Oni nigdy nie grali na mundialu, czyli wielcy nieobecni mistrzostw świata (GALERIA, RANKING)

Grzegorz Ignatowski
TOP10 świetnych piłkarzy, którzy nie zagrali na mistrzostwach świata Wikimedia Commons
Na mundialu w Brazylii zabraknie wielu znakomitych piłkarzy. Jednak historia zna wiele przypadków, w których wielki zawodnik nigdy nie grał na mistrzostwach świata. Przed wami dziesięciu największych, którzy nie wzięli udziału w największej piłkarskim turnieju.

Bierzemy pod uwagę zawodników, którzy grali od 1930 roku. Z tego powodu poza rankingiem znalazł się legendarny Brazylijczyk, Arthur Friedenreich. Blisko rankingu byli Mario Jardel czy Jari Litmanen. Pominęliśmy też zawodników, którzy kontynuują swoją piłkarską karierę.

10. Arsenio ERICO (Paragwaj)
Ten niezwykły napastnik miał ogromnego pecha, że w czasach kiedy strzelał niewyobrażalne ilości bramek Paragwaj nie grał na mistrzostwach świata. W lidze argentyńskiej strzelił 293 gole, co do tej pory jest rekordowym wynikiem. W drużynie narodowej wystąpił 26 razy i w tym czasie zanotował 56 trafień! Alfredo Di Stefano uważa, że Erico jest jednym z najlepszych piłkarzy wszech czasów, podobne zdanie miał też słynny Brazylijczyk Leonidas. Szkoda, że paragwajska maszyna do zdobywania bramek nigdy nie miała okazji zagrać na mundialu, bo być może wielu europejczyków miałoby podobne zdanie.

9. Ian RUSH (Walia)
Możecie sobie wyobrazić, że najlepszy snajper w historii Liverpoolu nie grał nigdy na mundialu? Owszem, bo przecież Ian Rush, jest Walijczykiem. Walia tylko raz grała na mistrzostwach świata i działo się to w 1958 roku, kiedy Iana nie było jeszcze na świecie. Rush ma na swoim koncie 229 bramek w lidze angielskiej, 73 występy i 28 goli w drużynie narodowej a także epizod w Juventusie Turyn. Jednak jeśli chodzi o dokonania w reprezentacji to Rush nawet nie wziął udziału w ważnej imprezie.

8. George WEAH (Liberia)
Weah jest jedynym zwycięzcą konkursu na piłkarza roku wg FIFA, który nigdy nie zagrał na mundialu. Jednak reprezentacja Liberii nigdy nie była futbolową potęgą i w pojedynkę ciężko było dokonać trudnej sztuki, jakim jest wywalczenie awansu do mistrzostw świata. Na arenie klubowej Liberyjczyk był wielką postacią, bowiem uwielbiano go w Milanie, PSG czy Monaco, ale w reprezentacji pozostał piłkarzem niespełnionym. Zresztą, może nawet nie dał reprezentacji tyle, ile mógł, bo 60 goli i 22 gole to trochę mało jak na piłkarza tego klaibru.

7. Bernd SCHUSTER (RFN)
Schuster był znakomitym piłkarzem, potwierdził swoją klasę zarówno w klubie jak i w reprezentacji. Został mistrzem Europy w 1980 roku, ale na mundialu dwa lata później zabrakło dla niego miejsca. Nie pojechał też na turniej w Meksyku, choć w Barcelonie był wówczas pierwszoplanową postacią. Może jego problemem był fakt, że grał w Hiszpanii, a kolejni selekcjonerzy budowali zespół na zawodnikach grających w Bundeslidze. Kto wie, może z Schusterem ekipa RFN nie przegrałaby w finale mundialu 1982 z Włochami lub 1986 z Argentyną.

6. Duncan EDWARDS (Anglia)
Ten zawodnik zapewne zagrałby na mundialu, gdyby nie katastrofa lotnicza. Edwards był uważany za jeden z największych talentów w historii angielskiej piłki. W wieku 21 lat miał już na swoim koncie 151 gier i 20 bramek w lidze angielskiej oraz 18 gier i 5 bramek w reprezentacji kraju. Ten niezwykły pomocnik miał przed sobą świetlaną przyszłość, ale podczas powrotu z Belgradu samolot z piłkarzami Manchesteru United rozbił się w Moncahium. Siedmiu piłkarzy i 14 innych pasażerów zginęło na miejscu. Edwards przeżył, ale doznał tak poważnych obrażeń, że 15 dni później zmarł na łóżku szpitalnym.

5. Jose Manuel MORENO (Argentyna)
Gdyby w latach 40-tych rozgrywano mistrzostwa świata, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że najlepsza byłaby w tym czasie Argentyna. Albicelestes mieli wówczas znakomity zespół oparty na słynnej "La Maquinie" - legendarnym ataku River Plate. Pierwsze skrzypce grał w nim Jose Manuel Moreno, którego niektórzy do dziś stawiają na równi z Pele czy Maradoną. 180 bramek dla River musi robić wrażenie, a przecież słynny "El Charro" strzelał też dla Boca Juniors, meksykańskiej Espanii, chilijskiego Universidad Catolica, urugwajskiego Defensoru czy kolumbijskiego Indepediente Medellin. Dla Argentyny rozegrał 34 mecze strzelając 19 goli i trzy razy triumfując w Copa America.

4. Ryan GIGGS (Walia)
Ryan Giggs przez 20 lat utrzymywał się na futbolowym szczycie. Rrozegrał 672 mecze i zdobył 114 bramek w Premier League, zaliczył 64 występy w reprezentacji Walii, wygrywał Ligę Mistrzów, zgarniał indywidualne nagrody, ale nigdy nie zagrał na mistrzostwach świata czy Europy. Walia była za słaba? Niekoniecznie, bo przecież był Ian Rush, Dean Saunders, a później Robbie Savage, Craig Bellamy i wielu innych, którzy na arenie klubowej byli cenionymi zawodnikami. Walijczykom zawsze czegoś jednak brakowało i dlatego Giggs nigdy nie zaznał smaku mundialu. Na koniec kariery wziął udział w igrzyskach olimpijskich jako reprezentant Wielkiej Brytanii, ale to na pewno nie zaspokoiło głodu związanego z uczestnictwem na wielkim turnieju.

3. Eric CANTONA (Francja)
Trudno to pojąć, ale jeden z najlepszych zawodników Europy w latach 90-tych również nie wie jak smakuje mundial. Francja nie zakwalifikowała się do mistrzostw świata w 1990 i 1994 roku, co można było uznać jako sensacje. W 1998 roku Trójkolorowi mieli mundial u siebie, ale wówczas Cantona nie miał już ochoty na grę. Zakończył karierę będąc na szczycie, ale może z tego powodu nie zdobył piłkarskiego świętego Graala, jakim jest tytuł mistrza świata. W 1998 roku, kiedy Francja zdobywała złoto, miał zaledwie 32 lata, więc gdyby chciał zapewne byłby w stanie zagrać na tym turnieju. Ciekawe tylko, czy z kontrowersyjnym Cantoną Francja byłaby najlepsza.

2. Alfredo DI STEFANO (Argentyna, Kolumbia, Hiszpania)
Di Stefano to wyjątkowy przypadek, bo on akurat był na mistrzostwach świata. Ale był nie oznacza, że grał. Dla reprezentacji Argentyny Di Stefano zagrał zaledwie sześć razy i działo się to 1947 roku, kiedy mistrzostw świata nie rozgrywano. Potem zagrał cztery razy dla Kolumbii w 1949, ale wówczas ta drużyna nie ubiegała się o udział w mundialu. W 1957 roku "Blond strzała" zadebiutowała w reprezentacji Hiszpanii, ale ta przegrała walkę o awans ze Szkocją. Cztery lata później w końcu się udało, ale przed samym turniejem Di Stefano doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry. Skończyło się więc na pełnieniu roli doradczej, ale na niewiele to się zdało, bo Hiszpania odpadła już po fazie grupowej. Może gdyby mógł grać na boisku, a nie tylko doradzać Pablo Hernandezowi Coronado, byłoby inaczej.

1. George BEST (Irlandia Północna)
Wyobraźcie sobie, że na mundialu w Brazylii nie ma Messiego i Cristiano Ronaldo. Albo, że w 1986 roku nie grał Maradona. Potraficie to zrobić? A przecież George Best w niczym im nie ustępował i na mundialu nie zagrał. Ten zawodnik pochodził z Irlandii Północnej, która nigdy nie należała do futbolowych potęg, ale - o ironio! - po tym jak zakończył karierę ekipa Ulsteru dwa razy zakwalifikowała się do finałów mistrzostw świata. Best mógł stać się taką ikoną, jaką dziś jest Pele, gdyby urodził się w Anglii. Jego bajeczne dryblingi, niesamowita smykałka do strzelania bramek, lekkość w polu karnym i niezwykła zwinność wręcz hipnotyzowała fanów Manchesteru United, dla którego zdobył 137 goli. I to wszystko mimo hulaszczego trybu życia, jakie prowadził. Gdyby zagrał na mistrzostwach świata z pewnością spisałby się znakomicie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie