Fachowcy pomogli Wiśle, kto pomógłby Śląskowi?

Jakub GuderZaktualizowano 
Jarosław Królewski, biznesmen, który zdecydował się pomóc Wiśle Kraków, sprzedawał ostatnio na stadionie karnety krakowskim kibicom
Jarosław Królewski, biznesmen, który zdecydował się pomóc Wiśle Kraków, sprzedawał ostatnio na stadionie karnety krakowskim kibicom fot. Andrzej Banaś
Fenomen, który w ostatnich dniach wytworzył się wokół Wisły Kraków, to precedens na skalę kraju. Bo "Biała Gwiazda" leżała już na deskach, nie miała niczego, a pomimo tego zagra na wiosnę w piłkarskiej ekstraklasie. Pomogli jej oczywiście w dużej mierze kibice, ale przede wszystkim - fachowcy. A kto pomógłby Śląskowi, gdyby była taka potrzeba?

Krzysztof Stanowski opublikował tekst, w którym dzień po dniu opisuje, jak ratowano Wisłę Kraków. Wisłę, która - jak słusznie zauważył - nie miała niczego: zarządu, pieniędzy i właściwie piłkarzy, którzy na poważnie zaczęli myśleć o rozwiązywaniu kontraktów. Do tego wszystkiego trzeba doliczyć kibicowską mafię, która oplotła Reymonta właściwie z każdej strony i groteskowego inwestora z Kambodży. Obraz nędzy i rozpaczy.

Kilka niewiarygodnych zbiegów okoliczności sprawiło jednak, że w pomoc klubowi zaangażowali się fachowcy. Lawina ruszyła po deklaracji byłego prezesa Legii Warszawa Bogusława Leśnodorskiego. Potem pojawił się Jarosław Królewski - nieco ekscentryczny, młody biznesmen, który aparycją przypomina bardziej Harry'ego Pottera niż rekina biznesu. No i na koniec - Wiśle z nieba spadł oczywiście Jakub Błaszczykowski, który nie dość, że jest świetnym piłkarzem, to jeszcze ma pieniądze i autentycznie jest w tym klubie zakochany.

Tekst Stanowskiego pokazuje, w jak krótkim czasie udało się przywrócić z niebytu krakowską drużynę. Warunek był jeden: musieli tym zająć się fachowcy. Leśnodorski przyznał, że za pracę wykonaną na rzecz Wisły, sztab ludzi z jego kancelarii prawnej w normalnych warunkach zainkasowałby 400 tys. zł. W cięciu kosztów pomógł Piotr Obidziński - ekspert od restrukturyzacji przedsiębiorstw. Fachowa agencja reklamowa (za darmo) stworzyła kapitalną kampanię "Czyny. Nie słowa". Firma Murapol zasponsorowała krakowianom zagraniczne zgrupowanie. Być może w dalszą pomoc zaangażuje się też Krzysztof Sachs - były szef komisji licencyjnej. Notabene wrocławianin.

A teraz zadajmy sobie pytanie - kto przez ostatnie lata pomagał Śląskowi? Kto pomógłby mu, gdyby znalazł się w sytuacji Wisły?

W ostatnich latach przez Oporowską przewinęło się mnóstwo osób. Było kilku prezesów - niektórzy całkiem oderwani od piłkarskiej rzeczywistości. Były rady nadzorcze, które bez mrugnięcia okiem zgadzały się na wysokie kontrakty dla przeciętnych piłkarzy. Byli wiceprezesi i dyrektorzy sportowi, którzy do funkcjonowania klubu wnosili niewiele. Różni doradcy - najczęściej bez doświadczenia piłkarskiego, czy ekonomicznego, a czasem i bez obu tych rzeczy naraz.

Ilu z nich było fachowcami?

Dopóki miasto jest właścicielem Śląska, to oczywiście nie powtórzy się tu sytuacja z Krakowa. Ratusz za dużo by stracił, gdyby WKS upadł. Zawsze więc w tej najtrudniejszej sytuacji pomoże, a radni podniosą ręką, za kolejną dotacją. Mam jednak nieodparte wrażenie, że gdyby faktycznie działo się coś niedobrego, to mało kto przejąłby się tym wszystkim. Kibice zorganizowaliby jakąś akcję, zebrali trochę grosza, ale raczej żaden szanujący się biznesmen z regionu nie podjąłby rękawicy. Wśród radnych odbyłaby się debata, że to już ten ostatni raz pomagamy klubowi. Żaden z piłkarzy Śląska nie dorobił się też w ostatnich latach tak jak Jakub Błaszczykowski, którego stać było, by pożyczyć swojej drużynie 1,3 mln zł. Wreszcie - kto kupiłby akcje klubu, który jest miejski? Kibice? Wątpię.

Zresztą już teraz Śląsk Wrocław na liście priorytetów nowej administracji jest bardzo daleko. Owszem - prezydent Jacek Sutryk mówi, że "Śląsk Wrocław to brand miejski. Należy o niego dbać" (dla tuWrocław), ale trudno oprzeć się wrażeniu, że więcej uwagi w ostatnich dniach przykuwał kot w prezydenckim gabinecie, niż WKS. Prezes Piotr Waśniewski został rzucony na głęboką wodę - ma sobie radzić z tym, co jest. A - jak się okazuje - długi za poprzedniego zarządu zmalały nieznacznie. Przesunął się tylko ich ciężar.

Panie prezydencie, tych zmian, tej debaty (może okrągłego stołu?) nie można odkładać. Trzeba działać. Lecz tu apel nie tylko do władz, ale też do nas - kibiców. Warto pokazać, że nas ten Śląsk jednak coś obchodzi. Nawet, gdy na Stadionie Wrocław jest nam w lutym za zimno, to może warto kupić karnet na wiosnę - niech to będzie nasz głos, nasza "akcja" Śląska i realna pomoc dla klubu. Kropla drąży skałę. Właśnie - czyny, nie słowa!

Sonda

Czy kupiłbyś akcje Śląska Wrocław?

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Fachowcy pomogli Wiśle, kto pomógłby Śląskowi? - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 26

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gogo

Zamiast się tu pocić kupcie karnet i na mecz nedzni maruderzy! !!.

G
Gosc

I rak wisla kasy nie bedzie miala tu cos smierdzi w wisle ze z takimi dlugami zezwolili grac

d
dede

Kopiuj, wklej i mamy artykuł o Lechii.

s
sektor VIP

Były milicjant, strazak, trener teoretyk, analityk na stanowiskach urzedniczych.
Nowa twarz to sołtys

b
będzie

inwestora na ten klub - gdyż skończyłyby się etaty w spółkach ...........

K
Krzysztof Puchacz

18 mln z tych 28 , to kasa od miasta Dutkiewicza dla Solorza za dziurę w ziemi koło stadionu

P
Przemyslaw Stadnicki

Póki Śląsk i inne polskie klubu będą uprawiać prowizorkę nic się nie zmieni. Lech stara się jak może żeby być klubem dobrze prosperującym ale i tak , to nie to. Dlatego zawsze mamy problem. A Śląsk , czy Wisła -to przy szacunku do klubów , i nawet bardzo skutecznej akcji ratowania Wisły- oba kluby to jeden dzban organizacyjny. Dzban czyli nic ciekawego. W Śląsku brak poważnej struktury, w tym finansowej. Dwaj, czy trzej wspólnicy mają akcje i są zadowoleni, ale ani grosza nie dają. W normalnych krajach, gdzie piłka coś znaczy, to sytuacja conajmniej dziwna. Jeden np. zajmuje się lekami i pochodnymi preparatami i akcje ma dla uciechy. Polacy lubią akcje ratunkowe, a potem wraca prowizorka.

q
qwerty

Pewnie jakaś rada osiedla powinna zacząć zarządzać tym klubem.

p
polo

To chyba dwaj jedyni sensowni ludzie, którzy tam trafili.

P
Pracownik akwaparku

Paweł Rańda nasz nowy prezes. Huuuuraaa.

G
Gość

Tylko w latach 2009-2013 miasto przekazało na Śląsk 28 mln zł, natomiast łącznie Śląsk kosztował nas już 70 mln zł (informacja z 2016 roku).
Ten jeden, marnujący publiczne pieniądze to niejaki dupkiewicz.

j
jerzyW

W Śląsku od lat tak samo kręcą wały jak w Wiśle , z tą różnicą , że w Krakowie robiła to mafia kibicowska , a we Wrocławiu miejsko-urzędnicza .

E
E

Szarek sprzedaj wszystko ! Daj na Klub !
I tak wszystkich sprzedajesz na komendzie , tobie to obojętne !

X
Xxx

We Wroclawiu ludzie są gorzej nastawieni, nie stoja murem za klubem wiec wątpie żeby u nas tak to zadziałało. W Krakowie wybaczyli nawet kibolską mafię... trochę to przykre

h
heheh

z pewnością kupią takie akcje gdy pojawi się taka polityczna potrzeba

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3