Marcin Brosz dla Ekstraklasa.net: Chcemy stworzyć w Koronie ciekawy zespół [WYWIAD]

Damian Wiśniewski
Marcin Brosz, trener Korony Kielce
Marcin Brosz, trener Korony Kielce Lukasz Zarzycki / Echo Dnia / Polska Press
Udostępnij:
Rozgrywki Ekstraklasy wystartowały wczoraj, a Korona Kielce swój pierwszy mecz rozegra w niedzielę. Rywalem na Kolporter Arenie będzie zespół Jagiellonii Białystok, a jako trener żółto-czerwonych zadebiutuje Marcin Brosz. Nowy trener kielczan opowiedział nam między innymi o tym, czego oczekuje od swoich młodych zawodników.

Lubi pan trudne wyzwania, prawda? Kiedy przejmował pan Piasta, właśnie spadł z Ekstraklasy. Teraz Korona nie spadła, ale powiedzieć, że jej sytuacja finansowa i kadrowa jest trudna, to nic nie powiedzieć.
Ja widzę w tym wszystkim wiele pozytywów. Sportowo i organizacyjnie było naprawdę dużo powodów, żeby przyjąć tę pracę. Myślę, że jest to szansa zarówno dla mnie, jak i dla klubu, żeby stworzyć ciekawy zespół. Może trochę inaczej budowany nich dotychczas, ale taki, który sprawi nam wszystkim dużo satysfakcji i radości.

Bardzo dłużył się panu ten okres bez pracy w jakimkolwiek klubie?
Tak, ten okres był za długi. Nie ukrywam, że te początkowe miesiące po odejściu z Gliwic były mi bardzo potrzebne, ponieważ już praktycznie dziesięć lat cały czas pracowałem jako trener. To było potrzebne mi, mojej rodzinie i jeżeli ta sytuacja już się wydarzyła, to trzeba było ją wykorzystać. Ale nie ukrywam, że ten ostatni okres, ostatnie tygodnie były już czasem, kiedy organizm domagał się pracy i cieszę się bardzo, że ta propozycja Korony przyszła w odpowiednim momencie.

Rok temu można było przeczytać tytuły typu: „Odmówił Cracovii, wyjechał do Liverpoolu”. Faktycznie z tą Cracovią było wtedy coś na rzeczy?
Nawet nie chodzi o to, czy było coś na rzeczy z Cracovią. Nawiążę do innej części pana wypowiedzi – bardzo się cieszę, że miałem okazję pojechać do Liverpoolu. Cieszę się, że mogłem podglądać pracę tamtego szkoleniowca i pobierać cenne uwagi. Pojechałem z braćmi, Jerzym i Darkiem Dudkiem i właśnie to, co przekazywał mi Jurek było bardzo ważne. Na tematy nie tylko sportowe, ale także dotyczące organizacji klubu. Miałem okazję spojrzeć na wszystko z dystansem, z innej perspektywy. Trener bardzo rzadko ma taki komfort porozmawiania z ludźmi z otoczenia tak dużego klubu. Kiedy pracujemy, to nie ma na to czasu, koncentrujemy się na rzeczach dla nas stricte najważniejszych. To był na pewno czas spędzony bardzo pożytecznie.

W Piaście pracował pan przez około cztery lata. Dotychczasowi dwaj trenerzy Korony pracowali w niej dość krótko, Pacheta niecały sezon, Ryszard Tarasiewicz cały. Teraz liczy pan na podobną stabilizację jak w Gliwicach czy trudno oczekiwać czegoś takiego w dzisiejszej Koronie?
Swoją pracę w Kielcach podzieliłem na etapy. Pierwszym z nich było zatrzymanie kilku ważnych zawodników, zakończyć ten cały exodus, który miał miejsce. To się udało i można to nazwać sukcesem. W następnej kolejności jest budowa zespołu. Wiadomo, że priorytetem są mecze ligowe, ale ten okres budowy będzie trwał nadal, ewaluował. I to jest następna część mojej pracy. Natomiast bezsprzecznie mecz z Jagiellonią jest czymś, na czym skupiamy się w tej chwili. Z drugiej strony nie myślę w tej chwili o tym, jak długo będzie trwała moja praca. Na coś się zdecydowaliśmy i staramy się wykonać tę pracę tak, jak najlepiej potrafimy.

Pod pewnym względem ma pan naprawdę czystą kartę. Pacheta i Tarasiewicz mieli dość sporą liczbę piłkarzy z pamiętnej „bandy świrów” Leszka Ojrzyńskiego, teraz jest to prawdziwie nowy początek. Tych zawodników została już naprawdę malutka garstka.
Wie pan, to tak naprawdę nie ma dla mnie żadnego znaczenia, którzy piłkarze zostali w klubie po trenerze Ojrzyńskim, których zostawił Pacheta, a których Ryszard Tarasiewicz. Cieszę się z tych, którzy są i wnoszą dużo doświadczenia. Ale tę mieszankę tworzą również obcokrajowcy i młodzi zawodnicy, którzy na pewno będą się pojawiać, czy to będąc na boisku w większym wymiarze czasowym czy po prostu będąc dokooptowanym do kadry meczowej. Nie ukrywamy, że czas czas szukamy jakichś innych rozwiązań, natomiast na razie kadra składa się z tych trzech podstaw, o których mówiłem. Mam nadzieję, że ta mieszanka rutyny, młodości i stranieri pozwoli Koronie na osiąganie odpowiednich wyników oraz, że kielczanie będą prezentowali się jako zespół grający ciekawą piłkę, dającą radość. Żeby przychodząc na stadion można było oglądać determinacje i zaangażowanie.

Jest pan w ogóle zadowolony z przygotowań do tego sezonu? Dużo czasu na zgranie zespołu nie było, pracuje pan w klubie niecały miesiąc.
To jest niewątpliwy minus, ten czas na pewno nie wpływa na naszą korzyść. Ale jeśli spojrzymy na pracę, jaką zawodnicy wykonali, na ich zaangażowanie na treningach, to to może napawać optymizmem. Natomiast mecz z Jagiellonią w niedzielę, z silnym rywalem, będzie takim papierkiem lakmusowym, da nam odpowiedź na pytanie w jakim miejscu jest na tę chwilę Korona. Nad czym musimy jeszcze pracować, a co udało nam się w tym krótkim czasie stworzyć.

Najsolidniej wygląda chyba defensywa? Dla kibiców fakt, że zostali Dejmek, Sylwestrzak i Malarczyk to świetne informacje.
Tak, to jest formacja o którą najbardziej walczyliśmy. Ta grupa ludzi zna się od dłuższego czasu, gra ze sobą. To jest bardzo ważne przy budowaniu zespołu. Do tego doszli wychowankowie, a także Rafał Grzelak z Dolcanu Ząbki i Vladislavs Gabovs. Mamy na dzieję, że ten człon zespołu, do którego należą też Fertovs i Jovanović, będzie ostoją, siłą. I pod tym kątem przygotowujemy też zespół.

O Gabovsa właśnie chciałem zapytać, on przeciętnemu kibicowi nie mówi dużo. W tym roku zagrał około 160 minut w pięciu meczach w barwach drużyny z drugiej ligi rosyjskiej. Upatruje pan w nim następcę Pawła Golańskiego? Długo był obserwowany przed transferem?
Na pewno trudno będzie zastąpić Pawła Golańskiego, z tego wszyscy zdajemy sobie sprawę. To był zawodnik, który od dłuższego czasu był w tym zespole i dawał mu niewątpliwą jakość. Był jego ważną częścią. Tego nie trzeba nawet specjalnie wspominać, wszyscy o tym wiedzą. Natomiast Gabovs jest nieco innym piłkarzem, ma inne parametry, inne możliwości. Inaczej będziemy go ustawiać na boisku.

Paweł wywarł piętno na tej prawej stronie. My będziemy starali się nieco zmienić ustawienie, system gry, żeby Gabovs mógł pokazać te swoje najmocniejsze strony. Dynamikę, szybkość, niezłą wrzutkę i znakomite pierwsze podanie.

Z którego wzmocnienia jest pan na tę chwilę najbardziej zadowolony?
Myślę, że nie ma sensu nikogo specjalnie wyróżniać. Korona ma stanowić siłę jako drużyna, nie staramy się na siłę kreować indywidualności. Ona mają się same wykreować na bazie zespołu. Chcemy w ten sposób wykreować nowych piłkarzy, z którymi kibice będą się utożsamiać. Chcemy, by wszyscy mieli w tym udział. Kadra logistyczna, ludzie opiekujący się piłkarzami, to są też kibice, którzy mają razem z nami tworzyć tę „Nową Koronę”.

Powiedział pan w czwartek na konferencji prasowej, że z przodu z Jagiellonią zagrać może Pilipczuk. To otwiera drogę Grzelakowi do gry w pomocy? W sparingu z Puławami zagrał na takiej pozycji.
Szukamy różnych rozwiązań. Naszym celem jest wydobywanie z piłkarzy maksimum zdolności i umiejętności i potencjału. Nie stać nas teraz na to, żeby zawodnik o określonych umiejętnościach nie dostał swojej szansy i nie był wykorzystany dla dobra zespołu. Dał pan przykład Pilipczuka i Grzelaka, będziemy się starali wykorzystywać piłkarzy na różnych pozycjach i oni muszą sobie z tym radzić. Przygotowujemy ich do tego taktycznie na zajęciach. Zwyczajnie nie stać nas na to, żeby dany zawodnik był przypisany tylko do jednej pozycji.

Jak na tych parę dni przed pierwszym meczem wyglądają Paweł Sobolewski i Zbigniew Małkowski? Obaj bardzo długo byli poza pierwszym zespołem, ale chyba możemy założyć, że będą bardzo przydatni?
Nie patrzymy za daleko w przyszłość. W piłce jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz, ostatni trening. Z tego rozliczam Pawła i Zbyszka i pod takim kątem chcę ich rozpatrywać. Liczy się tylko to, co obaj dadzą Koronie w każdym najbliższym meczu.

Michał Fidziukiewicz nie spełnił oczekiwań czy nie został z innych powodów? Powtarza pan, że potrzebuje napastnika, a on w sparingach potrafił trafiać do bramki rywali.
Michałowi została przedstawiona propozycja umowy o pracę, jednak rozbieżności między tym, co oferował mu klub, a tym, co on chciał otrzymać, były zdecydowanie za duże. Nie udało się osiągnąć porozumienia na tej linii.

Taka, a nie inna sytuacja kadrowa w Kielcach spowoduje zapewne, że więcej szans otrzymają młodzi piłkarze, o czym pan wspomniał. Na którego liczy pan najmocniej? Na Cebulę, a może na sprowadzonego niedawno Zająca?
To są na pewno dwa nazwiska znane od dłuższego czasu, dość głośne w środowisku. Ale jak zerkniemy na kadrę, to tych młodych chłopców, którzy mogą dostać szansę jest znacznie więcej. I ja liczę na to, że to jest ten moment, w którym tacy zawodnicy jak Wrześniewski, Cebula, Zając, Przybyła, Rogala, Załęcki i wielu innych, dostaną swoją szansę na boisku, większym lub mniejszym wymiarze czasowym, i będą potrafili ją wykorzystać. Ważne jest już samo to, że cały czas są z zespołem, trenują tutaj. Pamiętajmy, że my im dajemy szansę, oni zostali tutaj ściągnięci w określonym celu – mają grać w pierwszym zespole Korony Kielce. Oni muszą teraz mentalnie dojść do tego, że to jest ten moment, ta szansa, żeby zaprezentować się na wyższym poziomie i muszą zrobić wszystko, żeby ją wykorzystać.

Widzi pan jakieś okazje do wzmocnienia w swoim byłym klubie? Przez jakiś czas mówiło się o możliwości sprowadzenia Podgórskiego, ale teraz chyba tego tematu nie ma?
Szukamy wzmocnień, choćby z tego powodu, że na niektórych pozycjach mamy braki i nie da się ich od tak wypełnić młodzieżą. Zrobimy wszystko, by zakontraktować paru takich zawodników, którzy będą dawali jakość i możliwość wprowadzania różnych założeń taktycznych. Rozmawialiśmy ze Stępińskim, ale choć wciąż bardzo liczymy na jego angaż, to nasze stanowiska na razie się nie zbliżyły. Prowadziliśmy rozmowy z piłkarzem Racingu Santander, ale on wybrał Herculesa Alicante. Rozmawialiśmy też z Michałem Fidziukiewiczem, o czym już wspomnieliśmy w tej rozmowie. Ogólnie negocjowaliśmy z wieloma zawodnikami, którzy z różnych powodów nie zasilą naszego zespołu. Braliśmy też pod uwagę zawodników Piasta z Gliwice. Do wielu transferów nie doszło, ale to wcale nie znaczy, że w najbliższym czasie nie będzie jakiegoś nowego piłkarza.

Czego życzyć panu przed startem sezonu? Nowego napastnika, a może przede wszystkim spokoju?
Liczy się każdy najbliższy mecz i z tego jesteśmy rozliczani. Żyjemy tymi meczami. Natomiast jako trener nie mogę patrzeć tylko w perspektywie tylko tygodnia czy dwóch. Ja podpisałem na razie umowę na rok i w tym okresie będę się starał przelać swoje pomysły na Koronę, żeby to było widoczne na boisku. Każdy korzystny wynik to jest wartość dodana, ale staram się patrzeć długofalowo.

Czego mógłbym sobie życzyć? Wytrwania spokoju, mamy naprawdę dobre warunki do rozwoju. Przydałaby się też nieco większa rywalizacja na danych pozycjach.

Rozmawiał Damian Wiśniewski / Ekstraklasa.net
Obserwuj autora na Twitterze:@Wisniewski_D2

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gol 24
Dodaj ogłoszenie