Świt Szczecin wygrał Puchar Polski na Pomorzu Zachodnim. Podwójny sukces klubu

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Łukasz Święty zdobył gola na wagę zwycięstwa w finale Pucharu Polski na szczeblu województwa.
Łukasz Święty zdobył gola na wagę zwycięstwa w finale Pucharu Polski na szczeblu województwa. fot. świt szczecin facebook
Finał regionalnego Pucharu Polski ZZPN rozegrano w Świnoujściu. Poziom meczu mógł być lepszy, ale po obu zespołach było widać, że są już zmęczone sezonem. Pucharowe trofeum miało być dodatkiem do ligowego sukcesu.

Wyspiarzom długo groził spadek, ale gdy w klubie nastąpiła zmiana trenera (Marcina Adamskiego zastąpił Grzegorz Skwara), to zespół zaczął lepiej punktować i zdołał zapewnić sobie nawet 12. pozycję w III lidze. A na pierwszej pozycji sezon ukończył Świt. Awans do II ligi był priorytetem, ale gdy to już zostało zaklepane w klubie otwarcie zaczęli mówić o pucharowej przygodzie.

Z pewnymi kłopotami Świt awansował do finału (w dwóch meczach wygrywał po rzutach karnych) i był w nim faworytem, bo w lidze ogrywał Flotę 3:1 i 4:0. Pucharowe mecze świnoujścian były spokojniejsze i łatwiejsze, ale w półfinale kartki otrzymał też trener Skwara i w finale kierował zespołem z trybun.

Sam mecz od początku pod dyktando Świtu. Szczecinianie mieli przewagę, ale i brak konkretnych pomysłów w strefie obronnej Floty. Brakowało ciekawych podań, mocnych strzałów z dystansu i bramkarz Daniel Kusztan nie miał dużo roboty. Po drugiej stronie Przemysław Matłoka jeszcze bardziej się nudził. Flota zagrozić potrafiła jedynie po stałych fragmentach gry, ale nie miała ich dużo.

Zaraz po rozpoczęciu gry nastąpiło rozstrzygnięcie. Lewym skrzydłem urwał się Gracjan Goździk, podał przed bramkę, a akcję zamknął Łukasz Święty.

Flota próbowała wyrównać. Trochę grała odważniej, szybciej, ale jednak Świt raz jeszcze pokazał, że właśnie w grze defensywnej potrafi być najbardziej konkretny. Gospodarze okazje mieli po wrzutkach, ale gdy piłka była na murawie - nic nie zaproponowali. A Świt groził kontrami, kilka razy przedarł się w okolice pola karnego, dwa-trzy razy miał piłkę w polu karnym, ale w ostatniej fazie ataku mocno się mylił.

W 89. minucie boisko opuścił Łukasz Święty. Po chwili w polu karnym szarżował Damian Staniszewski (razem z Michałem Stasiakiem, drugim z weteranów Floty, pojawił się na boisku w końcówce spotkania), ale Świt ostatecznie czysto przejął piłkę. Wyszedł z kontrą, w pewnym momencie Goździk biegł sam na bramkarza, ale obrońcy Floty ostatecznie zatrzymali tę akcję.

Sędziowie zdecydowali się doliczyć do spotkania aż 7 minut. Goście nie byli już niczym innym zainteresowani, jak wybronieniem skromnej przewagi, a Flocie zabrakło argumentów, by doprowadzić do dogrywki. Ostatnia szansa była w ostatniej akcji. Flota miała rzut wolny w okolicach pola karnego. Wrzutka była dobra, celna, ale jeden z zawodników źle trafił głową i piłką opuściła boisko obok słupka.

- Mecz był wyrównany, postawiliśmy drugoligowemu Świtowi trudne warunki gry. Rywal częściej był przy piłce, ale i my mieliśmy swoje szanse bramkowe. Nie wykorzystaliśmy ich, a Świt jedną tak i to on się cieszył. Chcieliśmy wygrać, tym zwycięstwem zakończyć w sumie udany sezon, bo przecież głównie się liczyło utrzymanie w III lidze - podkreślił Grzegorz Skwara, trener Floty.

- Flota zawiesiła nam wysoko poprzeczkę. Nasze posiadanie piłki nie przekładało się na jakieś konkretne sytuacje, a z tego co stworzyliśmy do przerwy nie chciało wpaść. Udało się otworzyć wynik w II połowie, a później były kolejne okazje. Nie wykorzystaliśmy ich i mogło się to na nas zemścić. W końcówce cofnęliśmy się i szukaliśmy drugiej bramki po szybkich kontrach. O wyniku przesądziła dobra obrona, której uczyliśmy się przez cały sezon. Efekty były widoczne w lidze i w tym finale. Pracują w defensywie wszyscy - stwierdził Kacper Wojdak, kapitan Świtu.

Za zwycięstwo w PP ZZPN Świt otrzyma 40 tys. zł premii, a Flota dostanie 10 tys. Ważniejsze jest to, że szczeciński zespół uzyskał awans do centralnych rozgrywek. Zmaganie rozpocznie szybko, pewnie na swoim boisku, ale jest szansa, że znów trafi na jakąś markową drużynę. W pandemii na Stołczyńską przyjechała Cracovia, a rok później Legia Warszawa.

Flota Świnoujście - Świt Szczecin 0:1 (0:0)
Bramka: Święty (47.).
Flota: Kusztan - Kwiecień, Mahlamaki, Karajew - Harkot (85. Stasiak), Badowski (52. Cybulski), Tarasewicz (69. Jezierski), Skwara Ż (91. Janiszewski), Adamski Ż (75. Poźniak), Sarbinowski (61. Dziuba), Krzysztofek Ż (77. Staniszewski).
Świt: Matłoka - Siwiński, Remisz Ż, Obst - Ciechanowski (71. Nowicki), Wojdak, Goździk (92. Hulisz), Kasprzak (78. Kisły) - Paczuk (58. Ładziak), Święty (88. Nowak Ż) - Kapelusz (76. Ropski).
Sędziował Piotr Pazdecki.
Widzów: 580.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Świt Szczecin wygrał Puchar Polski na Pomorzu Zachodnim. Podwójny sukces klubu - Głos Szczeciński

Wróć na gol24.pl Gol 24