Sławomir Peszko: Ja lubię, jak się dużo dzieje. Ale Wieczysta to jest priorytet

Tomasz Bochenek
Tomasz Bochenek
Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków. Pod jego wodzą zespół wygrał już siedem meczów, dwa zremisował, jest liderem III ligi
Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków. Pod jego wodzą zespół wygrał już siedem meczów, dwa zremisował, jest liderem III ligi Anna Kaczmarz / Polska Press
Sławomir Peszko. Trener tymczasowy Wieczystej Kraków? Nie, już nie tymczasowy. Drużyna pod jego wodzą wygrała właśnie piąty mecz z rzędu. - Może nie mam jeszcze jakiejś wiedzy taktycznej, pod tym względem dopiero się szkolę, łapię nowe rzeczy. Natomiast kiedy przejmowałem zespół, chodziło mi przede wszystkim o to, żeby zawodnicy grali razem, bo jednostki tu nie będą wygrywać. I to mi się udało - mówi "Peszkin", będący także twarzą federacji freak fightowej Clout MMA oraz firmy bukmacherskiej Superbet. Przyciąga wydarzenia. - Czasami są to wydarzenia kontrowersyjne. Ale poza różnymi aktywnościami mam też życie rodzinne. Mam syna, które trenuje piłkę, mam córkę, która bardzo dobrze się uczy. Wszystko można pogodzić - uważa 44-krotny reprezentant Polski.

Wchodząc dwa miesiące temu w rolę trenera tymczasowego nie zakładałeś raczej, że tak się to potoczy.

Sławomir Peszko: - Pracuję z tygodnia na tydzień. OK, teraz już wiem, że prawdopodobnie zostanę dłużej. Rozmawiałem z prezesem (szefem klubu, Wojciechem Kwietniem – przyp. boch) i zarządem, wiem, że na tę chwilę nie szukają trenera. I zostaję jako pierwszy trener, bardzo się cieszę. Ale głównie cieszę się z tego, że udało mi się stworzyć drużynę. Może nie mam jeszcze jakiejś wiedzy taktycznej, pod tym względem dopiero się szkolę, łapię nowe rzeczy. Natomiast kiedy przejmowałem zespół, chodziło mi przede wszystkim o to, żeby zawodnicy grali razem, bo jednostki tu nie będą wygrywać. I to mi się udało na początku. Widzę też, jak reagują. Ci wchodzący z ławki nie są obrażeni, tylko chcą pokazać się z jak najlepszej strony. Czy to jest pięć, piętnaście czy dwadzieścia minut - grają na maksa. Dam przykład Pakulskiego, który jest w bardzo dobrej formie, wyróżnia się na treningach, a na tę chwilę jest zmiennikiem. I nie jest obrażony, wręcz przeciwnie, robi swoją robotę.

Wygraliście piąty mecz z rzędu. I ten mecz, ze Starem Starachowice, był jednym z najlepszych występów Wieczystej w tym sezonie.

Chciałem pochwalić zespół ze Starachowic. Moim zdaniem, to drużyna z Top 3 w naszej lidze. Widać było u nich intensywność w grze, czekali na naszą stratę i szybkie wyjście do kontrataku. Cieszę się natomiast, że kiedy straciliśmy bramkę na 1:1, nie było opuszczonych głów, tylko natychmiastowa reakcja.

Jakimi metodami osiągasz to, żeby zawodnikom Wieczystej chciało się chcieć?

Rozmową. Głównie rozmową, dotarciem do nich. Oczywiście, jest też intensywny trening, szczególnie we wtorki i środy pracują mocno. Trochę pamiętam, jak ja trenowałem i co mi się w treningu podobało, kiedy najlepiej się czułem. Podchodzę też indywidualnie. Na przykład jak Michał Pazdan mówi, że potrzebuje trochę więcej wolnego albo trenować mniej, ja to rozumiem, jest starszym zawodnikiem. Podobnie Maciek Jankowski. W takiej sytuacji oczywiście dostają wolne.

Prowadzisz zajęcia? Czy robią to asystenci?

Wspólnie. Wspólnie układamy plan treningu. Mówię asystentom, co chcę zrobić, oni układają trening.

Widzisz się w ogóle w tej roli w innym klubie?

Na tę chwilę nie.

Dlaczego?

Bo jestem związany z Wieczystą bardzo mocno.

Ale ja nie mówię, że teraz.

Na razie w ogóle o tym nie myślę, w ogóle mi to przez głowę nie przechodzi. Powtarzam: jestem z tym klubem naprawdę mocno związany i bardzo zależy mi na awansie w tym sezonie.

Rozumiem, że trenerem Wieczystej masz być do końca sezonu.

Nigdy nie wiadomo, co będzie. Co będzie w przyszłym sezonie. Natomiast jak drużyna będzie funkcjonować tak jak teraz... Widzę, że to nie jest tylko trening, widzę, co chłopaki robią poza boiskiem. To jest drużyna. I drużyna wygrywa mecze, nie jednostki.

Jacek Góralski strzelił bramkę i od razu pobiegł do ciebie. Mocno cię uścisnął, strasznie się cieszył. Obrazek jak z reprezentacji Polski, a to przecież czwarty szczebel rozgrywek.

Reakcja Jacka była taka, bo on jest bardzo zaangażowany w mecz. Gra na maksa. No i nie strzela też często bramek.

Poprzednią – cztery lata temu w meczu reprezentacji ze Słowenią.

Cieszy mnie jego bramka, ale cieszy mnie też jego gra. Gra agresywnie, zawsze na pograniczu kartki. Ja tego nie zabraniam. Wręcz przeciwnie, to jest jego atut, on ciągnie tym drużynę. Dużo też widzi. Jest jednym z liderów na boisku.

Ciebie muszę zapytać o ten czarny outfit. Tylko w takim występujesz jako trener.

Wolę być w ubraniach prywatnych. Na czarno, na razie się to nie zmieni. Może na wiosnę?

Czarny strój przynosi szczęście?

Nie, ja nie jestem przesądny. Wręcz przeciwnie. Po prostu lubię się w tym.

A jak godzisz prowadzenie drużyny z innymi aktywnościami?

Tu jestem codziennie, to jest priorytet. Jak mam coś gdzieś do załatwienia, sprawy związane z moim ambasadorstwem, to mówię chłopakom, że nie będzie mnie może jeden dzień. Ale nigdy nie będzie tak, że nie będę na meczu. Rzeczywiście, dużo wkoło się dzieje, ale ja lubię jak się dużo dzieje. Czy to w mediach, czy z racji Clout MMA, czy ambasadorstwa Superbet. Jak to wszystko godzę? To kwestia organizacji. Jest cel numer jeden, czyli Wieczysta, zaangażowanie do maksa, i jest czasem show, taki jak Clout, moment rozluźnienia. Ale później wracam na te tory tutaj.

Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków
Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków Anna Kaczmarz / Polska Press

Piłka to jest to coś, przy czym chcesz zostać?

Tak, całe życie. Całe życie grałem w piłkę i nie zamierzam z tego rezygnować. Teraz może pogram sobie już tylko rekreacyjnie, ale z piłką będę cały czas związany.

Książkę, autobiografię wydałeś rok temu, a od tego czasu dużo się w twoim życiu wydarzyło. Przyciągasz wydarzenia.

Tak to wygląda, czasami są to wydarzenia kontrowersyjne. Ale poza różnymi aktywnościami mam też życie rodzinne. Mam syna, które trenuje piłkę, mam córkę, która bardzo dobrze się uczy. Uważam, że wszystko można pogodzić, trzeba tylko się trochę postarać.

Dobra, to na koniec reprezentacja Polski. Jesteś rozczarowany?

Tymi eliminacjami na pewno. Jeśli wygraliśmy tylko jeden mecz z Albanią, bo nie liczę gier z amatorską drużyną z Wysp Owczych, no to nie zasłużyliśmy na awans. A mimo to mamy jeszcze szansę. Natomiast jeśli chodzi o mecz z Czechami, to był jakiś zalążek tego, że tu już jest drużyna. Mimo tych braków personalnych, zespół dobrze sobie radził, ale to jest przecież tylko 1:1 z Czechami. Nie wyobrażam sobie, jakby przyszło nam teraz grać z jakimś potentatem, typu Francja, Anglia, Portugalia. Źle by to bardzo wyglądało.

A może po prostu trzeba pogodzić się z tym, że odchodzi to pokolenie, które mogło coś dużego zrobić.

Patrząc indywidualnie na osiągnięcia klubowe zawodników, którzy są teraz w kadrze, to jest mocny zespół. Ciężko zrozumieć, dlaczego nie ma to przełożenia na siłę reprezentacji.

Skład na mecz z Czechami jak skomentujesz? Tę trójkę defensywnych graczy w środku pola?

Pewnie każdy chciałby widzieć drużynę ustawioną bardziej ofensywnie. Wydawało mi się, że Szymański z Fenerbahce jest z reprezentantów w najlepszej formie i ma najlepszy swój czas, a zaczął na ławce i to było chyba dla wszystkich niespodzianką. Ale trener chciał bardzo zabezpieczyć środek pola, i funkcjonowało to nie najgorzej, szczególnie w pierwszej połowie. Później chyba zawodnicy opadli trochę z sił. Nie chcę też za bardzo wchodzić w analizę, bo nie wiem jak, jak to wygląda w środku, nie dzwonię do nich, jeśli już, to tylko po meczu.

Bo kiedy Michał Probierz zostawał selekcjonerem, ty oceniałeś, że to wybór, który się broni.

Tak, pracownik PZPN, dobre relacje z prezesem. Wie, z czym to się je, długo jest trenerem, zna tych chłopaków. Komunikacja też chyba jest niezła. Ja nie widziałem jakichś tam przeciwwskazań.

I podtrzymujesz to?

Jeśli uda nam się awansować na mistrzostwa Europy, to wiadomo, trener zostanie. Ale jeżeli się nie uda, to… to chyba raczej też zostanie, tylko że będzie już budował totalnie inną drużynę, totalnie.

Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków
Sławomir Peszko - trener Wieczystej Kraków Anna Kaczmarz / Polska Press
od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Sławomir Peszko: Ja lubię, jak się dużo dzieje. Ale Wieczysta to jest priorytet - Gazeta Krakowska

Wróć na gol24.pl Gol 24