Kałużny: Mam już swój przebieg

/Gazeta Wrocławska
- Nie ukrywam, że miałem dużo szczęścia. Jakieś umiejętności też, bo jednak trenerzy mnie wypatrywali, ale przede wszystkim jeden wielki fart - mówi 37-letni Radosław Kałużny, były reprezentant Polski, a obecnie dyrektor sportowy Chrobrego Głogów.

Jest jeszcze szansa, że zobaczymy Pana na boisku?
Nadal będę uczestniczył w treningach, ale nie angażuję się w nie już tak mocno, jak dawniej. Mam teraz inne obowiązki. Być może dojdzie do sytuacji, że zagram w którymś meczu rezerw, aby pomóc drużynie pozostać w czwartej lidze, a przy tym postarać się utrzymać sylwetkę. Jakieś aspiracje jeszcze mam, jednak myślę, że zespół trzeba odmładzać, a nie na odwrót. Jest wielu młodych chłopaków, którym mogę pomóc swoim doświadczeniem, ale równie dobrze poza boiskiem. Myślę więc, że najwyższa pora zawiesić buty na kołku.

Powrót do lepszej formy to już niemożliwe?
Gdybym się zawziął, dotrzymałbym chłopakom kroku. Lata jednak lecą i jest coraz ciężej. Jak ja to mówię, mam już inny przebieg i kiedyś trzeba w końcu powiedzieć "dość". W swojej karierze miałem wiele operacji, więc każdy okres przygotowawczy i treningi na sztucznej trawie odczuwam bardzo mocno. Nie chciałbym być na starość kaleką, w przyszłości jeździć na wózku czy podpierać się kulą, więc nieco oszczędzam swoje kości, z których i tak już niewiele zostało (śmiech). Bardziej będę starał się pomóc swoim doświadczeniem w szatni.

Pamięta Pan przez ile operacji przeszedł?
Na samo kolano miałem jedenaście. Do tego dochodzi pachwina, zakładana siatka i powoli przesuwające się biodro. Mówią, że sport to zdrowie. Ja zjadłem trochę tego zdrowia na piłce, jednak nie żałuję. Cieszę się, że moja przygoda z futbolem rozwijała się, że tyle osiągnąłem. Nie ukrywam, że miałem przy tym dużo szczęścia. Jakieś umiejętności też, bo jednak trenerzy jakoś mnie wypatrywali, ale przede wszystkim jeden wielki fart.

Myślał Pan o bardziej uroczystym zakończeniu swojej kariery?
Myślę nad tym od dłuższego czasu. Przebąkuję o zakończeniowym benefisie, który mógłby odbyć się w Głogowie. Planuję zaprosić byłych i może nawet obecnych reprezentantów Polski. Fajnie, gdyby już wtedy, a więc w połowie roku, bo wstępnie myślę o czerwcu bądź lipcu, na stadionie były jupitery. Gra o godz. 15 po południu to nie to samo, co mecz przy światłach o 20 wieczorem. Muszę jeszcze przeprowadzić kilka rozmów, między innymi ze sponsorami. Z kolei pieniądze, które udałoby się pozyskać z biletów, przeznaczyłbym na dom dziecka bądź szpital, gdzie najbardziej ich potrzebują. Wszystko zmierza więc w dobrą stronę. Może wtedy nawet jakaś łezka się uroni.

Od kilku miesięcy w Chrobrym działa Pan jako dyrektor sportowy. To rola, która satysfakcjonuje?
Pomału się wdrażam, bo przyznam, że nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z taką formą pracy. To mnie jednak rajcuje i czas spędzony w klubie jest przyjemnym okresem. Czasami w Chrobrym jestem od 8 do 22, ale nie narzekam, bo działam tu chętnie. Problem jest tylko z rodziną, która widzi mnie coraz rzadziej. Szybko jednak, przy pomocy pozostałych osób działających w Chrobrym, nauczę się i wtedy poukładam to na tyle, że skorzystam z tego i ja, i klub, i rodzina.

Uważa Pan, że Chrobry mógłby nie poprzestać tylko na awansie do drugiej ligi?
W głowie ułożyłem sobie pewien plan. Jeżeli awansujemy... Wróć. Awansujemy na pewno. Wtedy od razu powinniśmy atakować pierwszą ligę. Już dziś rozmawiam o tym z trenerem. Nie ma się czego wstydzić. Obiekty to ekstraklasa. Jeśli powstanie spółka, a mam taką nadzieje, to będzie jeszcze lepiej. Może wtedy uda wykonać się ruchy kadrowe, pozyskując chłopaków mogących powalczyć o pierwszą ligę. Dlaczego nie my? Trzeba iść za ciosem.

Dziennikarze z Polski jeszcze wydzwaniają, pytając co słychać u Radka Kałużnego?
Staram się unikać dziennikarzy, choć wiem, że pełniona przeze mnie funkcja wiąże się z rozmowami z nimi. W Polsce są pewne osoby, które wywiadu ode mnie nie otrzymają. Był nawet okres, w którym w ogóle ich nie udzielałem. Nie jestem jednak zawistny, ale zawsze będę bronił swojej prywatności. Poza tym nigdy nie byłem medialną osobą. Nie uważałem się za wielkiego piłkarza, więc podczas gdy inni na okrągło stawali przed kamerą, ja od niej stroniłem.

Rozmawiał Łukasz Jaremkiewicz

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie