski, lecz nie wykorzystał szansy i nie dał swojemu zespołowi prowadzenia. Po zmianie stron Ruch za sprawą wspomnianego już Czajkowskiego zdobył bramkę po stałym fragmencie gry. Kolejne minuty to jednak dominacja Chojniczanki. Gole strzelali Adam Ryczkowski oraz Rafał Grzelak. Przy niekorzystnym wyniku dla chorzowian, arbiter przyznał kolejny rzut karny dla gospodarzy. Tym razem w szesnastce faulował Zawal, który tego dnia w barwach Ruchu wyjątkowo wystąpił na środku obrony, ze względu na przymusową pauzę Trojaka za nadmiar żółtych kartek. Mógł jednak spać spokojnie, bo i tym razem gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Grzelak, lecz pomylił się podobnie jak Zawistowski. W doliczonym czasie gry rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo. W 92. minucie bramkę zdobył Artur Balicki, a chwilę po nim dobrze w polu karnym odnalazł się Zawal, któremu piłka spadła wprost pod nogi. Pewnie wpakował ją do siatki, wyrównując wynik spotkania na 3:3. Mógł zostać bohaterem i dać drużynie cenny punkt, ale nieuwagę jego kolegów i błąd Hrdliczki brutalnie wykorzystał Jakub Bąk**, wyprowadzając Chojniczankę na prowadzenie w ostatnich sekundach. Nawet nie będziemy wyobrażać sobie, w jak fatalnych nastrojach chorzowianie wracali do domu…

Klątwa w ostatnich minutach

Z upływem czasu okazało się, że nowi piłkarze nie są w stanie sprawić, by Ruch zaczął regularnie punktować. Po kolejnej porażce, tym razem z Olimpią Grudziądz (0:1), trener Warzycha poprosił o pomoc Juana Ramona Rochę. Argentyńczyk poprowadził pierwszy trening 12 września, a już dwa dni później miał zadebiutować na trenerskiej ławce w starciu z GKS-em Tychy. Mecz miał odbyć się początkowo 3 września, lecz „Niebiescy” wnioskowali o zmianę terminu ze względu na powołanie Hołowni do młodzieżowej reprezentacji. Pierwsza połowa spotkania z GKS-em dała kibicom wiele powodów do radości. Ich zespół grał pewniej i na przerwę schodził, prowadząc (1:0) po golu Urbańczyka. W 57. minucie piłkarz z Tychów — Michał Fidziukiewicz pokonał własnego golkipera, dzięki czemu gospodarze mieli już dwie bramki przewagi. W końcówce wróciła klątwa, znana między innymi z meczu z Chojnic. Najpierw na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry bramkę kontaktową zdobył Dawid Abramowicz, a na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem arbitra Łukasz Matusiak doprowadził do wyrównania. Ruch zamiast pełnej puli musiał zadowolić się tylko punktem. Podobnie było cztery dni później w meczu przeciwko Górnikowi Łęczna. Ruch prowadził (1:0) po golu samobójczym Arkadiusza Kasperkiewicza, lecz ostatnie minuty to dominacja drugiego ze spadkowiczów. W 84. minucie do remisu doprowadził Łukasz Tymiński, a gola na wagę zwycięstwa strzelił kapitan Górnika — Grzegorz Bonin. Po raz kolejny chorzowianie stracili cenne „oczka” dosłownie w ostatnich sekundach.

Zwycięskie derby i lepsza passa

Trener Rocha miał plan, jak poukładać Ruch. Wielokrotnie podkreślał, że pracuje głównie nad psychiką swoich piłkarzy, bo jak można było się domyślić, atmosfera nie była najlepsza. Po 11 dniach od przyjazdu do Chorzowa widać było, że jego metody przynoszą efekty. „Niebiescy” wygrali kolejno na wyjeździe z Pogonią Siedlce (3:1), pokonali (1:0) faworyta do awansu do LOTTO Ekstraklasy Miedź Legnica przed własną publicznością oraz świetnie radzącego sobie beniaminka — Raków Częstochowa też (1:0). Co prawda 18 października piłkarzom przytrafiło się potknięcie na wyjeździe z Puszczą, ale dla kibiców, którzy mimo zakazu udali się do Niepołomic, ważniejsze było coś innego — zwycięstwo w derbach z GKS-em Katowice. Na ten mecz czekano wiele lat. W spotkaniu rozegranym na stadionie przy ulicy Bukowej, podopieczni Rochy zaprezentowali się od bardzo dobrej strony. Zwyciężyli (2:1), a gole strzelali Posinković i Walski. Po meczu na zawodników czekała zasłużona nagroda. Feta z kibicami, którzy innego rezultatu raczej by nie zaakceptowali.

Zadyszka

Po pokonaniu GieKSy chorzowianie zdołali wygrać jeszcze tylko z Odrą Opole (3:1). W listopadzie rozpoczęła się ich fatalna passa. W czterech meczach wywalczyli i to w bólach tylko punkt, w przełożonym spotkaniu z Wigrami Suwałki. Przedostatni miesiąc roku Ruch rozpoczął od porażki (1:2) z Zagłębiem Sosnowiec. Kilka dni później na drużynę Rochy został nałożony walkower. W drugiej połowie sztab wpuścił Balickiego, a do protokołu meczowego zamiast niego zgłoszony był młody golkiper Jakub Bielecki. Błąd popełnił kierownik drużyny, ale całe szczęście dla Ruchu, nie zmieniło to wiele. Gorszą informacją było, że ze Stalą za nadmiar kartek nie zagrają Marković i Trojak. Tuż przed domowym starciem z ekipą Smółki pochorował się Zawal, a Rocha na ostatnią chwilę musiał dokonywać zmian w ustawieniu. Blok defensywny rozpadł się na małe kawałeczki, gdy Kowalczyk opuścił murawę z powodu kontuzji. „Niebiescy” musieli uznać wyższość Stali i zaczęli przygotowywać się do spotkania z Wigrami. W wyjściowym składzie pojawili się już obrońcy, którzy wypełnili karę oraz wracający do zdrowia Zawal. Okazało się jednak, że pomocnik nie czuje się na tyle dobrze, by rozegrać cały mecz, dlatego w 48. minucie zmienił go Posinković, a 22-latek udał się od razu do szatni. Drobnych urazów nabawili się też Balicki i Walski, którzy opuścili boisko. W fantastycznej formie był natomiast Patryk Klimala, który dwukrotnie pokonał Bankowa, lecz Wigrom nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca. Rzutem na taśmę do wyrównania doprowadził Hołownia. Kibice nie byli jednak zadowoleni z wyniku. Od swoich piłkarzy oczekiwali o wiele więcej. Na ostatni mecz w Głogowie „Niebiescy” udali się już tylko bez Kowalczyka, lecz nawet szerokie możliwości rotowania składem nie poprawiły ich sytuacji. Stało się coś, do czego byliśmy już przyzwyczajeni. W jednej z ostatnich akcji, w doliczonym czasie gry Mateusz Machaj pokonał golkipera Ruchu i zapewnił swojemu zespołowi cenne trzy punkty. Ten mecz był idealnym podsumowaniem sezonu oraz momentem, w którym piłkarze powinni udać się na urlopy. Chorzowianie zapewne chcieli, by jesień skończyła się jak najszybciej.

Najlepszy mecz: Pogoń Siedlce - Ruch Chorzów (1:3)
Najgorszy mecz: Ruch Chorzów - Górnik Łęczna (1:2)

Bohater jesieni: Juan Ramon Rocha
Wydawało się, że zmiana trenera jest tylko kwestią czasu. Doszło do niej 12 września, dzień po wyjazdowej porażce z Olimpią Grudziądz. Krzysztof**Warzycha pozostał jednak przy drużynie. Takie było też życzenie argentyńskiego szkoleniowca Juana Ramona Rochy, który wyraził się jasno, że przyjedzie do Chorzowa i obejmie ostatni w tabeli Ruch, ale Warzycha ma być drugim trenerem. Rocha** nie dokonał rewolucji w składzie, bo nie oszukujmy się, nie miał nawet takiej możliwości. Poukładał zawodnikom w głowach i wprowadził agresywniejszy styl gry, co z czasem zaczęło przynosić efekty. Dobra passa w październiku sprawiła, że Ruch do 15. Stomilu Olsztyn traci już tylko cztery punkty. Przypomnijmy, że w trakcie sezonu strata do miejsca, pozwalającego na grę w barażach sięgała nawet 10. „oczek”.

Niedoceniany: Miłosz Trojak
Trojak był jednym z niewielu, który zdecydował się zostać w Chorzowie po spadku klubu z LOTTO Ekstraklasy. W rundzie jesienniej zdobył za**ufanie obu szkoleniowców, bo nie wystąpił tylko w trzech meczach, z czego w dwóch przymusowo pauzował za kartki (6. i 18. kolejka). Pokazał się z dobrej strony w zwycięskich derbach nad GieKSą, przez co zyskał uznanie kibiców, którzy wcześniej nie pałali do niego ogromną sympatią. Sam zawodnik nie przejmował się tym i ciężko pracował, co zaowocowało w trakcie sezonu. Świetnie prezentował się, grając w pomocy, gdzie większość piłek zagrywana do graczy ofensywnych, przechodziła właśnie przez niego. Ze względu na problemy kadrowe, w dalszej części rundy trener Rocha musiał znowu cofnąć go na pozycję stopera, gdzie również prezentował się solidnie. Największym minusem Trojaka** były liczne faule, za które często łapał kartki i sam wyeliminował się z meczów z Chojniczanką i Stalą Mielec. Początek sezonu nie był dla niego najbardziej udany, a kibice szydzili, nazywając go „drewnianym”, ale Miłosz robił wszystko, by pokazać im, że nie mieli racji. Z czasem udowodniał, że jest ważną częścią drużyny. Oddał kilka groźnych strzałów z dystansu — na jego nieszczęście, żaden z nich nie zaskoczył golkipera rywali. Wiosną należy bacznie mu się przyglądać. Jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć.

Najlepszy transfer: Nikołaj Bankow
Bankow
przyszedł do Ruchu z bułgarskiego FC Lokomotiv Gorna Oryahovitsa. Ze względu na zakaz transferowy nie mógł wystąpić w trzech, ligowych meczach. Bramkarzem numer 1 był Hrdliczka, który został w Chorzowie po spadku do Nice 1 Ligi. Bankow nie musiał czekać długo na swoją szansę, bo po błędzie Słowaka w ostatniej sekundzie meczu w Chojnicach, a w konsekwencji po stracie cennego punktu, wskoczył do wyjściowej jedenastki. Miejsca w niej nie oddał aż do spotkania z Odrą Opole. Kilka spotkań wcześniej golkiperowi przytrafiła się kontuzja stopy i ból był tak dotkliwy, że Bankow zmuszony był pauzować. Na dwie kolejki przed końcem wrócił, znów zastępując Hrdliczkę, który nie był w najlepszej dyspozycji i popełniał sporo błędów. Bułgar był najlepszym zawodnikiem w defensywie i wielokrotnie naprawiał pomyłki, popełniane przez swoich obrońców. Ratował Ruch przed stratą goli i popisywał się fenomenalnymi interwencjami. Jeżeli tylko będzie zdrowy, to on powinien wyjść wiosną w podstawowym składzie na pierwszy mecz z Bytovią Bytów.

Najlepsi strzelcy: Mello i Michał Walski
Gole w Ruchu zdobywali głównie obrońcy i pomocnicy. Po trzy bramki na swoich kontach mają Mello oraz Walski. To Brazylijczyk z włoskim paszportem jest jednak lepszy, jeżeli bierzemy pod uwagę klasyfikację kanadyjską, bo do wspomnianych bramek dorzucił też trzy asysty, a Walski tylko jedną. Zdecydowanie więcej można było wymagać od Balickiego, który po odejściu Araka miał prawie pewne miejsce w składzie (trener zdecydował się wystawić jego rywala na tę pozycję — Posinkovicia na lewym skrzydle). Młody, chwalony wielokrotnie przez komentatorów snajper strzelił dwa gole, dorzucając do nich jedną asystę. Lepiej spisał się wspomniany przed chwilą Chorwat, który co prawda podobnie jak Balicki, pokonywał golkipera dwa razy, ale czterokrotnie asystował kolegom, co daje mu pierwszą lokatę ex aequo z Mello pod względem klasyfikacji kanadyjskiej.

Prognoza na wiosnę:
Szkoleniowiec Ruchu zapowiedział, że potrzebuje czterech, nowych zawodników, którzy dadzą drużynie jakość. Muszą to być jednak doświadczeni gracze, którzy pomogą chorzowskiej młodzieży. Jeżeli udałoby się wzmocnić zespół o przynajmniej trzech piłkarzy, trener Rocha nie miałby takiego problemu, jak w końcówce rundy jesiennej. W każdym meczu wypadało mu z kadry minimum dwóch, podstawowych zawodników. Jedni pauzowali za kartki, drudzy łapali kontuzje, a jeszcze inni wracali do formy po przebytych wcześniej urazach i nie byli w stanie rozegrać pełnego spotkania. Skutek był taki, że „Niebiescy” występowali często nie na swoich pozycjach. Dobrze przepracowany okres przygotowawczy i trafione transfery to klucz, by Ruch utrzymał się w Nice 1 Lidze. Jeżeli piłkarze z Chorzowa odrobią pracę domową, zadaną przez Rochę i jego sztab, mogą walczyć o coś więcej niż tylko o baraże. Spokojne utrzymanie to cel na rundę wiosenną.


Jedenastka znanych polskich piłkarzy w niższych ligach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gol 24
Dodaj ogłoszenie