Southampton pokonał Everton po golach samobójczych. Czyste konto Boruca

Filip Błajet
To zawodnicy Evertonu trafiali do siatki, ale to zespół Southampton zgarnął trzy punkt. Po samobójczych golach Seamusa Colemana i Antolina Alcaraza gospodarze pokonali The Toffees. Wydaje się, że dzisiejsza porażka pogrzebała szanse liverpoolczyków na awans do Champions League.

Southampton zaczął od mocnego uderzenia. Już w pierwszej minucie z lewej strony pola karnego dośrodkowywał Lambert, szukając podaniem Gallaghera. Piłka nie doszła jednak do młodego piłkarza Świętych tylko zatrzymała się na głowie Alcaraza, a doświadczony defensor wpakował piłkę do własnej siatki. Everton nie mógł się otrząsnąć. Niby utrzymywał się przy piłce, ale zagrożenia pod bramką Boruca z tego nie było. Strzały Lukaku i Deulofeu nie sprawiły Polakowi najmniejszych trudności. Groźniejsi byli gracze gospodarzy. Po kolejnej złej interwencji Alcaraza pilka trafiła pod nogi Lambert, reprezentant Anglii znalazł ustawionego na 12 metrze Stevena Davisa, ale pomocnik Świętych nieznacznie się pomylił.

W 31. minucie gospodarze trafili po raz drugi. Tym razem dośrodkowywał Nathaniel Clyne, Gallagher do piłki nie doszedł, a ta spadła na głowę zaskoczonego Colemana. Irlandczyk trafił w nią tak niefortunnie, że powędrowała prosto do siatki bramki Evertonu. Dwubramkowe prowadzenie Świętych, po dwóch samobójach gości. A zadowoleni z przebiegu spotkania kibice zaczęli śpiewać „We're Southampton, we don't need to score”. Najlepszą okazję The Toffees mieli po mocnym dośrodkowaniu Deulofeu z prawej strony, jednak ustawiony w polu bramkowym Lukaku przestrzelił.

W drugiej połowie Everton dalej był nieskuteczny, a gospodarze groźnie kontrowali. Gracze Soton wywalczyli rzut wolny, a piłkę na 25 metrze od bramki ustawił Rickie Lambert. Anglik kropnął z dużą mocą i trafił w zewnętrzną część słupka. Dla Evertonu najlepszą okazję zmarnował Lukaku. Po dośrodkowaniu McGeady'ego Belg strzelił wprost w ręce Artura Boruca. W 62. minucie Leon Osman starał się wywalczyć rzut karny. Dejan Lovren spóźnił się ze wślizgiem w polu karnym, a angielski pomocnik teatralnie upadł. Zamiast jednak jedenastką dla swojej ekipy, gracz The Toffees został nagrodzony żółtą kartką. Arbiter mógł wskazać na wapno także z drugiej strony, kiedy to piłkę ręką odbijał John Stones, jednak mecz zakończył się bez rzutu karnego.

Ostatnio Evertonowi sprzyjało szczęście i to ich rywale strzelali gole samobójcze. Tym razem było inaczej, a The Toffees zeszli z boiska pokonani. Porażka praktycznie odbiera nadzieje podopiecznym Martineza na miejsce w czołowej czwórce. Z kolei Święci są już bardzo blisko zajęcia ósmego miejsca w lidze, a Artur Boruc zachował kolejne czyste konto.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie