MKTG Sportowy i Gol - pasek na kartach artykułów

Łukasz Mazur: Górnik Zabrze powinien mieć kilku właścicieli, a Lukas Podolski pamiętać, że żaden piłkarz nie jest większy niż Klub

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Łukasz Mazur był prezesem Górnika Zabrze od 1 marca 2010 do 7 kwietnia 2011.
Łukasz Mazur był prezesem Górnika Zabrze od 1 marca 2010 do 7 kwietnia 2011. Fot. Marzena Bugala / Polskapres
Rozmowa z Łukaszem Mazurem, byłym prezesem Górnika Zabrze.

7 kwietnia minęło trzynaście lat od dnia, w którym przestał pan pełnić funkcję prezesa Górnika Zabrze. Wciąż pan jednak śledzi losy klubu i komentuje wydarzenia z nim związane.Zaskoczyły pana wyniki wyborów samorządowych w Zabrzu?

Przyjąłem je bez zaskoczenia ale i bez satysfakcji. Są takie jakie powinny być. Mogę jedynie żałować, że Agnieszce Rupniewskiej nie udało się wygrać już 5 lat temu, bo może Górnik byłby już w innym miejscu. W tym roku już pierwsza tura pokazała czego się należy spodziewać. Małgorzata Mańka-Szulik rządziła kilka kandencji, to ciężka praca i najwyraźniej pani prezydent się "zamortyzowała". Nie byłem jej fanem, ale trzeba ooddać co cesarskie: politycznie Górnika wykorzystywała, ale to ona utrzymała ten klub na powierzchni przez wiele lat. Nie można patrzeć na jej dorobek tylko negatywnie, historia najlepiej ją osądzi.

Górnik Zabrze stał się w tej kampanii wyjątkowo gorącym tematem.
Ale tylko medialnie, a to coś zupełnie innego niż prawdziwe życie. Rzeczywistego znaczenia ani Górnik, ani jego kibice nie mieli żadnego. Wynika to z faktu, że na trybunach mieszkańcy Zabrza stanowią mniejszość, a w przypadku samej Torcidy nawet mniejszość z mniejszości. Siłę kibiców pokazała pierwsza tura, w której wspierana przez nich Alina Nowak zaliczyła wynik ocierający się o kompromitację, zwłaszcza w kontekście wsparcia ze strony Torcidy, Lukasa Podolskiego i nienazwanych publicznie sponsorów. W odróżnieniu od Chorzowa w Zabrzu kibicowskie środowisko nie wygrywa wyborów. No i trudno uwierzyć, że ci ludzie oddaliby głos na przedstawicielkę Platformy Obywatelskiej.

Aktywności Lukasa Podolskiego trudno jednak było nie zauważyć zwłaszcza przed drugą turą.
Bo on już właściwie został bez wyjścia. Wcześniej już podpadł Mańce-Szulik, między nimi nie było już nawet nie tyule chemii, co pojawiła się antychemia, przy wsparciu dla Nowak popełnił wyraźne faux-pas, więc chcąc kontynuować swój projekt musiał przenieść swoją energię na Agnieszkę Rupniewską.

Czego się pan spodziewa ze strony nowej prezydent wobec Górnika Zabrze?
Niewątpliwie po wyborach przychodzi czas spłaty zobowiązań. Tutaj też tak będzie, bo chociaż jak wspomniałem nie przeceniałbym skali pomocy, to jednak za wsparcie trzeba się odwdzięczyć. Górnik stoi przed olbrzymią szansą, by przygotować klub do sensownej prywatyzacji, a nie takiej jaką próbowano przeprowadzić na siłę w ostatnich tygodniach. Właśnie to zadecyduje o tym, czy szansa Górnika nie zamieni się w kolejną szkodę wyrządzoną klubowi.

Co pan ma na myśli mówiąc "sensowna prywatyzacja"?
Model niemiecki, który zresztą sam Podolski zapewne zna znakomicie. Polega on na tym, że żaden z akcjonariuszy nie posiada więcej niż 50 procent, nazywa się to reguła 50+1. To gwarancja bezpieczeństwa i stabilnego rozwoju przez lata. Jeden właściciel to zawsze ryzyko, bo gdy dopadną go jakiekolwiek problemy, to klub ucierpi jako pierwszy. Mieliśmy takich przykładów już dużo, z Wisłą Kraków czy Polonią Warszawa na czele. Zresztą Górnik przez to też przeszedł. Miał za sobą tylko górnictwo i gdy padły kopalnie, znalazł się na krawędzi istnienia.

W takiej konfiguracji widzi pan miejsce dla miasta?
Tak, niech ma na przykład 20 procent, a reszta akcjonariuszy też po 20 czy 30.

I sądzi pan, że wszyscy będą potrafili osiągać porozumienie?
Jeśli nie, to będzie pokazywało prawdziwą twarz udziałowców. Będzie można mieć podejrzenia, że za ich wejściem w klub było coś więcej niż tylko chęć jego prowadzenia. A umiejętność negocjacji, koncyliacji też powinna rzutować na wybór współwłaściciela.

Obecny proces prywatyzacji wyraźnie budzi pana wątpliwości.
A czy może być inaczej? Ja tu nawet widzę opcję, w której skończyłby się zarzutami prokuratorskimi. Jeśli miasto włożyło w poprzednim roku 7 milionów złotych, a teraz chce sprzedać klub za 4 miliony to trzeba zadawać pytania o niegospodarność. Czy tamta decyzja ratująca klub była racjonalna, a jeśli tak, to dlaczego przy sprzedaży ta kwota jest wyraźnie niższa? No i propozycja roli obserwatora dla Lukasa Podolskiego w postępowaniu, w którym stroną jest firma należąca do jego znajomego... Za dużo tych dziwnych wątków, by nie mieć wątpliwości.

Trzy, cztery podmioty właścicielskie. Sądzi pan, że uda się tyle znaleźć?
W obecnym, prowadzonym na chybcika postępowaniu, tylu się zgłosiło. Po co sprzedawać jednemu z nich 50+1 procent akcji? Dlaczego nie wciągnąć wszystkich do klubu z mniejszymi udziałami? Poza tym jest jeszcze trochę podmiotów ogólnopolskich, a w samym Zabrzu właściciel handbalowego klubu Bogdan Kmiecik, też przecież nie kryjący swojego zainteresowania piłkarskim Górnikiem.

Co więc teraz powinno dziać się w Górniku?
Wielkie wyciszenie i porządkowanie spraw. Przygotowanie do racjonalnej sprzedaży, ujawnienie umów takich jak ta ze Spółką Stadion. Zaproponowanie Podolskiemu czytelnej i jasnej roli w nowych strukturach.

Na razie odgrywa ich rzeczywiście sporo.
On jest dla Górnika wartością dodaną, zwłaszcza marketingowo. Ale powinien pamiętać o dewizie, jaką sformułowano w Bayernie Monachium: żaden piłkarz nie jest większy niż klub.

Zarząd do zmiany?
Pewnie pana zaskoczę, ale zostawiłbym wszystko tak jak jest do końca obecnego sezonu. No, może zmieniłbym Radę Nadzorczą. Zespół gra tak dobrze, że może w tym szaleństwie jest metoda i nie należy doprowadzać do żadnych wstrząsów przez te kilka tygodni, podczas których zespół gra o historyczny w nowożytnych czasach wynik?

Mówi pan o medalu?
Najgorzej w polskiej piłce być faworytem, dlatego obawiam się o mecze z ŁKS-em, Puszczą czy Cracovią. Ale z drugiej strony uważam, że Jan Urban jest "trenerskim synem" Huberta Kostki. Wtedy zespół ruszający po mistrzostwa też rozpędzał się bardzo powoli, a im bardziej szedł w las tym było lepiej. Gdy wszyscy miękli na finiszu, Górnik ruszał po laury. Czy to nie przypomina pracy Urbana, który też zaczyna sezony słabo, a kończy znakomicie. To plus kiepskie wyniki czołówki otwierają szansę, jakiej dawno nie było. Przyznajmy, że byłoby niesamowitą historią, gdyby Górnik zagrnął medal w tak burzliwym polityczno-ekonomicznym sezonie, a Mańka-Szulik zamknęła swoje rządy tym wymarzonym jego piętnastym mistrzostwem Polski.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wyjazd reprezentacji Polski z Hanoweru na mecz do Hamburga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gol24.pl Gol 24