reklama

Janusz Romanowski: Niektóre decyzje władz Legii pochodzą z Ministerstwa Głupich Kroków [WYWIAD]

Sebastian Staszewski, Polsat SportZaktualizowano 
Legia jest o krok od awansu do Ligi Mistrzów. W lidze jednak zawodzi
Legia jest o krok od awansu do Ligi Mistrzów. W lidze jednak zawodzi Szymon Starnawski
- Musiałby stać się kataklizm, aby Legia nie zagrała w LM - mówi Janusz Romanowski, współtwórca sukcesów klubu w latach 90.

Obejrzał Pan mecz Legii z Dundalk?
Oczywiście.

Podobał się?
Mój przyjaciel pochodzenia żydowskiego opowiedział mi kiedyś dowcip: „Mądry Żyd modli się wieczorem do Boga. I mówi: - W biznesie potrzeba 80 proc. szczęścia, 10 proc. wiedzy i 10 proc. doświadczenia. Więc, Boże, jakbyś chciał mi kilka procent zabrać, to tylko nie ze szczęścia”. To chyba najlepsza ocena tego meczu, ale i losowania. Ktoś nad Legią czuwał, bo w tej chwili mistrzowie Polski są drużyną bardzo nierówną. Nie są odpowiednio zgrani, myśl taktyczna trenera Besnika Hasiego widzialna jest zaledwie krótkimi fragmentami. A jednak mimo to, od Ligi Mistrzów dzieli Legię krok.

Ulżyło Panu po zwycięstwie nad Irlandczykami?
Pomyślałem: w końcu... Nareszcie komuś się uda. Nie chodzi nawet o samą Legię, bo przecież kiedy Widzew Łódź walczył o Ligę Mistrzów, też im pomogłem. Na eliminacje użyczyłem Radka Michalskiego i Maćka Szczęsnego.

Pan jeszcze kibicuje Legii? Jest Pan co prawda warszawiakiem z Woli, ale z rodziny kolejarskiej. A kolej to przecież Polonia.
Na kolei nawet pracowałem. Jeszcze przed moim przyjściem do Legii mogłem zostać prezesem Polonii. Ale ta Legia tkwiła we mnie głębiej. Nie ma dziś klubu, który tak mnie przyciąga. Uczciwie jednak przyznaję, że moje uczucia do klubu są zgoła inne, niż te w latach 90.

Przy Łazienkowskiej Pan nie bywa…
Bywam, ale bardzo, bardzo rzadko. Kartę kibica jednak mam.

Rewanż z Dundalk obejrzy Pan z trybun?
Na razie nikt mnie nie zaprosił.

To przykre?
Przykre. Jeszcze w czasach ITI jeden z dyrektorów obiecał mi karnet na lożę. Zasugerowałem jednak, aby upewnił się tego u Mariusza Waltera. I karnetu nie dostałem. Zresztą Romanowski, jak Romanowski, ale na takim meczu honorowe miejsca powinni zajmować Artur Mazurek i Andrzej Szymański, wojskowi, którzy w moich czasach dla Legii byli w stanie zrobić wszystko. To właśnie nasze trio wyciągnęło klub z kotła, bo mało brakowało, żeby w 1995 r. Legia nie dokończyła rozgrywek. Dziś nikt o tym nie pamięta. Inaczej jest na Polonii. Tam pamiętają, zostawiają mi bilet na każdy mecz.

W działaniach właścicieli Legii Dariusza Mioduskiego, Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzla widzi Pan pomysł na klub, który co roku będzie grał w LM?
Nie powiem, że oni robią to lepiej, niż my. Niektóre ich ruchy są z Ministerstwa Głupich Kroków. Najpierw stracili czas i kasę na Henninga Berga. Przecież on nawet nie pamiętał, że Legia ograła go właśnie w Lidze Mistrzów. Wstyd. Później mieli Stanisława Czerczesowa, którego puścili do Rosji. Już wcześniej musieli wiedzieć, że istnieje temat jego pracy z kadrą. To niepoważne, bo właśnie ten facet zbliżył intensywność treningów do poziomu zachodniego. I zamiast kontynuować pracę, wyjechał. Teraz jest ten Hasi… Nie przekonuje mnie.

Legia postawiła na trenerów zagranicznych. Słusznie?
Ja widzę wielu Polaków, którzy mogliby poprowadzić Legię.

Proszę ich wymienić.
Dobry zespół powierzyłbym Dariuszowi Wdowczykowi. Ma ostatnio pecha, ale to topowy warsztat pracy. Poza tym takimi trenerami są: Czesław Michniewicz, Michał Probierz, Waldemar Fornalik. Ciekawymi szkoleniowcami wydają mi się Piotr Stokowiec i Mariusz Rumak. A najlepszy byłby oczywiście Adam Nawałka.

Tak nawiasem mówiąc, czasy strasznie się zmieniły. Dziś Hasi zarabia krocie, pracuje w cieplarnianych warunkach. W 1995 r. Paweł Janas nie miał nawet umowy...
Umowę miał, ale tylko podstawową, taką, którą musieliśmy wysłać do PZPN. Reszta była niespisana, choć ustalona. I cele, i premie. Nie na wszystko był czas…

Jaki budżet miała Legia w sezonie 1995/96?
Ciężko to przeliczyć, na dzisiejsze złotówki to było z 12 mln.

Dziś Legia ma dziesięciokrotnie więcej!
Nie wchodząc w dokładne rozliczenia, sporo kasy zaoszczędziliśmy. Wynajem stadionu opłacało wojsko. Tak samo ludzi pracujących w administracji. A jeśli chodzi o aktualny budżet, to słyszałem, że funkcjonowanie pionu sportowego kosztuje 80 mln. Ciekawy jestem, jaki jest zysk. Wydaje mi się, że niewielki, więc sama wysokość budżetu nie robi na mnie wrażenia.

Od dawna trwa dyskusja na temat premii, jakie Legia ma otrzymać z UEFA za awans. Te pieniądze - ok. 15 mln euro - mają sprawić, że stołeczny klub zdystansuje rywali w kraju. W 1995 r. też zarobiliście krocie. Za awans 1,8 mln dol., a za udział w fazie grupowej kolejne 2 mln. Dlaczego te pieniądze nie pozwoliły Legii na zdominowanie ligi polskiej?
Po pierwsze połowę premii otrzymali piłkarze. Taka była umowa. Sporo kasy zostawiłem w klubie, bo nie zgodziłem się na zmianę systemu nagradzania. Tego chcieli wojskowi. Przerazili się kwotami, jakie zaczęliśmy zarabiać. Ale umówiliśmy się, więc nie było dyskusji. Dodatkowo panowie przeżywali to, że nie wypłacałem im bonusów za sukces sportowy. Zmienili więc reguły, dali kasę zawodnikom, wypłacili sobie...

I pieniądze się rozeszły?
Tak było.
Szansa przepadła… Chwilę później mistrzem został Widzew Łódź.
Legia wielokrotnie strzelała sobie w stopę. Pamiętam jak raz kazali mi przelać z klubowego subkonta 625 tys. zł, które pochodziły z raty za Wojciecha Kowalczyka. Kazali wysłać pieniądze do Agrobanku. Opierałem się dzień, bo miałem przecieki, że może upaść, ale się uparli. Wysłałem. Dzień później Agrobank splajtował i kasa przepadła. Nie byli to mistrzowie biznesu. Chociaż sporo inwestowaliśmy i dzięki temu zarabialiśmy. Czarek Kucharski kosztował nas na przykład ponad milion marek, ale się spłacił. Tyle samo zgarnąłem od Widzewa za Michalskiego. Udało się zarobić nawet na drewnianym Marku Jóźwiaku.

Abstrahując od pieniędzy: która Legia w bezpośrednim meczu byłaby górą? Ta z 1995 r. czy ta dzisiejsza?
Ostatnio o tym myślałem. Mielibyśmy szanse. Duże.

A więc która?
No chyba moje chłopaki by wygrały. Tacy zawodnicy, jak Leszek Pisz, Radek Michalski, Jacek Bednarz czy Maciek Szczęsny mieliby pewne miejsce w składzie Legii Hasiego. Ale obecna drużyna też ma kilku niezłych grajków. Nemanja Nikolić to taki Gerd Müller. Co prawda na rynku europejskim nie jest ceniony, podczas Euro 2016 siedział na ławce, ale gole strzela, jak Niemiec. Aleksandar Prijović to drewno, ale gdyby przymrużyć oczy, byłby podobny do Zlatana Ibrahimovicia. Lubię tych chłopaków.

Często odbywa Pan podróże sentymentalne?
Rzadko. Choć kilka pamiątek w domu jeszcze mam: zdjęcia, szaliki. Resztę złodzieje ukradli w 1998 r. Ale czasem zdarzają się bardzo miłe sytuacje. Jakiś czas temu mój syn spotkał się z Robertem Lewandowskim. „Pan jest synem tego prezesa Romanowskiego?” - zapytał pan Robert. A mój syn mówi, że tak, ale kto o ojcu pamięta? „Co pan mówi! Ja wtedy tej Legii kibicowałem, marzyłem, aby w niej grać. Proszę tatę pozdrowić” - usłyszał od tego wielkiego piłkarza.

Nie chciałby Pan wrócić do piłki?
A wie pan, że tylko w tym roku proponowały mi to dwa kluby? Ekstraklasowe. Podziękowałem. Niedawno skończyłem 65 lat. Według starej ustawy od 13 sierpnia jestem emerytem. Chcę odpocząć. Szanować swój czas. Poza tym moja żona nigdy by się nie zgodziła, abym wszedł do futbolu po raz trzeci.

A na mecz z Dundalk Pana puści?
Myślę, że tak.

No to musi Pan zawitać na Ł3.
Powtórzę jeszcze raz: zaproszenia nie mam…

Rozumiem, ale nie warto jeszcze raz zobaczyć awansu Legii do Ligi Mistrzów?
Spokojnie, pamiętajmy, że Ajax Amsterdam przegrał mistrzostwo Holandii w ostatniej kolejce. Ale fakt, musiałby stać się kataklizm, aby dalej przeszli Irlandczycy. Nie, to niemożliwe... Sam awans to jednak dopiero początek batalii. Zaczęliśmy żartem, to żartem zakończmy. „Dwaj Rosjanie kradną we Lwowie cysternę spirytusu. Łapie ich NKWD, major prowadzi przesłuchanie. - Co zrobiliście z tą cysterną? - pyta. - Sprzedaliśmy! - odpowiadają złodzieje. - A co zrobiliście z pieniędzmi? - dopytuje. - Przepiliśmy...”. Niech w Legii o tej poincie pamiętają.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Janusz Romanowski: Niektóre decyzje władz Legii pochodzą z Ministerstwa Głupich Kroków [WYWIAD] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

(L) TYTUS (L)

Jedno co zauważyłem , że ,, KORALIK " , MIODUSKI i WANDZIEL , to cwaniaczki na miarę światową , im nie chodzi o klub Legii ,im chodzi o szmal . Gdyby im zależało na drużynie , to za pieniądze ,które sprzedali piłkarzy do innego klubu , nawet na wschód , czy zachód , powinni ubiegać się o piłkarzy z polskiej ligi , są też bardzo dobrzy piłkarze . Mówi się , że Legia jest najbogatszym klubem w Polsce , ale za to kupuje odrzuty ,którzy trenerzy innych klubów się pozbywają . Właściciele Legii ,to żydowscy kombinatorzy .

m
marko

zawsze można kupić bilet a nie czekać na zaproszenie

T
Trybson

Puenta godna Prezesa klubu piłkarskiego :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3