Gol w ostatniej minucie zabił marzenia. Legia minimalnie przegrywa walkę o Europę

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Zaktualizowano 
22.08.2019 warszawa<br>mecz eliminacyjny ligii europy pomiedzy legia warszawa a glasgow rangers rozegrany w warszawie<br>europe league qualifying match between legia warszawa and glasgow rangers in warsaw <br>nz - jon flanagan sandro kulenovic nikola katic<br>fot.bartek syta
22.08.2019 warszawamecz eliminacyjny ligii europy pomiedzy legia warszawa a glasgow rangers rozegrany w warszawieeurope league qualifying match between legia warszawa and glasgow rangers in warsaw nz - jon flanagan sandro kulenovic nikola katicfot.bartek syta Bartek Syta
Gol w ostatniej minucie zadecydował. Alfredo Morales atomowym uderzeniem pokonał świetnie spisującego się Radosława Majeckiego i dał Rangers awans do fazy grupowej Ligi Europy. Legia Warszawa oraz w ogóle polska piłka musi obejść się smakiem. Naszych reprezentantów w Europie już nie ma.

Wystawienie Mateusza Praszelika czy Michała Karbownika w pierwszym składzie na niedzielny mecz z ŁKS-em nie były ze strony Aleksandara Vukovicia atakiem na pozycję lidera w ekstraklasowej klasyfikacji Pro Junior System, a wyrazem tego jak ważny jest dla Legii awans do fazy grupowej Ligi Europy. W wygranym 3:2 spotkaniu z beniaminkiem w wyjściowym składzie znaleźli się gracze drugoplanowi, bo ci pierwszo odpoczywali przed czwartkowym wieczorem. Wieczorem, który miał rozstrzygnąć o polskim być, albo nie być w europejskich pucharach.

Bezbramkowy remis, podobno najlepszy jaki można ugrać na własnym stadionie, dał dużą nadzieję. Przed pierwszym meczem wydawało się, że w starciu z Rangers Wojskowi będą bez szans. W Warszawie w pierwszej połowie prezentowali się nawet lepiej od swoich rywali, w wielu sytuacjach brakło wykończenia. Stąd prośby kibiców o postawienie w ataku na byłego króla strzelców Carlitosa. Prośby nie zostały wysłuchane. Hiszpan znalazł się co prawda w meczowym składzie, ale zasiadł na ławce rezerwowych. Od pierwszej minuty ponownie Sandro Kulenović.

Młody Chorwat bardzo szybko doszedł do dwóch strzeleckich sytuacji. Żadna z nich nie była jednak łatwa, brak skuteczności 19-latka nie kłuł więc w oczy. Tak samo jak słabo wykończony kontratak Luquinhasa czy niecelne próby z dystansu autorstwa Waleriana Gwilii. Większe pretensje o utrzymujący się do przerwy remis 0:0 mogli mieć do siebie gospodarze. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej i groźniej atakowali. W tym ostatnim pomagał im Igor Lewczuk. Doświadczony przecież defensor wyglądał na nieco zagubionego na własnej połowie. Bo onieśmielony przecież nie był, choć na Ibrox Stadium w Glasgow pojawił się komplet publiczności. Kilkuset kibiców przyjechało z Warszawy, na wstępie pojawiła się oprawa z podobizną papieża Jana Pawła II oraz podpis „Be Not Afraid”. W gronie dopingujących głośno fanów pojawił się także były Legionista Artur Boruc.

Atmosfera świetna, dobry był również wynik. Joe Aribo (w ubiegłym sezonie klubowy kolega Krystiana Bielika), Borna Barisić (jedyny zawodnik, który nie wyszedł w pierwszym składzie w Warszawie, od pierwszej minuty pojawił się w Glasgow) oraz Alfredo Morelos byli bardzo aktywni w ofensywie. Radosław Majecki początkowo nie miał jednak wielu poważnych okazji do interwencji, ale z upływem czasu jego linia defensywy miała coraz więcej kłopotów. Szkoci coraz łatwiej znajdywali się z piłką w polu karnym rywala.

W ostatnich minutach bardzo mocno ruszyli do przodu. Zintensyfikowali ataki. Wyraźnie chcieli uniknąć dogrywki, a i ryzykowne zmiany przeprowadzane przez Vukovicia miały wpływ na słabszą postawę Wojskowych w defensywie. W miejsce dobrze spisującego się Pawła Stolarskiego wszedł bardziej ofensywnie nastawiony Dominik Nagy. Reprezentant Węgier nie miał jednak wielu okazji do zaprezentowania się, gdyż gospodarze właściwie nieustannie toczyli ataki. Efektownie i efektywnie w bramce grał Majecki. W końcu jednak musiał wyciągnąć piłkę z siatki. W 90. Minucie pokonał go ulubieniec kibiców – Alfredo Morelos. Mocnym uderzeniem przy samym słupku nie dał Polakowi szans.

Legii nie udało się doprowadzić do dogrywki. Gol napastnika Rangers okazał się tym na wagę zwycięstwa i awansu do Ligi Europy. A Polska po raz kolejny musi się obejść smakiem. W Europie naszych drużyn już nie ma.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Gol w ostatniej minucie zabił marzenia. Legia minimalnie przegrywa walkę o Europę - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Przegrali bo byli piłkarsko słabsi, to cała tajemnica .

G
Gość

To nie była ostatnia minuta

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3