MKTG Sportowy i Gol - pasek na kartach artykułów

Leo Messi - jedyny syn Diego Maradony

Radosław Kowalski
Za każdym razem kiedy go oglądam, przecieram oczy ze zdumienia. Zastanawiam się, czy aby na pewno nie śnię, a to co widzę jest prawdziwe.

Historię mierzy się według cezur, a te są przeważnie niczym innym, jak przełomowymi faktami historycznymi. Epoki historyczne są określane przez wielkie postacie: Napoleon, Mozart, Leonardo Da Vinci, Kopernik, Neron i inni. W futbol jest tak samo - był Pele, Maradona , Cruyff, a teraz jest Lionel Messi. Nie bójmy się takich porównań. Żaden piłkarz w ostatnich latach nie zdominował tak całej piłki, nie wyróżniał się tak mocno, jak genialny Argentyńczyk. Możemy podziwiać Henriego, Zidane’a, Berkampa, Tottiego, Del Piero, Van Bastena – jest ich wielu. Messi jest jeden.

Argentyńczyk z Katalonii pobił już większość rekordów. W tym sezonie strzelił już ponad 50 bramek i tym samym wyprzedził wielkiego Ferenca Puskasa. Fenomen Messiego polega na tym, iż dokonał tego w naszych czasach. A dzisiaj futbol nie jest łaskawy dla wirtuozów techniki, raczej stawia na umiejętność szybkiego myślenia i kolektywizm. Jest również bardzo szybki i agresywny. Piłkarz, który chce zabawiać publikę swoimi popisami technicznym, przypomina romantycznego bohatera, który skazany jest na cierpienie. Wcześniej czy później dopadną go wilki i pożrą. Cristiano Ronaldo doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego często symuluje wyprzedzając wydarzenia, które mogą mieć przykre skutki dla jego zdrowia. Nuta cwaniactwa jest tutaj niezbędna.

W tym kontekście wyniki Messiego są niewiarygodne. Argentyńczyk nie symuluje, strzela, drybluje, zachwyca cały świat – jest sensem współczesnego futbolu. Jego gol na 2:0 w ostatnich Grand Derby to dowód na to, że jest zawodnikiem z innej epoki. Ale ileż on już tego typu bramek strzelił? Absolutny geniusz, jedyny syn Diego Armando Maradony.

Kiedy go podziwiam w akcji, moją szczególną uwagę zwraca wyraz jego twarzy. „Chłopak z podwórka”, ”Najmniejszy, najchudszy ale najlepszy” - to mi przychodzi na myśl, jak tak na niego patrzę. Każdy z nas w swoim dzieciństwie grał z takim Messim. Jest w nim jakieś piękno, skromność – zwycięża innych nie cwaniactwem, chamstwem, ale własnymi, niemal nadprzyrodzonymi, ale jednak sportowymi umiejętnościami.

Jakże, na jego tle wygląda Jose Mourinho, który zawsze swoje porażki tłumaczy niedyspozycją sędziego, szczęściem przeciwnika itp. Oglądałem pomeczową konferencję prasową po ostatnim meczu i jestem szczerze zażenowany postawą portugalskiego mistrza. Jestem jego wielkim fanem, wnosi coś do tej dziedziny z poza sportu – elementy polityki, historii, socjologii. Ma to wszystko, co mieli najwięksi przywódcy – jest wyjątkowy. Jego obecność zawsze dodaje kolorytu, barwności.

Ale to, jak tłumaczy swoja porażkę jest żałosne. Jeżeli, ktoś zaostrza atmosferę – to tylko on. Rozumiem, to jest jego styl, ale musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji metod stosowanych w swojej pracy. Dziwnym trafem doszło również do podobnego incydentu, kiedy gościł Barcelonę jako trener Chelsea. W przegranych Grand Derby Ramos brutalnie sfaulował Messiego i uderzył w twarz Puyola. Ogólnie było sporo przepychanek, znowu doszło do skandalu. Ale przecież "skandal" to jest jego sposób funkcjonowania, to jego drugie imię.

Nie ma tu przypadku – prowokacja bywa skutecznym i silnym orężem w walce o swoje cele, ale również może mieć przykre konsekwencje. Mourinho o tym wie, a jego użalanie się nad sobą i jego drużyną jest wyłącznie próba odwrócenia uwagi od jego kolejnej porażki z Barceloną.

A my, kibice, miłośnicy futbolu powinniśmy się cieszyć, bo znowu wygrała piłka. Zwyciężyło piękno, bestia leży i kwiczy. Jest z się z czego cieszyć. Mourinho też powinien się uśmiechnąć, wszak to jeszcze nie koniec. Przecież może się jeszcze zrewanżować na Camp Nou.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gol24.pl Gol 24