Regionalny Puchar Polski. Grzegorz Pater nie zamierza...

Regionalny Puchar Polski. Grzegorz Pater nie zamierza zamieniać butów piłkarskich na kapcie

Zdjęcie autora materiału
Jerzy Zaborski

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Grzegorz Pater (z prawej), kiedyś jeden z czołowych graczy Wisły Kraków, teraz zajmuje się organizacją futbolu w Orle Ryczów (powiat wadowicki), z którym
1/56
przejdź do galerii

Grzegorz Pater (z prawej), kiedyś jeden z czołowych graczy Wisły Kraków, teraz zajmuje się organizacją futbolu w Orle Ryczów (powiat wadowicki), z którym awansował do półfinału Pucharu Polski w Małopolsce. ©Fot. Jerzy Zaborski

45-letni Grzegorz Pater, który z Wisłą Kraków walczył o Ligę Mistrzów, w jej barwach, w 2001 roku, strzelił dwa gole Barcelonie. Obecnie z czwartoligowym Orłem Ryczów awansował do półfinału Regionalnego Pucharu Polski w Małopolsce. Przepustkę do niego wywalczył wraz z kolegami w finale zachodniej Małopolski, pokonując trzecioligową Sołę Oświęcim 2:1.
W pamięci kibiców Grzegorz Pater zapadł przede wszystkim jako strzelec dwóch goli dla Wisły Kraków, która w III rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów przegrała na własnym boisku z FC Barceloną 3:4. - Do dzisiaj kibice potrafią mnie zaczepić na ulicy, żeby wspominać tamto spotkanie. Chętnie z nimi rozmawiam, nawet, jeśli jest przy mnie żona. Kibic ma swoje prawa. Po moich golach dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie, ale nie udało się pokonać klasowego rywala. To były czasy, kiedy „Biała Gwiazda” zdobywała mistrzowskie tytuły. Mam ich w dorobku z nią przecież cztery. A jednak nie udało nam się przebić do europejskiej elity – wspomina zawodnik.


Grzegorz Pater chce grać dopóty, dopóki zdrowie pozwoli



Ma świadomość upływającego czasu. Z występów w Wiśle Kraków i europejskich pucharach pozostały tylko miłe wspomnienia. Grzegorz Pater je szanuje, ale ciągle patrzy w przyszłość. Przez 11 lat seniorskiego grania bronił barw Wisły Kraków. Od sześciu lat związany jest z Ryczowem (powiat wadowicki). Do Orła trafił sześć lat temu, kiedy występował jeszcze w wadowickiej klasie A. Był jego trenerem. Wprowadził go do klasy okręgowej. W Krakowie prowadzi też Podgórze, w grupie III klasy A. Ciężko pogodzić pracę w dwóch klubach, więc był okres, kiedy w Ryczowie pomagał mu inny kolega z Wisły, Ryszard Czerwiec. Umowę z Podgórzem ma do końca obecnego sezonu. Teraz współpracuje z Dawidem Musiałem. - Dla mnie ważne jest także to, że wciąż mogę wspierać zespół na boisku w czwartoligowym wydaniu. Zawsze miałem wielkie serce, albo – jak kto woli – charakter do futbolu. Na sportową emeryturę się nie wybieram. Jeszcze nie ten czas, żeby buty sportowe zamienić na kapcie i fotel – podkreśla z uśmiechem Grzegorz Pater, który nie chce składać jednoznacznej deklaracji do kiedy zamierza uganiać się za piłką. - Będę grał dopóty, dopóki zdrowie pozwoli. Pewnie, że już teraz nie gram w pełnym wymiarze. Zawsze jednak doświadczeniem mogę pokierować młodych zawodników.


Ma pomysł na Orła Ryczów i czas na realizację planów



Nie tylko wspiera zespół, ale także pomaga prezesowi Orła w budowie drużyny, o której w perspektywie kilku lat w naszym kraju może się zrobić się głośno. Dziwne, że tak zasłużony piłkarz dla Wisły nie znalazł uznania przy Reymonta. - Nie lubię wielkich słów, więc nie nazywałbym siebie menedżerem – twierdzi Grzegorz Pater. - Życie pisze różne scenariusze, więc skoro z Wisły nigdy nie otrzymałem jakiejkolwiek propozycji pracy w klubie, to przecież nie pójdę pod bramę stadionu i nie będę się prosił o angaż. W Ryczowie jest prezes, mający środki na budowę zespołu. Swoim doświadczeniem pomogłem w opracowaniu pewnej wizji, którą – razem z obecnym w sztabie szkoleniowym Dawidem Musiałem – spróbujemy zrealizować. Praca w małych miejscowościach ma tę zaletę, że trenerzy mają czas na realizację swojego pomysłu, a którego brakuje na szczeblu centralnym, gdzie sukces musi być natychmiast.


Zobacz galerię

W Ryczowie Grzegorz Pater ma okazję grać razem z 24-letnim synem Adrianem, który - po skończeniu wieku juniora - najpierw trafił za ojcem do Pogórza, a stamtąd do Ryczowa. Pater-junior, podobnie jak ojciec, jest ofensywnym zawodnikiem. W Wiśle był napastnikiem, ale w seniorach występuje głównie na boku pomocy. Wiosną leczy kontuzję, która rozdzieliła klan Paterów. - Na pewno Adriana stać na grę w wyższej lidze, choć - jak występowaliśmy razem - to zdarzało się, że nie posłuchał ojca, robiąc coś po swojemu. I tak wyszło na moje – tłumaczy z uśmiechem Grzegorz Pater. - Najpierw musi dobrze wyleczyć uraz. Charakterek ma po ojcu, więc nie stoi na straconej pozycji. Mówię tak dlatego, bo – oglądając ekstraklasę - i nie ubliżając nikomu, kiedyś jej poziom był znacznie wyższy.




Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Terminarz regionalny PP

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej