Brakuje boisk dla młodych piłkarzy. Orliki nie załatwiły sprawy

Marcin Szczepański
Zakrojona na szeroką skalę akcja "Orlik 2012", w ramach której w całej Polsce powstało ponad 2500 boisk piłkarskich dla dzieci i młodzieży, została uznana za sukces. Jak się okazuje, nie rozwiązuje ona problemu szkolenia młodych piłkarzy w Polsce. Brakuje bowiem odpowiednio dużych boisk dla roczników powyżej 12 lat. Na problem zwrócili nam uwagę zaniepokojeni rodzice z Warszawy.

– Dzieci, jak wiadomo rosną. Pomyślano o projekcie Orlików. I był to świetny pomysł, na którym kopią tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy młodych ludzi w całej Polsce. Jednak w wieku 11 lat w rozgrywkach młodych ludzi boisko Orlika jest już za małe - napisał do nas zaniepokojony ojciec młodego piłkarza z jednej z warszawskich szkółek.

Rzeczywiście, zgodnie z przepisami PZPN, chłopcy od 12 roku życia (młodzik młodszy) grają już nie po 7, ale po 9 zawodników. Powoduje to, że typowy Orlik ma już za małe wymiary. Standardowo boiska tego typu mają bowiem 30 m szerokości i 62 metry długości. Z kolei dla rozgrywek młodzików i młodzików młodszych boisko musi być szerokie na 60 do 68 metrów, czyli tak, jak boisko pełnowymiarowe.

Okazuje się, że takich boisk w samej Warszawie, dostępnych dla grup młodzieżowych, jest jak na lekarstwo. – Mój syn gra na Ochocie. Nie ma tu dopuszczonego ani jednego boiska w całej dzielnicy – mówi jeden z rodziców.

Na problem zwracają uwagę także pracownicy mniejszych klubów, szkolących młodzież, które muszą wynajmować boiska w sąsiednich miejscowościach, bo w Warszawie albo ich nie ma, albo z powodu obłożenia albo cen wynajmu są niedostępne. W efekcie rodzice muszą dowozić dzieci dziesiątki kilometrów do okolicznych wniosek i miasteczek, tracąc czas i pieniądze. Niejednokrotnie z tego powodu muszą zrezygnować z dalszego szkolenia. Sprawa dotyczy między innymi Wilanowa. – Euro 2012 już za nami, a chłopcy ze stolicy muszą wynajmować boiska po wsiach, żeby zagrać w piłkę! Przykład Wilanowa nie jest odosobnionym przypadkiem. Przykładowo UKS Siekierki grają w Oborach, Amigos w Sulejówku, Football Talents w Milanówku, Unia w Zielonkach, a Gwardia (Młodziki) w Piasecznie. To jest choroba, która niszczy polską piłkę – nie ukrywa jeden z trenerów UKS Rakovia, który swoje żale wylewa na stronie klubu.

Jak się okazuje, problem z brakiem odpowiedniej liczby boisk dla młodzików w Warszawie dotyczy także największego klubu stolicy. Legia Warszawa dysponuje bowiem jedynie jednym boiskiem treningowym o odpowiednich wymiarach, ponieważ ciągle nie doczekała się akademii z pełną infrastrukturą. Ta ciągle jest w planach i do czasu, kiedy w końcu powstanie, grupy młodzików mistrza Polski trenują na jednym, bocznym boisku ze sztuczną trawą przy Łazienkowskiej.

Lepiej pod tym względem wyglądają akademie części innych klubów Ekstraklasy, jednak odpowiednia liczba boisk treningowych nie jest standardem. Problem dotyczy całej Polski, ale w Warszawie, która powinna być centrum szkolenia młodych polskich piłkarzy, jest szczególnie widoczny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie