reklama

Słodko-gorzki zapach Ligi Mistrzów przy Łazienkowskiej

Tomasz BilińskiZaktualizowano 
Jedynym pozytywem w meczu z Arką Gdynia był powrót do gry Guilherme.
Jedynym pozytywem w meczu z Arką Gdynia był powrót do gry Guilherme. Bartek Syta / Polska Press
Legia Warszawa we wtorek może awansować do Ligi Mistrzów. Jednak w Lotto Ekstraklasie wciąż zawodzi. W sobotę przegrała z Arką Gdynia 1:3. - Zanosiło się na święto, a idzie burza - stwierdził Zbigniew Mandziejewicz, były obrońca stołecznego klubu, w barwach którego grał w Champions League.

W normalnych okolicznościach przy Łazienkowskiej niemal każdy powinien chodzić uśmiechnięty od ucha do ucha. Mistrz Polski i zdobywca krajowego pucharu jest o krok od historycznego momentu. Po 21 latach znów może zagrać w Lidze Mistrzów. Na razie unosi się jej zapach, bo za drużyną Besnika Hasiego jeden mecz, ale wygrany na wyjeździe 2:0. Wystarczy nie roztrwonić przewagi, a piłkarze poznają smak elitarnych rozgrywek. Tyle że atmosfera przy Łazienkowskiej jest daleka od normalnej.

Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że kiepska forma w krajowych rozgrywkach jest pod kontrolą. Że wszystko podporządkowane jest awansowi do fazy grupowej europejskich pucharów. Jednak tydzień temu ziarno wątpliwości zasiał Arkadiusz Malarz. Bramkarz Legii po porażce z Górnikiem Łęczna w ostrych słowach stwierdził, że zespół musi się obudzić, bo uciekają mu wszystkie inne rozgrywki oprócz zagranicznych.

Do Wojskowych przekaz najwyraźniej nie dotarł. Jak zawodzili w krajowych rozgrywkach, tak zawodzą dalej. W szóstej kolejce Lotto Ekstraklasy znów przegrali. Tym razem u siebie (!) z Arką Gdynia, czyli beniaminkiem (!), i to 1:3 (!).

– To okropne uczucie, ale odniosłem wrażenie, że nie wszyscy moi piłkarze chcieli wygrać to spotkanie. Jakby nie zależało im na grze w Legii – przyznał trener Hasi. – Kogo mam na myśli? Nie powiem. Wierzę, że zawodnicy są na tyle inteligentni, że zdadzą sobie sprawę, kto z nich zawiódł – dodał. Natomiast jeszcze podczas meczu prezes Bogusław Leśnodorski napisał na Twitterze: „Kilku piłkarzy nie może już grać w tej drużynie”.

Nieoficjalnie konsekwencje poniosło trzech zawodników, którzy zagrali z Arką. Jak poinformował dziennikarz serwisu Weszło Krzysztof Stanowski, chodzi o Jakuba Rzeźniczaka (Hasi zmienił go już w przerwie), Tomasza Brzyskiego i Stojana Vranjesa. Wszyscy mają zostać przesunięci do rezerw i nie znajdą się w kadrze na wtorkowy rewanż z Dundalk (początek o godz. 20.45, transmisja w TVP 1 i Canal+ Sport).

– Jeśli to prawda i decyzje są podyktowane sobotnią porażką, to jestem zaskoczony, że w tym gronie znalazł się Brzyski. Dla mnie to jeden z tych, którzy przeciwko Arce chcieli coś stworzyć, walczył, pokazywał się na boisku – ocenił Zbigniew Mandziejewicz, były obrońca Legii, w barwach której grał w Lidze Mistrzów. – Trener Hasi mówił, że lewa strona boiska była jak autostrada dla rywali? Tak, w defensywie Tomek mógł zrobić więcej, ale to samo trzeba powiedzieć o pozostałych obrońcach. Za to w ofensywie dawał dużo – dodał.

Przegrana z Arką była drugą ligową porażką Legii w sezonie. U siebie mistrz Polski jeszcze nie wygrał. Spadł na 11. miejsce. Jedynym pozytywem jest powrót do gry po kontuzji barku Guilherme. Poza tym Hasi zrobił jak zapowiadał przed potyczką. Do gry wystawił zupełnie inny skład niż w pierwszym starciu o fazę grupową Ligi Mistrzów. W wyjściowej jedenastce został tylko Malarz. Aż sześciu zawodników z tamtego spotkania odpoczywało – Michał Pazdan, Łukasz Broź, Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin, Michał Kucharczyk i Nemanja Nikolić. Z rezerw szansę dostali Mateusz Wieteska, Jarosław Niezgoda i Sebastian Szymański.

– W tym meczu zawiodła mnie cała Legia. I winę za to ponosi trener. To on z nimi pracuje, powinien wiedzieć co może przynieść wystawianie takiego, czy innego składu. Należy też zadać pytanie, czy aż tylu graczom trzeba było dać wolne. Przecież to jest dopiero początek sezonu. Wiem, że zespół rozegrał już 13 meczów, ale uważam, że siły piłkarzy trzeba było inaczej rozłożyć – stwierdził Mandziejewicz.

– Nie rozumiem tylko, czemu te konsekwencje wyciągane są po meczu z Arką, a przed spotkaniem decydującym o awansie do Ligi Mistrzów. Legia gra słabo od początku sezonu. Zanosiło się na święto, a idzie burza. Teraz najważniejszy jest spokój i awans do elity. Nie wyobrażam sobie, że Legii się nie uda – dodał dwukrotny mistrz Polski ze stołecznym klubem.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Słodko-gorzki zapach Ligi Mistrzów przy Łazienkowskiej - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3