Sebastian Walukiewicz. Piłkarza z Gorzowa, który właśnie zadebiutował w reprezentacji Polski. Poznajcie jego historię

Alan Rogalski
Alan Rogalski
– Spełniło się moje marzenie – mówił po debiucie w seniorskiej reprezentacji Polski Sebastian Walukiewicz. Marzenie, które prędzej czy później musiało ziścić się, bo gorzowianin od małego uznawany był za duży talent. Choć nie brakowało trudnych momentów.

Sebastian Walukiewicz. Jakie były początki jego kariery?

Jego kariera piłkarska zaczęła się w podgorzowskiej Kłodawie w 2005 r. Bo to tam, w klubie FC 13, Sebastian Walukiewicz odbył pierwszy trening. – Kiedyś spacerowałem z nim na osiedlu, gdzie mieszkaliśmy, na Reja. Pamiętam to jak dziś. Spotkaliśmy tam trenera Jerzego Wandelta i ten powiedział: „Dawaj go do mnie i do Marka, mojego syna, na trening. Otworzyłem szkółkę w Kłodawie i tam pracujemy z takimi małymi dziećmi jak twój”. Ale odpowiedziałem mu: „Ależ trenerze, on ma pięć lat, jest na to za młody. On pozabija się o własne nogi”. Jednak trener przekonał mnie, a potem już trener zabierał go spod naszego bloku swoim samochodem – powiedział tata Sebastiana Dariusz, który sam grał w piłkę, ale na pozycji bramkarza.

Pierwszym trenerem Sebastiana Walukiewicza był Jerzy Wandelt

Wandelt, który był też byłym trenerem Walukiewicza seniora, stał się tym samym pierwszym trenerem Walukiewicza juniora. Kolejnym szkoleniowcem, który odcisnął piętno na Sebastianie, był Mariusz Janowiak.

– Pracowałem w Szkole Podstawowej nr 15 w Gorzowie i jednocześnie byłem jeszcze trenerem w GKP. Tak złożyło się, że w tym samym czasie robiłem testy dla zawodników z rocznika 2000. Równocześnie w szkole prowadziły zajęcia z piłki nożnej dla chłopców z klas 1-3. Ale Sebastian na tych testach nie pojawił się, mimo że trwały one dwa tygodnie. Byłem zdziwiony, bo pracowałem w tej samej szkole, w której on uczył się. Dopiero kilka tygodni później przyszedł na SKS ze swoim kuzynem. To był pierwszy moment, kiedy go zobaczyłem z piłką przy nodze. On miał osiem lat. Był w drugiej klasie – przyznawał szkoleniowiec, który obecnie ma licencję UEFA Youth Elite.

Janowiak dodawał, że od pierwszej chwili było widać, że w ośmiolatku drzemie potencjał. Ale nie było łatwo przekonać do tego jego mamę Arletę. – Wystarczyło jedno dotknięcie piłki. Chłopiec jak na ten wiek był bardzo dobry technicznie, wysoki i szczupły. Przewyższał swoich rówieśników biologicznie, fizycznie i technicznie o kilka lat. Powiedziałem więc sobie, że ktoś taki musi grać u mnie w zespole. I pamiętam, jakby to było wczoraj, bo takich rzeczy nie zapomina się: zaproponowałem jego mamie, by Sebastian przyszedł do mnie do klubu, bo ma talent. Ale – co byłem w szoku – mama nie była przekonana. Sebastian bardzo dobrze uczył się w szkole i chciała, by on postawił na naukę, nie piłkę. Po prostu, zdębiałem, jak to usłyszałem. Robiłem więc wszystko, żeby go do siebie ściągnąć. Wierciłem mamie Sebastiana dziurę w brzuchu i po około dwóch tygodniach od tej rozmowy Sebastian pojawił się na treningu klubowym – stwierdził trener.



Trener Mariusz Janowiak to inny wychowawca Sebastiana Walukiewicza

W każdym razie, początki nie były proste. – Było to dziecko zamknięte w sobie. Niekomunikatywne. Ani ze mną, ani z kolegami z zespołu. Sebastian tylko trzymał piłkę pod pachą i nikomu jej nie dawał. Przez pierwsze pół roku moja praca polegała bardziej na otworzeniu tego chłopca na zewnątrz. To była praca bardziej psychologiczna niż trenerska. Do takich właśnie młodych zawodników trzeba odpowiednio podchodzić. Na pewno trzeba uważać na to, co się mówi i co się robi. Sebastian był wrażliwym chłopcem i jednym gestem czy słowem można było go do siebie zrazić. W każdym razie po latach Sebastian od milczka stał się duszą towarzystwa. Pod koniec jego przygody w Gorzowie był jednym z bardziej lubianych chłopaków w ekipie – uśmiechał się Janowiak.

Ale to nie był koniec problemów.

– Tak jak mówiłem, to był specyficzny chłopak, który wymagał specyficznego podejścia i większego zainteresowania. Jak go nie było na treningu, to dzwoniłem do mamy i pytałem się, gdzie jest, co robi, bo wiedziałem, że nie można stracić taki diament. Któregoś razu zadzwoniła do mnie jego mama z prośbą o ratunek, bo Sebastiana wyrzucił wszystkie medale i puchary, które razem zdobywaliśmy, i powiedział, że nie będzie grał więcej w piłkę. Pojechałem więc do jego domu, odbyłem z nim długą rozmowę, mówiłem mu, że jest na ostatniej prostej i by nie rezygnował, bo cała praca pójdzie na marne. Ale miałem wpływ na niego, bo wrócił do trenowania. Miał wtedy 12 lat i już skauci się za nim rozglądali – przekonywał szkoleniowiec.

PRZECZYTAJ TEŻ
Sebastian Walukiewicz nie jest pierwszy. Znasz wszystkich innych lubuskich reprezentantów Polski w piłce nożnej?

Sebastian Walukiewicz zaistniał na Danone Nations Cup

O Walukiewiczu Polska usłyszała w 2012, po turnieju Danone Nations Cup w Warszawie. Co prawda nazwisko gorzowianina nie zostało wypowiedziane, ale…

– Miałem wywiad z redaktorem Rafałem Patyrą z TVP. I on spytał się mnie, czy jest w mojej ekipie jeden zawodnik, z którym wiążę nadzieje na grę w seniorskiej reprezentacji Polski. Było to na żywo, więc nazwiskami nie chciałem rzucać, ale powiedziałem, że jest taki jeden. Po czym dodałem, że najpierw zacznijmy od tego, by grał młodzieżowej reprezentacji. A tym, którego miałem na myśli, był Sebastian. I po latach przeszedł on wszystkie szczeble młodzieżowych reprezentacji aż zadebiutował w pierwszej – zwrócił uwagę Janowiak, który wraz z ojcem Leszkiem poprowadził OZPN Gorzów do triumfu w tym ogólnopolskim turnieju. Kolegami Walukiewicza byli m.in. Kacper Michalski, dziś zawodnik Górnika Zabrze czy Kamil Kruk, dzisiaj piłkarz Zagłębia Lubin.

Janowiak dodał, że jako pierwszy po Walukiewicza zgłosił się Lech Poznań. Ale ostatecznie gorzowianin przeszedł w wieku 13 lat do Legii Warszawa, gdzie występował w grupach młodzieżowych. Pięć lat później przeniósł się do Pogoni Szczecin, w której zadebiutował w ekstraklasie. Ten transfer, jak i drugi pilotował gorzowianin Tomasz Suwary, agent Sebastiana. Dziś Walukiewicz, mając 20 lat, jest podstawowym graczem włoskiego Cagliari i reprezentantem Polski seniorów. – Na jednym z treningów obiecałem mu, że zrobię wszystko, by zagrał w ekstraklasie. Ale on też miał mi coś obiecać: z kim nie będzie trenował, to zawsze będzie pracował na sto procent. I od kilku miesięcy śpię spokojnie. Moje słowa nie poszły na marne – śmiał się Janowiak.

OBEJRZYJ TEŻ
Sebastian Walukiewicz po meczu Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk: Cieszę się z pierwszego gola. Szkoda, że przy tylko jednej trybunie

Debiut Sebastiana Walukiewicza obserwował jego ojciec Dariusz

Ten debiut z orłem na piersi obserwował w Gdańsku Dariusz Walukiewicz.

– Byłem dumny z syna. Bardzo cieszyłem się. Aż łza zakręciła się w oku. Dla mnie, z perspektywy ojca, było to superprzeżycie. Mama? Ona nie lubi jeździć na mecze, bo bardzo stresuje się. Woli oglądać przed telewizorem, bo mówi, że nieraz dostaje palpitacji serca – nie ukrywał 44-latek i dodawał, że nie spodziewał się aż tak szybkiego debiutu w pierwszej reprezentacji Polski.

Sam Sebastian, jeszcze przed meczem towarzyskim z Finlandią, mówił, że był przygotowany na telefon od selekcjonera kadry narodowej Jerzego Brzęczka. – Na pewno bardzo cieszę się, że dostałem taką szansę w wieku 20 lat. Lekko zaskoczyłem się, ale byłem też przygotowany na taki scenariusz, bo trochę zagrałem meczów w Serie A. Jadąc na reprezentację mam nadzieję, że dużo nauczę się od takich zawodników jak Kamil Glik – powiedział gorzowianin.

ZOBACZ TEŻ

Mateusz Borek zachwycony Sebastianem Walukiewiczem

I ta nauka nie poszła w las, bo eksperci byli zachwyceni występem środkowego obrońcy. – Od momentu przenosin do Włoch, a więc tej "fabryki obrońców", czyni olbrzymie postępy w grze defensywnej. Inaczej się ustawia, inaczej kryje, jest agresywny. W tej chwili do jego drużyny trafia Diego Godin i wydaje mi się, że u boku Urugwajczyka ten postęp będzie gigantyczny i błyskawiczny. To chłopak, któremu już przygląda się Inter. Musi jechać na mistrzostwa Europy – stwierdził komentator TVP Sport Mateusz Borek.

Komplementowana jest też jego gra z piłką.

– Eksperci wypowiadają się, że Sebastian świetnie wyprowadza piłkę jako środkowy obrońca i ma ciąg na bramkę. Ale on przez pięć lat u mnie w klubie, czy w kadrze grał na środku pomocy jako playmaker. Dlaczego go tam dałem? Uważam, że środek boiska jest najbardziej optymalnym miejscem do rozwoju dla młodego piłkarza, ponieważ tam oddziałuje na niego najwięcej bodźców. Jest gra jeden na jeden, gra w defensywie i ofensywie. Na środku trzeba reagować na dużo elementów w krótkim czasie. Ten ciąg na bramkę ma więc w genach. Ma też dobre uderzenie. Sebastian zdobywał dużo bramek w młodszych kategoriach wiekowych. Stąd te jego inklinacje do niekonwencjonalnych podań. W ciągu 8-12 lat, jak mówią wszystkie podręczniki, buduje się fundament rozwoju u młodego piłkarza. Później to są już tylko dokładane cegły do tego fundamentu – przypominał Janowiak.

Sam debiutant też był zadowolony ze swojego środowego spotkania. – Byłem gotowy na ten debiut. Bardziej stresowałem się przed moim pierwszym meczem w Ekstraklasie. Uważam, że nieźle sobie poradziłem. W pierwszej połowie nie miałem zbyt wiele pracy w obronie. Cieszy mnie, że do przerwy udało nam się zachować czyste konto, bo dla obrońcy to zawsze największy wyróżnik – przyznał Walukiewicz i dodawał na antenie Polsatu Sport: – Bardzo chciałbym zagrać w tym spotkaniu [w niedzielę 11 października w Gdańsku Polska zmierzy się z Włochami w Lidze Narodów – przyp. red.]. Świetnie znam ligę włoską. Ten styl gry nie jest mi obcy. Wiem jak grać przeciwko piłkarzom z Serie A. Ostateczna decyzja o tym, kto wystąpi należy jednak do selekcjonera.

OBEJRZYJ TEŻ
Sebastian Walukiewicz i Paweł Bochniewicz rywalizują o miejsce w pierwszym składzie. "Jedno pewne nazwisko do gry w obronie to Kamil Glik"

Chelsea Londyn i Stilon Gorzów to marzenie Sebastiana Walukiewicza

Dariusz Walukiewicz, na którego czeka koszulka z debiutu syna, przekonywał, że Sebastian spełni swoje marzenia.

– On kochał piłkę nożną od małego. Zawsze chciał zostać wielkim piłkarzem. A jak miał pięć czy sześć lat, to powiedział mi, że chciałby zagrać w Chelsea Londyn. I myślę, że ta liga angielska i Chelsea będzie w jego zasięgu. Zawsze w niego wierzyłem i będę wierzył do końca, z całego serca – stwierdził ojciec piłkarza.

Ten za to przyznawał, że jak skończy grać w piłkę, to chciałby przy niej zostać. – Mam nadzieję, że mi się to uda i kiedyś zostanę prezesem klubu Stilon Gorzów. W mieście jest żużel i wszystkie pieniądze tak naprawdę są na Stal, ale Gorzów jest sporym miastem, ma 150 tysięcy mieszkańców, więc będę chciał w jakiś sposób pomóc Stilonowi. Kocham piłkę nożna i to jest najlepsze, co można robić – powiedział zawodnik.

Wdzięczny jemu jest też aktualny prezes Stilonu.

– Sebastian to bardzo pozytywny, poukładany, skromny i uczynny. Bardzo cieszymy się, że zgodził się być ambasadorem naszego klubu. Wielokrotnie już dał dowód na utożsamienie się jego z Stilonem. Co jakiś czas przekazywał fanty ściśle związane ze swoją osobą na nasze aukcje. Ostatnio były to buty sportowe, dedykowane tylko jemu. Dzieciaki w naszej akademii mają więc już teraz namacalny dowód na to, że warto pracować, bo też z Gorzowa można zajść aż do pierwszej reprezentacji Polski. A wszyscy mamy nadzieję, że dla niego Cagliari to jest przystanek – pożyteczny, bo nabiera w nim doświadczenia – ale tylko przystanek w długiej karierze – życzył Krzysztof Olechnowicz.

A my do tych i innych życzeń dołączamy. Bo jesteśmy przekonani, że te spełnią się. Chociaż pewnie drogą do nich będzie kręta. Ale już niejedną taką Sebastian Walukiewicz pokonał.

Lubuscy reprezentanci Polski:

  • Dariusz Dudka
  • Zbigniew Gut
  • Łukasz Fabiański
  • Łukasz Garguła
  • Kamil Jóźwiak
  • Tomasz Kędziora
  • Dawid Kownacki
  • Dariusz Kubicki
  • Andrzej Lesiak
  • Mariusz Liberda
  • Andrzej Młynarczyk
  • Maciej Murawski
  • Andrzej Niedzielan
  • Sebastian Walukiewicz
  • Grzegorz Wojtkowiak

Oj, będziecie zaskoczeni. Tych zdjęć żużlowców pewnie nie pa...

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Sebastian Walukiewicz. Piłkarza z Gorzowa, który właśnie zadebiutował w reprezentacji Polski. Poznajcie jego historię - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3