PKO Ekstraklasa. Legia męczyła się z ŁKS-em. W zwycięstwie pomógł błąd młodzieżowca

Joanna Zalewska
Legia Warszawa - ŁKS Łódź 3:1 (0:0)
Legia Warszawa - ŁKS Łódź 3:1 (0:0) Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
PKO Ekstraklasa. Legia Warszawa dominowała w meczu z beniaminkiem, ale nie potrafiła udokumentować swojej przewagi. Na początku podopieczni trenera Aleksandara Vukovicia przegrywali nawet 0:1, ale świetna końcówka pozwoliła na strzelenie trzech goli. Kluczowym momentem był błąd Jana Sobocińskiego i zagranie ręką we własnym polu karnym.

Bilans Legii w zimowych sparingach to 4 wygrane, 2 remisy i jedna przegrana, natomiast ŁKS 3 razy zwyciężał, raz remisował oraz 2 razy schodził z boiska pokonany. Cele na rundę wiosenną dla obu ekip różnią się diametralnie – Legia walczy o odzyskanie mistrzostwa, a ŁKS marzy o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dodatkowej motywacji piłkarzom dodał fakt, że na trybunach zasiadł selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. Wydaje się, że to jedna z ostatnich szans pokazania się dla ligowców, którzy jeszcze nie grali w narodowej kadrze, a mają aspiracje na wyjechanie z Robertem Lewandowskim i spółką na mistrzostwa Europy.

Początkowo groźniejsze okazje stwarzali podopieczni Kazimierza Moskala – legioniści próbowali zagrażać im pressingiem, ale nie byli konkretni w swoich działaniach. Łodzianie postawili na grę z kontry – bramce Radosława Majeckiego zagrażał głównie Guima. W 19. minucie młodzieżowiec grudnia Michał Karbownik oddał pierwszy celny strzał w meczu i Arkadiusz Malarz spokojnie interweniował.
Legia coraz pewniej czuła się na boisku, na stałe zagościła na połowie ŁKS-u. W 24. minucie szczęścia spróbował z rzutu wolnego Andre Martins. Zabrakło niewiele, by uszczęśliwił kibiców spragnionych goli po przerwie zimowej. Pod koniec pierwszej połowy przyjezdni wreszcie zdołali się przedostać pod bramkę przeciwników, a Majecki miał sporo problemów z oddaleniem zagrożenia. Legia zrewanżowała się ze zdwojoną siłą – najpierw niewiele zabrakło, by któryś z graczy przeciął świetne dośrodkowanie Karbownika. Chwilę później Jose Kante huknął w boczną siatkę, ożywiając kibiców, którzy już widzieli tę piłkę między słupkami. W doliczonym czasie gry z dużego kąta oddał strzał Arvydas Novikovas, jednak Malarz zdołał wybronić to uderzenie. Dobitka Kante również nie przyniosła rezultatów.

Przed przerwą wydawało się, że gol dla warszawian jest kwestią czasu, a ŁKS-owi ciężko będzie cokolwiek zdziałać. Trener Moskal musiał w szatni świetnie zmotywować swoich piłkarzy, bo ci już 8 minut po przerwie objęli prowadzenie. Obrona gospodarzy ewidentnie jeszcze nie wyszła z szatni i zostawiła w polu karnym niepilnowanego Łukasza Piątka, który z bliska wpakował piłkę do siatki ku uciesze licznej grupie kibiców z Łodzi.

Legia rzuciła się do odrabiania strat, a Aleksandar Vuković próbował ratować sytuację zmianami – na boisku w miejsce Novikovasa pojawił się Maciej Rosołek. W 67. minucie gospodarze wreszcie przeszli do konkretów. Najpierw strzał Luquinhasa fantastycznie wybronił Malarz, a potem jeden z defensorów uratował ŁKS po dobitce Martinsa. W piłkarzy Legii wstąpiło drugie życie. 13 minut po golu dla łodzian Walerian Gwilia precyzyjnie dośrodkował na głowę Rosołka, który udowodnił trenerowi, że ten podjął dobrą decyzję wpuszczając go na boisko i zmienił wynik spotkania.

Oblężenie bramki ŁKS-u trwało. Legioniści nie opuszczali pola karnego przeciwników, uratowanych przez słupek po kolejnej próbie Rosołka. Na upragnione prowadzenie wyszli jednak dopiero w 84. minucie. Jan Sobociński zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia Bartosz Frankowski przy pomocy VAR-u zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”, którą pewnie na gola zamienił Domagoj Antolić.

Wydawało się, że łodzianie rzucą się do odrabiania strat, ale nim zdążyli przeprowadzić sensowną akcję, było już 3:1. Kante zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów, a Malarz nie sięgnął futbolówki. W doliczonym czasie gry zawodnicy Moskala próbowali jeszcze pokusić się o zmniejszenie rozmiarów porażki, jednak nie zdołali umieścić piłki w siatce po raz drugi tego wieczoru.

Atrakcyjność meczu: 7/10
Piłkarz meczu: Valerian Gwilia
Widzów: 20 000

PKO EKSTRAKLASA w GOL24

Więcej o EKSTRAKLASIE - newsy, wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

PKO Ekstraklasa. Wszyscy piłkarze naszej ligi są łącznie wyceniani na 183 miliony euro. Gdyby wyprzedać całą ligę nie starczyłoby na Neymara, który był wart 220 milionów. Wartość zespołów sukcesywnie jednak rośnie. Kto najbardziej przyczynia się do wzrostu? Zobaczcie ranking łącznych wartości rynkowych w Ekstraklasie.

Wartość klubów Ekstraklasy. Kto w czołówce, a kto na samym d...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska zorganizuje mistrzostwa na najwyższym poziomie

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

h
hig

Legia może być spokojna gdyż mecze , które mają grać z przeciwnikami w następnej kolejce sędziuje "czyściciel" z gwizdkiem z W-wy

R
Red
9 lutego, 19:43, Red:

Och, jak mi przykro nAPlety. 15 porażka,extraklapa -za wysokie progi dla plebsu z Chechła

9 lutego, 20:01, Tylko ŁKS:

Ssij palę czerwona parówo zadrość przemawia że Twoja drużyna byczyńska goni za chłopakami z wiosek 2 ligi

Zazdrość? Szlachta Łodzi? Limanka, Solna,Wschodnia,Włókiennicza, Abramowskiego, Pogonowskiego ,rzeczywiście zazdrość. HAHAHA. 15 porażka, rzeczywiście zazdrość.HAHAHAHA

T
Tylko ŁKS
9 lutego, 19:43, Red:

Och, jak mi przykro nAPlety. 15 porażka,extraklapa -za wysokie progi dla plebsu z Chechła

Ssij palę czerwona parówo zadrość przemawia że Twoja drużyna byczyńska goni za chłopakami z wiosek 2 ligi

V
Vape

Mimo o wiele lepszej gry, nie widzę szans na utrzymanie. Strata jest zbyt duża.

R
Red

Och, jak mi przykro nAPlety. 15 porażka,extraklapa -za wysokie progi dla plebsu z Chechła

Dodaj ogłoszenie