Projekt Mirai. Jak japońscy piłkarze odkrywali Polskę

PROJEKT SPECJALNY MIRAI
W nowożytnej historii Polski jednym z krajów, z którym stale utrzymywaliśmy dobre relacje w świecie dyplomacji jest Japonia. Było to pierwsze, po USA, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoszech, państwo, które uznało niepodległość Rzeczpospolitej. Nastąpiło to 6 marca 1919 roku i otworzyło rozdział przyjaznych relacji. Jednak w świecie sportu Japończycy osobiście zaczęli odkrywać Polskę znacznie później.

Współcześnie coraz bliżej nam do obywateli tego odległego kraju. Zainteresowanie językiem japońskim nad Wisłą rośnie, coraz częściej interesujemy się również tamtejszą kulturą. Zacieśniać więzi pomaga nam również sport. W skokach narciarskich rywalizacja między Ryōyū Kobayashim, a Dawidem Kubackim i Kamilem Stochem stała się najbardziej grzeczną w historii tej dyscypliny. "Kibicujemy, aby przez cały sezon podium pozostawało biało-czerwone – polsko-japońskie" - pisał Instytut Polski w Tokio na stulecie stosunków polsko-japońskich w 2019 roku.

Niestety, z uwagi na odległość, na palcach możemy policzyć polskich sportowców, którzy wiele zawdzięczają Japonii i odwrotnie. Ze wszystkich popularnych w naszym kraju dyscyplin, zdecydowanie najwięcej sportowych podróżników z Kraju Kwitnącej Wiśni przyjechało do naszej piłkarskiej ekstraklasy. Na liście nacji grających w Polsce Japończycy nie są dość liczni, ale każdy dał kibicom powody do radości i do dziś miło ich wspominamy.

Przetarł szlak

2004 rok w polskiej piłce był okresem, kiedy to kluby dość niechętnie sięgały po zagranicznych piłkarzy. Tu należy docenić skauting Górnika Zabrze, który odnalazł młodego, 20-letniego Kimitoshiego Nōgawę. Dołączył on do zespołu z Zabrza na początku roku i zagrał w trzech meczach polskiej ekstraklasy. Napastnik nie przekonał do siebie szkoleniowców, ale postawił ważny kamień milowy na linii polsko-japońskich transferów. Po latach Nōgawie podziękuje kilku japońskich zawodników.

Japońska Pogoń

Już w 2011 roku Pogoń Szczecin zakontraktowała zawodnika o dużych zdolnościach piłkarskich. Był to Takafumi Akahoshi, który do Polski trafił po wielu japońskich podróżach, po drodze jeszcze zaliczając udany transfer do łotewskiego klubu FK Liepaja Metalurgs.
27 stycznia 2011 roku Akahoshi podpisał kontrakt z pierwszoligową Pogonią Szczecin, z którą w następnym sezonie awansował do Ekstraklasy. Najlepszy dla Japończyka był sezon 2013/2014, gdy znalazł się w czołówce najlepszych asystujących ligi, zaliczając aż 12 ostatnich podań. W Szczecinie powstał wówczas świetny projekt. Akahoshi, wraz ze swoim rodakiem, Takuya Murayama, i Marcinem Robakiem w ciągu jednego sezonu strzelili łącznie 33 gole i mieli na koncie 19 asyst.

Świetne występy Akahoshiego przykuły uwagę włodarzy Pogoni. Ci stwierdzili, że sprowadzanie piłkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni może być na dłuższą metę opłacalne. Rozglądając się po polskich boiskach okazało się, że w III-ligowej Gwardii Koszalin występuje Takuya Murayama. Zawodnikowi nie przeszkodziła różnica aż trzech poziomów, bo już w drugim sezonie w Pogoni (2013/14) spisywał się znakomicie. Z czterema golami i trzema asystami był trzeci - tuż po Akahoshim i Robaku - w klasyfikacji kanadyjskiej Pogoni. W następnym sezonie Murayama strzelił pięć goli w 17 meczach. W lutym 2015 roku doznał poważnej kontuzji - rywal stanął mu na stopie. Pęknięta kość śródstopia przeszkodziła piłkarzowi w optymalnym rozwoju sportowym.

Do dziś w barwach Pogoni zagrało jeszcze trzech japońskich zawodników. Byli to: Seiya Kitano, Shōhei Okuno i Jin Izumisawa.

Najlepsze CV

Choć Akahoshi był jednym z najlepszych Japończyków w polskiej lidze, toDaisuke Matsui był na pewno najpopularniejszym. Pomocnik w 2013 roku zasilił ekipę Lechii Gdańsk, która już wcześniej sprowadzała znanych zawodników (Milosa Krasicia choćby). Matsui przez długi czas miał najlepsze CV w Ekstraklasie. Saint-Etienne, Le Mans i Dijon, a także MŚ 2010 z reprezentacją Japonii. Jego kariera została poprowadzona właściwie, ale wiek zrobił swoje. Urodzony w 1981 w Kioto pomocnik wystąpił dla gdańszczan w 16 spotkaniach, ale kibice pamiętają go głównie z tej jednej akcji.

Mecz domowy z Cracovią, Paweł Buzała otrzymuje piłkę ze skrzydła. Zagrywa piętą do Matsui’ego, a ten błyskawicznie ją oddaje - również piętą! Wspaniała reklama naszej ligi, do której warto wrócić po siedmiu latach.

"WKS"

Kolejnym ważnym piłkarzem z Japonii w Polsce był Ryōta Morioka. Ofensywny pomocnik przez lata grał dla japońskiego Vissel Kobe. W 2016 roku przyszedł czas na duży transfer, który miał mu pomóc zaistnieć w europejskim futbolu. Padło na zupełnie nieznaną dla niego Polskę i próbujący wrócić do czołówki Śląsk Wrocław. Wrocławianie bardzo ciepło przyjęli Moriokę. Był on uzdolnionym technicznie zawodnikiem, umiał strzelać ładne gole, a w rankingu najlepszych transferów XXI wieku był na równi z Marco Paixao, czy Sebastianem Milą.

Piłkarz mógł mieć ten problem, że nie władał ani językiem polskim, ani angielskim. Nie przeszkadzało to, ani kibicom, ani klubowej telewizji, pomóc mu w aklimatyzacji w nowym miejscu. Sympatię kibiców zyskał, krzycząc po każdym meczu "WKS" do klubowych kamer, tworzących kulisy. Pomocnik udowodnił jednak, że futbol włada uniwersalnym językiem, rozumianym niezależnie od miejsca.

Ryōta Morioka, swoimi dobrymi występami, przyczynił się szybko do transferu, a od 2018 roku jest zawodnikiem Anderlechtu Bruksela.

Ostatni Samuraj?

Morioka i Akahoshiudowodnili, że japońscy piłkarze są bardzo utalentowani, choć wcale nie jest łatwo ich odnaleźć. Ostatnim Japończykiem w Ekstraklasie był grający dla - jakżeby inaczej - Pogoni Szczecin Jin Izumisawa. 5 stycznia 2019 roku podpisał z Portowcami dwuletni kontrakt, jednak w klubie zagrał tylko jeden mecz, przeciw Lechowi Poznań. Strzelił w nim gola, ale już po pół roku rozwiązał umowę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie