Arena Lublin czeka na finał Totolotek Pucharu Polski. O trofeum zagrają Cracovia i Lechia Gdańsk

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
W piątkowy wieczór (godz. 20) oczy całej piłkarskiej Polski będą zwrócone na Arenę Lublin. Na lubelskim stadionie odbędzie się bowiem finał Totolotek Pucharu Polski, w którym zmierzą się piłkarze Cracovii i Lechii Gdańsk.

Sześć poprzednich edycji pucharowych kończyło się na stadionie PGE Narodowym w Warszawie, jednak tym razem, z powodu pandemii Polski Związek Piłki Nożnej nie zdecydował się na organizację finału na największym obiekcie w kraju. Swoją kandydaturę do goszczenia meczu zgłosił natomiast Lublin i dzięki temu ostateczna rozgrywka o "Puchar Tysiąca Drużyn" odbędzie się na lubelskim stadionie.

Przed pierwszym gwizdkiem trudno wskazać faworyta. Co prawda, Cracovia mierzyła się z Lechią w obecnym sezonie już trzykrotnie w zmaganiach ligowych i za każdym razem wychodziła z tych potyczek zwycięsko. Jednak na koniec rozgrywek wyższe miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy zajęli gdańszczanie. Biało-zieloni mają ponadto większe pucharowe doświadczenie, ponieważ w ubiegłym roku sięgnęli po krajowy Puchar, pokonując w finale Jagiellonię Białystok 1:0.

- Bardzo chcielibyśmy powtórzyć ten sukces - przyznaje Piotr Stokowiec, trener Lechii. - Nie da się ukryć, że tamten finał był bardzo cennym doświadczeniem i może wielu zawodników, którzy brali w nim udział, nie ma już w zespole, ale kilku zostało. Cieszę się, że wiemy, co nas może potencjalnie czekać, choć okoliczności się zmieniły, ponieważ zagramy na innym stadionie, z mniejszą liczbą publiczności - dodaje.

Cracovia nie wygrała zaś żadnego trofeum od 72 lat. Wszyscy przedstawiciele i sympatycy "Pasów" zdają sobie więc sprawę z ciężaru gatunkowego piątkowej konfrontacji. Choć trener Michał Probierz stara się zdejmować nadmierną presję ze swoich zawodników. - Na takie mecze się czeka i są to fajne emocje dla wszystkich. Można się tylko cieszyć, że jesteśmy w tym finale - twierdzi szkoleniowiec. - Powiedziałem już kiedyś, że finałów się nie gra, tylko się wygrywa i to jest najważniejsze. Trzeba zdawać sobie sprawę, że jest to jeden mecz, należy być skoncentrowanym i nie można popełnić błędu. Mentalne podejście jest bardzo istotne, ale też nie można zwariować, dlatego przygotowujemy się do tego meczu, tak jak do każdego innego - tłumaczy.

Przed nami drugi w historii finał, który odbędzie się w Lublinie. Poprzedni miał miejsce 9 maja 1979 roku. - To nie był porywający mecz, tylko raczej kunktatorska rywalizacja, jak to często bywa w finałach, z uwagi na dużą stawkę tych spotkań. Podejrzewam, że podobnie będzie w piątek na Arenie Lublin i drużyny nie pozwolą sobie na otwartą grę - mówi spiker lubelskiego Motoru Lech Przemysław Ziemiński, który 41 lat temu oglądał poprzednie finałowe starcie w naszym mieście, rozgrywane na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. - Wtedy zaczęło się zgodnie z planem i Wisła Kraków, która była faworytem, zdobyła gola w 16. minucie. Taki wynik utrzymał się do przerwy. Natomiast w drugiej połowie dwa gole strzeliła Arka i sprawiła dużą niespodziankę, sięgając ostatecznie po Puchar. Trzeba przyznać, że w obu zespołach na boisku pojawiły się ówczesne gwiazdy rodzimej piłki. Po stronie gdynian reprezentantami Polski byli Janusz Kupcewicz i Adam Musiał, natomiast w Wiśle zagrali Leszek Lipka, Marek Motyka, Kazimierz Kmiecik oraz najlepiej znany obecnie młodym kibicom Adam Nawałka, czyli były już selekcjoner naszej kadry narodowej - dodaje.

Jakim zainteresowaniem kibiców cieszył się finał sprzed ponad czterech dekad? - Na stadionie był komplet publiczności. Na drewnianych, podłużnych ławkach ludzie byli upchani biodro w biodro. A osoby, które nie zdążyły załapać się na siedziska, stały za plecami ostatniego rzędu - wspomina Ziemiński, który tym razem nie zdołał zakupić biletu i piątkowy mecz obejrzy w telewizji.

Ze względu na restrykcje związane z reżimem sanitarnym, finał na Arenie Lublin obejrzy około 3700 widzów. Wejściówek nie można już nabyć w Internecie, nie będą one sprzedawane również w stadionowych kasach przed spotkaniem. Rywalizację Cracovii z Lechią pokażą kanały Polsatu i Polsatu Sport oraz internetowy serwis Ipla.

ZOBACZ TAKŻE:

Chełmianka Chełm - Lechia Gdańsk 0:2. Piłkarskie święto w Ch...

Kibice na meczu Chełmianka Chełm - Lechia Gdańsk. Zobacz zdjęcia

PZPN ukarał Cracovię za udział w aferze korupcyjnej!

Wideo

Materiał oryginalny: Arena Lublin czeka na finał Totolotek Pucharu Polski. O trofeum zagrają Cracovia i Lechia Gdańsk - Kurier Lubelski

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
michał polak
23 lipca, 12:02, lubelak:

Dlaczego mecz obejrzy 1/4 stadionu na żywo a nie połowa skoro od wtorku może być wolne tylko co 2-gie krzesełko ? Tu sie organizatorzy nie popisali a wrecz dali plame. Bilety pierwotnie do nabycia miały być od niedzieli a były od piatku i kto to wiedział mógł kupic dla siebie a reszta nie miała takiej mozliwości,bo juz bilety były wyprzedane. Zatem PZPN i Totolotek rozdysponowali bilety dla siebie i troszke dla kibiców finalistów a ilu miejscowych zasiądzie na "swoim" stadionie w piatek ?

Doczytaj informacje na temat zmniejszenia tych obostrzeń. Dowiesz się, że od 21 lipca wchodzi tylko CZĘŚĆ z nich np.: zmniejszenie dystansu społecznego, a RESZTA DOPIERO 4 sierpnia, czyli PO MECZU.

G
Gość

Nowy portal społecznościowy dla samotnych.

http://xlove.com.pl

Setki lasek z Twojej okolicy czeka Na Ciebie!

A może znajdziesz tą sąsiadkę z naprzeciwka!

l
lubelak

Dlaczego mecz obejrzy 1/4 stadionu na żywo a nie połowa skoro od wtorku może być wolne tylko co 2-gie krzesełko ? Tu sie organizatorzy nie popisali a wrecz dali plame. Bilety pierwotnie do nabycia miały być od niedzieli a były od piatku i kto to wiedział mógł kupic dla siebie a reszta nie miała takiej mozliwości,bo juz bilety były wyprzedane. Zatem PZPN i Totolotek rozdysponowali bilety dla siebie i troszke dla kibiców finalistów a ilu miejscowych zasiądzie na "swoim" stadionie w piatek ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3