Ekstraklasa. Pierwsze zwycięstwo Sandecji, Jagiellonia poległa u siebie. VAR się przydał

Kaja Krasnodębska
Sandecja pokonała na wyjeździe Jagiellonię 3:1
Sandecja pokonała na wyjeździe Jagiellonię 3:1 Wojciech Wojtkiewicz / Polska Press
Ekstraklasa. Sandecja Nowy Sącz strzeliła pierwsze bramki w swojej przygodzie z Ekstraklasą i odniosła pierwsze w historii klubu zwycięstwo, pokonując na wyjeździe Jagiellonię 3:1. Białostoczanie nie wykorzystali szansy, by objąć fotel lidera. W spotkaniu dwukrotnie przydał się system VAR, najpierw upewniając arbitra w prawidłowości zdobytego gola, a w końcówce pozwalając podyktować rzut karny, po analizie faulu na powtórce wideo.

Niedzielnym popołudniem w Białymstoku można było spodziewać się wielu emocji, walki po końcowe minuty, szybkiego tempa spotkania czy solidnej gry w defensywie obu ekip. Nie oczekiwano jednak wielu goli. Na stadion Jagiellonii, która w obecnych rozgrywkach zdobyła tylko jedno trafienie z gry przyjeżdżała wciąż nie mająca nawet trafienia Sandecja Nowy Sącz. Beniaminek z bardzo trudnego dla siebie początku wychodził z dwoma punktami i na stadion ubiegłorocznego wicemistrza jechał by dopisać sobie kolejne. Po remisie z Lechem Poznań oraz Arką Gdynia teraz podopiecznym Radosława Mroczkowskiego marzyło się zwycięstwo.

Osiągnąć je musieli bez pauzującego za czerwoną kartkę Grzegorza Barana. Pomocnika w wyjściowej jedenastce zastąpił Plamen Krachunov, natomiast do pierwszego składu powrócił również Mateusz Cetnarski. W składzie Jagiellonii bez niespodzianek. Zaskoczeniem nie był również fakt, że mocniej w to spotkanie weszli goście, a konkretnie Arvydas Novikovas z Fedorem Cernychem już od pierwszych minut mocno ruszyli do ofensywy. Akcje skrzydłem oraz środkiem boiska sprawiały, że pod bramką Michała Gliwy robiło się naprawdę groźnie. Najbliższy pokonania własnego golkipera był Dawid Szufryn, który niebezpiecznie próbował interweniować przy podaniu w kierunku Cilliana Sheridana. Po kolejnych akcjach golkipera gości straszył już sam Irlandczyk.

To jednak nie on, a Aleksandar Kolev otworzył wynik tego spotkania. Sprowadzony latem w szeregi beniaminka napastnik w pierwszej optymalnej sytuacji wpakował piłkę do siatki. Wszystko dzięki wspaniałemu rajdowi zakończonemu celnym podaniem w wykonaniu Tomasza Brzyskiego. Były piłkarz Cracovii rozgrywał naprawdę dobre zawody. Równie dobrze nie będzie ich wspominał Dawid Szufryn. Co się odwlecze to nie uciecze – już na początku spotkania był bliski samobójczego trafienia, a krótko po wyjściu sądeczan na prowadzenie rzeczywiście pokonał Michała Gliwę. Białostoczanie nie potrafili zaskoczyć dobrze spisującego się w tym sezonie golkipera, zrobił to więc jego kolega z drużyny nieudanie interweniując przy rzucie wolnym autorstwa Arvydasa Novikovasa.

Na przerwę obie ekipy udały się więc przy wyniku 1-1. Nikt nie mógł być zadowolony z takiego obrotu spraw, bo choć gospodarze oddali więcej strzałów, to goście de facto sprezentowali im wyrównujące trafienie. Radosław Mroczkowski szybko zdecydował się więc na pierwszą roszadę. Na drugą połowę nie wyszedł Patrik Mraz, a w jego miejsce pojawił się Filip Piszczek. Nie on, a Mateusz Cetnarski dał Sandecji prowadzenie. Akcja rozpoczęta przez Tomasza Brzyskiego, dobre równoległe podanie Adriana Danka i wypożyczony z Cracovii pomocnik prawą nogą pokonał Mariana Kelemena. To jego pierwsze trafienie dla zespołu z Nowego Sącza. Wcześniej w ekstraklasowych rozgrywkach zdobywał bramki dla GKSu Bełchatów, Śląska Wrocław, Widzewa Łódź oraz Cracovii.

Po godzinie gry nieco niespodziewanie statystyki strzałów celnych przemawiały na korzyść gości. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie przekładało się to na groźniejsze próby. Spotkanie należało do całkiem szybkich, sporo działo się pod oboma polami karnymi. Fajne szanse kreowali sobie białostoczanie, ale tak naprawdę poza jedną próbą Martina Pospisilanie mieli żadnej godnej zapamiętania akcji. Sandecja dobrze organizowała się w defensywie przez co Michał Gliwa nieczęsto zmuszany był do interwencji. Podobnego komfortu nie miał Marian Kelemen. W końcówce spotkania stanął przed koniecznością zmierzenia się z uderzeniem Wojciecha Trochima z rzutu karnego podyktowanego po faulu Guilherme na Bartłomieju Dudzicu. Nie podołał wyzwaniu i tak Jagiellonia doznała pierwszej w obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy porażki. A Sandecja? Nowosądeczanie z pewnością zapamiętają ten dzień na długo. Premierowa wygrana na najwyższym poziomie rozgrywek stała się faktem.

Bohater meczu: Tomasz Brzyski
Atrakcyjność meczu: 7/10

MAGAZYN SPORTOWY 24

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert

Jechali od początku sezonu na ogromnym farcie i w końcu wyszło szydło z worka. Boki obrony tragedia, Sheridan bez formy, i wystarczy. Wszystkie cztery mecze bez ładu i składu, mnóstwo niecelnych przypadkowych zagrań, głupie błędy w obronie. Równie dobrze zamiast 9 punktów mógłby być 1.

Mamrot robi dziwne zmiany. Zamiast przy 1:2 grać na dwóch napastników, wykorzystać wzrost Sheridana, choć ten jak napisałem jest bez formy zdejmuje gościa. Wpuszcza później Kwietnia, choć na ławce ma młodego Szymonowicza, który nieraz dawał dobre zmiany i jest w miarę zgrany z zespołem. A facet który trenuje z zespołem od kilku dni tak naprawdę mógł mieć po 5 minutach dwie żółte kartki.

s
stif
jesteśmy z Was dumni zaprezentowaliście się dobrze, brawa i szacunek dla pana trenera za taktykę i ułożenie składu na Jage, oby tak dalej , a ci którzy powinni wspomagać zespół i prace związane z budową stadionu najwyższa pora się obudzić........
P
Pytia
Lech może powalczy o czwórkę (1 - 4), Wisła w środku tabeli (8 - 9), a Górnik i Arka w dolnej połówce z szansami na utrzymanie się. Będą transfery zawodników i trenerów w czołówce, którą typuję, ale ostatecznie miejsca 1 - 4 (w dowolnej kolejności) zajmą: Legia, Lech, Jagiellonia i Zagłębie - z przewagą nad innymi. Głównymi kandydatami do spadku będą: Sandecja, Wisła Płock i Cracovia.
K
Kibic RP
Marciniak też spod Warszawy (Płock) i z OZPN-u mazowieckiego. Sandecja nie będzie konkurencją dla Legii bo jest najsłabszą drużyną w Ekstraklasie, a sędziowie wiedzą kiedy i komu dawać lub odbierać... Inną sprawą jest, że sędzia na przykład z Lublina może pałać wielką miłością do naszej stolicy (Gil specjalistą od VAR!), więc pochodzenie sędziego jest sprawą drugorzędną. Pewne jednak chociaż pozory przyzwoitości powinny być zachowane.
J
Janick

Wstyd,wstyd,wstyd-bez Probierza nie ma Jagielloniii

p
pele

Oby ...tak dalej

P
PL
są trzy dobre ekipy piłkarskie w polsce ogladam wszystkie mecze i już mówię Górnik Zabrze , Lech Poznań , Wisła Kraków reszta idzie na farcie te drużyny grają ładną piłkę no i Arka potrafi zaskoczyć
l
lider na kolanach
Sandecja PANY! Szkoda że warszawie nie sędziował Marciniak tylko ten ustawiony sędzina pochodzący z warszawy, inaczej wtedy potoczyłby się ten mecz.
Dodaj ogłoszenie