Fortuna 1 Liga. Emile Thiakane, czyli tour de Dakar - Polska - Paryż - Polska

Bartosz Wiśniewski
Korona Kielce
Fortuna 1 Liga. Kiedy jako nastolatek przyjeżdżał do Polski, miał zostać tu tylko na moment. Sprawy przybrały jednak taki obrót, że zamieszkał na Kujawach - z przerwą na Francję. Historia Emile Thiakane, byłego piłkarza GKS-u Bełchatów, dziś zawodnika Korony Kielce, to opowieść o niezłomnym charakterze, budowaniu wszystkiego na nowo w nieznanym sobie kraju, życiu bez ojca i Afryce.

Polskie wątki w życie Thiakane wplatają się od kilku lat. W sezonie 2010/11 urodzony w Senegalu chłopak przyjechał ze swoim zespołem na turniej piłkarski rozgrywany we Włocławku. - Wpadliśmy tu tylko na chwilę - śmieje się w pełni zadomowiony już w Polsce zawodnik. Z chwili zrobił się niemal rok. - W naszych planach była Francja... tyle że prezes Lidera Włocławek pan Jacek Zawidzki bardzo chciał, abym z nimi został. Skoro tak, to się zgodziłem. Wyjechałem z Senegalu w klasie maturalnej. Wszystkim mówiłem, że to tylko kilka tygodni. Wróciłem... po pięciu latach - opowiada. W Europie zostało też trzech jego kolegów z zespołu.

Pierwsze z dwóch podejść do polskiej piłki zakończyło się dla młodego Senegalczyka niewypałem (drugie nastąpiło po powrocie z Paryża), choć w sezonie 2010/11 występował w drugoligowym wówczas Zawiszy Bydgoszcz. Tak było przez pół roku. Następne miesiące spędził we Włocłavii Włocławek. - Problemy miałem różne. Główną przeszkodę stanowił jednak język. Bariera wtedy nie do przeskoczenia. Mało kto w Zawiszy mówił po angielsku. Psychicznie nie dawałem sobie rady. Nie miałem jeszcze dwudziestu lat. Kłopoty się nawarstwiały. Doszedł do tego jeszcze brak uprawnień do gry wyżej niż w czwartej lidze. Mogłem jedynie kopać piłkę amatorsko. Jak dostałem odpowiedni papiery to byłem w takim dołku psychicznym, że chciałem jak najszybciej uciekać z Polski - mówi Thiakane.

- Z moją późniejszą żoną wyjechaliśmy do Francji. Tam się pobraliśmy, ja grałem w piątej lidze (Olympique Saint-Quentinois). Mieliśmy gdzie mieszkać, bo w Paryżu osiedliła się moja rodzina - starszy brat, mama, siostra, która prowadzi własną firmę i sporo w związku z tym odbywa podróży służbowych. Potem wszyscy wyprowadzili się nad morze niedaleko Marsylii. Została tylko siostra z rodziną. Mama jest dziś emerytką, zajmuje się dziećmi siostry. Jako jedyna przebywa w Senegalu. A żona - Polka w pewnym momencie postawiła na swoim. Uparła się. Wróciliśmy więc do Polski. Starałem się ją przekonać, ale nie miałem argumentów - przyznaje.

Polską granicę Emile Thiakane ponownie przekroczył w 2014 roku. Gdy dowiedział się o tym Wiesław Borończyk, trener, z którym piłkarz pracował we Włocłavii, a prowadzący w tamtym czasie Pogoń Mogilno, propozycja mogła być tylko jedna. Piłkarz usłyszał: "Ok, jeśli jesteś zainteresowany to możesz dołączyć do naszej drużyny". Był wrzesień, okienko transferowe już się zamknęło, a że Thiakane był wolnym zawodnikiem, związał się kontraktem z Pogonią.

- Emil co poniedziałek dojeżdżał pociągiem do Torunia z Włocławka. Odbierałem go z dworca i jeździliśmy samochodem do Mogilna. Zostawał na kilka dni, powrót i wyjazd na mecz w weekend. Podczas tych naszych samochodowych podróży dużo rozmawialiśmy. Bardzo dobrze go poznałem. Można by stworzyć z tego osobną historię - przekonuje Borończyk. - To chłopak niezwykle inteligentny. Od początku był nastawiony na grę w piłkę i naukę języka polskiego. Uczyłem więc Emila polszczyzny. Bardzo szybko wszystko przyswajał. W pewnym momencie miał taki zasób słów, że niejednego Polaka mógłby zawstydzić. Jaki to typ człowieka? Jeśli traktuje się go uczciwie, to jest bardzo wdzięczny. "Kupił" mnie swoim zaangażowaniem w trening. Miał to coś. Jakby to ujął trener Franciszek Smuda, wystarczył jeden rzut oka na niego, by stwierdzić, że robi różnicę. A jeśli coś źle robił to chętnie przyjmował krytyczne uwagi i się poprawiał. I nie miał z tym problemu, że musi się uczyć. Zazwyczaj w czwartej lidze grają piłkarze, którym wydaje się, że wszystko umieją. On taki nie był. Dobrego zawodnika z przeszłością w wyższej lidze w niższej lidze gubi głowa. U Emila głowa jest na pierwszym miejscu. Mógłbym taka podać kilka argumentów na potwierdzenie swoich słów.

Jedną z mocnych cech sobowościowych Senegalczyka jest charakter. Przynajmniej tak uważa trener Borończyk. - Nie zawsze miał łatwo, często spotykał się z trudnymi sytuacjami. Mimo to, wszędzie starał się być ponad przeciwności - tłumaczy szkoleniowiec, po czym dodaje: - Może tak mu się będzie wiodło w Koronie, że później chwyci się jeszcze lepszej opcji? Zasłużył na to za wszystkie krzywdy, które spotkał na swojej drodze. Musiał dużo znieść, żeby dojść na poziom 1 ligi. I właśnie zbiera efekty swojej niezłomności. To wszystko poniekąd także zasługa duże inteligencji życiowej Emila. Bo w piłce jak w biznesie najważniejsza jest głowa. Nie można w pierwszej kolejności myśleć o pieniądzach.

Po Pogoni Mogilno, Thiakane przez dwa sezony reprezentował barwy Sokoła Kleczew. Stamtąd przeniósł się na trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce. Został graczem GKS-u Bełchatów. - Sprowadził mnie trener Mariusz Pawlak. Nie wiem jakim cudem znalazł mnie

w Kleczewie - zastanawia się. Nie potrzebował wiele czasu na zbudowanie sobie mocnej pozycji w bełchatowskiej drużynie. - Początkowo tylko słyszałem głosy: "O, na pewno sobie nie poradzi. Za wysokie progi". I co? Okazało się, że nigdy tak długo nie zostałem w jednym klubie. Spróbowałem, powalczyłem o swoje - zaznacza.

Do walki o swoje i siebie Thiakane zdążył już się przyzwyczaić. - Gdy było źle, tylko się uśmiechał, zaciskał zęby i zasuwał. Taki jest. Może dzięki temu w większości klubów tak dobrze wspominają Emila? - głośno myśli Borończyk, który zna odpowiedź na to pytanie.

"Polski" Emil wychował się bez ojca. Tata zmarł, gdy miał dwa lata. - Nie pamiętam go. Ale dzięki opowieściom utrwaliłem sobie w pamięci jakiś jego obraz - tłumaczy. Nic dziwnego, że był mocno zżyty z matką, która wiele poświęciła dla swojej rodziny. Dziś może być dumna z osiągnięć potomków. - Przez wgląd na nią nie wyjechałem trenować piłkę poza Dakar. Na miejscu była akademia z internatem, uczyłem się i trenowałem nieopodal domu - zaznacza urodzony w Pikine zawodnik. - U was powiedziałoby się, że to powiat dakarski - mówi nienagannym polskim.

- Teraz to czuję się w dużej części Polakiem, choć mam senegalską duszę i korzenie. Smakuje mi polska kuchnia. Akurat szybko uczę się innych kultur, więc wasze potrawy podpasowały mi - znów śmieje się Thiakane. Od tego sezonu występuje w Koronie Kielce. I Kielce może wpisać jako kolejny przystanek własnego tour de Dakar - Europa (Polska).

Ekstraklasa transfery. Wszystkie letnie TRANSFERY w PKO Ekst...

Polak czempionem UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3