Przez czwartą ligę Widzew przejdzie błyskawicznie

Paweł Hochstim/Dziennik Łódzki
Widzew Łódź
Widzew Łódź Paweł Łacheta / Polska Press
Udostępnij:
Około 400 tys. zł budżetu bez problemu wystarczy, żeby nowy Widzew Łódź zbudował zespół, który bez problemu wygra 4. ligę.

Popularne w środowisku piłkarskim powiedzenie "pieniądze nie grają" nie do końca jest prawdziwe, a zwłaszcza w rozgrywkach niższych klas, gdzie kluby rocznie wydają bardzo niewielkie pieniądze. Gdy znajdzie się ktoś, kto zgromadzi kwotę liczoną nie w dziesiątkach, a w setkach tysięcy w czwartej lidze jest potentatem. I takim potentatem będzie nowy Widzew.

Dwa lata temu taką samą drogą szedł ŁKS, który w pierwszym sezonie zgromadził mniej, niż 300 tys. zł, a czwartą ligę wygrał z przewagą 14 punktów nad następnym rywalem. - Czwarta liga to rozgrywki amatorskie, gdzie problemem jest zgromadzenie pieniędzy na organizację meczu - mówi jeden z działaczy ŁKS.

Szefów czterech klubów przerosła w tamtym sezonie organizacja meczu z udziałem łódzkiej drużyny i woleli oddać punkty walkowerem, niż przyjąć zespół, za którym jeżdżą tłumy kibiców. A za Widzewem z pewnością jeździć będzie ich jeszcze więcej, więc kilka walkowerów jest pewnych jak w banku.

Wydatki na czołową drużynę w rozgrywkach czwartej ligi zamykają się w kwocie 20-30 tys. Piłkarze zarabiający więcej, niż tysiąc złotych miesięcznie to w tej lidze niezbyt częste przypadki. W Widzewie pewnie będzie ich kilku, tym bardziej, że szefowie klubu chcą zatrudnić niektórych byłych graczy pamiętających jeszcze występy łodzian w ekstraklasie.

Widzew, podobnie jak dwa lata temu ŁKS, będzie jedną z nielicznych drużyn, która będzie trenowała jak zespół zawodowy, czyli codziennie lub prawie codziennie. Większość czwartoligowych piłkarzy ćwiczy maksymalnie dwa razy w tygodniu. Klub planuje zatrudnić właściwie samych piłkarzy z Łodzi lub najbliższych okolic, więc nie będzie ponosił kosztów wynajmu mieszkań. A to duży wydatek np. w ekstraklasie, sięgający kilkuset tysięcy złotych rocznie.

Stowarzyszenie Reaktywacja Tradycji Sportowych Widzew powołała do życia kilkunastoosobowa grupa, składająca się w dużej części z zamożnych przedsiębiorców, którzy przez lata kibicowali drużynie z al. Piłsudskiego. Są wśród nich ludzie, którzy pomagali Widzewowi jeszcze za czasów rządów Sylwestra Cacka, jak choćby Stanisław Syguła, Rafał Krakus, czy Grzegorz Waranecki. Partnerem Widzewa będzie również firma Deante, której właściciele od lat kibicują łódzkiej drużynie. Upadek spółki Cacka, który przez lata narzekał na małe zaangażowanie łódzkiego biznesu, w środowisku majętnych kibiców Widzewa została odebrana jako konieczność pomocy. Do tego, jak podkreśla Waranecki, jeden z twórców nowego Widzewa, Cacek swoją postawą zjednoczył środowisko.

Działacze nowego klubu już teraz mogą przekonać się, jak silną marką, mimo ośmieszania jej przez ostatnich kilka lat przez Cacka i jego ludzi, jest Widzew. Zaraz po powołaniu do życia nowego klubu chęć współpracy zadeklarował dotychczasowy dostawca sprzętu sportowego, a drużynę na mecze chce wozić firma, która przez lata woziła widzewiaków. Oczywiście na bardzo korzystnych dla klubu warunkach.

Koszty funkcjonowania klubu w czwartej lidze będą niewysokie - np. trenera Witolda Obarka opłaca Syguła, u którego szkoleniowiec od wielu lat jest zatrudniony - a z pewnością dużą część nakładów pokryją kibice, którzy odejście Cacka traktują w większości jak pokonanie okupanta. Ponad tysiąc fanów na pierwszym treningu - amatorskiej bądź co bądź - drużyny ma swoją wymowę. Można spodziewać się, że karnety, czy bilety na mecze widzewiaków będą rozchodzić się błyskawicznie, a ceny wejściówek będą znacznie wyższe, niż na innych czwartoligowych stadionach. I nie ma się co dziwić - potencjał Widzewa jest po prostu znacznie wyższy.

Niektórym z kibiców Widzewa marzy się system hiszpański, tzw. socios, czyli zarejestrowanych członków klubu, płacących składki i mających wpływ na funkcjonowanie klubu, jak choćby wybór prezesa. W polskich warunkach prawnych jest on możliwy tylko na niskim szczeblu rozgrywkowym, bo np. w ekstraklasie mogą brać udział tylko spółki akcyjne. Nie zmienia to jednak faktu, że kibice zbierają pieniądze, by pomóc szefom nowego stowarzyszenia.

W czwartej lidze Widzew poradzi sobie bez żadnych problemów, a kłopoty mogą zacząć się dopiero po awansie, bo w trzeciej lidze wymagania - i sportowe, i finansowe - są znacznie wyższe, a trzeba pamiętać, że po najbliższej reorganizacji rozgrywek poziom jeszcze pójdzie w górę. Szefowie nowego Widzewa, którzy dzisiaj finansowanie klubu wzięli na swoje barki, mają więc rok na znalezienie inwestora, który mógłby przywrócić klubowi dawny blask. Trzeba też pamiętać, że za półtora roku Widzew będzie miał już do dyspozycji nowy stadion, więc będzie czerpał znacznie wyższe dochody z dnia meczowego. A to w trzeciej lidze będzie bardzo ważne.

Dziennik Łódzki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gol 24
Dodaj ogłoszenie