Lech Poznań: Tylko mistrzostwo. Cierpliwość kibiców już się skończyła [FELIETON]

Wojciech Wybranowski
Grzegorz Dembiński
W Poznaniu potrafimy cierpliwie i długo pracować, by odnieść sukces. Tyle, że zarząd poznańskiego Kolejorza dłużej buduje "wielkiego Lecha" niż Ryszard Grobelny rondo Kaponiera, a Jacek Jaśkowiak tramwaj na Naramowice. A cierpliwość kibiców już się skończyła.

Za dwadzieścia cztery godziny piłkarze Lecha wybiegną na murawę, by zmierzyć się z Radomiakiem Radom. Dla poznańskiego zespołu, a może przede wszystkim poznańskich kibiców, jest to początek długiej drogi, którą musi zakończyć się tytułem Mistrza Polski uświetniającej setną rocznicę założenia klubu. Jasne, że te setne urodziny są bardzo umowne, wszyscy wiemy, że tak naprawdę Lech powstał w 1920 roku jako Lutnia Dębiec, ale ok – niech będzie, że skoro w papierach jest 1922 r. to niech będzie, że są to setne urodziny.

Jaki sezon czeka Lecha Poznań? Czy Radomiak, to dobry rywal na początek?

Problem w tym, że ta inauguracja urodzinowego sezonu zacznie się w atmosferze nie rodzinnego święta, ale stypy żałobnej. Może być tak, że na trybunach będzie głośniej słychać kibiców Radomiaka i warszawskiej Legii, którzy wybierają się do Poznania w dużej liczbie niż fanów niebiesko-białych. Najwierniejsi kibice Lecha Poznań, ci odpowiedzialni za piękne oprawy meczowe, za gorący doping, z którego słynie nasze miasto – mecz na Bułgarskiej będą bojkotować. Jest dokładnie tak, jak napisał w dzisiejszym „Głosie na Ligę” szef naszego Działu Sportowego – Dawid Dobrasz - oprócz wiary w trenera Macieja Skorżę i magiczną datę ciężko szukać powodów do optymizmu.

Będąc wiernym kibicem Lecha Poznań – bo przecież w Grodzie Przemysława trudno znaleźć osoby, które Lechowi by nie kibicowały, lub przynajmniej nie życzyły mu dobrze – aż za dobrze pamiętam wypowiedzi i zapowiedzi właścicieli klubu i ich pracowników – twierdzących, że może na razie jeszcze nie wszystko jest dobrze, że mogą być wpadki, ale zarazem zapewniających, że czeka nas „długi marsz”, że „będą budować wielkiego Lecha”, i że już 2020 rok będzie rokiem naszych tryumfów i wielkich sukcesów. Mamy rok 2021 i sukcesów nie widać; kompromitacja goni kompromitacje, wpadka wpadkę, nasz – bo Lech Poznań jest dziedzictwem wszystkich poznaniaków, którzy wspierali go w chudych piłkarsko i finansowo latach – ten nasz Lech stał się klubem pośmiewiskiem, klubem memem, z którego zaczynamy śmiać się sami. Szkoda tylko, że jest to śmiech przez łzy, bo nie tak miało być. I tylko odpowiedzialnym za Lecha – panom Rutkowskim, panu Klimczakowi i Rząsie jakoś nic humoru nie psuje. Aż dziwne.

Możecie Państwo spytać – dlaczego redaktor naczelny „Głosu Wielkopolskiego” w ogóle zajmuje się sytuacją w „jakimś tam klubie” i jakim prawem, bo przecież właściciel Lecha, ani kierownik drużyny nie wtrąca się w sytuację gazety, którą ja mam zaszczyt kierować, ani nie poucza mnie jak ma być przygotowana, by odnieść rynkowy sukces.

Sęk w tym, że Lech Poznań nie jest „jakąś tam” drużyną. Jest tak jak napisałem wcześniej – sportowym dziedzictwem wielu pokoleń poznaniaków. Istnieje dlatego, że mali duzi, mężczyźni, kobiety, dzieci i seniorzy przychodzimy na Bułgarską, wydajemy te kilkadziesiąt złotych na bilety licząc na pozytywne wzruszenia. Jest też jedną z ikon Poznania, jak nasze koziołki, katedra, fara czy ratusz i rogale marcińskie, z których jesteśmy, mamy prawo być dumni. To drużyna, która jest ważna dla wielu, bardzo wielu czytelników „Głosu Wielkopolskiego”. To również nasi Czytelnicy są tym dwunastym zawodnikiem, którego przez lata zazdrościły Lechowi inne kluby.

Niestety powodów do dumy z Poznania jest coraz mniej. Stary Rynek coraz bardziej wygląda jak zaniedbany squot, centrum miasta zamieniło się w betonową pustynię, inwestorzy omijają Poznań z daleka, a wysoka kultura, z której też byliśmy dumni pada jak letnie deszcze. Stajemy się w wieloletnich wyniku zaniedbań czy nieudolności włodarzy Poznania coraz bardziej uwstecznionym – w porównaniu z prężnie rozwijającymi się aglomeracjami – średniej wielkości miastem.

W tym całym zestawie braku powodów do zadowolenia zostaje ten Kolejorz, który w przeszłości nie raz powodował, że serca biły nam mocniej, że mogliśmy mówić z dumą – a u nas w Poznaniu…

Chcemy być z Lecha dumni również i na zakończenie sezonu. Z tego, że sięgnie po mistrzowską koronę, a jak Bóg i piłkarze dadzą – może podwójną. Nie z jednostkowych zwycięstw z Radomiakiem czy inną Legią, ale z ostatecznego tryumfu.

Tego dzisiaj, w przededniu otwarcia piłkarskiego sezonu oczekujemy od piłkarzy Lecha i zarządu tego klubu. Z tego będziemy ich – po każdym meczu rozliczać. I nie ma, że „teraz się nie udało”, że „piłka była zbyt okrągła”, albo „trawa zbyt zielona”. Poznaniacy, kibice Lecha – nasi Czytelnicy – oczekują pięknej walki i zwycięstw. Nie- szukania wykrętów, czczych obietnic na kolejny sezon. To już było i dłużej się nie da. Tylko Mistrzostwo!

Wojciech Wybranowski
Redaktor naczelny „Głosu Wielkopolskiego”

Wideo

Materiał oryginalny: Lech Poznań: Tylko mistrzostwo. Cierpliwość kibiców już się skończyła [FELIETON] - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie