Marek Bartoszek, prezes Puszczy: Nasze miejsce jest w Niepołomicach

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Marek Bartoszek (prezes Puszczy)
Marek Bartoszek (prezes Puszczy) Andrzej Banas
- Jest przekładany wodociąg, zjazd z drogi nr 75 w ul. Kusocińskiego do końca wakacji będzie gotowy. Będzie poszerzona ulica i parking. Procedowana jest sytuacja, jeśli chodzi o wieże transmisyjne dla Canal+ - mówi Marek Bartoszek, prezes Puszczy Niepołomice

Wywróżył pan latem ubiegłego roku w „Kanale Sportowym” dorobek Puszczy w rozgrywkach, mówiąc o 40 punktach na koniec sezonu. Sprawdziło się co do joty!

To była pewnego rodzaju zabawa. Zawsze się mówi, że w lidze 18-drużynowej 40 punktów to taka bariera, że trudno spaść z takim dorobkiem. Świadomie więc to wytypowałem. Trudno było przystępować do sezonu, gdyby naszym celem nie było utrzymanie. Oczywiście podchodziliśmy do wszystkiego z pokorą. Nie chcę, żeby to zabrzmiało - jaki to ja jestem przepowiadacz przyszłości… To było jednak świadome działanie. Jest miła satysfakcja, że dokładnie taki wynik mieliśmy.

Orientuje się pan tak dobrze w realiach ekstraklasy, czy to totalny przypadek?

Życie pokazało, że coś tam wiem… Gdyby to było 39 albo 41 też byłoby dobrze. To było trochę wróżenie z fusów, pierwsze dwa mecze podały trochę w wątpliwość nasze wyliczenia, gdy mieliśmy zero punktów, ale ja, po serii, gdy na koniec rundy jesiennej zdobyliśmy 10 punktów, to naprawdę uwierzyłem, że utrzymanie jest możliwe. Miałem jeden moment zwątpienia, gdy wracałem po meczu z ŁKS-em, przegranym, żeby nie było tak, że łodzianie pociągną nas za sobą… Jak zaczęliśmy nie przegrywać w tych meczach, w których ponosiliśmy porażki w pierwszej rundzie – z Legią, Rakowem, to miałem sporą nadzieję, a po wygranym spotkaniu z Wartą bardzo mi puściły emocje. Wiedziałem, że ten mecz może być kluczowy i takim się okazał.

To jakie są pańskie prognozy na przyszły sezon? Mówi się, że kolejny dla beniaminka z poprzednich rozgrywek jest trudniejszy, zgadza się pan?

Tak, jest trudniejszy. Nie jest to tajemnicą, że sporej grupie naszych zawodników kończą się umowy. Z częścią piłkarzy już się pożegnaliśmy, z częścią rozmawiamy na temat przyszłości. Jest kilka pomysłów na to, by trochę zmienić strukturę tej drużyny, ściągnąć zawodników o trochę innej charakterystyce. Wszystko po to, by się rozwijać. Fajne jest to w Puszczy, jak się analizuje pracę trenera Tułacza przez te 9 lat, to niezależnie od ligi, w której gramy, to nie licząc pierwszego sezonu, gdy powstała miejska spółka, kiedy to była duża wymiana kadrowa, to z roku na rok zespół pod batutą trenera Tułacza wyglądał lepiej pod względem miejsca i punktów. Tu poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko. Nie ma co ukrywać, że naszym planem było miejsce 15. Tak się ułożyły wyniki, ze jesteśmy na 12. Osiągnięcie podobnego wyniku, czy lepszego, to będzie nasz cel. Mamy zdecydowanie większy bagaż doświadczeń po tym pierwszym sezonie.

Rozstania z piłkarzami są spowodowane względami finansowymi czy sportowymi?

Bazowaliśmy na doświadczeniach innych klubów, że zawodnik, który grał w barażach i przegrał je, zostawał później zawodnikiem zwycięzców. Chcieliśmy tego uniknąć, wiosną ubiegłego roku, walcząc o awans, chcieliśmy dać jasny sygnał zespołowi, że nie chcemy robić wielkich zmian. I tak było, większość zawodników, która awansowała, została w drużynie. Część umów, teraz, po roku się kończy i pomysł jest taki, by trochę świeżej krwi do zespołu wprowadzić, bo drugi rok może się okazać trudniejszy. Musimy coś poprawić, coś zmienić, bo istnieje obawa, że ekstraklasa nas trochę „rozczyta” więc pomysł będzie trochę inny. Szukamy zawodników na trzy-cztery newralgiczne pozycje, które zdecydowanie chcielibyśmy wzmocnić. Rozmowy trwają. Może to trochę tak wygląda, że na razie zawodnicy od nas odchodzą, a sprowadziliśmy tylko Jakubę, który jest już naszym zawodnikiem, ale działamy spokojnie. O pewnych rzeczach wiedzieliśmy wcześniej, kto odejdzie. Z tych, których już nie mamy, to najbliżej pierwszego składu był Michał Koj. Czy Maciek Firlej, czy Jordan Majchrzak, który był wypożyczony, albo Muris Mesanović, który miał zapis w kontrakcie, że jak Dukla awansuje to od nas odejdzie, to nie byli zawodnicy, od których trener zaczynał ustalanie składu. Inny jest przypadek Oliwiera Zycha. Wiedzieliśmy, że utrzymanie go będzie trudne, że chłopak chce wrócić do Anglii. Ale mamy Kevina Komara, jest pomysł na drugiego bramkarza, do rywalizacji.

Wśród czterech kluczowych pozycji ma których chcecie pozyskać zawodników jest pewnie bramkarz?

Tak. Widać, jacy zawodnicy od nas odchodzą. Chcielibyśmy wzmocnić też siłę rażenia, bo gra była mocno oparta na Kamilu Zapolniku, a potrzebujemy też drugiego napastnika, aby móc grać na dwóch, albo, by rywalizowali. Jednak Artur Siemaszko to raczej skrzydłowy, który może zagrać na pozycji numer 9, ale nie jest typowym napastnikiem.

Chcecie zmienić system, by nie mówiono o Puszczy, że jej broń to tylko stałe fragmenty gry?

Nie. Jeśli coś działa, jest silną bronią, to trudno z tego zrezygnować tylko dlatego, że ktoś o tym mówi… Dzisiaj wszyscy pamiętają, że Real Madryt zdobył 15 raz tytuł najlepszej drużyny Europy, ale mało kto pamięta o okolicznościach, w jakich padła pierwsza bramka w meczu finałowym. A padła po rzucie rożnym. I w tym momencie obraz meczu się zmienił, real zaczął dominować. Będziemy teraz oglądać mistrzostwa Europy i jestem przekonany, że w wielu meczach, zwłaszcza w fazie pucharowej, kiedy to drużyna przegrywająca będzie odpadać, o wyniku będą decydowały stałe fragmenty. Jeżeli po nich zdobywasz w sezonie 15 – 20 bramek, to gdybyśmy mieli takiego napastnika, to pewnie byśmy chcieli za niego miliony, dlatego na pewno nie będziemy z tego rezygnować.

Ile będzie więc transferów do Puszczy?

Trudno powiedzieć, bo to zależy od tego, czy ktoś odejdzie. Jeden, czy dwóch zawodników miało dobry sezon i mogą być też ruchy determinowane tym, czy będzie jakiś transfer z klubu. Takich do pierwszego składu to powinno być cztery. Chcemy też iść tą drogą, by wziąć jednego, dwóch zawodników tzw. nieoczywistych, którzy grali w I czy II lidze, są w fajnym wieku, a ktoś na poziomie ekstraklasy jeszcze nie dał im szansy. Postawimy na jakiegoś zawodnika, który może będzie musiał udowodnić swoją przydatność na poziomie ekstraklasy. Mamy takich dwóch – trzech i to niekoniecznie są młodzieżowcy. To będzie taki nieoczywisty ruch, jaki zrobiliśmy z Michałem Walskim w zeszłym sezonie. Spadł z Sandecją do II ligi, a u nas na końcu tego sezonu był jednym z zawodników z podstawowej jedenastki. Takie transfery też będą. One nie będą tak obciążające finansowo, jak te, tych zawodników, którzy mają zastąpić odchodzących piłkarzy. Przyjście dwóch zawodników determinuje kolejne ruchy. Wtedy wiemy, że na daną pozycję mamy zabezpieczenie, a opcją numer 2 jest inny zawodnik, który też może zagrać na danej pozycji, ale jest bardziej wszechstronny.

Sięgniecie bardziej po krajowych piłkarzy, czy zagranicznych?

Nie ma co ukrywać, że napastnika o charakterystyce, którą chcemy, w Polsce nie ma więc ta „9” to raczej opcja zagraniczna. Mamy dobry research tego piłkarza, natomiast pozostałe ruchy, natomiast po odejściach Koja i Wojcinowicza musimy załatać te dziury to myślimy o piłkarzach następujących opcji: albo Polak, albo jeśli zawodnik z Unii Europejskiej to taki, grający wcześniej w Polsce, czy to w ekstraklasie, czy w I lidze.

Trudne były negocjacje z klubem Romana Jakuby, czyli Valmierą?

Nie, bo miał w kontrakcie wpisaną kwotę odstępnego. Wypożyczaliśmy go dwa razy. Po awansie nie stać nas było na to, by Romana wykupić. Drugie wypożyczenie było na poziomie ekstraklasy. Trudniejsze negocjacje były w lecie.

Czy na pewno będzie grał w Puszczy w nowym sezonie?

Długość tego kontraktu determinuje to, że w razie chęci kupna go nasze oczekiwania finansowe byłyby konkretne, bo to umowa z zawodnikiem 23-letnim, na trzy lata o profilu, który jest mocno poszukiwany na rynku europejskim – stoper, z lewą nogą, grający i w dwójce i w trójce stoperów. Jest też alternatywą na lewą obronę. U nas też w dwóch spotkaniach zagrał na skrzydle. Nie ma w Polsce klubu, który przy bardzo korzystnej ofercie finansowej jest w stanie zatrzymać zawodnika. Nie będę więc mówił, że Roman na sto procent u nas zostanie, natomiast nie ma wpisanej w kontrakcie sumy odstępnego.

Gdzie będziecie grać jako gospodarz w najbliższym sezonie?

Mamy podpisaną promesę od Cracovii na rundę jesienną. Liczymy na to, że na wiosnę wrócimy do Niepołomic. Na jesień mamy zgłoszony do Ekstraklasy S.A stadion Cracovii, a na wiosnę Zagłębia Sosnowiec, gdybyśmy nie zdążyli z powrotem do Niepołomic. Bardzo dużo dzieje się jeśli chodzi o niezbędne inwestycje. Będziemy więc chcieli podziękować Cracovii, a każdy wie, że miejsce Puszczy jest w Niepołomicach.

Prace związane z dojazdem do stadionu już się zaczęły?

Tak, jest przekładany wodociąg, zjazd z drogi nr 75 w ul. Kusocińskiego do końca wakacji będzie gotowy. Będzie poszerzona ulica i parking. Procedowana jest sytuacja, jeśli chodzi o wieże transmisyjne dla Canal+. Będą ostatnie uzgodnienia z Ekstraklasą S.A i LivePark-iem, by spełniały wszelkie wymogi, będziemy procedować pozwolenie na budowę i rozpisany będzie przetarg na realizację. Terminem granicznym jest luty 2025.

Zwiększenie liczby miejsc dla kibiców jest koniecznością?

Mamy gotową koncepcję, zmieszczą się dwie trybuny za bramkami o pojemności około 1800 miejsc, z zachowaniem wszelkich procedur bezpieczeństwa. Wyłoniony w tym roku zostanie kierownik budowy, który będzie nadzorował to ze strony miasta. Pierwsze prace związane z pozwoleniem na budowę będą w tym roku.

Wystarcza wdrożenie tego, abyście dostali zgodę Ekstraklasy S. A. na występy na własnym stadionie?

Tak, zaczęlibyśmy od trybuny, której nie mamy, żeby nie zmniejszać ilości miejsc, tylko sukcesywnie je zwiększać.

Czego was nauczyła ekstraklasa pod względem sportowym i organizacyjnym?

Bardzo wielu rzeczy. Przede wszystkim od strony rozpoznawalności klubu. Jest ogromna przepaść jeśli chodzi o zainteresowanie mediów między klubami ekstraklasy i I ligi. Zdecydowanie wzrosła nam frekwencja, najłatwiej ją zauważyć patrząc na mecze wyjazdowe. Na meczach domowych też, ale największy boom będzie, gdy wrócimy do Niepołomic. Mnie, jako osobę zarządzającą, najbardziej nauczyło to, że każda decyzja jest zdecydowanie szerzej komentowana i nie przechodzi bez echa. Nie mówię o jakichś spektakularnych sprawach. Jeden komunikat czy tweet potrafi wywołać poruszenie. Na pewno jest wszystko bardziej na świeczniku. Są elementy do poprawy, ale pokazaliśmy, że mając pewnie najmniejsze struktury administracyjne w ekstralasie, pewnie mniejsze niż niejeden klub w I lidze, jesteśmy w stanie w miarę skutecznie zarządzać, grając w dodatku na stadionie zastępczym.

Skoro mowa o strukturach, to jeśli chodzi o transfery, to kto ma w nich głos decydujący?

Jest trener Tułacz, dyrektor Koroza. Sztab jest tak podzielony, że jeden trener zwraca uwagę na zawodników ofensywnych, inny na defensywnych, trener bramkarz ma głos w sprawie zatrudniania golkiperów. To jest decyzja kolegialna. Jak mamy pozytywne zweryfikowanie danego zawodnika to ja, albo prezes Jarosław Pieprzyca prowadzimy rozmowy co do przyjścia zawodnika. Jak warunki brzegowe są określone, to często jest tak, że dalszą sprawą zajmuje się dyrektor Koroza.

Budżet będzie taki sam czy większy niż w minionym sezonie?

Myślę, że bardzo podobny. Będziemy mieli delikatnie większe wpływy z Canalu +, bo jedna transza jest uzależniona od rankingu historycznego. Skoro ekstraklasa czekała na nas 100 lat, to ten nasz ranking był bardzo niski. Tu będzie więcej. Poza tym, jeśli wrócimy do Niepołomic, to wiadomo, że koszt organizacji meczu będzie zdecydowanie niższy niż ten w Krakowie. Mam na myśli nie tylko sam wynajem stadionu, ale też kwestie ochrony, ubezpieczeń itd. Przy podobnym budżecie jako całości, to paradoksalnie możemy na wiosnę gospodarować trochę wyższymi pieniędzmi z tytułu niższych kosztów stałych.

Budżet dotychczasowy to było kilkanaście milionów złotych?

Tak, mniej więcej. My jako spółka mamy budżet, który jest przeznaczany też na utrzymanie stadionu w Niepołomicach, orlików i innych rzeczy, które mamy zlecone przez gminę. Także utrzymanie akademii. Mamy to wewnętrznie podzielone, ale fundusze, które dostajemy z miasta nie idą tylko na funkcjonowanie sekcji zawodowej, tylko na całą działalność spółki.

Dalej jest pan spikerem na meczach reprezentacji?

Tak. Traktuję to jako odskocznię od codziennych obowiązków. To dla mnie frajda, lubię to robić i w piątek będę na spotkaniu Polska – Ukraina na Stadionie Narodowym.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Marek Bartoszek, prezes Puszczy: Nasze miejsce jest w Niepołomicach - Gazeta Krakowska

Wróć na gol24.pl Gol 24