„Wiśnia” ciągle wydaje owoce. Lechia chce go wykopać

jac
Asysta z wczorajszego meczu z Pogonią Szczecin (2:0) była dla Piotra Wiśniewskiego z Lechii Gdańsk siódmą w sezonie. Żaden inny piłkarz w klubie nie szczyci się tyloma kluczowymi podaniami, jednak to właśnie 31-latek jest jednym z tych, którzy mają odejść.

Na Wiśniewskiego się psioczy i skamle, ale to przecież zawodnik, którego bronią liczby. W zeszłym sezonie strzelił sześć goli, ustępując w klasyfikacji kanadyjskiej jedynie dwóm obcokrajowcom: Burkińczykowi Abdou Razackowi Traore (dziewięć bramek, cztery asysty) i Brazylijczykowi Ricardinho (siedem bramek, trzy asysty). Po 33 kolejkach obecnego sezonu „Wiśnia” znowu jest w czołówce. Oprócz siedmiu asyst ma jeszcze trzy gole. Lepszym dorobkiem legitymuje się tylko Piotr Grzelczak, który zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty.

W Lechii – m.in. ustami wiceprezesa i dyrektora sportowego Andrzeja Juskowiaka - powtarzają, że przy budowie wielkiej drużyny nie zapomną o zawodnikach z regionu. Co jednak znaczą te słowa, skoro na wylocie jest ponoć i wychowanek Mateusz Bąk, który pamięta boje w A-klasie, i wspomniany Piotr Wiśniewski ze Starogardu Gdańskiego - grający w Lechii nieprzerwanie od 2005 roku. Obaj mają co prawda po 31 lat, ale wiek nie ma w ich przypadku większego znaczenia, bo rozgrywają bardzo dobry sezon, kto wie, czy nie najlepszy w karierze. Bąk dziesięć razy zachowywał czyste konto, o statystykach Wiśniewskiego zdążyliśmy już wystarczająco dużo powiedzieć.

Jeśli chodzi o tego drugiego, to argumentem za pozostaniem w klubie wydają się być nie tylko jego liczby, ale i sposób, w jaki gra. Trener Ricardo Moniz preferuje futbol radosny, ciekawy dla oka. Kto z obecnej kadry jest w stanie sprostać zadaniu? Na pewno Wiśniewski, który lubi i przede wszystkie UMIE zagrać z klepki, na wolne pole, na dobieg, wewnętrzną częścią stopy. Potrafi też krótko trzymać piłkę przy nodze, wie, kiedy przyspieszyć, zwolnić, jak się ustawić, żeby go sfaulowano na 30. metrze. Nie zawsze bryluje, nie zawsze wygrywa mecze, ale gdyby zrobić całościowy bilans, to wyszłoby pewnie, że więcej jest z niego uciechy niż zmartwień.

Z Pogonią Wiśniewski zagrał solidnie, ale bez większych fajerwerków. W 33. minucie otworzył Maciejowi Makuszewskiemu drogę do bramki, później jeszcze cwanie rozegrał rzut wolny z Piotrem Grzelczakiem, po którego uderzeniu piłka o centymetry minęła lewy słupek. W rozmowie z reporterem Canal+ Sport „Wiśnia” przyznał, że mógł zagrać lepiej, szczególnie jeśli chodzi o celność podań (według naszych wyliczeń, dogrywał z 71 procentową skutecznością), ale z wyniku spotkania jest zadowolony. Zapytany o przyszłość swoją i innych kolegów, którym wygasają w czerwcu umowy, powiedział, że zostały cztery mecze do końca sezonu i każdy z nich ma szanse na zostanie na pokładzie. Czy faktycznie ich los nie został jeszcze przesądzony? Śmiemy wątpić...

Statystyki Piotra Wiśniewskiego w meczu z Pogonią Szczecin:
Czas gry: 90 minut
Strzały celnie/niecelne: 0
Podania celne: 22 (14+8)
Podania niecelne: 9 (6+3)
Dośrodkowania celne: 2 (1+1)
Dośrodkowania niecelne: 3 (2+1)
Przechwyty: 4 (2+2)
Straty: 1 (1+0)
Wygrane główki: 2 (2+0)
Przegrane główki: 3 (2+1)
Faulował: 2 (1+1)
Był faulowany: 5 (2+3)

Lechia Gdańsk

LECHIA GDAŃSK - serwis specjalny Ekstraklasa.net

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie