Jagiellonia Białystok. Żółto-Czerwoni są na równi pochyłej

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Wliczając przegrany 0:1 mecz z Piastem, Żółto-Czerwoni nie wygrali czterech spotkań z rzędu Wojciech Wojtkielewicz
W Jagiellonii trudno o optymizm przed wyjazdowym meczem 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. Białostoczanie spisują się ostatnio grubo poniżej oczekiwań i możliwości.

Nasi piłkarze nie wygrali od czterech ligowych spotkań (dwa remisy i dwie porażki) i tak złej passy nie mieli od początku sezonu. Na przełomie października i listopada przegrali trzy potyczki z rzędu (0:1 we Wrocławiu ze Śląskiem, 0:3 w Szczecinie z Pogonią i 1:3 w Krakowie z Cracovią), ale za czwartym podejściem ograli u siebie efektownie 5:2 Wisłę Płock. Ich tegoroczny dorobek punktowy - pięć punktów w pięciu meczach jest bardzo mizerny.

Oczywiście, nie wszystkie przyczyny takiego stanu rzeczy są zależne od zespołu. Chodzi przede wszystkim o pandemię koronawirusa, która pustoszy kadrę białostoczan. W ostatnim spotkaniu z Piastem brakowało trenera Bogdana Zająca i kilku bardzo ważnych zawodników - Pawła Olszewskiego, Jesusa Imaza i Jakova Puljicia.

Na dodatek słabo dysponowany sędzia Daniel Stefański niesłusznie wyrzucił w starciu z gliwiczanami boiska Błażeja Augustyna, co miało wpływ na końcowy wynik. Trudno było też coś zaradzić temu, że Maciejowi Sadlokowi z Wisły i Tiago Alvesowi z Piasta wyszły akurat w meczach z Jagą strzały życia. Ten ostatni nawet nie uderzał na bramkę, tylko dośrodkowywał.

- Szkoda straconej bramki w taki niecodzienny sposób. To prawdopodobnie była wrzutka, która zamieniła się w strzał. Niestety, taka jest piłka. Musimy podnieść głowy i wyjść z tego mocniejsi - mówi Taras Romanczuk, cytowany przez oficjalny portal podlaskiego klubu.

Czytaj też: Jagiellonia - Piast. Niezrozumiały błąd sędziego Stefańskiego. Takie decyzje nie powinny się zdarzać

Wszystko to nie zmienią jednak faktu, że Żółto-Czerwoni zawodzą. Jeśli nie liczyć wygranej 2:0 na inaugurację tegorocznej części sezonu potyczki z Lechią w Gdańsku, która była tak naprawdę dokończeniem pierwszej rundy, Jaga w rewanżach wypada słabiutko. Zremisowała po 1:1 u siebie z Legią Warszawa i w Bielsku-Białej z Podbeskidziem oraz przegrała 0:2 w Krakowie z Wisłą i 0:1 u siebie z Piastem. W sumie dwa oczka, podczas gdy jesienią z tymi samymi rywalami wywalczyła ich osiem. To mówi samo za siebie.

Statystyki to nie wszystko. Wystarczy sobie zadać proste pytanie: w którym z tych spotkań Żółto-Czerwoni zagrali już nawet nie lepiej, ale przynajmniej tak samo, jak w pierwszej rundzie? Odpowiedź: w żadnym. Nawet z Podbeskidziem, w zremisowanym 2:2 meczu w Białymstoku, nasza drużyna dominowała i powinna rozgromić Górali. W rewanżu dobrze wyglądała tylko druga połowa, bo w pierwszej Podlasianie byli statystami.

Czytaj też Jagiellonia - Piast 0:1. Osłabieni Żółto-Czerwoni nie dali rady chorobom, rywalom, sędziemu i gigantycznemu pechowi

Ten mecz pokazuje irytującą cechę białostockiego zespołu, który często gra dwie różne połowy. Pozwala to wyciągnąć prosty wniosek, że to nie jest tak, że Jagiellonia nie potrafi prezentować się dobrze przez cały, lub przynajmniej większą część meczu, tylko że z niewiadomych przyczyn tego nie robi.

- Nie wiem, z czego wynika to, że na kolejny mecz wychodzimy senni, przeciwnicy zbierają drugie piłki - przyznał po starciu z Piastem Romanczuk. - Nie wiem, jak wytłumaczyć fakt, że przed przerwą wypadamy słabiej - dodał.

Warto szybko znaleźć odpowiedź, bo Jaga jest teraz na równi pochyłej Już wypadła w tabeli z czołowej ósemki, a jeśli dalej będzie punktować tak mizernie, to końcówka sezonu może okazać się bardzo nerwowa.

Najlepszy polski sędzia nie jedzie na Euro

Wideo

Materiał oryginalny: Jagiellonia Białystok. Żółto-Czerwoni są na równi pochyłej - Kurier Poranny

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert Rutkowski

Dramat widzę, dramat. Kolejny trener wyciągnięty z kapelusza. A wystarczy spojrzeć na Pogoń czy Wisłę Kraków. Może potrzebny solidny niemiecki trener, który pogoniłby towarzystwo do roboty.

G
Gość

Kontrakty podpisane,więc nie ma powodu "gryźć murawy".Przykład?-Pospiszil...

Z
Zigi

Kapitan nie wie czemu źle grają, trener też nie wie. Może zmienić ich obu?

Dodaj ogłoszenie