PKO Ekstraklasa. Cuda, cuda ogłaszają. Cracovia z pierwszym zwycięstwem w tym roku. Ograła Lecha Poznań

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Cracovia wygrała pierwszy mecz w tym roku Anna Kaczmarz
PKO Ekstraklasa. Cracovia odniosła upragnione zwycięstwo. Zespół Michała Probierza przegrywał z Lechem Poznań, ale zdołał odwrócić losy spotkania. Trzy punkty zapewniły "Pasom" trafienia Michala Siplaka i Pelle van Amersfoorta. Krakowianie na pięć punktów oddalili się od ostatniego Podbeskidzia.

PKO Ekstraklasa: Cracovia - Lech Poznań 2:1

Cracovia bez Alvareza

Trener Michał Probierz dokonał kilku zmian w jedenastce „Pasów” w porównaniu z poprzednim meczem. Nie znalazł miejsca dla Ivana Marqueza, Marcosa Alvareza (w ogóle nie znalazł się w kadrze meczowej) oraz Ivana Fiolicia. Zamiast nich postawił na Mateja Rodina, Damira Sadikovicia i Sergiu Hancę.

Wiadomo, w jak trudnym położeniu są „Pasy”, mając tylko dwa punkty nad miejscem spadkowym. Musiały koniecznie wygrać ten mecz, by złapać nieco oddechu. Lech natomiast miał jeszcze nadzieję na awans do eliminacji Ligi Europy, co może mu dać 4. miejsce w tabeli.

„Pasy” zanotowały serię 9 meczów bez zwycięstwa w lidze. I dobiegła ona końca. Na wygraną czekały od 12 grudnia, od wygranej w Zabrzu z Górnikiem 2:0.

Cracovia zaczęła bardzo ostrożnie, szanowała piłkę, długo rozgrywając akcje. Raczej na własnej połowie, bo miała trudności z przedostaniem się pod bramkę rywala. Gospodarze wręcz zapraszali piłkarzy Lecha do przeprowadzania akcji. Ci jednak nie za bardzo potrafili zagrozić Karolowi Niemczyckiemu – jeden zablokowany strzał Błażeja Augustyna z rzutu wolnego i dośrodkowanie Michała Skórasia, które o mało co nie zaskoczyło bramkarza po rykoszecie od Luisa Rochy – to aktywa gości w pierwszym kwadransie.

Dominacja Lecha

„Pasy” za łatwo traciły piłkę w ataku, dlatego ich akcje nie kleiły się. Bramkarz Lecha Mickey van der Hart w ogóle nie musiał interweniować. Cracovia nie forsowała tempa, a w ataku pozycyjnym czuła się nieswojo.

To nie mogło się dobrze skończyć. I w 28 min goście przeprowadzili składną akcję. Z lewego skrzydła dośrodkowywał Jan Sykora, piłka trafiła do Michała Skórasia, który miał przed sobą pustą bramkę i wchodząc na piłkę ślizgiem, trafił w słupek! Ale to nie był koniec akcji, piłka trafiła na 12 m do Mikaela Ishaka, który wykazał się instynktem snajpera i strzałem przy słupku zdobył swojego 9. gola w lidze. To powinno podziałać na piłkarzy „Pasów” jak płachta na byka. Tymczasem nadal grali w jednostajnym tempie. To raczej goście byli bliżsi podwyższenia wyniku – znów w roli głównej wystąpił Skóraś, ale jego strzał końcami palców na słupek i rzut rożny wybił Niemczycki. Lech nadal był w ataku, nie chciał bronić nikłego prowadzenia.

Dość nieoczekiwanie „Pasy” doprowadziły do remisu w ostatniej minucie I połowy. Wywalczyły piłkę w środkowej strefie boiska, Rivaldinho przedłużył podanie do Michala Siplaka, który wbiegł w pole karne i strzelił precyzyjnie przy słupku. To był pierwszy celny strzał Cracovii w tym meczu.

Inna Cracovia

Co ciekawe, na drugą połowę meczu nie wyszedł Rivaldinho, którego zastąpił Jakub Kosecki. Nie zmienił on na pozycji Brazylijczyka, choć też pełnił role wysuniętego napastnika, zmieniając się w Pelle van Amersfoortem. W 56 min po centrze Siplaka główkował Matej Rodin – mocno ale niecelnie.

Po chwili „Pasy” prowadziły, akcję lewym skrzydłem przeprowadził Rocah, zagrał do Sergiu Hanki, któremu odskoczyła piłka, ale zdołał dośrodkować, a van Amersfoort wbiegł między dwóch rywali i strzałem głową pokonał bramkarza.

W 61 min mogło być 2:2 – Ishak jednak fatalnie skiksował będąc 3 m od bramki. Poza tym momentem nieuwagi gospodarze wreszcie byli nakręceni do lepszej gry. Strzelał m.in. van Amersfoort, ale za lekko, by zaskoczyć bramkarza. Z kolei Siplak tak się rozochocił, że próbował strzału z dystansu. Lech był bezradny, w ogóle nie przypominał zespołu z pierwszej połowy. Z kolei w 76 mi główkował Rodin po centrze z wolnego, ale nie trafił w bramkę. Gospodarze grali bardzo uważnie, bez ryzyka, pilnując dobrego wyniku.

W 89 min z pewnością podniosło się ciśnienie Probierzowi, piłkarzom i wszystkim sympatykom „Pasów”. Sędzia analizował sytuację VAR – zagranie ręką w polu karnym przez Szymonowicza. Orzekł, że nie kwalifikuje się ono do podyktowania rzutu karnego.

Piłkarz meczu: Pelle van Amersfoort
Atrakcyjność meczu: 4/10

EKSTRAKLASA w GOL24

Więcej o EKSTRAKLASIE - newsy, wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

Najlepsi strzelcy od 3 ligi do PKO Ekstraklasy. Kto zmierza ...

Powstała Superliga, UEFA zbanuje kluby?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie