Wisła Kraków. Artur Skowronek: Do Wisły przyjdą zawodnicy z jakością!

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Andrzej Banaś
- Jako trener nie mogę zagwarantować konkretnego miejsca i nawet nie chcę się bawić w takie dywagacje. Ale wierzę, że powoli odbudujemy Wisłę, że ściągniemy jakościowych piłkarzy i pracując ciężko na co dzień, wyznaczymy sobie wspólny, ambitny cel. A tym celem na pewno nie będzie druga ósemka tabeli - mówi trener Artur Skowronek, który w poniedziałek przedłużył kontrakt z Wisłą Kraków o rok z opcją przedłużenia.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Czy ostatnie osiem miesięcy to był najtrudniejszy okres w pana pracy trenerskiej?
- Na pewno tak. To było prawdziwe wyzwanie, bo wiemy, w jakiej sytuacji zaczynałem tutaj pracę. Później nastała jeszcze pandemia. Pojawiło się mnóstwo wyzwań sportowych, logistycznych, z jakimi jeszcze nigdy się nie mierzyłem. Dlatego mogę potwierdzić, że to był najtrudniejszy okres w mojej dotychczasowej karierze trenerskiej.

- To było również doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości?
- Zapewne. Od strony trenerskiej, ludzkiej wiele się nauczyłem przez ostatnie miesiące. Zresztą sytuacja, jaka zaistniała w związku z pandemią chyba wszystkich nas wiele nauczyła. Również pokory. Jestem przekonany, że te wszystkie rzeczy, które się działy, rzeczywiście w przyszłości zaprocentują.

- Proszę powiedzieć szczerze, czy gdy obejmował pan drużynę w listopadzie był pan na sto procent pewien, że Wisła utrzyma się w ekstraklasie?
- Oczywiście, że była niepewność. Wiadomo było wtedy, że Wisła znalazła się w trudnym momencie, w którym wpadła w spiralę porażek. Gdy ja przejąłem zespół przegraliśmy kolejne trzy mecze. Gdybyśmy w grudniu nie wygrali z Pogonią, to wszystko mogło się skończyć o wiele gorzej. Gdy zatem zaczynałem pracę w Krakowie musiałem brać pod uwagę różne scenariusze. Również ten czarny. Na szczęście do niego nie doszło. Podjąłem wyzwanie, bo wierzyłem w jakość piłkarzy, w ich charyzmę. Mieliśmy plan na zimę i mocno wierzyłem w ten zespół.

- Walka o utrzymanie trwała wiele miesięcy. Był w tym czasie taki jeden, najtrudniejszy moment?
- Tak, tydzień przed meczem z Pogonią Szczecin. To był taki moment, że gdybyśmy tego spotkania wtedy nie wygrali, mogło to wszystko pójść w bardzo złym kierunku. Oczywiście nasze mecze wyglądały lepiej już wcześniej, ale wciąż nie gromadziliśmy punktów. Wykonaliśmy wtedy mnóstwo pracy nad mentalnością piłkarzy, nad tym, żeby ich podbudować, dać im wsparcie. To było bardzo duże wyzwanie. Postanowiliśmy jednak wtedy, że potrzebne jest coś niekonwencjonalnego. Coś takiego, co jeszcze mocniej pokaże piłkarzom dla kogo grają. To wtedy przygotowaliśmy dla nich specjalny film motywacyjny, w którym wzięły udział m.in. rodziny, osoby bliskie zawodnikom, pracownicy, zwracając się do nich ze wsparciem. Te emocje bardzo mocno podziałały na drużynę. Proszę sobie przypomnieć, jak chłopcy wtedy walczyli, broniąc nikłego prowadzenia 1:0 w meczu z ówczesnym liderem. Jestem pewien, że oni to robili wtedy nie tylko dla siebie, ale również dla bliskich, dla kibiców, dla wszystkich osób związanych z Wisłą. Udało się i to był przełom.

- To skoro opowiedział pan już o najtrudniejszym momencie, to proszę teraz powiedzieć, co pan sobie pomyślał w autokarze, którym wracaliście z Łodzi z meczu z ŁKS-em, gdy dowiedzieliście się, że Korona Kielce zremisowała z Arką Gdynia i jasnym się stało, że Wisła już na sto procent zostaje w ekstraklasie?
- Totalna ulga! Mieliśmy pełną świadomość, że może jeszcze różnie się to wszystko poukładać. Dlatego najpierw cieszyliśmy się, że wygrywając w Łodzi, daliśmy sobie szansę, żeby kwestia naszego utrzymania rozstrzygnęła się już tamtego dnia. I gdy ta informacja z Kielc przyszła, zeszło z nas wszystkich ogromne ciśnienie. Nawet nie było siły cieszyć się w jakiś spektakularny sposób. To wszystko, co działo się w ostatnich miesiącach było bardzo wyczerpujące. A przy tym powiedzmy sobie szczerze - przecież to był nasz obowiązek. Cieszyć się jakoś spektakularnie z utrzymania Wisły Kraków nawet nie wypada, bo to wielki klub z tradycjami i ze wspaniałą rzeszą kibiców. Choć biorąc pod uwagę sytuację, jaka była w tym sezonie, to jest to ogromny sukces tej drużyny.

Wisła Kraków. Jak Artur Skowronek uratował ekstraklasę dla „...

- Wiadomo, że zespół był zżyty z pana poprzednikiem, Maciejem Stolarczykiem, który bardzo mocno przyczynił się do tego, że Wisła w ogóle przetrwała w burzliwym okresie na przełomie 2018 i 2019 roku. Panu udało się jednak szybko przekonać do siebie piłkarzy. Jak pan to zrobił, że dzisiaj Paweł Brożek, który przeżył mnóstwo w swojej karierze i w tym klubie, mówi o panu, że od początku było widać, że do szatni wszedł facet, który wie, czego chce?
- Mogę podziękować Pawłowi za te słowa. Tym bardziej, że wiem doskonale, jak naprawdę mocne były relacje tej drużyny z trenerem Stolarczykiem. Wiem też, że trener Stolarczyk chciał dla tych zawodników, dla Wisły jak najlepiej. Wiedziałem, że muszę do tej szatni wejść zdecydowanie i stworzyć kolektyw, który pójdzie w ciemno po jeden cel. Powiedziałem też zawodnikom na samym wstępie, że mam ogromny szacunek dla trenera Stolarczyka. Proszę mi wierzyć, że w szatni to dało się wtedy wyczuć, że piłkarze bardzo źle się czuli z tym, że swoją grą, porażkami doprowadzili do zwolnienia mojego poprzednika. Powiedziałem im, że za chwilę wygramy, a to pierwsze zwycięstwo zadedykujemy trenerowi Stolarczykowi, który tak dużo dobrego zrobił dla Wisły. Myślę, że piłkarze poczuli, że przyszedł trener, który z jednej strony ma jasny cel, ale też jest normalnym facetem, który pokorą i dyscypliną pracy chce wspólnie z nimi się obronić.

- Wisła pod pana kierunkiem punktowała ze średnią 1,5 punktu na mecz, co jest jednym z lepszych wyników w całej lidze. Aż trudno uwierzyć, że to prawie ta sama drużyna, która jesienią przegrywała jedenaście meczów z rzędu. Która twarz „Białej Gwiazdy” jest prawdziwa? Ta z tej fatalnej passy, czy ta z innej serii, ośmiu meczów bez porażki?
- Jeśli dokładnie się przyjrzeć, to po zimie do wyjściowego składu na dobre wskoczył tylko Gieorgij Żukow. Czyli grali głównie ci sami piłkarze, którzy wcześniej przegrywali mecz za meczem. Dlatego uważam, że jednym z głównych celów pracy z drużyną była głowa, odblokowanie mentalne. Po wygranych z Pogonią i ŁKS-em ci zawodnicy na nowo uwierzyli, że potrafią grać w piłkę, że są mocni. Co ważne, broniliśmy się również dobrym okresem przygotowawczym, w którym wyniki sparingów też były dla nas istotne, bo chcieliśmy ciągnąć serię bez porażki. To wszystko scementowało drużynę wokół celu. Wszyscy czuli się za to odpowiedzialni. Wiedzieliśmy, że tylko my mamy na to wpływ, żeby to wszystko, co złe, odwrócić. I to jest odpowiedź na pytanie o potencjał tej drużyny. Co nie znaczy, że nie trzeba jej wzmacniać.

- W grudniu daliście sobie i kibicom nadzieję, wiosną wystartowaliście jak burza. Wisła była świetnie przygotowania już na pierwsze lutowe mecze. Później przyszła jednak pandemia, przerwa w rozgrywkach, a po niej drużyna nie wyglądała już tak dobrze. Zapytam zatem wprost, kto odpowiadał za przygotowanie fizyczne drużyny w zimie, a kto w okresie przed restartem rozgrywek?
- Odpowiem również wprost. Tak jak w zimie, tak i w przerwie spowodowanej pandemią odpowiadałem za całościowy proces treningowy. Oczywiście cały sztab szkoleniowy brał w tym aktywny udział. Mieliśmy w ostatnim półroczu dwa zupełnie różne okresy przygotowawcze. Pierwszy, który mogliśmy zaplanować z dużym wyprzedzeniem. Taki, w którym mieliśmy wszystko dopięte na ostatni guzik, kiedy rozgrywaliśmy mecze kontrolne. Mogliśmy budować siłę, która przeradzała się w moc. Mogliśmy przechodzić kolejne etapy budowania wytrzymałości, żeby trafić z formą już w pierwszy mecz. W okresie pandemii było natomiast dużo niepewności i wynieśliśmy nowe doświadczenie. Środki treningowe, pomysł na drużynę był cały czas taki sam. To ja odpowiadam za drużynę i jeśli ona teraz wygląda słabiej, jeśli są kontuzje, jest to moja odpowiedzialność. Tak samo jak wtedy, gdy było dobrze.

Wisła Kraków. Transfery, wypożyczenia, kontrakty, plotki - ...

- Gdy niedawno wyszło na światło dzienne, że szykują się zmiany w sztabie trenerskim, nie chciał pan się na ten temat wypowiadać. Czy teraz może pan już powiedzieć, dlaczego z pańskiego sztabu odchodzą tacy współpracownicy jak: Dawid Szulczek, Paweł Sikora i przede wszystkim uznawany za jednego z najlepszych trenerów od przygotowania fizycznego w Polsce Leszek Dyja? Czy doszło między wami do jakiegoś nieporozumienia?
- Dawid ma przed sobą nowe wyzwanie. Dostał możliwość samodzielnego prowadzenia drużyny, bycia pierwszym trenerem i właśnie taką szansę dostanie w Suwałkach. Paweł Sikora odchodzi, bo po prostu zmniejszamy sztab. A jeśli chodzi o Leszka Dyję, to mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobry fachowiec. To, że tak dobrze wyglądaliśmy po zimowym okresie przygotowawczym, to również jego ogromna zasługa. Ze względu na bardzo duży szacunek wobec trenera nie chciałbym komentować sprawy jego odejścia ze sztabu. Najważniejsza jest drużyna i wierzę, że planowane zmiany jej pomogą.

- Kto zatem zastąpi tych trenerów w pańskim sztabie? Pan to już wie?
- Tak, jesteśmy w trakcie dopinania tej kwestii. Prowadzone są rozmowy i myślę, że w najbliższych dniach pojawi się komunikat w sprawie asystenta oraz trenera od przygotowania fizycznego.

- Odpowiedzieliście już sobie na bardzo ważne pytanie, skąd w zespole tak duża liczba kontuzji i jak przede wszystkim zapobiec temu trendowi w przyszłości? To ważne pytanie, bo prezes Dawid Błaszczykowski jasno powiedział, że kadra w nowym sezonie nie będzie tak liczna jak w tym, który właśnie się skończył.
- Robimy wszystko, żeby podnieść jakość każdego elementu naszej pracy. Gdyby tak głębiej się nad tym zastanowić, zobaczymy problemy zdrowotne, które pojawiły się jesienią, gdy nakręcała się spirala porażek. Po pandemii mamy kolejne kontuzje i… to są w znacznym stopniu ci sami piłkarze. Proszę mi wierzyć, że w okresie pandemii wykonaliśmy mnóstwo pracy prewencyjnej, żeby zapobiec urazom. Były ćwiczenia funkcjonalne, tabaty, wytrzymałość siłowa, dużo ćwiczeń wzmacniających wszystkie grupy mięśniowe. To była taka objętość, która miała zapobiec kontuzjom. Robiliśmy to, bo wiedzieliśmy, że będziemy mieć niewiele czasu na przygotowania typowo piłkarskie. Mieliśmy tylko dwa tygodnie na to, żeby odświeżyć taktykę w dużych grach. Wyciągamy jednak wnioski. Bardzo dokładnie śledzimy ewentualną podatność na kontuzje graczy, którzy mają do nas trafić. Trzeba też jednak rozumieć sytuację klubu w momencie, gdy był on ratowany. Przy bardzo trudnej sytuacji finansowej, trzeba było uzupełniać kadrę o piłkarzy wartościowych, przy których ryzyko wystąpienia kontuzji było jednak większe. A wracając do przygotowań w dobie pandemii, to myślę, że ta niecodzienna sytuacja dla wszystkich trenerów była dużą lekcją.

- Przejdźmy do drużyny, bo tutaj też szykują się duże zmiany. Może z niej odejść ośmiu-dziesięciu zawodników z obecnej kadry? To dużo. Tym bardziej, że część z tych piłkarzy to wiodące postacie w drużynie. Wierzy pan, że na początek przygotowań będzie pan miał już w kadrze następców, czy trzeba będzie czekać nawet do zakończenia okna transferowego na okazje? A to okno, przypomnijmy, będzie tym razem otwarte bardzo długo, bo aż do 5 października.
- Nie wierzę, że na początek przygotowań będę miał kompletną kadrę. To będzie bardzo specyficzne okno transferowe, podczas którego z jednej strony będzie sporo czasu na decyzje. Wiemy jednak również, że już teraz czasu jest mało, bo będziemy mieli trzy tygodnie na przygotowania, po których od razu zagramy w Pucharze Polski. Przygotowanie fizyczne znów będzie kluczowe. Trzeba zatem to wszystko wyważyć, odpowiednio poukładać. Nie liczę na to, że kompletna kadra rozpocznie przygotowania 30 lipca, wierzę natomiast, że kilku nowych graczy będę miał już do dyspozycji. Zdaję sobie jednak sprawę, że czasu na takie ruchy jest mało. Później jest wspomniany Puchar Polski, następnie zagramy dwie kolejki nowego sezonu i nastąpi przerwa na kadrę, kiedy znów będziemy mogli dobrze popracować z myślą o dalszej części sezonu.

- Nazwisk pan pewnie nie poda, ale zapytam inaczej. Czy do Wisły przyjdą wkrótce zawodnicy z jakością, czy tylko „na sztukę”?
- Zdecydowanie z jakością! Kadrę będziemy mieć mniej liczną, ale staramy się o piłkarzy, którzy podniosą jakość drużyny. Takich, którzy będą mieć wszelkie prawo, aby myśleć o miejscu w podstawowym składzie. W wielu przypadkach rozmowy są bardzo zaawansowane. Choć muszę zdradzić, że nie są to łatwe negocjacje, choćby pod względem finansowym. Chcemy dysponować mniejszą kadrą, ale ze znakiem jakości.

A gdyby piłkarze Wisły Kraków byli... kobietami? Obejrzyj zdjęcia!

- Pytanie, czy znajdzie się w niej, wspomniany już w naszej rozmowie Alon Turgeman? Jeszcze nie tak dawno prezes Dawid Błaszczykowski mówił, że zatrzymanie Izraelczyka w Wiśle jest praktycznie niemożliwe z przyczyn finansowych. Ostatnio ponoć jednak sporo się w tej kwestii zmieniło, a klub czyni starania, żeby Turgeman jednak w Krakowie został. Jak duże są na to szanse? I czy nie ma pan obaw, że częste kontuzje tego zawodnika mogą być jednak problemem w perspektywie całego sezonu?
- Po pierwsze to prawda, że trwają rozmowy o tym, żeby Alon mógł u nas zostać. A jeśli chodzi o ograniczenie ryzyka kontuzji w jego przypadku, to myślimy nad wprowadzeniem jeszcze większej indywidualizacji do treningów. Chcemy zatrzymać Alona przede wszystkim dlatego, że jest bardzo dobrym piłkarzem. To dlatego tak klub o niego walczy. Następne badania i postępy w leczeniu też mogą mieć jakiś wpływ na to, jak potoczą się jego dalsze losy w Wiśle. Jest kilka czynników, które będą miały znaczenie przy podejmowaniu decyzji.

- Jakie pozycje do obsadzenia są dla pana w tym momencie priorytetem, bo jeśli patrzeć na to z boku, to wydaje się, że potrzebni są skrzydłowi, napastnicy, stoper. Zgadza się?
- Dokładnie. To są nasze podstawowe cele. Musimy w tym wszystkim również pamiętać o przepisie o młodzieżowcu. Chcemy tak to poukładać, żeby nasi młodzi zdolni chłopcy też mieli szansę na pokazanie się na boisku.

Wisła Kraków pożegnała swoich weteranów - Pawła Brożka i Mar...

- Chciał pan, żeby w drużynie został na kolejny sezon Rafał Boguski i jest blisko podpisania nowego kontraktu. Z nie do końca zrozumiałych powodów „Boguś” nie cieszy się uznaniem części kibiców. Chyba nie ma drugiego zawodnika, który miałby tyle negatywnych komentarzy, momentami ocierających się o zwykły hejt. Czy jako trener może pan powiedzieć tym kibicom, kim dla pana w drużynie jest Rafał Boguski i dlaczego chce go pan mieć dalej w zespole?
- Rafał Boguski to przede wszystkim profesjonalista. Choć, jak na piłkarza ma swoje lata, to tego nie widać, bo radzi sobie bardzo dobrze z intensywnością gry w ekstraklasie. To, jakie on liczby „wykręca” w każdym meczu, nie jest przypadkiem. Rafał daje bardzo pozytywny przykład naszej młodzieży. To takie pierwsze elementy, które decydują o tym, że chcemy, żeby „Boguś” z nami został. Poza tym musimy zbalansować doświadczenie z młodzieżą w naszej szatni. Rafał i Kuba zapewniają nam ten balans. Rafał jest przy tym bardzo uniwersalnym zawodnikiem. On realizuje wszystkie założenia, które każdy z trenerów mu nakreślał. Dlatego jest tak cenionym piłkarzem przez kolejnych szkoleniowców. Mało kto widzi „czarną” robotę, którą wykonuje Rafał na boisku. Mam tutaj na myśli asekurację, pressing, wypracowanie przewagi w bocznych sektorach, współpraca ze swoimi kolegami. Jest pod tym względem top! Oczywiście każdy z kibiców chciałby widzieć Rafała na boisku takiego, jak kiedyś, gdy prowadził grę, miał dużo kluczowych podań, asyst, goli. Tego brakuje i stąd pewnie krytyka. Ale wykonuje dla drużyny mnóstwo dobrej pracy, co potwierdził ostatnio, gdy wychodził na boisko, udowadniając, że warto mu kolejną szansę po prostu dać.

- Wróćmy do młodzieży. Aleksander Buksa jest bliski podpisania nowej umowy z Wisłą. On ostatnio gra nieco słabiej, za to widać po nim, że zmężniał, nabrał masy. Czy to prawda, że Olek pracuje według specjalnego programu, żeby właśnie mógł dojrzeć pod względem fizycznym, co w niedalekiej przyszłości pomoże mu skuteczniej walczyć z obrońcami?
- Nie tylko Olek, ale generalnie cała nasza młodzież musi pracować według indywidualnego programu treningowego. Olek musi obudować się mięśniami. Jest tego bardzo świadomy, ale też my wszyscy zdajemy sobie sprawę, że trzeba być z tym bardzo ostrożnym. Olek budując masę mięśniową, nie może stracić szybkości, koordynacji ruchowej, technicznej. Ten młody piłkarz potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby dojrzeć fizycznie i piłkarsko.

- Który z młodzieżowców poza Buksą ma pana zdaniem szansę w najbliższych czasie wskoczyć na wyższy poziom?
- Nie lubię składać takich deklaracji, ale to że w szerokiej kadrze znalazł się Kacper Duda, nie jest działaniem „pod publiczkę”. To jest chłopak z potencjałem. Ma szansę na rozwój, dobrze czuje się w środku pola. Może być też takim fajnym, fałszywym skrzydłowym. Do tego jest z nami Dawid Szot, który robi systematycznie postępy. Przyszedł do nas jeszcze Konrad Gruszkowski, który bardzo dobrze zaprezentował się w Motorze Lublin i warto na niego zwrócić uwagę. To może być bardzo dobry prawy obrońca.

- Jest jeden piłkarz w Wiśle, któremu kończy się nie tylko wiek młodzieżowca, ale i kontrakt. Chciałby pan mieć Kamila Wojtkowskiego w drużynie w kolejnym sezonie?
- Rozmowy trwają, jednak na jakiekolwiek decyzje musimy jeszcze chwilę poczekać.

Gdzie urodzili się piłkarze Wisły Kraków? Od Truskolasów prz...

- Czy zapadła już decyzja w sprawie Michała Maka, który ostatnio nie grał ze względów zdrowotnych? W jego kontrakcie jest aneks o przedłużeniu umowy, ale klub jedynie może, ale nie musi z tej opcji skorzystać.
- Przede wszystkim chcę podkreślić, że Michał mocno walczył o siebie. Miał problem z chrząstką w stawie kolanowym, ale odbudowała się już. Jest już po powtórnych badaniach. Rozmawiamy z Michałem o różnych opcjach, ale prosiłbym o cierpliwość przy kwestiach transferowych, nie tylko w tym przypadku. Pamiętajmy też o równowadze w szatni. My chcemy w niej mieć Polaków i to takich, którym nie trzeba w specjalny sposób tłumaczyć, jakim klubem jest Wisła Kraków. Michałowi właśnie nie trzeba…

- Utrzymanie Wisły Kraków to pański duży sukces. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, biorąc pod uwagę fakt, w jakiej sytuacji przejmował pan zespół w listopadzie. Z drugiej strony faktem jest również to, że 13. miejsce, które zajęliście na koniec rozgrywek, jest najgorszym od sezonu 1993/94, czyli tego, w którym „Biała Gwiazda” spadła ostatni raz z ekstraklasy! Generalnie ostatnie dwa lata dla kibiców Wisły, dla wszystkich osób związanych z klubem, z różnych względów były bardzo ciężkie, momentami wręcz traumatyczne. Sytuacja finansowa klubu wciąż jest trudna, ale czy mimo to, może pan dzisiaj zagwarantować, że nowy sezon będzie przynajmniej pod względem sportowym dużo spokojniejszy, a drużyna powalczy o coś więcej niż tylko utrzymanie?
- Jako trener nie mogę zagwarantować konkretnego miejsca i nawet nie chcę się bawić w takie dywagacje. Klub wciąż ma swoje problemy, powoli staje na nogi. Ale to jest klub, który ma ogromny potencjał i proszę mi wierzyć, że piłkarze to czują. Mam tutaj na myśli tych zawodników, z którymi rozmawiamy. Wierzę, że powoli odbudujemy Wisłę, że ściągniemy jakościowych piłkarzy i pracując ciężko na co dzień, wyznaczymy sobie wspólny, ambitny cel. A tym celem na pewno nie będzie druga ósemka tabeli.

- Przygotowania rozpoczynacie 30 lipca. Znów pojedziecie do Arłamowa na zgrupowanie?
- Takie były plany, ale być może ulegną one modyfikacji ze względu dostępność terminów. Nie chcemy zmieniać ustaleń urlopowych, bo po tak ciężkim sezonie 10 dni odpoczynku piłkarzom po prostu się należy. Siedem dni mają wypoczywać, a w kolejnych trzech dniach mają już zacząć pracę według rozpisek, które dostaną od sztabu. Później rozpoczniemy okres przygotowawczy, a o jego szczegółach myślę, że niebawem poinformujemy.

- Sparingi uda się rozegrać?
- Tak. Mamy w planach sparingi 5 i 8 sierpnia, a później czeka nas już Puchar Polski.

Wisła Kraków bez obcokrajowców w pierwszym składzie. Wcale n...

Czytaj także

Głośne powroty piłkarzy do ekstraklasy.

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Artur Skowronek: Do Wisły przyjdą zawodnicy z jakością! - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3