Nowy prezes Sandecji Paweł Cieślicki: Nikomu nic nie obiecuję

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Rozmawiamy z Pawłem Cieślickim, który od listopada br. ma rozpocząć pracę, jako prezes pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz.

W poprzedni wtorek napisałem do Pana wiadomość o tym, że wraca Pan na stare śmieci. Pan odpisał, że „na razie nic o tym nie wie”. Ale zapewne wiedział Pan już całkiem sporo.
Może i wiedziałem, ale miałem przed sobą kilka spotkań. Nie było też oficjalnej decyzji, nie mogłem za wiele mówić.

To mogę już zapytać, jakie postawiono przed Panem zadania?
Nie stawiano jakichś konkretnych, przede wszystkim Sandecja ma się utrzymać, to jedno. Musimy mieć wybudowany nowy stadion. Muszą być sponsorzy i jeszcze raz sponsorzy, tak jak to było przed wejściem klubu do ekstraklasy. Mowa nawet o tych mniejszych firmach, co pozwoli jednak odciążyć miasto. Chcemy postawić na młodzież i akademię. Trenerzy mają szukać talentów z pobliskich klubów. W ciągu dwóch, trzech tygodni przedstawię zarząd, dyrektora sportowego. W tym roku musi być podpisana umowa na przekazanie placu budowy pod nowy stadion. Coś musi zacząć się dziać.

Co dalej z Arkiem Aleksandrem, obecnym dyrektorem sportowym klubu?
Zobaczymy jakie będą wyniki zespołu. Jeśli w przyszłym roku stadion będzie w budowie, będziemy mogli pomyśleć o ściąganiu zawodników z myślą o awansie do elity… Nikogo nie kasuję, przed nami rozmowy, ale też nikomu niczego nie obiecuję. Jeśli zostanę prezesem tego 1 listopada, mogę powiedzieć, że będę stawiał na nowych ludzi. Sandecja musi zacząć się odbudowywać już teraz.

Dlaczego kibice Sandecji mają uwierzyć w to, że Panu uda się to, co nie udało się pańskiemu poprzednikowi Arturowi Kapelce?
Byłem dyrektorem Sandecji, gdy ta awansowała do ekstraklasy. Kibice mnie znają, otrzymałem od nich piękne podziękowania za awans do elity. Teraz trzeba się utrzymać, wybudować stadion a w następnym roku pomyśleć o powtórzeniu sukcesu z 2017 roku.

Na Facebooku można znaleźć profil pod nazwą „Cieślicki do dymisji”. „Chcemy dymisji dyrektora sportowego Sandecji Pawła Cieślickiego, który nie radzi sobie na tym stanowisku” - piszą autorzy lub autor strony, którą polubiły 42 osoby.
Wiem o co chodzi. To chyba przez to, że nie wyraziłem zgody na wywieszenie flagi kibiców Sandecji w meczu z Górnikiem Zabrze. To nie ja o tym decydowałem, ale przedstawiciel PZPN. Klub mógł otrzymać karę, sprawa została wyjaśniona.

Miło wrócić do Sandecji? Kilka lat temu był Pan jej dyrektorem. Nie boi się Pan wchodzić do tej samej rzeki drugi raz?
Bardzo się boję. Jeszcze do niej nie wszedłem, Pan trochę to wszystko przyspiesza. Przede mną rozmowy. Mam już perspektywę ludzi, którzy mogliby być w zarządzie klubu. Niech kibice uwierzą, że jak wejdę do klubu 1 listopada, to będzie dobrze. Jak nie wejdę, to będzie znaczyło, że nie dogadaliśmy się. Chcę działać na własnych zasadach, które postawiłem spółce. Jeśli to komuś nie będzie odpowiadało, nie będzie współpracy.

Nadal jest Pan prezesem Barciczanki, czwartoligowca z dolnych rejonów tabeli?
Proszę Pana pomagam chłopakom. Ostatnio trochę zaniedbałem klub, ale póki nie jestem prezesem Sandecji, to wspieram Barciczankę finansowo. Klub się utrzyma. Jeśli zacznę pracę w Nowym Sączu też będę pomagał, ale wszystko trzeba będzie poukładać, by było zgodne z prawem.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Materiał oryginalny: Nowy prezes Sandecji Paweł Cieślicki: Nikomu nic nie obiecuję - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie