Tur na remis z Bałtykiem

Krzysztof Maciejewski / Głos Wielkopolski
Piotr Werewka / Ekstraklasa.net
Piłkarze Turka Turek, którym punkty są bardzo potrzebne w walce o bezpieczną lokatę w tabeli II ligi, w sobotę zremisowali przed własną widownią z Bałtykiem Gdynia 2:2.

Gospodarzom pozostał niedosyt, gdyż do oczekiwanego od 26 października zwycięstwa w meczu mistrzowskim na stadionie w Turku tym razem zabrakło kilkudziesięciu sekund. Do wyrównania goście doprowadzili w doliczonym czasie gry, gdy drużyna Sławomira Suchomskiego grała w liczebnym osłabieniu.

W pierwszej połowie bardzo silny wiatr był sprzymierzeńcem gości, którzy potrafili to wykorzystać. W 13. minucie po błędzie defensywy Tura prowadzenie dla Bałtyku uzyskał Remigiusz Małecki, pewnie pokonując bramkarza miejscowych Michała Przybyła po dokładnym podaniu Jakuba Kaszuby. Dobrze, że do przerwy Tur przegrywał tylko 0:1, bo grający z wiatrem przyjezdni dyktowali warunki na murawie .

Po przerwie zespoły zmieniły nie tylko strony boiska, diametralnie zmienił się również obraz gry. Gdynianie, którzy do Turku przyjechali w zaledwie 16-osobowym składzie, kiedy przestali grać z wiatrem, całkowicie oddali inicjatywę piłkarzom Tura. Pod bramką wypożyczonego do Gdyni z zespołu Młodej Ekstraklasy Lecha Poznań Marcina Matysiaka raz po raz dochodziło do groźnych sytuacji. Młody golkiper Bałtyku skutecznie interweniował między innymi po strzałach Damiana Sędziaka i Filipa Marciniaka, ale w 57. minucie był bezradny przy precyzyjnym uderzeniu Marcina Folca, który z półobrotu tuż przy słupku posłał piłkę do siatki.

Remis absolutnie nie satysfakcjonował jeszcze podopiecznych Sławomira Suchomskiego, którzy nadal atakowali. Napór Tura przyniósł efekt w 73. minucie, kiedy ponownie na listę strzelców wpisał się Marcin Folc, tym razem pokonując bramkarza Bałtyku strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Matysiak chwycił wprawdzie piłkę, ale zdaniem arbitra ta przekroczyła już linię bramkową. Natomiast doświadczony Folc przypomniał sobie, że ma patent na Matysiaka, którego jesienią pokonał także, jeszcze jako piłkarz Zagłębia Sosnowiec.

Wydawało się, że gospodarze sięgną po komplet punktów, ale jednak się nie udało. Kiedy arbiter przedłużył czas gry o pięć minut, a gdynianie zaczęli grać z przewagą zawodnika po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Łukasza Szafrana, piłkarze Bałtyku postawili wszystko na jedną kartę. Szczęśliwa okazała się dla nich zmiana zdobywcy pierwszego gola Malickiego na Michała Pruchnika, bo to on w piątej minucie doliczonego czasu doprowadził do wyrównania. Piłkę z autu wyrzucał Paweł Król, uderzenie Michała Drzymały obrońcy Tura zdołali zablokować, ale do futbolówki na 16. metrze od bramki dopadł Pruchnik i pokonał Przybyła.

Na upragnione zwycięstwo przed własną widownią piłkarze Tura ciągle jeszcze muszą poczekać. Następna okazja już w środę, kiedy w spotkaniu zaległym Tur podejmować będzie drużynę GKS Tychy.

Bramki: 0:1 Malicki (13), 1:1 Folc (57), 2:1 Folc (73), 2:2 Pruchnik (90+5).

Tur: Przybył – Kaczorowski I, Becalik, Wojciechowski, Ninković – Marciniak (67. Manelski), Bebeto (85. Witczak), Kasperkiewicz (56. Marcelo), Sędziak – Szafran III – Folc.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gol24.pl Gol 24