Nie jest dobrze. Sandecja Nowy Sącz znów ostatnia w 2. lidze. Przed nią arcyważny mecz

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Piłkarze Sandecji notują serię dwóch porażek
Piłkarze Sandecji notują serię dwóch porażek fot. Sandecja.pl
Zapewne nie tak wyobrażali sobie piłkarze i kibice Sandecji Nowy Sącz ostatnie tygodnie. Po tym jak „Duma Krainy Lachów” 15 marca ograła Wisłę w Puławach 3:1 wydawało się, że sądeczanie pójdą za ciosem i będą punktować, by szybko wydostać się ze strefy spadkowej. Szybko pojawił się pierwszy efekt wspomnianego triumfu – udało się awansować w tabeli z ostatniej pozycji na miejsce 16. Niestety dobre nastroje szybko prysły, 23 marca Sandecja uległa bowiem ŁKS II 0:1 po samobójczym trafieniu Mateusza Bartkowa, a następnie w Wielki Czwartek lepsza w Stalowej Woli okazała się Stal (2:1).

Jak pisaliśmy w relacji pomeczowej, na nic zdał się bardzo ładny gol z dystansu Radosława Gołębiowskiego, który w pewnym momencie dawał Sandecji remis. „Co za uderzenie!” - krzyczał jeden z komentatorów na trybunie prasowej. Ogółem aż do straty bramki, goście z miasta nad Dunajcem jako tako się jeszcze trzymali, chociaż wcześniej pachniało już golem dla Stali.

- Emocje jeszcze buzują… Patrząc na swój zespół, mogę powiedzieć, że mecz był kontrolowany, w tym sensie, że nie było jakiegoś zagrożenia szczególnie w pierwszej połowie, w drugiej troszeczkę Stal zepchnęła nas do defensywy i opanowała środek pola, szukając podań prostopadłych lub w boczne sektory, za linię obrony. Z tym mieliśmy troszkę problemów – mówił na konferencji prasowej przygaszony trener Sandecji Robert Kasperczyk.

Jak dodał szkoleniowiec, po stracie bramki jego drużyna zareagowała bardzo dobrze. - Wyrównaliśmy i wydawało nam się, tak na chłopski rozum, że nie przegramy tego meczu. Zaczęliśmy naciskać, zaczęliśmy grać odważniej, zmiany dały zawodnikom dużo animuszu. Stracona bramka obciąża konto naszego młodzieżowca, który grał bardzo dobry mecz… Bardzo żałuję tego meczu. Zawodnicy zostawili mnóstwo zdrowia, byli świetnie zmotywowani, mieliśmy pomysł na Stal. Troszkę brakło nam szczęścia, umiejętności w niektórych momentach… - zauważył.

Trener Ireneusz Pietrzykowski podkreślał kwestię zdobycia przez jego graczy trzech punktów.

- Wykonaliśmy w tym meczu bardzo dużą pracę. W pewnych momentach już gdzieś tam nas brakowało. Tym bardziej cieszy nas więc to zwycięstwo. Druga połowa przyniosła takie emocje, że można zapomnieć o tych pierwszych 45 minutach – ocenił.

Sytuacja w tabeli

Sandecja Nowy Sącz, która w bieżącym sezonie 2. ligi walczy o pozostanie na centralnym szczeblu rozgrywkowym w Polsce – kto by w to uwierzył przed startem sezonu - ma w swoim dorobku sześć zwycięstw, sześć remisów i aż czternaście porażek (najgorszy wynik w lidze ex aequo z trzecim od końca Stomilem Olsztyn – przyp. red.).

Taki wynik ma swoje odzwierciedlenie w tabeli. Po 26 kolejkach piłkarze trenera Roberta Kasperczyka mają 24 punkty, o dwa mniej niż przedostatnia Olimpia Grudziądz (w ostatniej serii gier 2:1 z Zagłębiem II w Lubinie) i cztery mniej niż wspomniany Stomil (ostatnio 3:0 z Hutnikiem). Do ostatniej bezpiecznej lokaty w tabeli gracze z miasta nad Dunajcem tracą w tym momencie już sześć „oczek”. To dużo i mało biorąc pod uwagę fakt, że do końca sezonu pozostało raptem osiem kolejek.

Pora na sąsiada, arcyważny mecz!

W sobotę 6 kwietnia o godz. 18 w Niepołomicach Sandecja podejmie ekipę, z którą walczy bezpośrednio o pozostanie w lidze. Stomil Olsztyn wiosną podobnie jak jesienią prezentuje się marnie, ale zespół trenera Grzegorza Lecha z pewnością mocno zaskoczył tuż przed świętami Wielkiej Nocy rozbijając u siebie Hutnika 3:0 (Filip Laskowski 8, Karol Żwir 41, Bartosz Florek 83).

- Zasłużone zwycięstwo Stomilu, gratulacje. Brakowało nam piłkarskiej jakości – powiedział smutny trener Hutnika Maciej Musiał i chwilę później opuścił salkę konferencyjną.

Trener Lech epatował, co zrozumiałe, radością.

- Chłopcy zrealizowali wszystkie założenia, nad którymi pracowaliśmy w tygodniu. Gratulacje dla całej drużyny za to, że udźwignęła ciężar spotkania. Walczymy o to, by poziom centralny był w Olsztynie także w przyszłym sezonie. Robimy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do spotkania z Sandecją – przekazał.

My odnotujmy, że na wyjazdach Stomil odniósł do tej pory dwa zwycięstwa, jeden raz zremisował i poniósł dziesięć porażek. Najlepszymi strzelcami zespołu ze stolicy województwa warmińsko-mazurskiego są obecnie Filip Wójcik i Piotr Kurbiel – obydwaj zdobyli po cztery gole.

Jesienią w meczu Sandecji ze Stomilem padł wynik 1:0 dla olsztynian – trafienie na wagę trzech punktów zanotował w 50. minucie wspomniany Wójcik.

      

Sportowy24.pl w Małopolsce

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Piłkarki ręczne już przygotowują się do mistrzostw Europy 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nie jest dobrze. Sandecja Nowy Sącz znów ostatnia w 2. lidze. Przed nią arcyważny mecz - Gazeta Krakowska

Wróć na gol24.pl Gol 24