Lech wrócił z obozu i wkracza na ostanią prostą przygotowań

Hubert Maćkowiak / Głos Wielkopolski
Wczoraj Kolejorz wrócił ze zgrupowania w Niemczech. Poznaniacy mają za sobą trudne sparingi, ale mają nadzieję, że zdążyli zbudować odpowiednią formę na najbliższy sezon.

Trener Jose Mari Bakero podchodzi do inauguracji z umiarkowanym optymizmem. Jak na razie przygotowania przebiegają według planu. Wyjątkiem są drobne urazy Manuela Arboledy i Siergieja Kriwca. Ten pierwszy już normalnie trenuje. Natomiast Białorusin lada moment także dołączy do zdrowych. Na razie jednak zagrał tylko przez 20 minut w sparingu z Sivassporem.

- Powoli ustalam już wyjściowy skład, mam pomysł na taktykę. Teraz czas na podsumowanie przygotowań i ustalenie kadry na nowe rozgrywki. Pozytywem jest to, że drużynę raczej omijały kontuzje - zaznacza szkoleniowiec.

Podopieczni Jose Mari Bakero czują w nogach nie tylko rozgrywane co dwa dni sparingi, ale też treningi we Wronkach. W Miesbach mogli sprawdzić to wszystko, czego nauczyli się jeszcze w czasie przygotowań w Polsce. Obciążenia trzeba było odpowiednio dobrać. Jak zaznacza Krzysztof Kotorowski, tym razem nie było takiej harówki, jak w czasie zimy. - Nie oznacza to jednak, że teraz mieliśmy wakacje. Wręcz przeciwnie. Przecież chcemy być gotowi do walki o tytuł - mówił nam na lotnisku bramkarz Kolejorza. Wtórował mu Jacek Kiełb. - Forma to przecież sprawa kluczowa. Trochę dostaliśmy w kość. Ale to okres przygotowawczy, więc można było się tego spodziewać - tłumaczy prawy pomocnik Kolejorza.

Lechici w Niemczech zmierzyli się z poważnymi rywalami. Panathinaikos, Rubin Kazań, Sivasspor i Manisaspor zdecydowały się na wystawienie podstawowych jedenastek. - W drużynach z Turcji zagrali Kamil Grosicki i Maciej Iwański. Boiska, na których trenowaliśmy i graliśmy mecze, można tylko chwalić - zaznacza Dariusz Motała, kierownik drużyny.

W czasie obozu trener Jose Mari Bakero przetestował kilka ustawień. Zawodnicy byli na to przygotowani. Gry kontrolne to jedyna okazja na testowanie nowości. Bakero chce, żeby przed startem rundy jesiennej taktyka była świetnie przygotowana. - Każdy z zawodników musiał odnaleźć się w różnych rolach i ustawieniach. Raz to wychodziło lepiej, raz gorzej, ale moim zdaniem generalnie można być zadowolonym - tłumaczy Jacek Kiełb.

Lechici wykonali dużo pracy w Miesbach, ale niestety, wyniki sparingów nie są dobre. Lech wygrał tylko z Rubinem Kazań i zremisował bezbramkowo z Manisasporem. Lechici nie poradzili sobie w starciach z Grekami, Sivassporem oraz trzecioligowym VfR Aalen. Chociaż są to sparingi, to lepiej wygrywać. - Nie ma co ukrywać, że zawsze lepiej jest zwyciężać. Kiedy schodzisz z boiska jako wygrany, to nastawienie jest lepsze i łatwiej przygotować się do kolejnych spotkań - mówi Jacek Kiełb.

Spośród młodych zawodników najlepsze wrażenie zrobił Mateusz Możdżeń, który zagrał we wszystkich sparingach. Na boisku spędził łącznie 279 minut i zdobył jednego gola. - Każdy występ to doskonała mobilizacja. Mam nadzieję, że zbliżający się sezon będzie dla mnie przełomowy - zapowiada ofensywny pomocnik.

Jak podkreśla kierownik drużyny, organizacyjnie wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale to zasługa pracowników, których już w klubie nie ma. - Właściwie przed moim przyjściem obóz był zorganizowany. Pozostało mi tylko czuwać i ewentualnie trochę korygować plan - tłumaczył Dariusz Motała.

Jedynie ostatni dzień pobytu w Niemczech nie będzie wspominany miło. Mecz z Sivassporem zakończył się małym skandalem. W 85. minucie kontrowersyjną decyzję podjął sędzia Matthias Zacher, który za ostre, ale czyste wejście Arboledy pokazał Kolumbijczykowi drugą żółtą kartkę i wyrzucił go z boiska. Trener Lecha dogadał się ze szkoleniowcem Sivassporu i w miejsce Arboledy chciał wprowadzić do gry Kamila Drygasa. Na to nie zgodził się jednak sędzia, co mocno rozwścieczyło szkoleniowca Kolejorza. Poznaniacy zeszli z boiska.
- Czasami tak bywa, że sparingi prowadzą sędziowie regionalni. Mecz był ostry. Niestety, arbiter nie był sprawiedliwy, gwizdał ewidentnie przeciwko nam. Dowodem tego była czerwona kartka dla Arboledy - mówi ze złością Dariusz Motała.

W sobotę 23 lipca Kolejorz zagra z AEL Limassol. Miejmy nadzieję, że mecz zakończy się bez przykrych incydentów, a lechici zdadzą ostatni egzamin przed startem ekstraklasy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie