Kluby z Premiership w podboju Ligi Europejskiej (cz. 2)

Sebastian Godyla
Po czterech spotkaniach w Champions League nadszedł czas na Ligę Europy. Dobry mecz w Kijowie w wykonaniu Stoke, wyrównany pojedynek w Londynie Fulhamu z Twente, bez bramek w Salonikach i na dokładkę Birmingham kontra finalista poprzedniej edycji Ligi Europy. Czyli podsumowanie czwartkowych wyczynów klubów z ligi angielskiej.

Czwartek 15.09.2011, godz. 19.00

Toumba Stadium PAOK Saloniki - Tottenham Hotspur 0:0

Patrząc na spotkanie od pierwszego gwizdka ma się wrażenie, że Tottenham nigdy jeszcze w Europie nie grał, a przecież dotarli w ubiegłym sezonie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. PAOK raz po raz atakował, Spurs raczej chaotycznie i z reguły bez wykończenia. Choć w 11. minucie idealnego wyłożenia piłki nie wykończył Falque. W 27. minucie padł w polu karnym Harry Kane, ale sędzia karnego nie odgwizdał i nadal było 0-0. Chwilę później w polu karnym Spurs faulował bramkarz, a Lino bez kłopotu umieścił pikę w siatce, sędzia jednak nakazał powtórzyć karnego i wtedy piłka minęła prawy słupek bramki. Pierwszy kwadrans drugiej połowy, to cios za cios. Zarówno Spurs jaki PAOK poczuły, że tu można strzelić bramkę. Pewnie między słupkami spisuje się Cudicini, dawno nie widziałem go w takiej formie. Niestety, mimo, że na Toumba Stadium stały dwie bramki, gole nie padły.

Stadion im. W. Łobanowskiego Dynamo Kijów - Stoke FC 1:1

Pierwszy kwadrans to szaleńcze ataki Dynama Kijów, zdecydowana przewaga, której nie potrafili udokumentować. Drugi kwadrans to obraz bez zmian. Kijowski klub atakuje, Stoke broni się całą jedenastką, nielicznie wyprowadzając kontrataki. Kolejne minuty, to zaostrzenie się gry, żółtymi kartkami „szasta” sędzia. Druga połowa, to śmielsze ataki Anglików, czego udokumentowanie była 55. minuta i gol Jerome’a. Dynamo nie odpuściło i nadal gra swoje. Shevchenko marnował akcję za akcją, był bezsilny i osamotniony w poczynaniach, mimo iż przewaga była zdecydowanie po stronie gospodarzy. Wyśmienitą okazję na podwyższenie miał Jones w 79. minucie, niestety szybsi byli obrońcy, którzy zapobiegli akcji jeden na jeden. Chwilę później Shevchenko miał szansę na bramkę, ale nikt nie zamknął jego akcji. W ostatniej jednak akcji meczu piłkę w siatce umieścił Vokojevic i na stadionie w Kijowie padł zasłużony remis.

Czwartek 15.09.2011, godz. 21.05

Craven Cottage Fulham Londyn - Twente Enschede 1:1

Kibice na Craven Cottage ledwo zjedli kiełbaski zapili colą i już muszą wstać. Fulham prowadzi 1-0 po 19. minutach spotkania. Johnson zdobywcą bramki, mecz ciekawy także dla kibiców Wisły Kraków, w końcu to spotkanie w ramach grupy „K”. W drugim kwadransie do głosu dochodzą Holendrzy, mecz robi się szybszy i ciekawszy. Goście starają się utrzymać się przy piłce, raz po raz atakując bramkę Marka Schwarzera. Sztuka ta udaje się w 41. minucie. De Jong zdobywa bramkę po asyście Rosalesa, choć powtórki pokazują, że sam do bramki wepchnął ją Schwarzer i ostatecznie to jemu zapisuje się gola. Druga połowa to spokojne kontrolowanie gry przez Twente i ataki Fulham, dogodnych sytuacji nie wykorzystali gospodarze w 48. i 52. minucie. Raz po raz z napastnikami wygrywał pojedynki Mihaylov bądź defensorzy Twente. Końcówka meczu w szybkim tempie, można powiedzieć „oko za oko, ząb za ząb” akcja przenosi się błyskawicznie z jednej strony boiska na drugą, więcej bramek jednak kibice w Londynie nie zobaczyli. 1-1 i sprawiedliwy wynik, który nie krzywdzi także grających ponad 1000 km dalej wiślaków i Odense.

St Andrew's Stadium Birmingham City - Sporting Braga 1:3

Goście są zdecydowanym faworytem tego spotkania. I udowadniają to zaledwie po 7 minutach meczu. Helder Barbosa celnie trafia w stronę bramki i mamy 0-1. Zawodnicy Bragi nie zwalniają tępa, widać, że nie chcą zakończyć na jednej bramce. W końcu są finalistami poprzedniej edycji Ligi Europy (z FC Porto porażka w finale). Birmingham się nie położyło, ataki coraz śmielsze, przerywane najczęściej faulami zawodników Bragi (Limy i Ewertona). W 43. minucie dobre prostopadłe zagranie gospodarzy, niestety King strzela bardzo niecelnie, a była szansa na remis jeszcze przed przerwą. Po gwizdku rozpoczynającym drugie trzy kwadranse do pracy wzięli się ubiegłoroczni finaliści. Na początku drugiej połowy spalony kilka razy ratuje Anglików od utraty gola. „Pachnie” drugą bramką… do 59. minuty, kiedy to po podaniu Nuno Gomesa i wykończeniu akcji celnym strzałem Limy, Braga prowadziła 2-0. Na twarzach gospodarzy smutek i niesmak, Birmingham nie jest widocznie słabszy, a dał strzelić sobie dwie bramki. Nieustające ataki gospodarzy w 72. minucie dają rezultat, wypracowana w polu karnym akcja Burke’a i King umieszcza piłkę w siatce z najbliższej odległości. Niezmordowani piłkarze w Portugali nie dali jednak wbić sobie gola na remis, a co ważniejsze Helder Barbosa podwyższył wynik spotkania w 88. minucie po podaniu Carlao. Rezultatem 3-1 Braga rozpoczyna marsz po kolejny finał Ligi Europy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie