Zbigniew Smółka, trener Arki Gdynia: Trzeba nas szanować. Nie możemy być traktowani jak klub pierwszoligowy [rozmowa]

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Zbigniew Smółka, trener Arki Gdynia Fot. Karolina Misztal
Zbigniew Smółka, szkoleniowiec Arki Gdynia, opowiada o nadziejach przed zbliżającym się wznowieniem rozgrywek.

Jakie nastroje w Arce przed zbliżającą się rundą wiosenną?
Podczas okresu przygotowawczego i zgrupowania w Turcji w stu procentach wykonaliśmy założony plan. Na pewno jest dużo optymizmu, cieszą też rezultaty gier kontrolnych. Smutną informacją jest natomiast kontuzja Mateusza Młyńskiego, o czym trzeba wspomnieć. Ten zawodnik był w naprawdę bardzo dobrej dyspozycji i świetnie się rozwijał. Mam nadzieję, że szybko do nas wróci.

Co było największym pozytywem zgrupowania w Turcji? Dobra gra w obronie i mało straconych bramek w sparingach, czy może jakieś inne aspekty?
Wy, dziennikarze, sugerujecie się dobrymi wynikami gier kontrolnych. Ja jednak zawsze powiadam po takim okresie przygotowawczym, widząc wiele spotkań, że potrzeba trochę lodu na głowę. Każda liga jest inna. Odnośnie sparingów, każda drużyna jest w innym okresie mikrocyklu. Jestem z tego zgrupowania bardzo zadowolony, przede wszystkim jeśli chodzi o zaangażowanie zawodników, ich dyscyplinę. Jak to powiedział jeden z tureckich organizatorów, dawno nie widział tak zdyscyplinowanej drużyny. Z tego jestem bardzo dumny. Zgrupowanie miało same pozytywy. Wiemy, jaka w tym roku pogoda wszystkich przywitała w Turcji, ale daliśmy radę. W opinii szkoleniowca naszej reprezentacji młodzieżowej, który odwiedził zgrupowania wszystkich pięciu klubów, Arka miała w Turcji do dyspozycji najlepsze boiska. Mieliśmy wszystko, co potrzebne, aby ten okres przepracować bardzo solidnie i to uczyniliśmy.

Arka jest obecnie silniejsza, niż kiedy Pan do niej przychodził?
Jestem od ciężkiej pracy i realizowania tego, czego zarząd klubu ode mnie oczekuje. Arka jako klub jest na pewno dużo silniejsza. Ale od oceniania tego czy drużyna sportowo jest także silniejsza, będą kibice, którzy się na tym znają i wy, dziennikarze.

Udało się w końcu pozyskać Maksymiliana Banaszewskiego, którego chcieliście już latem. Będzie on dużym wzmocnieniem i przewiduje Pan go do gry pierwszym składzie?
Jak mówiłem, albo do naszego zespołu, który fajnie się rozwija, dołączy ogniwo, które bardzo nas wzmocni, albo młodzi, ciekawi, perspektywiczni Polacy. Udało nam się przeprowadzić transfery dwóch zawodników. Są to Polacy, jeszcze młodzi. Mam na myśli zarówno Maksa, jak i Michaela Olczyka. Na pewno widać, że dzięki nim rywalizacja na niektórych pozycjach się zwiększyła. To mnie cieszy. Bardzo liczę na tych piłkarzy, ale zawsze też powtarzam, że przeskok między pierwszą ligą, a ekstraklasą jest jednak znaczący. Pierwsze spotkania pokażą, czy Maksymilian jest w stanie zrobić ten krok w górę i dostosować się do zwiększonych wymagań. Na to liczę. Obdarzyłem go dużym zaufaniem. W naszej sytuacji, gdy Aleksandyr Kolew jest nadal kontuzjowany, a Maciej Jankowski wrócił ze skrzydła na pozycję napastnika i tam rywalizuje z Rafałem Siemaszką, Maksymilian Banaszewski będzie rywalizował z Nabilem Aankourem, naszymi młodymi piłkarzami oraz z pierwszoplanową postacią na skrzydle, czyli Luką Zarandią. Ta hierarchia musi być jasna i znana piłkarzom. Uważam, że Maksymilian powinien sobie w ekstraklasie poradzić i wnieść wiele do zespołu. Jest młodym Polakiem i na pewno posiada potencjał. Cieszę się, że udało się go pozyskać i dziękuję za to władzom Arki. Jednak boisko wszystko zweryfikuje.

Dlaczego do Arki nie trafił Paweł Tomczyk? Ciąg dalszy rozmowy z trenerem Smółką na drugiej stronie

Mówił Pan pod koniec ubiegłej rundy, że w Arce dojdzie do dwóch, trzech kluczowych wzmocnień, albo też ich w ogóle nie będzie. Czy kluczowym zawodnikiem poza Banaszewskim jest wobec tego także Michale Olczyk, czy jest on tylko uzupełnieniem składu?
Michael nie grał długo w piłkę. Borykał się z poważną kontuzją. Natomiast jest to wieloletni reprezentant naszych reprezentacji młodzieżowych. Dołączył do nas młody Polak, perspektywiczny. A ja powiedziałem, żeby być już w pełni precyzyjnym, że albo przyjdzie zawodnik, który wzmocni skład, ale że interesują mnie też właśnie młodzi, perspektywiczni piłkarze. Widzę już po okresie przygotowawczym, że Michael może „naciskać” i że będzie kluczowym zawodnikiem naszego klubu. Natomiast nie został jeszcze obdarzony pełnym zaufaniem i na swoją szansę musi czekać oraz ciężko pracować. On długo nie grał, a moi piłkarze na jego pozycji wyglądają bardzo dobrze i jestem z nich zadowolony.

Co się dzieje z Aleksandyrem Kolewem? Miał podobno już w połowie stycznia dołączyć do zespołu, a nadal nie trenuje. Doznał jakiejś kolejnej kontuzji?
Aleksandyr Kolew grał z urazem, na tabletkach przeciwbólowych. Pomagał nam w ten sposób w wielu spotkaniach. Natomiast w pewnym momencie musieliśmy się zdecydować, że dalej już tak być nie może i wysłać go na zabieg. Aleksandyr takiemu zabiegowi się poddał. Mówiliśmy, że dołączy do drużyny w połowie stycznia i jest to prawdą. Miał jednak być poddawany zabiegom rehabilitacji i odnowy biologicznej, żeby w ciągu najbliższego miesiąca, w połowie lutego, wznowić treningi z piłką. Natomiast wspólnie z Aleksem, jego agentem, zarządem klubu, lekarzem klubowym oraz tym z Sofii, który go operował, uznaliśmy, że będzie lepiej, jeśli do zajęć z piłką przygotują go na miejscu rehabilitanci, którzy brali udział w jego zabiegu. Tak się stało. Aleks już do nas przyleciał. Mam nadzieję, że jeszcze w tym, lub w przyszłym tygodniu rozpocznie treningi, tak, aby mógł nam jak najszybciej pomóc. Z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. Rehabilitacja przebiegła poprawnie. W ciągu miesiąca powinien do nas wrócić taki zawodnik, jakiego znaliśmy.

Co z Marcusem da Silvą? Skreślił Pan definitywnie tego piłkarza, bądź się z nim nawet pokłócił, jak sugerowali niektórzy kibice?
Jestem trenerem Arki Gdynia i biorę stuprocentową odpowiedzialność za drużynę. Z Marcusem mam bardzo dobry kontakt. Nie jest moją rolą się z kimkolwiek kłócić. Natomiast muszę oceniać wartość sportową i przydatność do zespołu. Oczywiście mam duży szacunek dla takiego piłkarza, jakim jest Marcus. Zrobił on bardzo wiele dla tego klubu i tej drużyny. Jednak, jak wiadomo, przez ostatnie pół roku Marcus niewiele nam pomógł. Musimy też brać pod uwagę przepis o konieczności gry młodzieżowca, który wchodzi od lipca. Oczywiście, Marcus mógłby obecnie dostawać na boisku dziesięć, piętnaście minut, będąc czwartym, lub piątym skrzydłowym w hierarchii. Ale ja wolę, aby dostawał te minuty Mateusz Młyński, Jan Łoś, czy Mateusz Stępień, którzy będą nam od lipca niezbędni. Arka nie może myśleć krótkofalowo. Sądzę, że Marcus też to rozumie. Zaproponowałem mu w długiej rozmowie, aby pomagał przy pracy trenerowi juniorów starszych i był w ciągłym kontakcie z trenerami i kolegami w szatni. Wiele rozwiązań zostało zaproponowanych Marcusowi. Uważam z czystym sumieniem, że okazałem mu szacunek. Gdybym go zabrał na zgrupowanie, a byłby piątym, szóstym skrzydłowym, nie łapał się do kadry, to właśnie byłby brak szacunku. Tak więc postanowiłem, a od tego jestem, aby podejmować w Arce także trudne decyzje.

Na zakończenie chciałbym doprecyzować temat transferu Pawła Tomczyka z Lecha Poznań. Zablokował Pan tą transakcję, bo działacze z Poznania chcieli gwarancji gry dla tego zawodnika?
Nigdy nie uciekam od trudnych odpowiedzi. Pomysł sprowadzenia Pawła Tomczyka był mój. Myślałem o rocznym wypożyczeniu tego zawodnika, bo mam niewielkie obawy, że przez kontuzję Mateusza Młyńskiego wspomniany już przepis o młodzieżowcu spowoduje, że możemy mieć w początkowej fazie przyszłego sezonu problemy. Młyński, Janek Łoś i Mateusz Stępień to naprawdę bardzo utalentowani arkowcy, którzy będą nam pomagać. Jednak zawodnik z rocznika 1998, jak Tomczyk, doświadczony, silny, znający ekstraklasę, mający trochę inny styl, jak nasi filigranowi, dobrzy technicznie zawodnicy, dałby możliwość różnych rozwiązań. Tego zdania byliśmy. Natomiast rozmowy, które prowadziła Arka Gdynia i osobiście jej prezes z prezesem Lecha Poznań, zakończyły się fiaskiem dlatego, że my jesteśmy klubem, który należy szanować. Arka nie może być traktowana jak klub z pierwszej ligi.

To u jej boku Kaka odnalazł szczęście
Agencja TVN

Wideo

Materiał oryginalny: Zbigniew Smółka, trener Arki Gdynia: Trzeba nas szanować. Nie możemy być traktowani jak klub pierwszoligowy [rozmowa] - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rumia

Trenerze 1 liga już puka do pana

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3