Ewa Piwowarska-Piątek: Zarzuty wobec mnie i Akademii Mistrzów Cracovia są absurdalne. To nie Wisła, a my nie jesteśmy SKWK

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Zaktualizowano 
Pierwsze kontrowersje wywołało zdjęcie zamieszczone na Twitterze, a w zasadzie – drobny szczegół. Na przedramieniu uśmiechającej się do obiektywu Ewy Piwowarskiej-Piątek, wiceprezes Akademii Mistrzów Cracovia, widać przekreśloną białą gwiazdę – symbol bojówki „Jude Gang”. W sieci pojawiły się zarzuty, że zajmujące się szkoleniem dzieci stowarzyszenie – współpracujące z MKS Cracovia SSA, ale nie będące częścią spółki – ma związki z grupą fanów powiązanych ze światem przestępczym. - Rozumiem, że ci anonimowi ludzie, którzy dziś nas oskarżają, chcieliby, żeby w Cra­covii było tak samo jak na Wiśle, ale tak nie jest. My nie jesteśmy SKWK – przekonuje w rozmowie z nami Ewa Piwowarska-Piątek. - Nie wyciągajmy mało istotnych spraw ponad całą ideę.

- Jak to jest z tym tatuażem z przekreślonym symbolem Wisły? Jest? Nie ma?
- Nie ma. Mogę pokazać. [Ewa Piwowarska-Piątek odsłania przedramiona].

- To skąd się wziął na zdjęciu, które krąży w mediach społecznościowych?
- Wie pan, ja chodzę na różne imprezy i nie przypominam sobie tej sytuacji.

- Ale co to w takim razie było: nalepka, rysunek?
- Naprawdę nie wiem. To jest zdjęcie sprzed kilku lat, nie pamiętam okoliczności. Na pewno sama sobie tego nie narysowałam.

- To trochę dziwne, bo to jest jednak określony symbol. Zresztą pojawia się jeszcze na jednym pani prywatnym zdjęciu i czapkach dzieci, które stoją obok.
- Rzeczywiście było takie zdjęcie – przyznaję, że niefortunne. Dzieci dostały od kogoś te czapki, założyły, a ja niepotrzebnie udostępniłam zdjęcie na Facebooku. Ot, cała sprawa. Proszę mi jednak pozwolić powiedzieć, dlaczego zdecydowałam się na tę rozmowę. Uważam, że na tle działań i sukcesów naszego stowarzyszenia to nie są ważne sprawy, a zarzuty - niepoważne. Cały ten hejt, który teraz na nas spada, zresztą nie tylko nas, ale na całą Cracovię, jest według mnie tylko próbą odwrócenia uwagi od sukcesów i klubu, i Akademii. Nie wiem, komu to przeszkadza, ale nie pozwolimy na takie rzeczy. Te zdjęcia to… To są rzeczy wyjęte z kontekstu. Każde moje słowo można przeinaczyć. Można zawsze wyjąć jakąś czapkę, jakieś zdjęcie, gdy miałam dziesięć lat i coś dokleić...

- ...chce pani powiedzieć, że tamto zdjęcie to fotomontaż?
- Mówię o mechanizmach. Wyjąć coś tylko po to, żeby odwrócić uwagę od sukcesów. Proszę mi powiedzieć, dlaczego nikt się z nami nie spotyka, gdy – tak jak teraz – rozpoczyna się u nas wielki camp AC Milan? Nie było w Polsce jeszcze tak dużego obozu. Przyjechali trenerzy z Włoch, szkolą zawodników, szkolą trenerów. Dlaczego nikt o tym nie pisze?

- To akurat nie jest prawda, bo pisaliśmy, gdy zawieraliście umowę z Genoą, gdy w akcji charytatywnej licytowaliście koszulkę Krzysztofa Piątka. O wizycie Milanu zresztą też. Natomiast tu pojawia się wątek powiązań Akademii z grupą „Jude Gang”, czyli bojówką Cracovii.
- Na co dowodem mają być moje prywatne zdjęcia?

- Nie tylko.
- Ja nie jestem członkiem „Jude Gangu”, a moje dzieci nie biegają po ulicach z maczetami. My w Akademii nie promujemy nienawiści, tylko czystą sportową rywalizację. Myślę, to jest jasne. Otwieramy nowe ośrodki, czy gdziekolwiek pojawiło się nawoływanie do nienawiści lub choć wątpliwości dotyczące naszej działalności? Nie, nie było takich sytuacji. My tu mówimy o piłce nożnej. Nie mamy uprzedzeń, z nikim nie walczymy. Mamy nawet dwóch trenerów, którzy wcześniej przez trzy lata pracowali w Wiśle. Osobiście ich zatrudniałam. A akurat po drugiej stronie Błoń jest, czy było, inaczej, przypomnę głośny przypadek Łukasza Surmy [kibice skutecznie zaprotestowali przeciwko zatrudnieniu w roli trenera juniorów wychowanka klubu, ale z przeszłością w Legii – red.].

Kto z Cracovii i Wisły do "Gry o tron"? Zmieniliśmy obsadę s...

- Rozwój Akademii to jedna sprawa. Drugą jest to, że ów symbol kłóci się zupełnie z ideą fair play. Na dodatek odwołuje się wprost do najbardziej patologicznych form kibicowania.
- Powtarzam, to jest wyciągnięte z kontekstu. A poza wszystkim - to są tylko symbole. Nie są zakazane.

- Ale są wątpliwe etycznie. Zresztą nie bądźmy dziećmi. Bogate policyjne kartoteki „Jude Gangu” i „Sharksów” to nie są wymysły dziennikarzy.
- No ale czy pan sugeruje, że moje dziecko, które ubrało taką czapkę, jest członkiem „Jude Gangu”?

- Dobrze pani wie, że nie. Nie trywializujmy problemu. Pani jest wiceprezesem Akademii, do której rodzice posyłają swoje dzieci. Mają prawo wiedzieć, czy wy, jako zarząd, od tego rodzaju symboli i tego co reprezentują, się odcinacie.
- Właśnie dlatego się z panem spotkałam. My szkolimy piłkarzy. Musimy odróżnić sprawy Akademii i wychowania młodzieży od spraw kibiców. To są dwa różne światy. Nie ma możliwości, żeby w Akademii pojawiały się elementy mowy nienawiści. Dla mnie to jest tak oczywiste, że aż nie wiem, co panu dokładnie odpowiedzieć.

- Może pani odpowiedzieć tak: jako wiceprezes Akademii nie identyfikuję się z tym symbolem.
- Ale to jest tylko znak. Dla mnie te zarzuty to kompletna bzdura.

- Czy to prawda, że w komisji rewizyjnej stowarzyszenia Akademia Mistrzów Cracovia są lub byli członkowie „Jude Gangu”?
- My nie jesteśmy SKWK [Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków – red.]. U nas wszystko jest transparentne, nie ma żadnych tajemnic, które wypadną z szafy za dwa lata. Nie mamy nic do ukrycia, wszyscy ludzie są wpisani do KRS, do którego wgląd mają wszyscy. Każdy członek był powiązany ze środowiskiem piłkarskim w takim stopniu, że w Akademii miał swoje dziecko. Ja również. Nie wiem, czy pan wie, ale moja córka jest teraz w kadrze Polski. A w Cracovii nadal trenuje. Tak samo jak dzieci innych członków.

- Wiem.
- Cały ten pomysł powstał właśnie dlatego, że widzieliśmy, jakie są problemy ze szkoleniem dzieci w Cracovii. Myślę, że różnicę między tym, jak działało to dwa lata temu, a jak działa teraz widać gołym okiem. Znaliśmy problemy, wiedzieliśmy, co jest potrzebne, żeby to zaczęło prężnie działać. Skrzyknęli się rodzice, nie grupa kibiców. I teraz martwi mnie, że ktoś próbuje od tego odwracać uwagę i zarzucać nam rzeczy, których w Akademii nie ma, bo to może od niej odciągać dzieciaki. A jestem pewna, że jesteśmy jedną z najlepszych Akademii w okolicy. Zatrudniliśmy psychologów, trenerów od motoryki, podpisujemy umowy z różnymi klubami tylko po to, żeby dzieciaki się rozwijały. Powiem tak: nie zgadzamy się z zarzutami kompletnie, ale ponieważ dla każdego członka najważniejszy jest rozwój Akademii, a nie jak w SKWK własne korzyści, to dla dobra przedsięwzięcia dwaj członkowie sami zrezygnowali.

- Chodzi właśnie o osoby z komisji rewizyjnej: Michała Jakubowskiego i Mariusza Kalisza?
- Tak. Zrezygnowali, ale nie dlatego, że mieli sobie coś do zarzucenia, tylko dla dobra Akademii. Ich miejsce zajęli Tomasz Adamczyk i trener Urszula Sadurska. Dla mnie ten temat jest skończony.

- Czy dziś Akademia ma jakiś formalny związek ze Stowarzyszeniem „Cracovia To My”?
- Nie.

- Bo wcześniej obie miały tego samego prezesa i wiceprezesa – panią.
- Tu jednak znów trzeba rozdzielić te dwie sprawy. Ja – nie kryję – jestem kibicem Cracovii, działałam prężnie, ale pomagałam przede wszystkim na sektorze rodzinnym, bo mam czwórkę dzieci. Ze względu jednak na brak czasu, zaangażowanie w Akademię, w styczniu zrezygnowałam. Były wtedy nowe wybory, choć ja już wcześniej nie poświęcałam się tak bardzo.

- Stowarzyszenie prowadziło i prowadzi nadal sklep z gadżetami na stadionie. W asortymencie są rzeczy z tym nieszczęsnym symbolem. Pani zdaniem to jest w porządku?
- Nie mam pojęcia, co jest w sklepie. To nie mój sklep. Jednak dzieciaki z Akademii takich ubrań na pewno nie noszą i nie będą nosić. Moje dzieci zresztą też nie, choć wiem, że teraz wróci temat tego niefortunnego zdjęcia. Ja promuję kibicowanie naszej drużynie. Cieszę się z jej ostatnich sukcesów, cieszę się, że kibice współpracują z zarządem Cracovii. Nikt niczego nie chce przejmować, kraść ani zarabiać na klubie. Rozumiem, że ci anonimowi ludzie, którzy dziś nas oskarżają, chcieliby, żeby w Cracovii było tak samo jak na Wiśle, ale tak nie jest. Zarzuty są absurdalne. Nie uważam nawet, że powinniśmy się bronić. Ale proszę spojrzeć na to z naszej strony – trudno nam to traktować inaczej niż atak.

- A może po prostu stało się tak, również przez perypetie Wisły, że ludzie przestali traktować tę kibicowską symbolikę obojętnie. A Akademia dla dzieci powinna być bardziej papieska niż sam papież.
- A sugeruje pan, że tak nie jest?

- Sugeruję, że pojawiły się wątpliwości, które warto wyjaśnić.
- Nie wyciągajmy dwóch mało istotnych zdjęć ponad całą ideę. Wyglądają jak wyglądają, fajnie się to komentuje i dopisuje do tego historię. Rozmawiam z panem, bo dla mnie ważna jest akademia. Ja nie promuję nienawiści, moje dzieci też tego nie robią. Akademia nie ma w herbie przekreślonego symbolu Wisły, nie ma też takich akcentów nigdzie indziej. To, co mnie w tej historii najbardziej złości, to fakt, że zamiast się cieszyć z dziesiątek dzieciaków biegających dziś w koszulkach Milanu, zajmujemy się takim tematem.

- Klub prosił Akademię o wyjaśnienia w tej sprawie?
- Nie. Wydaje mi się wręcz, że nikt o tym nie wie oprócz pana i kilku wiślackich profili na Twitterze. Jeszcze raz: moje niefortunne zdjęcie nie oznacza, że biegam z maczetami. Na dodatek takie insynuacje nie tylko rzutują na Akademię, ale też na moje prywatne życie. Jestem matką czwórki dzieci, po rozwodzie, mam normalną pracę jako specjalistka ds. marketingu i ważniejsze rzeczy do robienia niż odpieranie wyssanych z palca zarzutów. Mam tylko nadzieję, że ta fala hejtu w wakacje opadnie i we wrześniu będziemy mogli w Akademii rozpocząć normalne zajęcia.

[TOP10] Frekwencja na meczach ekstraklasy w Krakowie w całym...

Czytaj także

polecane: FLESZ: EURO 2020 - Polacy z rekordową premią za awans

Wideo

Materiał oryginalny: Ewa Piwowarska-Piątek: Zarzuty wobec mnie i Akademii Mistrzów Cracovia są absurdalne. To nie Wisła, a my nie jesteśmy SKWK - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3