Lech II Poznań przed pierwszym spotkaniem rundy wiosennej. Artur Węska o przygotowaniach, aspiracjach, wyróżniających się zawodnikach

Maksymilian Dyśko
Maksymilian Dyśko
Rezerwy Lecha Poznań podejmą Olimpię Grudziądz. Młodzi lechici zajmują 12. miejsce w drugiej lidze.
Rezerwy Lecha Poznań podejmą Olimpię Grudziądz. Młodzi lechici zajmują 12. miejsce w drugiej lidze. Adam Jastrzebowski
Przed pierwszym spotkaniem rundy wiosennej, z Olimpią Grudziądz, postanowiliśmy porozmawiać ze szkoleniowcem Lecha II Poznań Arturem Węską o przygotowaniach i aspiracjach zespołu, stanie kadry, wyróżniających się zawodnikach oraz najbliższym rywalu młodych lechitów.

Rezerwy Lecha rozpoczynają rundę wiosenną

Rezerwy Lecha Poznań w sobotę, 24 lutego o godzinie 12:00 podejmą ostatnią w tabeli Olimpię Grudziądz. Poprzednie spotkanie pomiędzy tymi drużynami zakończyło się zwycięstwem podopiecznych trenera Artura Węski 2:1, po bramkach Aleksandra Nadolskiego i Szymona Pawłowskiego. Według naszych informacji podczas sobotniej rywalizacji możemy zobaczyć na boisku kilku zawodników pierwszego zespołu, w tym Eliasa Anderssona.

Rozmowa z Arturem Węską, trenerem Lecha II Poznań

Za Wami rekordowa liczba sparingów. Czy ostatnia gra kontrolna, z Kotwicą Kołobrzeg, wyznacza skład, na który zdecyduje się trener w sobotnim spotkaniu z Olimpią Grudziądz?

Na pewno będzie to skład zbliżony. W ostatnim sparingu szukaliśmy pewnej stabilizacji, powtarzalności, żeby przećwiczyć te elementy, które będą występować w lidze. Myślę, że każdy trener i każdy zespół nie chce eksperymentów i rotacji. Proszę pamiętać, że jesteśmy jednak zespołem rezerw i trochę ten system jest zaburzony. Nie jest taki, jaki chciałbym, żeby był. Na pewno pojawią się pewne zmiany. Wynikają one z udostępnienia zawodników z pierwszego zespołu i strategii pod przeciwnika. To nie jest też tak, że ci, co zagrali z Kotwicą przekonali mnie na tyle, żeby wystąpić w spotkaniu z Grudziądzem. Przez cały tydzień szukaliśmy takich rozwiązań, żeby optymalna jedenastka wyszła na mecz z Olimpią.

Największy pozytyw okresu przygotowawczego?

Co mnie cieszy? Liczba minut była na tyle duża w tym okresie przygotowawczym, że pozwoliła ona wielu zawodnikom zagrać bardzo udane spotkania i złapać ten rytm meczowy. To jest to, o czym wspominałem przed okresem przygotowawczym – to było celem tych sparingów i to się udało. Dzisiaj mam pewność, że kto by nie zagrał, to jest gotowy na występ od pierwszej minuty. Myślę, że jeszcze na pewno jakieś zmiany nastąpią. Nie chcę tutaj zdradzać tego przed przeciwnikiem, czy też zawodnikami, którzy jeszcze w tym tygodniu walczą na niektórych pozycjach o miejsce w podstawowym składzie.

Jak wyglądała sytuacja z Wołodymyrem Kostewyczem? Testowaliście go i realnie braliście pod uwagę jego kwestie zatrudnienia, czy była to pomoc, by mógł się ograć?

To była tak naprawdę pomoc. Grał w Lechu cztery lata, mieszka w Poznaniu z żoną i dzieckiem. Chcieliśmy sprawić, by złapał rytm po odejściu z Warty. Najbliżej mu do Lecha i dobra znajomość z dyrektorami i z władzami klubu pozwoliła na to, że trenował z nami dłuższy czas. Również była do tego przestrzeń, żeby wystąpił w sparingu, ponieważ Ksawery Kukułka miał kontuzję. Również od początku nas zapewniał, że szuka czegoś wyżej – ofert od klubów z ekstraklasy lub pierwszej ligi. Dzisiaj wiemy, że ma to pokrycie z rzeczywistością, ponieważ odbywa testy w Arce Gdynia.

Niestety, Bartłomiej Juszczyk podczas przygotowań doznał poważnej kontuzji. Urazu nabawił się również Kornel Lisman, na całe szczęście niegroźnego. Z tego co wiem, boiska treningowe są w kiepskim stanie. Czy można to ze sobą połączyć?

Kontuzja Bartłomieja Juszczyka jest dla nas ogromną stratą. Uraz Kornela Lismana nie jest niczym groźnym. Jeśli chodzi o stan murawy to są tutaj dwie strony medalu, czyli to jaką mamy w Polsce pogodę i jakimi dysponujemy murawami. To jest taki okres, że naprawdę mało który klub ma możliwość trenować cały okres przygotowawczy, bądź nawet ostatnie tygodnie na naturalnej murawie. My taką mamy, bo mamy trzy boiska w Popowie i tam spędzamy ten ostatni tydzień. Żonglujemy tymi boiskami, korzystając ze wszystkich jednego dnia. Nie pomaga w tym wszystkim deszcz, który ciągle nasącza murawę, ale i tak to jest lepsze niż to, żebyśmy trenowali na sztucznej murawie. Ta kontuzja Juszczyka absolutnie nie wynikła z tego, ponieważ graliśmy na sztucznej murawie w Opalenicy. Jeśli chodzi o Lismana to niestety przyczyną była murawa - noga mu odjechała, podwinęła się i grząska nawierzchnia miała znaczenie.

Czyli rozumiem, że Kornel Lisman nie doznał urazu, który go wykluczy na długo?

To jest lekkie naciągnięcie, więc myślę, że szybko się wykuruje.

Będzie brany pod uwagę na sobotnie spotkanie, jeśli zostanie trenerowi udostępniony przez pierwszy zespół?

Ciężko powiedzieć. Wiem, że dzisiaj przechodzi badania i jest w treningu indywidualnym. Dbamy więc o to, żeby tego urazu nie pogłębić. Na chwilę obecna nie mamy pełnej diagnozy. Jeszcze wrócę tylko do Bartłomieja Juszczyka - to jest fantastyczny dzieciak. Absolutnie chce to podkreślić, że bardzo nam go będzie brakowało. Wspieramy go mocno w tych chwilach i liczymy na szybki powrót. Klub już tutaj zapewnił mu operację i już wiem, że w przyszłym tygodniu się ona odbędzie. Wszystkie koszty pokrywa klub, więc absolutnie nie musi się tutaj niczym martwić. Rehabilitacja i opiekę pod kątem przygotowania i fizjoterapeuty ma również zapewnioną. Wspieramy go w tych ciężkich chwilach, a to był taki jasny punkt tego okresu przygotowawczego. To również ogromna strata dla szatni, bo to jest genialny dzieciak, który końcówkę tamtej rundy miał udaną. Walczył naprawdę ze zdwojoną siłą o miejsce w podstawowym składzie i bardzo mocno na niego liczyłem. Niestety, jak to w piłce, czasami te wielkie chęci szybko pękają. To wszystkich nas uczy pokory i przed Bartkiem trudny okres, ale wiem, że wróci silniejszy.

Jak trener scharakteryzowałby Olimpię? Zmienili styl gry podczas przygotowań do rundy wiosennej?

Na pewno jest to zespół, który znamy z tamtej rundy. Zauważyłem, że zmienili organizację, bo będą grali czwórką z tyłu - tak funkcjonowali w sparingach, więc jesteśmy przygotowani na ustawienie 4-3-3. Trener Pawlak nie jest nam obcy. Jest to doświadczony trener, który objął Olimpię w końcówce tamtej rundy i ma za zadanie utrzymać ich przed spadkiem. Są na ostatnim miejscu w tabeli i na pewno tej determinacji i walki im nie zabraknie. Oni nie mają nic do stracenia, ale też się tym nie martwię. Obserwowaliśmy ich przygotowania. Grali z różnymi przeciwnikami, znamy charakterystykę poszczególnych zawodników bardzo dobrze, mając dostęp do platformy Wyscout.

Za pół roku odchodzi pan z Lecha Poznań i wreszcie będzie mógł podejmować autonomiczne decyzje. Ma trener przed sobą możliwość rozwoju. Dla Lecha, myślę, jest to ogromna strata. Ma pan w głowie wymarzoną końcówkę pracy w klubie?

Chciałabym po prostu tutaj powalczyć o wyższe cele, niż znowu unikać degradacji i walczyć do ostatnich kolejek o utrzymanie. Natomiast, tak jak w drugim sezonie, udało nam się walczyć do ostatniej kolejki o baraże, tak marzeniem jest tutaj te baraże wywalczyć. Niemniej, jestem świadomy tego, w jakim jesteśmy punkcie. Sami widzicie jak ta drużyna wygląda. Jest to moje pierwsze okienko, w którym nikt nie przyszedł. Odeszło dwóch zawodników, trzeci doznał głębokiej kontuzji – mam na myśli Tudruja, Żołądzia i Juszczyka. Tak więc wypadli nam zawodnicy z obrony i pomocy. Doszli młodzi chłopcy A1, ale tak jest co roku. Nie przyszedł nikt doświadczony. Musimy liczyć się na to, że przeciwstawimy się zespołowością, planem na mecz, strategią, ambicją, przygotowaniem motorycznym i taktycznym. Dla mnie to najwyższy czas, żeby spróbować czegoś innego i dostać nowego bodźca. Jestem niesamowicie wdzięczny klubowi tutaj za tą szansę, ale dla mnie personalnie i dla mojej rodziny, to już czas by zmienić otoczenie.

Mam rozumieć, że odejście trenera wpłynęło na brak wzmocnień w tym okienku transferowym?

Myślę, że nie. Czekaliśmy na decyzje z pierwszego zespołu kogo zabierają z drużyny rezerw. Taki los spotkał Kornela Lismana. Dyrektor nie przewidywał wzmocnień i ja na taką strategię się zgodziłem. Jest wielka potrzeba tych młodzieżowców w pierwszej drużynie. Ciągle musi tam ktoś trafiać. Widzimy, jak trudno jest się przebić Dziubie, Tomaszewskiemu, którzy funkcjonują tam już dosyć długo. Gurgul, który jest rok dopiero teraz można powiedzieć, że dostaje bardziej realną szansę od trenera Rumaka. Dzisiaj ta rywalizacja w pierwszym zespole jest tak duża, a jakość jest tak ogromna, że naprawdę ci młodzi chłopcy są w trudnej sytuacji i muszą być gotowi pod każdym kątem.

Kiedy trener poinformował zawodników i współpracowników o odejściu?

Nie mamy problemu z tym, żeby takie komunikaty jak wczoraj ogłaszać. Nie chcieliśmy tego robić w trakcie rundy. Nie chcieliśmy niedopowiedzeń. Jesteśmy pewni swojej pracy, że będziemy ją do końca wykonywać rzetelnie. Dobro klubu Lecha Poznań jest dzisiaj dla mnie ważniejsze, niż to, bym, na przykład, na moje odejście osiągnął baraże. Wiadomo, miałbym wtedy lepszą kartę przetargową w poszukiwaniu nowego klubu. Dla mnie jednak dużo ważniejsze jest to, żebym miał w przyszłości pociechę z tych zawodników. Żeby kiedyś ktoś powiedział, że ja dołożyłem cegiełkę do ich rozwoju. Podpisując kontrakt na to się umawiałem.

Czy runda przygotowująca was do rundy wiosennej przed rokiem bardziej trenera napawała optymizmem niż tegoroczna? W tamtej mieliście wyróżniającego się, wiodącego Filipa Wilaka. W tej? Być może takim zawodnikiem jest Maksymilian Dziuba, ale też niekoniecznie, ponieważ jest to zawodnik pierwszego zespołu. Da się porównać te dwa okresy?

Nie. Takie porównania są zgubne. Są to inne drużyny i inni zawodnicy. Ja tutaj przeżyłem już tyle, że chce każdemu pomóc i każdy z zawodników ma po prostu moją opiekę. Przykładowo Czekała, który wraca po chorobie, albo Filip Wilak, który wracał po kontuzji. Półtorej roku trwało budowanie i odkręcanie Filipa, żeby dzisiaj grał w ekstraklasie. Mocno liczę na chłopców, którzy są dzisiaj ze mną w rezerwach. Mam na myśli tutaj Kornobisa, Kukułkę, Czekałę i Nadolskiego. Nie wiem, który z nich odpali, ale jestem przekonany, że każdy z nich będzie miał dobrą rundę za sobą. Wierzę w nich. Również dobrze rozwija się Olejnik, który już wiele przeżył. Naprawdę tutaj jest kilka takich nazwisk nieoczywistych, które w tej drugiej lidze mogą mi pomóc i całemu zespołowi. Zgadzam się z tym, że trochę brakuje takiego zawodnika niekonwencjonalnego jak Filip Wilak, który miał liczby, który miał ciąg na bramkę, który miał coś takiego, że pozwalało nam to wygrać mecze. Dzisiaj nie mamy takiego zawodnika bramkostrzelnego, ofensywnego. Bardziej bazujemy na zespołowości, pracowitości.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Obserwuj nas także na Google News

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

20240417_Dawid_Wygas_Wizualizacja_stadionu_Rakowa

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Lech II Poznań przed pierwszym spotkaniem rundy wiosennej. Artur Węska o przygotowaniach, aspiracjach, wyróżniających się zawodnikach - Głos Wielkopolski

Wróć na gol24.pl Gol 24