eWinner 2 liga. Stal Rzeszów ograła na własnym stadionie rezerwy Śląska Wrocław. Padło aż siedem bramek

mtr
Krzysztof Kapica
Stal Rzeszów wciąż jest liderem eWinner 2 ligi - podopieczni Daniela Myśliwca ograli w sobotę rezerwy Śląska 4:3, choć trzeba zaznaczyć, że niżej notowany rywal pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie - szczególnie w ofensywie.
Grad bramek na Hetmańskiej, Stal Rzeszów vs Śląsk II Wrocław 4:3.

Grad bramek na Hetmańskiej. Stal Rzeszów pokonała rezerwy Śl...

Biało-niebiescy piorunująco rozpoczęli sobotnie spotkanie i już w 8. minucie objęli prowadzenie. Do siatki Śląska II Wrocław trafił będący ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Damian Michalik.

W 22. minucie piłka znów wylądowała w bramce gości, jednak tym razem gol nie został uznany, ponieważ arbiter odgwizdał spalonego. Po chwili bramka już padła prawidłowo, ale... dla Śląska - Wiktora Kaczorowskiego w sytuacji sam na sam pokonał Adrian Łyszczarz.

Od tej pory rzeszowianie zaczęli grać nerwowo, choć do momentu straty bramki dość wyraźnie przeważali nad niżej notowanym rywalem. Stal miała swoje okazje (m.in. zablokowany strzał Krzysztofa Danielewicza), ale bramkę zdobyła dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy. Popędził skrzydłem Andreja Prokić, a całą akcję sfinalizował Patryk Małecki, dzięki czemu biało-niebiescy schodzili do szatni w dobrych humorach.

W 56. minucie Stal miała furę szczęścia; wrocławianie przeprowadzili niezłą akcję, która zakończyła się groźnym uderzeniem w poprzeczkę. Z każdą kolejną minutą pachniało wyrównującym trafieniem dla rezerw Śląska, jednak bardzo dobrze w bramce Stali spisywał się Kaczorowski.

Stal również miała swoje szanse, ale Maksymilian Boruc notował dobre interwencje. Aż wreszcie w 79. minucie Stal zdobyła trzeciego gola - potężnym uderzeniem popisał się Michalik.

W końcówce posypały się gole, kibice z pewnością się nie nudzili. Najpierw Śląsk zmniejszył straty za sprawą Bartosza Borunia, jednak po chwili Bartosz Snopczyński wykorzystał fatalny błąd defensywy i pokonał Boruca. Ostatni cios należał do Śląska II - karnego wykorzystał Konstanty, który wszedł na boisko w drugiej połowie.

Stal Rzeszów - Śląsk II Wrocław 4:3 (2:1)

Bramki: 1:0 Michalik 8, 1:1 Łyszczarz 24, 2:1 Małecki 45, 3:1 Michalik 79, 3:2 Boruń 85, 4:2 Snopczyński 87, 4:3 Konstanty 90-karny.

Stal: Kaczorowski - Mustafaev, Góra, Wrona, Głowacki, Prokić (87 Sławek), Danielewicz, Poczobut ż (87 Kotwica ż), Olejarka (70 Snopczyński), Michalik ż (87 Maciejewski), Małecki (70 Wolski). Trener Daniel Myśliwiec.

Śląsk II:Boruc - Poprawa, Celeban, Pawelec (58 Szmigiel), Boruń, Młynarczyk, Michalski (72 Konstanty), Caliński, Krocz, Zylla (46 Kotowicz), Łyszczarz (81 Jezierski). Trener Krzysztof Wołczek.

Sędziował Lewandowski (Zabrze). Widzów 1211.

Polecamy:

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Materiał oryginalny: eWinner 2 liga. Stal Rzeszów ograła na własnym stadionie rezerwy Śląska Wrocław. Padło aż siedem bramek - Nowiny

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rzesza
10 października, 10:13, Zbyszek:

Wszystko byłoby dobrze, ale to nerwowe wychodzenie z piłką od swojej bramki to czysta rozpacz. A tak na treningach ładnie operują piłką w grze w "wariata". Tu trzeba chyba psychologa, bo widać, że nogi naszym drżą i popełniają kardynalne błędy, a przede wszystkim za wolno rozgrywają wyjście od własnej bramki. Lepeij juz wybić na aut i sie ustawić.

Spokojnie widać było błędy szczególnie w obronie i jeszcze jest dużo do poprawy na runde rewanżową warunki temperaturowe były ciężkie,sędzia czarodziej na szczęscie może nie w pełni ale wykorzystaliśmy jakość i potencjał piłkarzy liczą się trzy punkty gramy dalej.

Z
Zbyszek
Wszystko byłoby dobrze, ale to nerwowe wychodzenie z piłką od swojej bramki to czysta rozpacz. A tak na treningach ładnie operują piłką w grze w "wariata". Tu trzeba chyba psychologa, bo widać, że nogi naszym drżą i popełniają kardynalne błędy, a przede wszystkim za wolno rozgrywają wyjście od własnej bramki. Lepeij juz wybić na aut i sie ustawić.
Dodaj ogłoszenie