Wisła Kraków. Franciszek Smuda: Przy takiej Wiśle, jak dzisiaj, wrzaski nic nie pomogą

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Trener Franciszek Smuda w Wiśle Kraków pracował trzykrotnie. Przeżywał w niej różne chwile
Trener Franciszek Smuda w Wiśle Kraków pracował trzykrotnie. Przeżywał w niej różne chwile Dariusz Śmigielski
- To jest pytanie do Artura Skowronka. On to powinien wiedzieć najlepiej. Musi nad tym zapanować. Życzę mu z całego serca, żeby jak najszybciej pozbierał to wszystko i żebyśmy znów widzieli taką Wisłę, jak w Mielcu. Bo tam to Wisła zagrała po prostu koncert - mówi Franciszek Smuda, były trener m.in. Wisły Kraków w odpowiedzi na pytanie, co należy zrobić, żeby „Biała Gwiazda” grała bardziej regularnie na dobrym poziomie.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Oglądał pan ostatni mecz Wisły Kraków z Wartą Poznań?
- Oglądałem.

- Co pana zdaniem może zrobić trener, gdy mecz wymyka się spod kontroli? Pan pewnie miał takich spotkań wiele, a ja pamiętam choćby mecz z 2014 roku z Zawiszą w Bydgoszczy, gdy też bardzo szybko prowadziliście 1:0, później w drugiej połowie rywal strzelił dwie bramki, ale jednak potrafiliście szybko odzyskać inicjatywę i wygrać ostatecznie 4:2. To pokazuje, że trener może pomóc drużynie.
- Nie chcę krytykować jakiegokolwiek trenera, że sobie nie poradził, bo to jest futbol. Pewnych rzeczy nie da się zaprogramować jak w komputerze, wydarzenia na boisku czasami zmieniają się z minuty na minutę. Mogę mówić o sobie. Miałem czasami taki momenty, że już przed pierwszym gwizdkiem potrafiłem wyczuć, czy mecz będzie dobry w naszym wykonaniu, czy wprost przeciwnie, bardzo ciężki. Czasami człowiek czuł w szatni zapał do gry, widział, że chłopaki są nabuzowani. Kierownik Widzewa Tadziu Gapiński nawet mówił mi czasami, że jestem jak czarownica. U trenerów jest tak, że albo to masz, albo nie. To jest tak samo z utalentowanymi zawodnikami. Jeden trener popatrzy i po jednym, dwóch treningach zauważy, że chłopak coś w sobie ma. Inny będzie patrzył pół roku i nie dostrzeże możliwości zawodnika.

- Pan rozumie, dlaczego Wisła rozgrywa tak rożne mecze?
- Nie rozumiem. Niedawno oglądałem mecz Wisły ze Stalą Mielec. Po tym spotkaniu mówiłem do znajomych, że jak oni teraz złapią rytm, to rozwalą tą ekstraklasę. A później w następnych meczach już był ból. To rzeczywiście dziwna sprawa. Niby ktoś mógł powiedzieć, że co to za sztuka wygrać z taką Stalą, ale popatrzmy na inne mecze tej drużyny. Rywale wcale tak łatwo z nimi nie mają, o czym przekonało się ostatnio Zagłębie. A Wisła mogła tamto spotkanie wygrać nawet 10:0. Dlaczego natomiast gra tak różne mecze? Trudne pytanie. Niby tam jest trochę młodych chłopaków, którzy mają prawo do zmiennej formy, ale też jest sporo doświadczonych piłkarzy. Mimo wszystko można spodziewać się, żeby drużyna grała bardziej regularnie. Nie chcę jednak się mądrzyć. To pytanie bardziej do trenera Artura Skowronka. On najlepiej wie, co w tej szatni się dzieje i jak sobie radzić z problemami. Ja wiem tyle, że praca z młodymi zawodnikami to nie zawsze jest bułka z masłem. Weźmy mój ostatni pobyt w Wiśle. Miałem w kadrze z ośmiu chłopaków, którzy byli mistrzami Polski juniorów. I co? I dzisiaj żadnego z nich nie ma na poziomie ekstraklasy. A możliwości naprawdę mieli. Pamięta pan tego Tomka Zająca. Jak wchodził na 15-20 minut, to kręcił obrońców, aż miło było patrzeć. Dzisiaj nie ma go na mapie…

Czytaj także

- Czyja to wina? Tych chłopaków, że źle pokierowali swoimi karierami czy osób, które ich prowadziły?
- Czasami brakuje takim młokosom cierpliwości. Ten Zajączek to mi opowiadał, że Korona daje mu dobre pieniądze, że ma kontrakt na stole. I że tam będzie miał pewne miejsce do gry. Powtarzałem jemu i innym młodym piłkarzom, że muszą być cierpliwi, ciężko pracować i żeby zostali w Wiśle, bo to jest ich gniazdo, gdzie urosną im pióra, a później będą mogli wyfrunąć. A z młodymi, również tymi z obecnej Wisły, to czasami jest tak, że od razu im się Real Madryt marzy…

- Czyżby nawiązywał pan teraz do zamieszania wokół Aleksandra Buksy?
- Na dzisiaj to nie wiadomo, czy ten Buksa, choć na pewno talent ma, w ogóle zrobi jakąkolwiek karierę. On to na razie ze swoim ojcem powinien mieć jeden cel - wywalczyć pewne miejsce w Wiśle, zrobić króla strzelców, a później niech jedzie podbijać świat. Bo, jak tak dalej pójdzie, to za chwilę wyląduje co najwyżej tak, jak jego brat, w MLS. I słuch po nim zaginie. Bo kto poważnie podchodzi do MLS? Liczą się ligi w Europie, bo do Stanów Zjednoczonych to jeżdżą głównie ludzie, którzy już coś w futbolu osiągnęli i tam jadą jeszcze trochę się pobawić i zarobić kasę na koniec kariery.

- Wróćmy do Wisły. Co powinno się zrobić, żeby grała więcej takich meczów, jak ze Stalą Mielec, a mniej takich jak z Wartą Poznań?
- Powtórzę jeszcze raz - to jest pytanie do Artura Skowronka. On to powinien wiedzieć najlepiej. Musi nad tym zapanować. Życzę mu z całego serca, żeby jak najszybciej pozbierał to wszystko i żebyśmy znów widzieli taką Wisłę, jak w Mielcu. Bo tam to Wisła zagrała po prostu koncert!

- Tylko, że jak popatrzeć w terminarz, to przed Wisła Alpy. Najpierw Zagłębie Lubin, a później kolejno: Cracovia, Legia, Lech. Kibicom „Białej Gwiazdy” trudno w tym momencie o optymizm…
- Spokojnie. Im mocniejszy rywal, tym drużyna mocniej się spręża. Nie trzeba wtedy nic w szatni mówić, mobilizacja robi się sama. W tej szatni jest jeszcze Kuba, doświadczony chłopak, który wie jak pomóc zespołowi od środka. Niech zagrają w następnych meczach 50 procent tego, co w Mielcu, a będzie dobrze.

- A pan miał w swojej karierze takie mecze, w których zespół podchodził do sprawy na zasadzie takiej, że spotkanie samo się wygra, lekceważył rywala?
- Pewnie. Już gdy pracowałem w Mielcu, mieliśmy taki mecz, na który jechaliśmy ze zgrupowania do jakiegoś słabego pozornie rywala. W autokarze były śmichy, chichy, a później na boisku było „w łeb” 0:3. Takie coś się zdarza, ważne, żeby nie za często.

Czytaj także

- I co trener może wtedy zrobić? Bidony mają latać po szatni?
- Bidony to w takiej sytuacji mogą latać, jak się ma takiego samograja, jak ja miałem w Widzewie czy w Wiśle, gdy pracowałem w niej pierwszy i drugi raz. Wtedy to można było wymagać, bo to byli zawodnicy, którzy mieli ogromne umiejętności. Mógłbym długo wymieniać: „Żuraw”, „Franek”, „Kosa”, „Szymek”, Grzesiek Pater. Ale to byli piłkarze! Przy takiej Wiśle, jak dzisiaj, wrzaski moim zdaniem nic nie pomogą. Trzeba im dać więcej serca. Trzeba im zrobić trening, jaki lubią. Muszą w tygodniu dobrze się poczuć, wyczyścić głowy. Oni sami wiedzą, że zawalili sprawę z tą Wartą, nie ma ich co jeszcze dobijać. Trzeba im dać szansę na rehabilitację. Wierzę, że już w sobotę to pokażą.

- Zostawmy Wisłę. Na koniec chciałem pana zapytać, jak wygląda sprawa pańskiej współpracy z Podhalem Nowy Targ?
- Zacznijmy do tego, że w Podhalu jest super Akademia! Pan prezes Wojas pytał, czy nie doradziłbym im w sprawie szkolenia młodzieży. Nie ma natomiast mowy, żebym się wtrącał w sprawy drużyny w III lidze. To już nie dla mnie. Tam niech pracuje młody trener, na dorobku. Ja to mogę myśleć jeszcze o ekstraklasie. Jednego meczu mi brakuje do 500 w ekstraklasie, więc jakieś nadzieje jeszcze mam… A w III lidze nikomu miejsca zajmować nie będę. Niech pracują młodzi.

- A w sprawie pracy przy Akademii Podhala zostało coś sformalizowane?
- Nie. Rozmawialiśmy tylko z dyrektorem Gorczykiem i prezesem Wojasem przy kawie, że mogę coś im tam doradzić. Tyle. Żadnych konkretów, że miałbym się z nimi związać jakąś umową, nie było. To są generalnie super ludzie, bardzo zaangażowani. Chyba z 300 dzieciaków tam trenuje. Mają bardzo dobrą opiekę, wszystko jest zadbane. Wiele klubów ekstraklasy mogłoby się uczyć od nich, jak organizować szkolenie.

Rekordowe transfery Wisły Kraków. Najdrożej sprzedani piłkar...

Wisła Kraków. MEMY o fatalnych występach na boisku. "Nie gra...

Czytaj także

Jerzy Brzęczek zwolniony z reprezentacji Polski

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Franciszek Smuda: Przy takiej Wiśle, jak dzisiaj, wrzaski nic nie pomogą - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie