Mateusz Surożyński: Trener nauczył mnie, żeby być „pazernym" i szukać okazji do strzelania bramek

Cezary Konarski
Cezary Konarski
Mateusz Surożyński, najskuteczniejszy lubuski piłkarz w 2022 roku. Zdobył 14 bramek.
Mateusz Surożyński, najskuteczniejszy lubuski piłkarz w 2022 roku. Zdobył 14 bramek. Cezary Konarski
Mateusz Surożyński jest najskuteczniejszym lubuskim piłkarzem mijającego roku. Dzięki temu zawodnik zielonogórskiej Lechii był jednym z bohaterów ogólnopolskiej Gali „Piłkarskich Orłów”, która odbyła się w warszawskim Teatrze Capitol.

26-letni pomocnik III-ligowej drużyny z Zielonej Góry w całym roku 14 razy pokonał bramkarzy rywali. Dla wychowanka Górnika Polkowice dwa mecze były szczególne. W październiku sześciokrotnie trafiał na listę strzelców. Na ten dorobek złożyły się dwa hattricki w wysoko wygranych przez Lechię meczach z Miedzią II Legnica (4:0) i Odrą Wodzisław (5:0). Dzięki temu Mateusz Surożyński został uhonorowany medalem „Piłkarskich Orłów”. Podobną nagrodę otrzymał również w listopadzie za gola, którego zdobył w serii rzutów karnych, podczas wygranego przez zielonogórzan starcia z Radomiakiem Radom w 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski. W Warszawie gracz Lechii odebrał statuetkę pierwszej edycji „Piłkarskich Orłów”, rankingu stworzonego przez koncern Polska Press, wydawcę m.in. „Gazety Lubuskiej”. Tak samo, jak zielonogórzanin wyróżnieni zostali najskuteczniejsi piłkarze ze wszystkich województw oraz najbardziej bramkostrzelna w Polsce piłkarka.

Mateusz, czy miałeś już kiedyś okazję w tak uroczystej oprawie odbierać nagrody za piłkarskie osiągnięcia?

- Nigdy nie uczestniczyłem w podobnych imprezach, dlatego bardzo cieszę się, że mogłem znaleźć się w tak zacnym gronie. Gala zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, mieliśmy okazję być w fajnym miejscu, wśród znanych osobistości świata sportu. Spotkać byłych selekcjonerów reprezentacji Polski Jerzego Engela, czy Andrzeja Strejlaua, to miłe uczucie dla zawodnika. Z pewnością będę często wspominał galę w Capitolu.

Byłeś wyróżniany medalami „Piłkarskich Orłów” w dwóch miesiącach, później odebrałeś statuetkę za dokonania w całym roku. Czym dla piłkarza są takie nagrody?

- Dla mnie to jest na pewno bardzo miłe, ale przede wszystkim motywujące do tego, by strzelać jeszcze więcej bramek. Oczywiście przed samym meczem nie myślę o tym, że chcę zdobywać bramki po to, by otrzymać medal. Skupiam się przede wszystkim na tym, żeby drużyna dobrze zagrała, żebyśmy wygrali. A ja zawsze chcę dać jak najlepszą pomoc swojej ekipie.

Dwa hattricki zdobyte w rundzie jesiennej najbardziej przysłużyły się do tego, że zobaczyliśmy cię na scenie Teatru Capitol. Czy w swojej karierze miewałeś już podobne osiągnięcia?

- Na poziomie seniorskim takich meczów wcześniej nie miałem. W juniorach zdarzało mi się strzelać po kilka goli. Tak było m.in. gdy grałem w drugim zespole Górnika Polkowice. Rywalizowaliśmy w klasie B, raz zdarzyło mi się zdobyć około dziesięciu bramek. Spoglądam na to jednak z przymrużeniem oka, bo to nie jest powód do tego, żeby się nieustannie tym chwalić.

Hattrickami w rozgrywkach trzeciej ligi jak najbardziej należy się chwalić. Miałeś niesamowitą serię, bo był to mecz po meczu. Czy koledzy z boiska mocno pomogli ci w zdobyciu tych sześciu bramek?

- Czy byłaby to jedna bramka, czy byłoby ich pięć, to nigdy nie jest zasługą jednego zawodnika. Cała drużyna pracuje na bramki, rzadko zdarzało się, że indywidualnie na gola zapracowałem. Nawet jeśli zdobywam bramkę z rzutu wolnego, to ktoś jest wcześniej faulowany, dlatego zawsze najważniejszy jest zespół, który wspólnie działa w tym kierunku, byśmy zdobywali bramki. Spójrzmy też w drugą stronę, za stracone bramki też nie odpowiada jedynie bramkarz, tylko cała drużyna.

Skoro zdobywasz sporo bramek, nie masz ochoty przekonać trenera, by dał ci szansę pokazania się w roli napastnika?

- Zawsze dobrze czułem się na pozycji ofensywnego pomocnika, jako typowa „dziesiątka”. Mam wiele swoich zadań przydzielonych przez trenera, m.in. schodzę nisko po piłkę, rozgrywam ją, rozpoczynam akcję, po których często nie zdążam już wbiec w pole karne, dlatego być może, gdybym był napastnikiem, to strzelałbym więcej bramek. Ale ja dobrze czuję się w tej roli, którą mam, lubię tak grać, dlatego bardzo cieszę się z tego, że nie będąc napastnikiem zostałem najlepszym strzelcem województwa lubuskiego.

Zgadzasz się z opinią, że kończący się rok był dla ciebie piłkarsko najlepszy w karierze?

- Jeśli spojrzeć wyłącznie na statystyki, czyli bramki i asysty, to myślę, że tak faktycznie było. A jeśli chodzi o grę, to myślę, że miałem wiele podobnych sezonów. Ostatnio pojawiły się fajne liczby, co jest też bardzo dużą zasługą trenera Lechii Andrzeja Sawickiego, który pogłębił moją świadomość, że po to gra się w piłkę, by strzelać bramki. Może to wydać się dziwne, ale wcześniej tak na to nie spoglądałem, po prostu chciałem rozgrywać dobre mecze, a trener Andrzej nauczył mnie, żeby być „pazernym” i szukać okazji do strzelania bramek. Cieszę się z tego, bo każdy zdobyty gol daje dużo satysfakcji.

Nie rozdzwoniły się do ciebie telefony z innych klubów po tak udanej rundzie jesiennej?

- Coś tam dzwoniło, ale nie było to nic konkretnego. Telefon nie jest rozgrzany, dlatego wciąż zamierzam grać w Lechii.

Musi paść pytanie o Legię Warszawa, z którą za około dwa miesiące zagracie w Zielonej Górze w ćwierćfinale Pucharu Polski. Czy myślicie sobie po cichu, że skoro udało się wyeliminować m.in. Jagiellonię Białystok, czy Radomiaka Radom, to legionistów też możecie pokonać?

- Od 1/32 finału Pucharu Polski marzeniem każdego z nas było to, żeby trafić na Legię. Uważam, że zdecydowanie lepiej się stało, że nie wylosowaliśmy ich wcześniej, a zagramy dopiero w ćwierćfinale. Podchodzimy do tego meczu z pełnym szacunkiem, bo dla nas Legia to najlepszy klub w Polsce. Ale gdy tylko sędzia rozpocznie spotkanie, to zapomnimy o tym i będziemy walczyć o awans do kolejnej rundy. W żadnym wypadku nie mamy w głowach myśli, że to spotkanie przegramy. Ten mecz jest nagrodą dla nas i dla całego klubu.

Konrad Sitko (w środku) okazał się być kluczową postacią meczu finałowego

Konrad Sitko jokerem w talii Andrzeja Sawickiego. Lechia Zie...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Magazyn GOL24 - Jacek Paszulewicz o Santosie - skrót

Materiał oryginalny: Mateusz Surożyński: Trener nauczył mnie, żeby być „pazernym" i szukać okazji do strzelania bramek - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie