Wisła Kraków. Radosław Sobolewski. Wiślak z krwi i kości, który ma ratować „Białą Gwiazdę”

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Z Wisłą Kraków Radosław Sobolewski przeżył praktycznie wszystko. Był mistrzem Polski, grał w europejskich pucharach, ale też jako jeden z trenerów uczestniczył w jej sportowym upadku, gdy w maju spadała z ekstraklasy. Teraz zrobi wszystko by „Biała Gwiazda” do niej wróciła.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Był 29 maja 2011 roku. Na nieoddanym jeszcze w pełni nowym stadionie przy ul. Reymonta zjawiło się ponad 24 tysiące widzów, by celebrować to, o czym wiadomo było wtedy od dwóch tygodni i derbowego meczu z Cracovią. To właśnie w tym najważniejszym z najważniejszych dla każdego wiślaka meczu „Biała Gwiazda” wygrała 1:0 i zapewniła sobie 13. tytuł mistrza Polski. Dwa tygodnie później po meczu z Polonią Warszawa pozostało już tylko dopełnić przyjemnej formalności i odebrać mistrzowski puchar. Krótko po godz. 19 Radosław Sobolewski uniósł triumfalnie najważniejsze trofeum w polskim futbolu jako kapitan Wisły Kraków. Któż mógł przypuszczać, że właśnie mamy do czynienia z końcem epoki, że to ostatnie mistrzostwo dla „Białej Gwiazdy” na lata, a w kolejnych sezonach w klubie będzie tylko gorzej i gorzej…

Dla Sobolewskiego to mistrzostwo z 2011 roku było czwartym, jakie zdobył w barwach Wisły. Trafił do niej w zimie sezonu 2004/2005 z Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Dzięki temu dokonał rzeczy rzadkiej, bo w jednych rozgrywkach został zarówno mistrzem - z Wisłą - jak i wicemistrzem Polski - z Groclinem. Kolejne lata w Krakowie były dla niego pewnego rodzaju przeplatanką. Były słabsze sezony, gdy Wisła przeżywała kryzysy, zajmowała dalsze miejsca, nie trafiała na tron, były i dwa znakomite, gdy pod wodzą Macieja Skorży krakowianie grali po prostu świetnie, znów zapisując się złotymi głoskami w historii klubu, dopisując tytuły numer 11 i 12.

Niezwykle ważną postacią tej ekipy był już „Sobolewski” - synonim prawdziwego wojownika, ale też piłkarza o dużych umiejętnościach. I takiego, który kieruje się swoimi zasadami, decyzjami, choćby były one czasami zaskakujące. Tak jak w 2007 roku, gdy był ważną częścią reprezentacji Polski, która wywalczyła historyczny awans na mistrzostwa Europy. A „Sobol” po końcowym gwizdku ostatniego, decydującego o awansie meczu z Belgią w Chorzowie oznajmił, że zrezygnuje z kadry i wyjazdu na Euro… Uznał, że to jest najlepszy moment i że jeśli ma kończyć grę w reprezentacji, to na własnych zasadach.

Na wielkim turnieju jednak zagrał. W 2006 roku w Niemczech, gdzie zapisał się na kartkach historii polskiego futbolu, choć pewnie nie w taki sposób by chciał… W 75. min meczu z Niemcami w Dortmundzie otrzymał bowiem czerwoną kartkę, a był to pierwszy taki przypadek w historii naszej reprezentacji, jeśli chodzi o mundiale. W sumie w reprezentacji Polski Sobolewski zaliczył jako piłkarz 32 mecze, strzelił jedną bramkę.

W Wiśle po zakończeniu reprezentacyjnej przygody, był Sobolewski wciąż postacią niezwykle istotną w szatni i poza nią. Ze swoim charakterem był jednymi z liderów drużyny. Nie powiemy, że jedynym, bo tamta ekipa była naszpikowana tak mocnymi osobowościami, że z dzisiejszych piłkarzy, którzy zakładają koszulki z białą gwiazdą, może ze dwóch, trzech graczy mogłoby się w ogóle zbliżyć w okolice szatni…

Po mistrzostwie Polski w 2011 i nieudanym szturmie na Ligę Mistrzów w Wiśle zaczęło się dziać coraz gorzej. Zespół popadał w przeciętność, klub w kłopoty organizacyjne. Ostatnim akordem przypominającym erę wielkiej Wisły były występy w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2011/2012 Sobolewski wiele jednak wtedy w tych rozgrywkach się nie nagrał, bo złapał kontuzję, a ostatnim jego występem na międzynarodowej arenie w barwach Wisły było wyjazdowe spotkanie z Twente Enschede, przegrane przez „Białą Gwiazdę” 1:4. W sumie w europejskich pucharach zagrał dla Wisły 29 razy.

Łzy na pożegnanie

Później „Sobol” zaliczył jeszcze dwa sezony w Wiśle, w których popadała ona już w coraz większą przeciętność. Po zakończeniu rozgrywek w 2013 roku został poinformowany, że to już koniec, że więcej z białą gwiazdą na koszulce nie zagra. I wtedy można się było tak naprawdę przekonać, ile to dla tego chłopaka rodem z Białegostoku znaczyło naprawdę. Przez większość swojej kariery Radosław Sobolewski unikał mediów, ale wtedy, 20 czerwca 2013 roku zgodził się wziąć udział w pożegnalnej konferencji prasowej, na której miał opowiadać o swojej pięknej karierze w Wiśle. Tyle, że z konferencji niewiele wyszło… „Sobol”, ten boiskowy twardziel, który nigdy nie odpuszczał na zielonej murawie, pokazał swoje drugie oblicze, wrażliwego człowieka, który po prostu rozpłakał się, przeprosił i wyszedł z sali… Nie był w stanie odpowiadać na pytania.

Podziękowanie od kibiców i powrót po trzech latach

Los tak chciał, że Sobolewski bardzo szybko na Reymonta wrócił. Z Wisły przeniósł się bowiem do Górnika Zabrze, z którym „Biała Gwiazda” miała zagrać w 1. kolejce następnego sezonu. Kibice z Krakowa nie mogli przepuścić takiej okazji, by podziękować legendzie klubu za lata gry z poświęceniem. Przygotowali specjalną oprawę, której głównym motywem była wielka „sektorówka” z podobizną Sobolewskiego, a pod nią napis „Sobol, nie zapomnij”. Nie zapomniał. Pod koszulkę Górnika ubrał drugą, z napisem „Wierność”, symbolizującą przywiązanie do Wisły. Zaprezentował ją całemu stadionowi, gdy schodził przy gromkich brawach z boiska w drugiej połowie.

W Górniku pograł jeszcze trzy sezony. W Zabrzu też zaskarbił sobie sympatię kibiców, bo piłkarze, którzy grają z poświęceniem, rzetelnie wykonują swoje obowiązki w każdym miejscu znajdą swoich zwolenników. W głowie miał już jednak plan na to, co po karierze piłkarza. Chciał zostać trenerem, a że najlepiej do zawodu startować w naturalnym środowisku, trafił oczywiście do Wisły, gdzie wszedł do sztabu Dariusza Wdowczyka. Tam spotkał kilku dobrych znajomych z okresu wspólnej gry dla „Białej Gwiazdy”. Rafał Boguski, dzisiaj piłkarz Puszczy Niepołomice, a w barwach Wisły trzykrotny mistrz Polski, o swoim koledze, ale też trenerze mówi: - Wybitna osobowość! Świetny piłkarz i człowiek. Radek był zawsze bardzo ważną postacią w naszej szatni. Wiedział, co powiedzieć, jak zmobilizować zespół, ale ma też analityczny umysł nie były to uwagi tylko w stylu bojowych okrzyków, a bardziej wskazówek, co trzeba poprawić, udoskonalić. Ja osobiście bardzo szanuję „Sobola” zarówno jako kolegę z drużyny, ale też trenera.

Pytany, jakimi cechami charakteryzuje się Sobolewski trener, Boguski odpowiada: - Jeśli mam być szczery, to trudno mi jest Radka oceniać tak w pełni obiektywnie, bo gdy ja grałem w Wiśle był przede wszystkim asystentem, zespół przejmował co najwyżej awaryjnie. Nie mogę zatem powiedzieć np. jak wygląda okres przygotowawczy pod jego kierunkiem. Z drugiej strony pewne cechy można było zauważyć już nawet wtedy, gdy przejmował zespół na krótko. To jest człowiek, który ma swoje zasady i potrafi je od drużyny wyegzekwować. Jest w tym konsekwentny. Potrafi też rozwijać zawodników, bo jako asystent kolejnych trenerów w Wiśle pracował z wieloma graczami indywidualnie, co wychodziło im później na dobre, rozwijali się. Jeśli mam być szczery, Wisła zrobiła moim zdaniem najlepszy ruch w tym trudnym dla niej momencie stawiając na „Sobola”. To jest człowiek, trener, który na głowie stanie, żeby pomóc temu klubowi. Ale nie jest to tylko kwestia chęci. Bo on ma naprawdę dużą wiedzę trenerską, którą potrafi drużynie przekazać.

Boguski wskazuje również na umiejętności mobilizacyjne Sobolewskiego. - Pamiętam jak w 2017 roku wpadliśmy w dołek, graliśmy coraz gorzej - wspomina „Boguś”. - Przyszedł w końcu bardzo słaby mecz z Wisłą Płock, który przegraliśmy na swoim stadionie, a już za trzy dni mieliśmy grać derby. Zwolniono Kiko Ramireza, zespół awaryjnie przejął Radek. I potrafił trafić do naszych głów. Minęły trzy dni, a zagraliśmy zupełnie inny mecz i rozbiliśmy Cracovię na jej terenie aż 4:1. To w dużej mierze była zasługa „Sobola”.

W Wiśle przede wszystkim asystent

W drugiej dekadzie XXI wieku Sobolewski w Wiśle był asystentem nie tylko wspomnianych już tutaj Wdowczyka i Ramireza, ale też Joana Carillo i Macieja Stolarczyka. Ten ostatni, dzisiaj szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, był też mocno związany z Wisłą Kraków, w barwach której zdobywał mistrzowskie tytuły jako piłkarz, a której był jednym z najważniejszych trenerów w całej jej historii. Bez „Stolara” akcja ratowania klubu na przełomie 2018/2019 po prostu by się nie udała, bo to on cementował wtedy swoją osobowością ekipę, która do historii Wisły przeszła jako „Drużyna z charakterem”. A w sztabie Stolarczyk miał przecież właśnie Radosława Sobolewskiego. Zapytaliśmy zatem szkoleniowca Jagiellonii, na jakiej zasadzie była ułożona ich współpraca?

- Byliśmy długo kolegami z boiska, razem wygrywaliśmy mecze, ale też przeżywaliśmy porażki, a to wszystko zbliża - podkreśla Stolarczyk. - Dlatego nasza współpraca w sztabie Wisły Kraków ułożona była na zasadach partnerskich, choć oczywiście każdy miał pełną świadomość, jaką ma rolę. Dużo rozmawialiśmy, każdy w tej ekipie miał prawo się wypowiedzieć, a uwagi Radka były zawsze bardzo cenne. Bo to jest świetny facet, ale również trener z dużą fachową wiedzą. Oczywiście w tamtej Wiśle na koniec cała odpowiedzialność za wynik spadała na pierwszego trenera, czyli na mnie, ale dobrze się czułem mają kogoś takiego jak „Sobol” obok siebie.

Stolarczyk też uważa, że wybór akurat Sobolewskiego na następcę Jerzego Brzęczka jest optymalny w tym momencie, w którym znalazła się Wisła.

- Jurek miał trochę pecha, bo posypały mu się kontuzje - mówi trener „Jagi”. - Wydaje mi się, że gdyby miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy, nie byłoby tej serii bez wygranej, Wisła nie wpadłaby w taką spiralę. Jeśli ktoś jednak ma ten zespół z tego wyciągnąć, to właśnie „Sobol”. Zna drużynę, ma dużą wiedzę trenerską, potrafi zmobilizować piłkarzy. Cieszę się, że dostał kontrakt nie tylko do końca roku, ale do końca sezonu z opcją przedłużenia. Ja bym chciał, żeby Radek mógł pracować jeszcze dłużej, żeby dostał szansę zbudowania w Krakowie czegoś trwałego, a tego nie da się zrobić w pół roku. Nawet dwa, trzy okienka transferowe mogą nie wystarczyć, żeby wszystkie klocki dobrze poukładać. Z drugiej strony ja świetnie wiem, rozumiem czym jest praca w Wiśle, w której jest duża presja, a kibice - choć są świetni, jedni z najlepszych w Polsce - to są również bardzo wymagający. I z tym też Radek będzie musiał się zmierzyć, choć może jako legenda tego klubu będzie mu ciut łatwiej. Dostanie po prostu kredyt zaufania. Z drugiej strony wiem, że to dla niego będzie podwójnie ważna praca. On naprawdę czuje się bardzo mocno związany z klubem, bardzo mocno przeżywa wszystko, co jest związane z Wisłą, bo wrósł w krakowskie i wiślackie środowisko na całego. Życzę Radkowi i Wiśle wszystkiego najlepszego. Bardzo bym chciał, żeby szybko wróciła do ekstraklasy. Trzymam za to mocno kciuki!

Plusem dla Sobolewskiego jest fakt, że przejmując teraz Wisłę, ma już za sobą znacznie większy bagaż doświadczeń trenerskich niż wcześniej. W latach 2019-2021 pracował jako samodzielny trener w Wiśle Płock, gdzie potrafił zaliczać efektowne serie nawet siedmiu wygranych z rzędu. Ten czas, spędzony na Mazowszu na pewno pokazał, że Radosław Sobolewski ma warsztat, umiejętności, by funkcjonować w profesjonalnym futbolu jako samodzielny trener. Teraz będzie miał okazję potwierdzić to w klubie dla niego szczególnym. Staje przed wielką szansą, by spełnić marzenia kibiców z ul. Reymonta i wprowadzić zespół do ekstraklasy. Jeśli to zrobi, legenda „Sobola” stanie się jeszcze większa. I zada w ten sposób również kłam wszystkim tym, którzy dzisiaj powątpiewają czy postawienie akurat na niego to dobry pomysł.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial w Katarze. Polscy kibice przed meczem z Argentyną

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Radosław Sobolewski. Wiślak z krwi i kości, który ma ratować „Białą Gwiazdę” - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie