Włodzimierz Obst - wyjątkowy kolega i przyjaciel przez całe życie

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Połączyła nas piłka nożna, którą uwielbialiśmy od dziecka i przez całe życie. Spotkaliśmy się w Pogoni jako dzieci i zostaliśmy z nią na zawsze – Włodzimierza Obsta wspomina Zbigniew Piasecki, szef stowarzyszenia oldbojów Pogoni Szczecin.

Urodzony 7 września 1950 r. Włodzimierz Obst to jedna z najbardziej znanych ikon Pogoni Szczecin w historii klubu. Niedawno (3 lipca) obchodziliśmy piątą rocznicę śmierci wychowawcy wielu pokoleń piłkarzy. Szkoleniowca wspomina kolega z boiska Zbigniew Piasecki.

Młodość

Mieliśmy w drużynach młodzieżowych tych samych trenerów, chociaż nie graliśmy w tych samych drużynach Pogoni, gdyż Włodek był starszy o 4 lata. Był jednym z wielu młodych chłopców, którzy z Pogodna trafili do trampkarzy Pogoni. Było to wówczas logiczne, ponieważ rodzice nie posiadali samochodów i chłopcy chodzili na mecze i treningi na piechotę. Ponieważ chodzili sami, dla większego bezpieczeństwa praktykowało się, że przychodzili po 2 lub 3. Włodek mieszkał przy ul. Mickiewicza, chodził do Szkoły Podstawowej nr 48 przy ul. Czorsztyńskiej. Trafił do trampkarzy Pogoni w 1961 roku w sposób typowy dla wielu chłopców z Pogodna. Pan Florian Krygier organizował systematyczne szkolenie młodzieży w Pogoni i był skautem nr 1. Pan Florian usiadł sobie na ławkach przy boisku szkolnym SP48. Obserwował grających chłopców, po meczu zawołał ich do siebie i zaproponował treningi w drużynie trampkarzy. Włodek otrzymał takie zaproszenie na treningi razem z jego bratem Andrzejem, młodszym od niego o rok. Zostali z Pogonią na całe życie.

Włodek należał do wyróżniających się zawodników, grał w ataku na prawym skrzydle, był szybki i miał dobrą technikę, zdobywał sporo bramek. Po okresie gry w trampkarzach trafił do zespołu juniorów prowadzonego przez wybitnego trenera młodzieży Zbigniewa Ryziewicza. Był w pewnym okresie kapitanem zespołu, wyróżniał się szybkością, z zespołem juniorów wielokrotnie zdobywał mistrzostwo województwa, jednak w rozgrywkach o mistrzostwo Polski jego zespół nie znalazł się na podium. Po ukończeniu wieku juniora grał w drużynie rezerw Pogoni. Kiedy nabawił się przewlekłej kontuzji stawu skokowego, postanowił wybrać zawód nauczyciela i trenera. Po ukończeniu Technikum Handlowego, rozpoczął studia wychowania fizycznego w Wyższej Szkole Nauczycielskiej.

Praca trenerska

Już w 1972 roku rozpoczął w klubie pracę szkoleniową z zespołami trampkarzy młodszych i starszych. Miał się od kogo uczyć. W Pogoni z młodzieżą pracowali byli piłkarze o dużym autorytecie: Ludwik Konarski, Florian Krygier, Kazimierz Sokołowski, Zbigniew Ryziewicz. Włodek wiele się od nich nauczył. Trzeba powiedzieć ,że trenerem koordynatorem szkolenia był oczywiście Pan Florian Krygier, który wcielał system szkolenia młodzieży w klubie i pilnował , żeby młodzi trenerzy mogli się uczyć i rozwijać . Trenerzy pisali konspekty, prowadzili dzienniki zajęć, a Pan Florian wizytował zajęcia, które następnie omawiał z hospitowanym trenerem. System szkolenia opierał się na ogólnej zasadzie jak w szkole, na każdym etapie szkolenia dominowały umiejętności, które zawodnik musiał opanować .To co dominowało w początkowym etapie szkolenia to technika i umiejętności indywidualne. Włodek w swojej pracy szkoleniowej trzymał się tych zasad. Był najdłużej pracującym trenerem w Pogoni, z małą przerwą pracował przez całe życie.

W roku 1986 zdobył z drużyną juniorów mistrzostwo Polski. Był to pierwszy i jedyny jak dotąd taki sukces w historii klubu. W drużynie grali między innymi: Jacek Cyzio, Dariusz Adamczuk czy Artur Chwedczuk i wielu innych, którzy zagrali później w ekstraklasie. Włodek w okresie prowadzenia juniorów w Pogoni zdobył też dwukrotnie brązowe medale.

Nauczyciel i trener

Był zawsze uśmiechnięty, pogodny, miał wyjątkowe podejście do młodych zawodników, którego nauczył się od trenerów, których miał w klubie. Ciepło i szacunek dla zawodnika biło od niego na odległość .Włodek miał to spojrzenie, które wyróżniało naszych trenerów w Pogoni, a mianowicie spojrzenie całościowe na młodego, dorastającego chłopca. Wiedział, że piłka daje szansę chłopcu na prawidłowy rozwój psychofizyczny, bo jest wspaniałym motywatorem do wysiłku, nie tylko na boisku, ale również w życiu. Nie wyróżniał tych najlepszych, liczyli się wszyscy, czyli cały zespół. Chociaż jednym z ważnych celów pracy trenerów w Pogoni zawsze było wychowanie i przygotowanie młodych piłkarzy do gry w pierwszym zespole seniorów, to prawidłowy rozwój każdego młodego zawodnika i przygotowanie go do dorosłego życia cechowało wszystkich szkoleniowców młodzieży w klubie. Musimy pamiętać, że średnio na 20 chłopców rozpoczynających szkolenie w trampkarzach Pogoni tylko 1 grał w I zespole Pogoni, a były roczniki gdzie nie udało się nikomu. Włodek wiedział, że wszyscy będą w przyszłości ambitnymi i uczciwymi mieszkańcami Szczecina czy naszego województwa. Oni będą zarażali następnych tą ambitną postawą życiową i pobyt ich na Twardowskiego był wartością, którą przekażą rodzinie, znajomym, swoim wychowankom i ta piękna i wartościowa sztafeta pokoleń będzie trwała dalej.

Warto pamiętać, że Pogoń dla wielu tych młodych chłopców była również drugim domem, bo wielu z nich było sierotami, z rodzin rozbitych, tzw. trudnych rodzin, gdzie bieda nie była czymś nieznanym. Włodek był też absolwentem Uczelni Pedagogicznej, która poza wiedzą pedagogiczną i dydaktyczną uczyła wrażliwości na problemy dorastającej młodzieży. Włodek był najpierw pedagogiem, nauczycielem, następnie trenerem. Pracował od okresu studiów w Szkole Podstawowej nr 48, nawet przez pewien okres mieszkał w tej szkole w mieszkaniu służbowym. Był człowiekiem lubianym, ponieważ szukał zawsze porozumienia i skupiał się na sprawach istotnych. Był szanowany przez młodzież, ponieważ młodzież ma tą piękną cechę odróżniania formy od treści, szczerości od kłamstwa. Miał respekt u wychowanków, bo był obiektywny w ich ocenie i mówił zawsze co myśli, chociaż prywatnie lubił różne kolory, w życiu był jednoznaczny i prostolinijny. Wychowany na westernach miał w sytuacjach życiowych jasne i proste zasady. Nie komplikował rzeczywistości. W sytuacjach trudnych potrafił ostudzić emocje młodych zawodników.

Jako trener wiedział, że podstawą dla zawodnika jest technika i jej trzeba uczyć w najmłodszym okresie szkolenia, pozostawiał dużo swobody w grze zawodnikom, nigdy w czasie gry nie podpowiadał co poszczególny zawodnik ma zrobić, nie krzyczał na zawodników, bo to uważał za brak kultury i deprymowanie zawodnika. Wychodził z założenia, że ogólne zasady taktyki nie mogą ograniczać indywidualnej inwencji młodego zawodnika, który jest w okresie rozwoju. Stawiał na samodzielność, inwencję, zdolności do gry kombinacyjnej i wspierał te cechy u zawodników. Był belfrem w dobrym tego słowa znaczeniu, potrafił motywować zawodników, rozwijając ich dumę i ambicję. Był dobrym trenerem młodzieży. Na krótko w 1989 r., gdy Pogoń grała w II lidze był trenerem drużyny seniorów, ale szybko wrócił do trenowania młodzieży i pozostał jej wierny. Nigdy nie skusiły go oferty pacy w innych klubach, pozostał wierny Pogoni. Lubił żarty i dowcip, a mądre zdanie, że uśmiech to najkrótsza droga do drugiego człowieka pasuje do niego bardzo.

Na stadionie Pogoni nie ma już murawy. Rośnie trybuna wschod...

Wypadek

W roku 2006 Włodek cudem przeżył wypadek samochodowy. Jechał swoim samochodem ze swoimi wychowankami na turniej. W aucie byli m.in Dawid Kort i jego syn Robert. Chłopcy mieli po 11 lat. Dawidowi nic się nie stało, a Robert miał złamaną nogę i uszkodzone więzadło w kolanie. Długo miał problem ze stawem kolanowy. Utalentowani chłopcy, po kilku latach zadebiutowali w ekstraklasie. Włodek był dwa tygodnie w śpiączce farmakologicznej, miał uszkodzone narządy wewnętrzne i połamane kości z lewej strony. Intensywna rehabilitacja pozwoliła mu wrócić do częściowej sprawności, czekał go najpierw wózek inwalidzki, a następnie zaczął chodzić o kulach. Do roku 2014 walczył dzielnie z brakiem sprawności, co wymagało od niego wyjątkowej cierpliwości i wytrwałości, szczególnie, że uwielbiał spacery. W roku 2014 diagnoza medyczna okazała się wyrokiem. Związany był z klubem do ostatnich dni. W ostatnim okresie zajmował się grupami naborowymi w Akademii Pogoni. Był także jednym z trenerów-koordynatorów całej Akademii. Mimo ciężkiej choroby starał się do końca uczestniczyć w życiu klubu.

Wychowankowie

Miał ogromna ilość wychowanków, którzy grali we wszystkich ligach Polski i za granicą. Potrafił pozyskiwać młodych zdolnych zawodników do Pogoni. Często rodzice zgadzali się na przyjazd synów do Szczecina ponieważ mieli zaufanie do Włodka. Miał wpływ na tworzenie Akademii Pogoni Szczecin, która należy obecnie do najlepszych w Polsce, a której młodzieżowcy tak dobrze dają sobie radę w ekstraklasie. Włodek miał wpływ na rozwój wielu znanych piłkarzy, reprezentantów Polski, których nazwiska wymienię tylko dla statystyki m.in Marek Leśniak, Maciej Stolarczyk, Olgierd Moskalewicz, Andrzej Miązek, Dariusz Adamczuk, Radosław Majdan, Piotr Celeban, Artur Chwedczuk. Włodek lubił wyszukiwać młodych utalentowanych zawodników, podróżował po naszym i nie tylko województwie, często z żoną łączył wypoczynek ze skautingiem. Na takim rodzinnym wyjeździe w teren łowił ryby co było jego największą pozaboiskową pasją i oglądał mecz klasy A lub okręgowej, gdzie wiedział, że jest zdolny młody zawodnik. Na stadionie zawsze byli jego wychowankowie, rozmowy z nimi uwielbiał, był wszędzie lubiany i szanowany.

Ilość jego wychowanków, na których życie miał wpływ, jest ogromna, są wszędzie. Szanowali go za to, że interesował się nimi zawsze do końca. Pilnował jak się sprawowali w internacie, jak się uczyli. Myślę, że te spotkania i rozmowy z wychowankami, sprawiały mu ogromną radość. Wychowankowie i ich rodziny odwdzięczali mu się jak mogli w okresie kiedy chorował. Byli z nim wszędzie, okazywali mu nie tylko sympatię, ale i realną pomoc.

Włodek był wspaniałym nauczycielem, trenerem i człowiekiem. Wyjątkowo skromny, życzliwy, rodzinny, który pracę z młodzieżą uwielbiał. Przekazał młodzieży wiele prostych wartości, jak uczciwość, godność, skromność oraz umiłowanie życia, które będą im służyły zawsze.

ZOBACZ TEŻ:

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Wideo

Materiał oryginalny: Włodzimierz Obst - wyjątkowy kolega i przyjaciel przez całe życie - Głos Szczeciński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3