reklama

4. liga. Mariusz Wójcik opuszcza MKS Trzebinia i wcale nie dlatego, że zespół miał słaby finisz jesieni

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Zaktualizowano 
Mariusz Wójcik nie jest już trenerem MKS Trzebinia
Mariusz Wójcik nie jest już trenerem MKS Trzebinia Fot. Jerzy Zaborski
Rozmowa z MARIUSZEM WÓJCIKIEM, byłym już trenerem czwartoligowego MKS Trzebinia

- Jest pan jednym z niewielu trenerów w zachodniej Małopolsce, który odchodzi z klubu, a nie zostaje zwolniony przez działaczy. Tak było przed laty w Alwerni, po awansie do trzeciej ligi natomiast Chełmek był pozostawiony na szczycie wadowickiej okręgówki. Trzebinia po jesieni jest na 10. miejscu w grupie zachodniej IV ligi, więc sytuacje jest nieco inna.
- To prawda, że finisz jesieni nie był najlepszy w naszym wykonaniu. W ostatnich pięciu meczach zdobyliśmy punkt, ale też i sytuacja kadrowa była trudna. Ciężko było zebrać dwunastu zawodników. Podobne problemy na tym etapie sezonu mają wszyscy trenerzy. Przy lepszej skuteczności, bo okazji nam nie brakowało, nasz wynik na półmetku rozgrywek mógł być lepszy.

- Przed sezonem mówiło się, że w kadrze zespołu MKS jest 26 zawodników, a więc „krótka ławka” nie powinna być problemem zespołu.
Szeroka kadra była tylko w teorii. Przecież przez całą rundę nie mogłem skorzystać z usług leczącego kontuzję Marcina Kalinowskiego, największego walczaka zespołu. Z podobnych przyczyn nie było też Pawła Sawczuka. Z kolei Przemek Knapik, po wyleczeniu kontuzji złapanej zimą, zagrał tylko w dwóch jesiennych meczach, bo odnowił mu się uraz. W trakcie rundy urazu na zawodach strażackich nabawił się Jakub Horawa i też potem nas nie wspierał. Do szerokiej kadry zespołu wliczono mi czwórkę juniorów. Pamiętajmy jednak, że to są chłopcy do nauki seniorskiego futbolu. W trudnych chwilach nie wezmą ciężaru gry na swoje barki. Jeśli dodamy absencje za kartki oraz uraz w końcówce Janka Martyniaka, czy prywatne wyjazdy zagraniczne dwójki zawodników, będziemy mieli pełny obraz skali problemów trapiących zespół.

- Jednak działacze byli chyba wyrozumiali, bo przecież jesienny dorobek punktowy został przyjęty przez nich ze zrozumieniem…
- Niby tak, ale nie jestem trenerem tylko po to, żeby brać pensję. Uważam, że czwartoligowy klub, z ponad półmilionowym budżetem i tak dużym wsparciu miasta, którego zazdroszczą mu na tym poziomie wszyscy w Małopolsce, powinien mieć postawiony ambitny cel sportowy. Jeśli nie teraz, to w najbliższej przyszłości powinien starać się walczyć o powrót w szeregi trzecioligowców. Tymczasem w Trzebini wolą być czwartoligowymi średniakami. Na taki układ nie mogę pójść. Trener podpisuje się nie tylko pod sukcesami, ale także pod porażkami. Nie chcę firmować swoim nazwiskiem przeciętności. Uznałem, że w obecnej sytuacji personalnej dobiliśmy w Trzebini do ściany. Nie jestem w stanie więcej wykrzesać z miejscowych zawodników. Może zrobi to mój następca.

- Zawsze powtarzał pan, że nie boi pracować się z młodzieżą, zatem warunki w Trzebini były do tego doskonałe. Młodych zawodników tam przecież nie brakuje.
Owszem, ale dla mnie zawodnik chcący występować na szczeblu wojewódzkim musi spełniać określone warunki nie tylko sportowe, ale i mentalne. Musi umieć sobie ułożyć sprawy zawodowe czy uczelniane tak, aby nie opuszczać treningów. Tymczasem w Trzebini wyglądało to tak, że liderzy zespołu, mogący z powodzeniem grać w trzeciej lidze, mają stuprocentową frekwencję na zajęciach, a młodzież miała połowę normy albo niewiele ponad nią. Potem dziwiła się, że dostaje mniej szans pokazania się na boisku.

- Jak ocenia pan swój czas spędzony w Trzebini?
- Pozytywnie. Przejąłem drużynę wiosną 2018 roku, kiedy jeszcze walczyła o byt w trzeciej lidze. Mieliśmy wtedy iluzoryczne szanse na utrzymanie, więc ostatecznie opuściliśmy szczebel międzywojewódzki. Wszyscy pamiętamy, że po spadku, latem, doszło w drużynie do rewolucji kadrowej. Ubiegłoroczna jesień była słaba. Jednak zimą udało się wzmocnić zespół i tegoroczna wiosna była już bardzo dobra w naszym wykonaniu. Zakończyliśmy sezon na 5. miejscu, będąc najwyżej sklasyfikowanym zespołem z zachodniej Małopolski. Obecny dorobek 24 punktów gwarantuje drużynie spokojną zimę, ale wiosną trzeba się wziąć do ciężkiej pracy. Nie zostawiam po sobie „spalonej ziemi”. Dziękuję za pracę zawodnikom, asystentowi Maćkowi Budce oraz działaczom. Nie mogę zapomnieć też o byłym prezesie, Jacku Augustynku, który sprowadził mnie do Trzebini.

- Czy ma pan już jakieś oferty pracy?
- Na razie chcę sobie odpocząć. Nie wiem, co będę robił. Może skupię się na pracy z młodzieżą...

Czytaj także

Puchar Świata w skokach narciarskich

Wideo

Materiał oryginalny: 4. liga. Mariusz Wójcik opuszcza MKS Trzebinia i wcale nie dlatego, że zespół miał słaby finisz jesieni - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Misio

Do pracy z młodzieżą trzeba mieć serce a nie zadufanie w sobie.

O 20 lat za późno do pracy z dziećmi panie Wojcik.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3